Przeglądnięte przez
Tag: pomysł na

Styl glamour vintage we wnętrzach

Styl glamour vintage we wnętrzach

Styl vintage już od kilku lat cieszy się wielkim powodzeniem w świecie wnętrz. Nie bez powodu – niski koszt uzyskania niebanalnego wnętrza z elementami vintage stanowi jeden z najbardziej atrakcyjnych i przekonujących aspektów, ponadto rzeczy z drugiej ręki wpisują się w nurt zero waste i są stosunkowo łatwo dostępne. Dodatkowo, vintage to swego rodzaju historia opowiedziana za pomocą starych przedmiotów, ubrań, dodatków. Docenią to z pewnością osoby wrażliwe i z wyobraźnią.
Styl vintage glamour jest odmianą stylu vintage, jest jednak bardziej wyrafinowany i wymaga nieco większych zasobów finansowych (inną na przykład odmianą będzie połączenie vintage i boho, również bardzo teraz popularne).

Główna koncepcja projektowania wnętrz w stylu glamour vintage również opiera się głównie na ponownym wykorzystaniu i odświeżeniu starych przedmiotów we wnętrzach, jednak w nieco bardziej eleganckiej i wysublimowanej wersji. Przedmioty dobieramy z większą starannością i dbałością o detale. Staramy się stworzyć spójne wnętrze z pasującymi do siebie elementami, nie ma tu miejsca na przypadkowość i bylejakość. Glamour vintage jest mieszanką vintage, glamour i stylu klasycznego z wzornictwem artystycznym.

Warto pamiętać, że choć styl vintage kojarzy się głównie z zaczerpnięciami z lata 50. i 60., to tak naprawdę możemy sięgać do stylistyk od art deco po lata 90. Wybór epoki lub epok odzwierciedlającej Twój styl pozwoli Ci uzyskać idealnie spersonalizowane wnętrze. Podobnie jak we wnętrzach vintage, tak i tutaj warto nie trzymać się tylko jednej epoki ale nieco je pomieszać oraz dodać trochę elementów nowych – pasujących, ale współczesnych, nie chcemy przecież stwarzać muzeum a wnętrze do mieszkania. Wybierajmy również elementy odzwierciedlające nas i pasujące do nas – jeśli źle się czujemy wśród ciężkich, starych mebli lub nie pałamy miłością do wykończenia na wysoki połysk – nie decydujmy się na to na siłę. Za to możemy dodać coś, co pasuje do naszych zainteresowań (na przykład gramofon, jeśli cenimy sobie dźwięk muzyki analogowej i urok starych płyt czy plakaty ulubionych artystów lub z reprodukcjami cenionych malarzy).

A teraz czas na konkrety. Jakie właściwie elementy pasują do wnętrz w stylu glamour vintage?

Kolorystyka

1. Kolor.

Wnętrza vintage glamour z pewnością nie są dla osób lubiących wnętrza neutralne. Tutaj ważny jest kolor – bordo, brudny róż, granat, terakota, ciemna zieleń, musztardowa żółć, ceglasty pomarańcz, ciemna czerwień, oliwkowa zieleń, czekoladowy brąz, taupe – wybór jest ogromny. Kolory powinny być lekko przełamane, mięsiste, raczej nie neonowe czy bardzo żywe. W zależności od preferencji, stosujemy kolor w większym lub mniejszym zakresie. Nie decydujmy się jednak na całe pomieszczenie w danym kolorze czy kolorach, żeby go nie przytłoczyć i nie stworzyć wnętrza wręcz historycznego.

2. Neutralna baza.

Neutralna baza w postaci ścian i podłogi będzie dobrym tłem dla połączenia pozostałych, odważniejszych i bardziej zdecydowanych elementów. Oczywiście kolor tu też może się pojawić, ale raczej w formie podkreślenia określonego fragmentu wnętrza.

Meble

3. Lakierowane meble.

Meble na wysoki połysk idealnie wpiszą się w koncepcję wnętrza glamour vintage. Powinny jednak być w dobrym stanie, zniszczona powierzchnia mebla może zepsuć cały efekt.

4. Meble zdobione.

Stare meble z bogatymi zdobieniami mogą być świetnym dodatkiem do wnętrz w tym stylu. Trzeba jednak uważać, aby nie przesadzić i dobierać takie elementy z umiarem.

5. Zaoblone kształty mebli.

Zaoblone kształty często występują na meblach w stylu art deco, modernizmu czy z lat 50. i 60. Również we współczesnym wzornictwie robią się coraz bardziej popularne. Meble z zaobleniami mają bardziej elegancki charakter ale są też praktyczne – mniejsze ryzyko zawadzenia o kant 🙂

Dodatki

6. Złote i mosiężne dodatki.

Klamki, włączniki, kontakty, uchwyty, baterie, haczyki, oprawy luster, ramy obrazów, gałki, nóżki, misy i wiele innych – w miarę możliwości finansowych i dostępności warto zwrócić uwagę na te elementy. Dodatki z tego materiału uznawanego za dość szlachetny czasem stanowią clue całego wnętrza. Jeśli jednak nie lubisz złota – możesz postawić na elementy chromowane lub niklowane, jak to miało miejsce w pięknych artdekowskich i modernistycznych przedwojennych wnętrzach.

7. Dekoracyjne, mosiężne oprawy oświetleniowe.

Nic tak nie upiększy wnętrza jak dobrze dobrana, efektowna lampa lub lampy, jako, że teraz stawiamy na wiele źródeł światła we wnętrzu.

8. Mięsiste, ciężkie materiały.

Mięsiste, ciężkie draperie w ciepłych, złamanych kolorach wymienionych wyżej w postaci zasłon, obić, poszewek nadadzą wnętrzu elegancji i charakteru.

9. Sztuka.

Sztuka jest bardzo ważna we wnętrzach vintage glamour. Mogą to być abstrakcyjne obrazy współczesne, plakaty, reprodukcje w nawiązaniu do modernizmu, konstruktywizmu, kubizmu, fowizmu, abstrakcji, sztuki japońskiej. Ostatnio na popularności zyskują także rzeźby „z przymrużeniem oka” – czyli nawiązujące do posągów i popiersi rodem ze starożytnej Grecji np. w formie doniczek lub małych figurek.

10. Tureckie dywany.

Kolorowe dywany w stylu tureckim nawiązują nieco do wnętrz klasycznych. Kiedyś były bardzo kosztowne i tylko nieliczni mogli sobie na nie pozwolić, dlatego też kojarzyły się z luksusem. Dzisiaj, są bardziej dostępne i jak najbardziej wpiszą się we wnętrza vintage.

unsplash.com

11. Rośliny o ciekawych liściach.

W tej odmianie stylu vintage każdy element wnętrza jest ważny – także roślina. Możesz postawić na jeden, większy okaz, będący niejako żywą rzeźbą wpisującą się w układ reszty elementów twojego artystycznego wnętrza lub kompozycję kilku roślin o odmiennych kształtach i wielkościach. Pamiętaj również o odpowiednich doniczkach – plastikowe czy betonowe osłonki nie są mile widziane.

12. Luksusowe materiały.

Welur, aksamit, kamienie naturalne jak marmur, trawertyn polerowany, onyks, drewno dębowe, tekowe – to materiały kojarzące się z luksusem i elegancją, dlatego dobrze się sprawdzą we wnętrzach w omawianym dzisiaj stylu. Welur i aksamit są dzisiaj szeroko dostępne, natomiast elementów z pozostałych materiałów możesz poszukać na aukcjach i targach staroci. Ja w ten sposób znalazłam piękną, drewnianą szafkę z marmurowym blatem za 70zł.

13. Efektowne, designerskie naczynia.

Kiedyś stare naczynia, wazony, kryształy, zwłaszcza z czasów PRL-u można było kupić za bezcen. Dzisiaj więcej ludzi interesuje się dawną sztuką użytkową, pojawiają się kolekcjonerzy, a więc i ceny idą w górę. Plusem tego jest to, że mniej tego typu przedmiotów ląduje na śmietniku. Wciąż jednak można znaleźć ciekawe okazy i stworzyć swoją własną mini kolekcję. Do mody wróciły także kryształy, więc warto na nie polować.

Ogólne zasady

14. Kombinacja elementów vintage z nowoczesnymi.

Tak jak wspomniałam na początku – nie twórzmy z domu muzeum. Warto postawić na eklektyzm i pomieszać elementy z różnych epok, także z tymi współczesnymi. Jeśli się tego boimy, możemy postawić na jakiś wspólny mianownik – na przykład może to być ten sam lub podobny odcień drewna, podobna forma mebla lub meble współczesne w jednym kolorze, stare w innym.

15. Kompozycja wnętrza jako dzieła sztuki.

W przypadku tego stylu wnętrze należy traktować trochę jak kanwę obrazu – całość ale tez każdy fragment powinien tworzyć ciekawy kadr, każda kompozycja powinna być przemyślana. Oczywiście, nie bierzmy tego zbyt dosłownie, ale jest to jednak dość ważne. Jak to sprawdzić? Róbmy zdjęcia naszemu wnętrzu w różnych miejscach – całości lub poszczególnym częściom i sprawdzajmy, czy tworzą atrakcyjne kadry. Może gdzieś brakuje czegoś na ścianie? A może jest za dużo elementów w innym miejscu? Może przyda nam się dodatkowy, mały stolik, który może wędrować po pomieszczeniu i mieć różne funkcje – raz być stolikiem kawowym, innym razem kwietnikiem. Swoją drogą, zwróć uwagę na bardziej profesjonalne zdjęcia wnętrz – często na nich pojawiają się własnie takie małe stoliczki, które wędrują po pomieszczeniu, czasem pojawiają się na wielu kadrach, z pozoru nie mając żadnej konkretnej funkcji. A ich funkcją często bywa właśnie to, aby dopełnić daną kompozycję.

16. Wykorzystaj zalety wnętrza.

Spójrz na swoje wnętrze i wykorzystaj jego zalety – jeśli masz wysokie wnętrze, zawieś długi, ozdobny żyrandol, jeśli pomieszczenie jest duże, możesz zastanowić się nad większymi gabarytowo meblami i bardziej odważnymi kolorami. Jeśli wnętrze posiada wnękę – wykorzystaj ją – zaakcentuj kolorem i stwórz w niej regał z retro gadżetami, powieś lustro czy grafikę lub postaw ciekawą komodę na jej tle. Duże okna możesz ozdobić ciężkimi zasłonami, a w małym pomieszczeniu możesz postawić na jasną bazę i kolorowe akcenty w postaci plakatów czy drobnych mebli.

unsplash.com

17. Uważne dobranie sprzętów.

We wnętrzach z tą konkretnie stylistyką trzeba uważać na sprzęty AGD i RTV. Jest kilka strategii na ugryzienie tego tematu. Ponieważ współczesne sprzęty, w przeciwieństwie do tych vintage, mają przede wszystkim być funkcjonalne, a niekoniecznie ozdobne – możemy je maksymalnie ukryć, aby nie zepsuć efektu pomieszczenia tworzącego jedną, artystyczną całość. Drugim sposobem jest wybranie sprzętów nowoczesnych w wyrazie i wraz z jakimiś dodatkowymi współczesnymi elementami stworzenie kontry dla elementów vintage. Możemy wybrać też sprzęty stylizowane na vintage, których pojawia się coraz więcej na rynku. Choć z zasady jestem przeciwna rzeczom stylizowanym na stare, to sprzęty, zwłaszcza te niezbędne we współczesnym gospodarstwie domowym, są dla mnie wyjątkiem – chodzi przecież przede wszystkim o naszą wygodę użytkowania. Nie będziemy przecież kupować przestarzałych, niedziałających czy zużywających mnóstwo energii sprzętów tylko ze względu na wygląd.

W przeciwieństwie do oryginalnego stylu vintage, wnętrze vintage glamour nie jest już takie niewymuszone i lekko chaotyczne – każdy element jest dokładnie wyselekcjonowany i ma swoje miejsce, a wnętrze jest szczegółowo zaprojektowane (niekoniecznie przez projektanta), choć bywa, że przychodzi to z biegiem czasu – dokładamy lub odejmujemy poszczególne elementy. Ponadto, wnętrze samo w sobie jest dziełem sztuki.
Co ważne – nie ma tu miejsca na rzeczy złej jakości, na plastikowe dekoracje – ten odłam stylu jest elegancki, wręcz wysublimowany. Jeśli czujesz, że jest to coś dla Ciebie, mam nadzieję, że moje wskazówki będą inspiracją.

PS. Piękne wnętrza nawiązujące do glamour vintage możecie zobaczyć tu, tu i tu – są to konta na Instagramie, gdzie możecie podejrzeć wnętrza właścicielek – graficzki i autorki pięknych kolaży Aleksandry Morawiak, autorki i właścicielki butiku z biżuteria Kopi Natalii Kopiszki oraz blogerki Joanny Glogazy.

Inne wpisy o stylach we wnętrzach:
gościnny wpis na blogu portalu Morizon.pl – Styl safari we wnętrzach – egzotyka na co dzień
Styl wabi-sabi – bunt wobec doskonałości
Styl industrialny we wnętrzach
Styl boho we wnętrzach
Jak połączyć styl vintage i nowoczesność w mieszkaniu?
Inspiracja tygodnia – styl folk, czyli o tym, jak ludowe wycinanki wkroczyły na salony
Styl vintage we wnętrzach i dlaczego tak go lubimy?
Jak wprowadzić elementy stylu kolonialnego do wnętrz?

Czytaj dalej...
Jak urządzić funkcjonalne domowe biuro?

Jak urządzić funkcjonalne domowe biuro?

Aranżacja biura w domu często stanowi jeden z pierwszych kroków w drodze do rozpoczęcia działalności, którą wykonywać będziemy we własnych czterech kątach. O czym pamiętać podczas urządzania prywatnego home office?

unsplash.com

Praca zdalna – nie tylko dla freelancerów

Praca zdalna zyskuje coraz większą popularność. Do niedawna pozwolić sobie na nią mogli jedynie freelancerzy, obsługujący zlecenia z różnych branż. Praca w domowym zaciszu najczęściej łączyła się z wykonywaniem wolnego zawodu, nierzadko połączonego ze sztuką.

unsplash.com

Dziś jednak urządzenie biura we własnym domu staje się coraz bardziej powszechen – nie tylko ze względu na wygodę, ale również narastającą potrzebę zabierania części pracy do domu. Dzięki takiemu podejściu często możemy ułatwić sobie znaczną część obowiązków związanych z pracą, a wskutek tego oszczędzić czas i pieniądze.

Mniej bodźców, większa kreatywność

Dobrze znane, bezpieczne i zaufane otoczenie może być bardzo dobrym motorem napędzającym naszą kreatywność. Problemem może być jednak nadmierna ilość pochłaniających naszą uwagę bodźców, o które w domu nietrudno. Biegające wokół dzieci, domagające się uwagi zwierzęta, a nawet hałasy dobiegające zza okna mogą być na tyle skuteczne w odciąganiu naszej uwagi, że znacząco ograniczą naszą produktywność.

pexels.com

Biuro w domu powinno być zatem urządzone w spokojnym miejscu, najlepiej nieco oddalonym od głównych szlaków komunikacyjnych w mieszkaniu. Położony na uboczu pokój (lub jego fragment) sprawdzi się w tym celu o wiele lepiej, niż ruchliwa jadalnia lub pełen życia salon. Nie zawsze jednak domowa przestrzeń jest na tyle obszerna, by móc wydzielić osobne pomieszczenie, w którym zamkniemy wszystkie sprawy związane z pracą.

Biuro w małym mieszkaniu – czy to możliwe?

Nie da się ukryć, że więcej możliwości aranżacji prywatnego biura zapewnia przede wszystkim dom jednorodzinny. Nasz kreatywny zakątek może jednak powstać praktycznie w każdym miejscu, nawet w małym mieszkaniu. Najbardziej istotne będzie jednak to, by wyraźnie oddzielić poszczególne strefy – tak, by rzeczy związane z pracą „nie wylewały się” poza obszar przeznaczony do tego celu. W ten sposób unikniemy nie tylko bałaganu, ale też zmniejszymy ryzyko zawłaszczania życia rodzinnego przez sprawy zawodowe.

W osiągnięciu tego celu skorzystajmy z mebli spełniających wiele funkcji. Im mniejszy będzie nasz kąt do pracy, tym bardziej powinniśmy stawiać na wielofunkcyjność. W wydzieleniu poszczególnych stref mieszkania mogą nam zaś pomóc wysokie sprzęty, takie jak wielopiętrowe regały i szafy na dokumenty. Jeśli zaś w planach mamy poważne biuro z prawdziwego zdarzenia, dobrym pomysłem będzie oddzielenie go poprzez wzniesienie ścianek działowych z lekkich materiałów.

unsplash.com

Jakie biuro do jakiej pracy?

Chociaż zasady tworzenia prywatnej przestrzeni kreatywnej są zasadniczo takie same dla każdej branży, to jednak pamiętajmy, że otoczenie może w znacznym stopniu wpływać na naszą wydajność. Jak zatem zaaranżować biuro w domu tak, by jego właściwości szły w parze z wykonywanym przez nas zawodem?

Praca analityczna: komfort szarych komórek

Do zawodów analitycznych zaliczymy profesje, których praca opiera się przede wszystkim na przetwarzaniu danych. Nietrudno zgadnąć, że chodzi tu przede wszystkim o analizę liczb: programiści, księgowi, w dużym stopniu także geodeci i maklerzy na co dzień obcują z dużą ilością twardych, ścisłych informacji. Do tego osoby zajmujące się analityką pracują w zazwyczaj wysokim tempie i stałych godzinach – wtedy zmęczenie może pojawić się szybciej, niż nam się wydaje.

unsplash.com

Powyższe uwarunkowania skłaniać będą do aranżacji przestrzeni spokojnej i neutralnej; wystrój miejsca pracy nie powinien zakłócać toku myśli, ani też przyciągać do siebie nadmiernej uwagi. Rozgrzany mózg pomogą schłodzić barwy o zimnej temperaturze: odcienie szarości, delikatny błękit oraz niezastąpiona biel. W przypadku aranżacji biura dla
analityka postawmy na praktyczność i funkcjonalność – nawarstwiający się bałagan może bowiem stanowić istotną przeszkodę w walce z deadlinem.

unsplash.com

Praca kreatywna: przestrzeń dla artystów

Zawody z branży kreatywnej nie powinny narzekać na nudę panującą w miejscu pracy. Praca takich osób, jak na przykład graficy, architekci czy muzycy, za podstawę ma przecież kreatywność, dlatego też w trakcie aranżacji możemy pozwolić sobie na nieco większą swobodę, a także… małe szaleństwa, z których najbezpieczniejsze to m.in. kontrastowe desenie przemieszane z odważną kolorystyką.

unsplash.com

Aranżacja przestrzeni kreatywnej zakłada również podkreślenie indywidualizmu wnętrza wraz z jego twórczym charakterem. W tym celu pomocne będzie skorzystanie z ulubionych dzieł sztuki oraz niepowtarzalnych gadżetów, które uwidocznią związek pomieszczenia z użytkownikiem. Nie zaszkodzi również ustawienie kilku roślin, które nie tylko dodadzą temu miejscu życia, ale też oczyszczą atmosferę – nie tylko z zanieczyszczeń, ale też ze słabych pomysłów.

pexels.com

Praca i prywatność – nie mieszaj!

Oczywiście nie trzeba trzymać się ściśle naszych porad tak, by stworzyć idealne biuro we własnym domu. Naczelną zasadą w tym przypadku powinno być bowiem dobre samopoczucie w pracy, które nie zostanie zakłócone ani nęcącymi zapachami z kuchni, ani domagającym się uwagi kotem. Własne biuro projektujmy zatem z myślą nie tylko o funkcjonalności, ale też pamiętając o autonomicznym charakterze tej przestrzeni, minimalnie tylko związanej z tym, co robimy poza pracą. W ten sposób praca nie zawłaszczy naszej prywatności, zaś ta druga nie będzie mieszała się z życiem zawodowym.

pexels.com

Autorką wpisu gościnnego jest Katarzyna Lasocka, wielbicielka aranżacji wnętrz, redaktorka bloga w serwisie nieruchomości Morizon.pl.

A czy Wy pracujecie z domu? Jakie macie sposoby na urządzenie sobie odpowiedniego miejsca do pracy? POdzielcie się pomysłami w komentarzach 🙂 Pozdrawiam!

Poniżej linki do innych wpisów na temat praktycznych pomysłów w aranżącji wnętrz:
Jak wystrój pokoju może rozwijać kreatywność dziecka?
8 pomysłów na udekorowanie ściany
16 sprytnych pomysłów do łazienki

Czytaj dalej...
Drewniane półki w łazience – DIY

Drewniane półki w łazience – DIY

Co jakiś czas mam ochotę na małą zmianę w mieszkaniu. Czasami coś wymieniam, czasami dokupuję, czasami przerabiam. Od jakiegoś czasu marzyły mi się otwarte półki w łazience w narożniku obok lustra, ciężko było jednak znaleźć gotowe o idealnej głębokości (dokładnie na głębokość płytki obok lustra, jak na zdjęciu poniżej). Tak więc zostało nam wykonanie ich samodzielnie. Zaletą tego rozwiązania jest z pewnością to, że półki są dokładnie takie, jak sobie wymarzyłam – drewniane, w naturalnym wykończeniu, o wymiarach idealnie dopasowanych do mojej łazienki oraz na odpowiadających mi wspornikach. Jeśli chodzi o koszt – myślę, że jest porównywalny z gotowymi półkami.
Poniżej znajdziecie dokładny opis tego prostego w wykonaniu – jak to się mówi – DIY wraz ze zdjęciami kolejnych etapów. Mam nadzieję, że okaże się to dla Was pomocne. Zapraszam!

Do wykonania półek potrzebowaliśmy przede wszystkim odpowiednich desek. Kupiliśmy je i docięliśmy na odpowiedni wymiar w jednym z marketów budowlanych oferujących tę usługę. Oszczędziło nam to niskim kosztem (samo cięcie kosztowało 4 zł) części pracy, a docięcie profesjonalnym sprzętem dało nam pewność, że przyszłe półki będą identycznych rozmiarów i wszystkie ich kąty będą proste.

Pierwszym etapem pracy było wyszlifowanie wszystkich krawędzi półki. Użyliśmy do tego korkowej kostki oraz papieru ściernego o grubości 220 – deski były fabrycznie dość ładnie wyszlifowane, więc od razu można było szlifować drobnoziarnistym papierem. W przeciwnym razie, zaczęlibyśmy od papieru o grubszych ziarnach i stopniowo dochodzili do coraz gładszych (im większa liczba, tym drobniejszy papier i tym gładsza będzie po szlifowaniu deska). Z perspektywy mogę doradzić, że ten etap pracy znacząco przyspiesza i uprzyjemnia narzędzie takie jak szlifierka oscylacyjna, ale to sprzęt, który nie każdemu jest potrzebny na co dzień w domu, a ręcznie jesteśmy w stanie uzyskać taki sam efekt (niestety, wkładając w pracę wielokrotnie więcej wysiłku i czasu).

Następnie, na wyszlifowanych deskach odmierzyliśmy i zaznaczyliśmy punkty, w których mieliśmy wiercić otwory na wkręty. Otwory są potrzebne, żeby wkręty nie rozszczepiły półki podczas przykręcania podpór. Ponieważ każda podpora półki jest trochę inna (minimalne różnice powstaną nawet na najdoskonalszej linii produkcyjnej), warto do każdej półki „przypisać” konkretne podpory i wyznaczać punkty na otwory indywidualnie. My zapisaliśmy numery na półkach (w miejscach, które zakryją odpowiadające im podpory) oraz na podporach, dzięki czemu łatwo było później odnaleźć pary.

Dokładne położenie otworów ustaliliśmy, kładąc na płaskim blacie deskę do góry spodem i dosuwając ją do ściany. Następnie ukłożyliśmy na desce podporę tak, żeby płasko i pewnie leżała na półce, jednocześnie dotykając w miarę możliwości ściśle do ściany i zaznaczyliśmy otwory przy pomocy ołówka. Znowu, zależnie od jakości wykonania podpór, z przyleganiem do ściany może być nieidealnie, ale nie trzeba się tym bardzo przejmować. Jeżeli dobrze przylega do deski, później wkręty powinny ją „dociągnąć” do ściany.

Mając już zaznaczone miejsca na otwory, mogliśmy przystąpić do wiercenia. Użyliśmy małego wiertła do drewna (oczywiście odpowiednio mniejszej średnicy niż wkręt), bardzo uważając, żeby nie przewiercić półki na wylot. My, żeby tego uniknąć, użyliśmy kawałka taśmy naklejonego wokół wiertła, dzięki czemu wiadomo, jak głęboko można wiercić. Na pewno lepiej trochę za płytko, niż trochę za głęboko.

Mając wywiercone otwory, mogliśmy przystąpić do konserwowania półek. Ponieważ w naszym wypadku miały to być półki łazienkowe, etap ten był szczególnie ważny. Ciągłe działanie wilgoci na niezakonserwowane deski może powodować, że zaczną się przebarwiać albo pleśnieć. Ponieważ po konserwowaniu stolika zostało nam wciąż sporo oleju do blatów, właśnie ten środek postanowiliśmy zastosować. Poprzednio sprawdził się dobrze i nawet z perspektywy czasu, nie mamy z zakonserwowanym nim blatem żadnych problemów (nie chłonie wody ani plam np. z wina).

Zaczęliśmy od dokładnego oczyszczenia desek z pyłu. Następnie, przy użyciu bawełnianej szmatki, równomiernie, cienką warstwą, rozprowadziliśmy olej po całej powierzchni deski. Najlepiej, jeśli cała deska, ze wszystkich stron będzie naolejowana jednocześnie – unikniemy zacieków i różnic w odcieniu. Zrobiliśmy to, wkręcając do połowy wkręt w wywiercony wcześniej otwór i podwieszając za niego deskę – mokra deska na niczym nie leżała, więc olej równomiernie wchłonął się i wysechł. Szczególną uwagę przy olejowaniu należy zwrócić na krawędzie boczne – tam, gdzie widoczne są słoje. Te powierzchnie są wyjątkowo chłonne i możliwe, że trzeba tam będzie dla solidnej konserwacji nałożyć więcej oleju.

Po wyschnięciu (czas zgodny z instrukcją na opakowaniu) deskę ponownie oszlifowaliśmy jak najdrobniejszym papierem ściernym, żeby usunąć luźne włókna drewna, które podnoszą się podczas schnięcia. Po ponownym oczyszczeniu warto wykonać test wodoodporności półki – upuszczamy na deskę kroplę wody i obserwujemy, czy ją moczy, kiedy się po niej przesuwa. Jeśli tak, należy powtórzyć olejowanie i szlifowanie – z dobrze zakonserwowanej deski krople powinny się zsuwać, nie zostawiając praktycznie śladu.

Kiedy byliśmy już zadowoleni z efektu impregnacji, przystąpiliśmy do montażu podpór do półek. Jedyna uwaga – wkręty muszą być co najmniej kilka milimetrów krótsze, niż grubość deski i podpory, żeby uniknąć przebicia lub wybrzuszeń na powierzchni półki.

Następnie, półki z przykręconymi podporami ustawiliśmy już w docelowym miejscu i przy pomocy poziomicy… wypoziomowaliśmy 🙂 Ołówkiem zaznaczyliśmy punkty, w których będziemy wiercić. Ponieważ nam przyszło wiercić w płytkach, dla pewności użyliśmy do ich przewiercenia wiertła do szkła. Przy miękkich płytkach pewnie na sucho uszło by nam użycie tańszego wiertła do metalu, ale potencjalna wymiana pękniętych płytek skłoniła nas jednak do zainwestowania w pewniejsze rozwiązanie. Wiertłem do szkła przewierciliśmy się wyłącznie przez płytki, nie nadaje się ono do wiercenia w murze. Jeśli to możliwe, staraliśmy się wiercić albo w fudze, albo z dala od krawędzi płytki – znów zmniejszamy szansę, że płytka pęknie. Płytkę przewiercamy koniecznie BEZ udaru. Taśma malarska widoczna na zdjęciach zmniejszyła szczerbienie się płytek oraz ogranicza brudzenie ściany. Kiedy wszystkie płytki mieliśmy już przewiercone, założyliśmy wiertło do betonu i kontynuowaliśmy pracę. Jeśli potrzebujemy wywiercić duży otwór (np. 8, 10 mm) warto zacząć od małego wiertła i stopniowo rozwiercać otwór – dużo łatwiej i bezpieczniej niż od razu ruszać z docelową średnicą. Znów zastosowaliśmy trik z naklejeniem taśmy klejącej na wiertło, żeby nie wiercić za głęboko. Najlepiej wiercić minimalnie głębiej niż długość koszulki rozporowej, którą planujemy użyć – łatwo to odmierzyć na wiertle.

Średnica i głębokość otworu, jakiego potrzebowaliśmy w ścianie wywiercić oraz rodzaj koszulki (zwanej też „kołkiem”) były podyktowane tym, jak bardzo obciążona ma być półka, w jakiej ścianie będziemy wiercić (beton, cegła, GK itp.) i na ilu wkrętach będzie powieszona. Najlepiej dopytać w sklepie o swój konkretny przypadek lub poszukać w internecie tabeli, jeśli nie ma się w tym doświadczenia.

Wiercenie przebiegło pomyślnie więc w otworach umieściliśmy koszulki (delikatnie można sobie pomóc młotkiem), oczyściliśmy ścianę z pyłu i przykręciliśmy półki.

Dzięki temu małemu przedsięwzięciu zyskaliśmy, wbrew pozorom, dość dużą nowa powierzchnię do przechowywania. Wykorzystaliśmy ją na ozdobne pudełeczka na płatki kosmetyczne i małe flakoniki szklane – z olejkami, hydrolatami, perfumami. Całości dopełniają trzy, niestety sztuczne, sukulenty z Ikea, ponieważ łazienka nie ma dostępu światła słonecznego. Półki, jak na razie, sprawdzają się bardzo dobrze. Obawialiśmy się nieco zastosowania drewna w łazience, gdzie jest tam przecież dużo wilgoci, ale do tej pory nie zaobserwowaliśmy żadnych negatywnych zmian.

Polecam Wam takie proste i szybkie DIY, zwłaszcza, jeśli wśród „gotowego” asortymentu nie możecie znaleźć dokładnie tego, czego szukacie. Po co iść na kompromisy, skoro można szybko i niskim kosztem mieć idealnie to, co się chce? No właśnie 🙂 Ja z półeczek jestem bardzo zadowolona, ciepły odcień drewna ładnie ociepla biało-czarną łazienkę, a ja mam miejsce na wyeksponowanie ozdobnych flakoników, do których mam słabość 😉

A jakie DIY Wy ostatnio wykonywaliście? Podzielcie się pomysłami w komentarzach. Pozdrawiam!

Poniżej linki do innych domowych małych projektów:
Jak odnowić drzwi wejściowe?
Jak zrobić stoliczki z plastra drewna?
Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Czytaj dalej...