Kolor roku 2018 i jak wprowadzić go do wnętrz

Kolor roku 2018 i jak wprowadzić go do wnętrz

PANTONE 18-3838 Ultra Violet to kolejna propozycja instytutu Pantone na kolor roku 2018. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie jest to dość zaskakujący wybór – w związku z coraz śmielszym sięganiem w trendach designerskich do stylistyki z różnych okresów XX w. spodziewałam się raczej czegoś cieplejszego, czegoś pomiędzy kolorem żółtym a pomarańczowym. Jakie były Wasze typy?

Przypomnijmy, w roku 2017 wybór Pantone padł na Greenery – czyli soczystą zieleń kojarzącą się ze świeżością, roślinnością. W ten sposób Pantone chciał poniekąd zwrócić naszą uwagę na ekologię. Zajrzyjcie do mojego wpisu o tym kolorze (klik).

Pantone

Oto kolory wybrane na kolory roku według Pantone w ostatnich latach:

Pantone
Pantone
Pantone

Jak Instytut Pantone tłumaczy wybór na rok 2018?

Pantone

Kolor roku Pantone to coś więcej niż ” trendy ” w świecie projektowania; tak naprawdę to odzwierciedlenie tego, co jest potrzebne w dzisiejszym świecie.– mówi Laurie Pressman, wiceprezes Pantone Colour Institute. To kolor pełen sprzeczności – zawiera zarówno ciepłe (czerwony) jak i zimne (niebieski) tony, przywodzi na myśl kosmos, magię, coś tajemniczego, mistycznego ale kojarzy się również z królewskością, bogactwem, złożonością, kunsztem i władzą kościelną. Był ulubionym kolorem fowistów w rewolucyjnej pierwszej dekadzie XX wieku, i przechodził rozkwit wśród muzyków, takich jak Jimi Hendrix pod koniec lat 60. i na początku lat 70. Odważny i pełen emocji PANTONE 18-3838 Ultra Violet symbolizuje oryginalność, pomysłowość i wizjonerskie myślenie, które wskazuje nam drogę ku przyszłości. Ogromne nocne niebo jest symbolem nieskończoności i nieskończonych możliwości, inspiruje do chęci poznawania świata.

Czym jest Pantone Color Institute?

Pantone Color Institute to, uznawana na całym świecie jako wiodące źródło informacji o kolorach, firma konsultingowa, która prognozuje światowe trendy kolorystyczne i doradza firmom w zakresie identyfikacji kolorystycznej. Insytut Pantone współpracuje ze światowymi markami, aby wykorzystać siłę, psychologię i emocje kolorów w swojej strategii projektowania.

Ponieważ ludzie stają się bardziej zafascynowani kolorem i zdają sobie sprawę z jego zdolności do przekazywania znaczeń, Insytut Pantone próbuje nadać ton nadchodzącego roku. Kolor roku Pantone wpływa na trendy we wszystkich kreatywnych dziedzinach – od mody po projektowanie wnętrz.

Z jakimi kolorami koresponduje Ultra Violet?

Eiseman – dyrektor wykonawczy Pantone Color Institute wyjaśnia, Ponieważ ma on zarówno ciepłe, jak i chłodne tony, (…) jest bardziej wszechstronny niż można sądzić. Poniżej przykładowe palety barw przygotowane przez Insytut Pantone:

Pantone
Pantone
Pantone
Pantone
Pantone
Pantone
Pantone
Pantone

Jak wprowadzić Ultra Violet do wnętrz?

Jak każdym mocny kolor, warto go najpierw wypróbować w dodatkach, które najłatwiej można wymienić. Jeśli my jak i nasze wnętrza się z nim polubimy – możemy spróbować zaszaleć z większymi płaszczyznami. Na pewno jest to kolor dość odważny więc dla większości sprawdzi się raczej jako akcent niż kolor przewodni wnętrza. Fiolet może być zarówno romantyczny, mroczny jak i bardzo elegancki we wnętrzach. Wszystko zależy od ego, w jaki sposób go zastosujemy i z czym połączymy.

Fiolet pięknie podkreśli wnętrze klasyczne lub z nutką glamour w połączeniu z beżem, bielą i czernią oraz eleganckimi meblami.

Boca-Do-Lobo
Boca-Do-Lobo
Decoist
Pinterest

Jego mocny, głęboki odcień sprawdzi się równie dobrze we wnętrzu nowoczesnym a nawet minimalistycznym, podkreślając prostą formę mebla czy fragmentu ściany.

decorpad.com
AVSO

Fiolet na ścianach w połączeniu ze starymi meblami nada nieco tajemniczości, zaś w połączeniu z kwiatowymi wzorami, złotem, bogatymi żyrandolami roztoczy we wnętrzu romantyczną aurę.

Elle Decor
Elle Decor
Greige-Design
Violet-Dog

Na koniec kilka dodatków w wiodącym kolorze przyszłego roku, które możemy z łatwością znaleźć w sklepach.

Na jaki kolor roku Wy stawialiście? Co sądzicie o fiolecie Pantone? Czy ma szansę zagościć na dłużej we współczesnym wzornictwie?

Czytaj dalej...
Mediolan w 48 godzin

Mediolan w 48 godzin

Mediolan miałam okazję odwiedzić z mamą w czerwcu tego roku, choć muszę przyznać, że były to bardzo krótkie odwiedziny – przyleciałyśmy ok. 16:00 w piątek a samolot powrotny miałyśmy ok. 13:00 w niedzielę – łącznie niecałe 48 godzin. Czy w tak krótkim czasie można poznać ducha miasta, zwiedzić je ale także poobserwować zwykłych mieszkańców, zjeść najlepszą (i wcale nie najdroższą) pizzę w mieście i poleniuchować na trawie, rozkoszując się piękną pogodą? Aby się tego dowiedzieć, zapraszam do lektury dzisiejszego wpisu.

Na początek trochę ogólnych informacji. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze przed podróżą lubię dowiedzieć się co nieco o miejscu, do którego jadę.
Mediolan jest bardzo ważnym ośrodkiem międzynarodowej turystyki. Każdego roku Mediolan odwiedzany jest przez ponad 7 milionów turystów z całego świata. Wraz z Rzymem i Wenecją jest jednym z trzech najważniejszych pod względem turystycznym włoskich miast. Mediolan uważany jest także za światową stolicę mody oraz finansowo-gospodarcze centrum Włoch. W połowie XX wieku Mediolan zaczął być uznawany za stolicę europejskiego dizajnu. Tu od 1933 roku odbywało się Triennale, wystawy sztuki dekoracyjnej, wzornictwa przemysłowego i architektury nowoczesnej. W latach 80. Mediolan stał się też centrum mody i rozrywki. W tym okresie sławę zdobyły takie marki jak Armani, Versace oraz Dolce & Gabbana. Po prawie wiekowej hegemonii Paryża, Mediolan zyskał status stolicy mody ready-to-wear.

Co można zobaczyć w Mediolanie w niecałe 48 godzin?

Zacznijmy od miejsca zakwaterowania, gdzie najpierw dotarłyśmy w piątek po południu po wylądowaniu. Miejsce noclegu wybierałyśmy trochę w ciemno (jak zwykle), szukając czegoś nie w samym centrum (ceny, hałas) ale w niedalekiej od niego odległości. Tym razem trafiłyśmy idealnie. Od Piazza Duomo dzieliła nas odległość przyjemnego spaceru. W dodatku mieszkanie, w którym się zatrzymałyśmy, okazało się znajdować w najpiękniejszej, w jakiej miałam przyjemność być, ponad stuletniej kamienicy z klatką schodową wyłożoną w całości marmurem z zabytkową metalową windą. Samo mieszkanie o wysokich sufitach było również piękne – połączenie starych sztukaterii, lamp, okiennic, mebli, bibelotów z nowoczesnością współczesnych szaf w zabudowie i innych, niezbędnych współcześnie mebli. Cudo! Niestety nie udało mi się uchwycić wnętrz mieszkania, gdyż byłoby to niegrzeczne wobec gospodarzy i ich rodziny, która tam również przebywała. Przejdźmy jednak do samego zwiedzania. Po zakwaterowaniu, wyruszyłyśmy na poszukiwanie restauracji, ponieważ obie byłyśmy bardzo głodne – w końcu prosto po pracy jechałyśmy na lotnisko. Mieszkanie, w którym się zatrzymałyśmy znajdowało się w okolicach Portu Darsena.

Piękna klatka schodowa kamienicy, w której mieszkałyśmy, cała w kamieniu.
Oryginalne mozaiki na posadzkach.
Ażurowa stara winda.
Potężna drewniane drzwi do mieszkania naszych gospodarzy. Na ścianach freski.
Mozaika typu gorseciki.

Port Darsena

Port Darsena z XVII wieku znajduje się na połączeniu dwóch kanałów – Naviglio Pavese i Naviglio Grande. W 1960 roku kanał Naviglio Pavese został zamknięty, a ok. rok temu został ponownie otwarty po uprzedniej modernizacji związanej z projektem połączenia Szwajcarii z Wenecją. Kanał ten został pierwotnie zaprojektowany już w IV wieku naszej ery. W porcie podobno można spotkać rybaków. Na brzegach portu jest miejsce, aby usiąść i podziwiać widoki. Są tam również kawiarnie i trochę zieleni, a w okolicy znajduje się mała hala oraz stragany z owocami, warzywami, mięsem i serami. Widać, że to miejsce tętni życiem – to tutaj spotykają się lokalni mieszkańcy, aby ochłonąć od zgiełku miasta. Tutaj zatrzymałyśmy się, aby kupić trochę pysznych owoców i zjeść je na brzegu, obserwując mieszkańców.

Jedna z kawiarenek przy Porcie Darsena.

La Magolfa

Restauracja, do której się kierowałyśmy, szczęśliwie, również znajdowała się w okolicy Portu. Była to la Magolfa na Via Magolfa. Szczerze Wam ją polecam! Może nie zachwyca eleganckim wystrojem, ale za to serwują tam najlepszą prawdziwie włoską pizzę, jaką kiedykolwiek jadłam i to w bardzo przystępnych cenach. Potwierdzeniem tego był również fakt, że o ile my nie miałyśmy problemu ze znalezieniem wolnego stolika, ponieważ byłyśmy tam stosunkowo wcześnie, o tyle później, ustawiały się już kolejki na zewnątrz. W dodatku w większości stołowali się tam miejscowi, co zauważyłyśmy w piątek oraz nastepnego dnia (tak, następnego dnia postanowiłyśmy nie ryzykować, tylko wrócić w to samo miejsce, mimo iż szłyśmy tam aż z Brery, co jest całkiem sporym odcinkiem).

Należy pamiętać, że często we Włoszech doliczana jest „opłata za nakrycie” czyli coperta, czasem zdarzy się również dodatkowa opłata za obsługę.

Po wspaniałej kolacji skierowałyśmy się w stronę centrum – wieczór był jeszcze młody a my byłyśmy w szampańskim 😉 nastroju. Skierowałyśmy się w stronę Corso di Porta Ticinese – czyli jednej z najstarszych ulic Mediolanu. Dotarłyśmy do Bazyliki S. Lorenzo Maggiore i tam usiadłyśmy, aby odpocząć, chłonąć atmosferę piątkowego wieczoru, pełnego roześmianych ludzi, w pięknym Mediolanie. Tak zakończyłyśmy dzień 1.

Bazylika S. Lorenzo Maggiore w nocy. Jak widać, na placu nocne życie kwitnie, w ciągu dnia jest to ciche miejsce modlitwy.

Corso di Porta Ticinese

Kolejny dzień rozpoczęłyśmy również na Corso di Porta Ticinese. Znajdują się na niej dwie słynne bramy: XII-wieczna i klasycystyczna Porta Ticinese. Corso di Porta Ticinese usytuowana jest pomiędzy kościołami San Lorenzo i Sant’ Eustorgio. Można nią dojść do Via Torino i dalej na Piazza Duomo, gdzie się kierowałyśmy. Przy ulicy znajdują się liczne restauracje, kawiarnie i sklepy przeznaczone głównie dla turystów odwiedzających tę zabytkową część miasta. Ta część miasta kiedyś była przeznaczona dla mieszkańców trudniących się rzemiosłem, co widoczne jest do dzisiaj w wąskich budynkach przylegających do ulicy i w wewnętrznych dziedzińcach.

Porta Ticinese
Widok na Corso di Porta Ticinese. W XVI wieku przy tej ulicy mieszkał i miał swój warsztat malarski Leonardo da Vinci.

Porta Ticinese

Porta Ticinese z klasycystycznego okresu Mediolanu została zaprojektowana i wybudowana przez Luigiego Cagnolę. Początkowo miała być częścią większego projektu architektonicznego. Projekt został rozpoczęty w 1801 roku, uświęcając zwycięstwo Napoleona w bitwie pod Marengo w 1800 roku i przybycie Francuzów do miasta. Budowa została wstrzymana w 1814 roku po ukończeniu bramy i dwóch rogatek. Budynek został zbudowany z różowego granitu z Baveno w stylu doryckim. Masywne filary i kolumny są dziś przykładem mediolańskiego stylu architektury klasycystycznej.

Porta Ticinese z klasycystycznego okresu Mediolanu pod wieczór.

Porta Nuova

Na Corso di Porta Ticinese znajduje się średniowieczna, XII-wieczna brama zbudowana po zniszczeniach dokonanych przez Fryderyka I Barbarossę. Jest pozostałością po murach obronnych Porta Nuova. Obecnie brama odzwierciedla prace wykonane przez Camilla Boito w 1861-1865 roku, który oddzielił zachowane struktury bramy i uzupełnił braki według własnej koncepcji. Początkowo starożytna brama była wyjściem z miasta na ścianie Corso di Porta Ticinese, będącej częścią nieistniejącej miejskiej fortyfikacji z XIV wieku.

XII-wieczna Porta Nuova

Wzdłuż Corso di Porta Ticinese I Via Torino znajduje się wiele wspaniałych zabytków, m.in. kościoły: Basilica di Sant’Eustorgio, Chiesa San Giorgio, Tempio di S. Sebastiano.

Wall of Dolls

Przy Corso di Porta Ticinese znajduje się Wall of Dolls, czyli instalacja z lalkami przypiętymi do jednego z mediolańskich murów, która powstała w 2014 roku, aby zwrócić uwagę na temat przemocy wobec kobiet we Włoszech.

Bazylika S. Lorenzo Maggiore

Niedaleko Wall of Dolls znajduje się Bazylika S. Lorenzo Maggiore. Bazylika została zbudowana na planie ośmioboku już w IV wieku (później przebudowywana). Wnętrze zachwyca, podobnie jak portyk z szesnastoma kolumnami rzymskimi jeszcze z czasów starożytnych. Kolumny prawdopodobnie stanowiły część jakiejś świątyni bądź konstrukcji termalnej. W kaplicy S. Aquilino, utworzonej w IV w. jako mauzoleum cesarskie, znajdują się wczesnochrześcijańskie mozaiki. Kamien, z którego została wybudowana bazylika pochodzi z resztek rzymskiego amfiteatru.

Starożytna kolumnada
Bazylika S. Lorenzo Maggiore w ciągu dnia.
Ośmioboczne wnętrze bazyliki.

Piazza Duomo i Katedra

Dochodzimy do gwoździa programu czyli Katedry i Placu Katedralnego. Symbol Mediolanu, czyli wspaniała i monumentalna Katedra Narodzin św. Marii w Mediolanie znajduje się na jednym z najbardziej popularnych i najbardziej zatłoczonych placów Europy – Piazza del Duomo. Od godzin porannych tłumy turystów i zorganizowanych grup wycieczkowych zbierają się na placu, by następnie równie tłumnie wejść do kościoła, więc nie można raczej liczyć na zbyt spokojne podziwianie architektury. Mimo to, budynek katedry robi wielkie wrażenie – zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz, zwłaszcza podczas zachodu słońca, kiedy światło pięknie się od niego odbija.
Katedra jest trzecią największą tego typu budowlą w Europie. Znajduje się tu krucyfiks z najcenniejszą relikwią świątyni – gwoździem z Krzyża Chrystusowego. Jej imponująca, bogato zdobiona fasada zbudowana została w stylu gotyku płomienistego. O wspaniałości kościoła świadczy chociażby fakt, że „dopieszczana” była przez 500 lat przez wielu znakomitych włoskich, francuskich, niemieckich architektów i rzeźbiarzy. Koniecznie trzeba wejść do środka katedry zdominowanego przez liczne kolumny i ozdobionej kolorowymi odblaskami witraży, na dach świątyni, na tarasy widokowe, z których rozpościera się cudny widok na miasto, a także do skarbca i krypt z urną, w której spoczywają prochy św. Bartolomeusza. Warto zarezerwować sobie czas na jej spokojne zwiedzanie, my zrobiłyśmy to po południu – tłumy były już mniejsze a sama katedra wyglądała wspaniale w popołudniowym świetle.

Wzorzysta, marmurowa posadzka w katedrze.
Potężne gotyckie kolumny.
Mnogość zdobień i jednoczesna lekkość elewacji zachwyca.

Galeria Vittorio Emanuele II

Galeria znajduje się tuż przy Duomo –
jak widać w XIX w. nie widziano problemu w bliskości sacrum i profanum 😉

Tuż przy Piazza Duomo znajduje się XIX-wieczna galeria handlowa Vittorio Emanuele II. Utrzymana jest w stylu neoklasycyzmu. Autorem tego wytwornego budynku był Giuseppe Mengoni. Nazwa została nadana na cześć Vittorio Emanuele II, pierwszego króla zjednoczonych Włoch. Galeria jest wzniesiona na planie krzyża, a jej oba skrzydła są nakryte szklanym, arkadowym dachem. W samym środku znajduje się ogromna żelazno-szklana kopuła. Spacerując po galerii możemy podziwiać neorenesansowe kamieniczki, w których znajdują się obecnie butiki znanych projektantów, restauracje, kawiarnie, księgarnie oraz sklepy. Ja jednak chodziłam po niej, tak jak i w Duomo, z zadartą głową, podziwiając piękne zadaszenie i wyobrażając sobie, że wokół mnie nie ma setek innych ludzi.

Niesamowity przeszklony dach.
Szklana kopuła pośrodku.

Teatr La Scala

Po przejściu na drugą stronę przez galerię Vittorio Emanuelle znalazłyśmy się tuż przy teatrze La Scala czyli jednej z najsłynniejszych scen operowych na całym świecie. Z zewnątrz budynek jest jednak dość niepozorny. Jeśli jesteście fanami muzyki klasycznej to warto odwiedzić wnętrze La Scali. Znajduje się tam muzeum i jest również możliwość zobaczenia słynnej sceny.

Pinacoteca Ambrosiana

Tuż obok Piazza Duomo znajduje się kolejny plac – Piazza Pio XI z Biblioteką Ambrozjańską. Pinacoteca Ambrosiana znajduje się w XVII wiecznym Pałacu z biblioteką kardynała Borromea. Biblioteka może poszczycić się ogromną kolekcją zbiorów – jedną z największych na całym świecie, między innymi znajdują się tu Rysunki Leonarda da Vinci, czy Kodeks atlantycki. Do największych atrakcji muzeum zalicza się dzieło Leonarda da Vinci Portret Muzyka, a także jedyny obraz przedstawiający martwą naturę Caravaggia – Kosz z Owocami.

Niestety, czas nie pozwolił na zwiedzenie wystaw, szkoda nam też było pięknej pogody na spędzanie kilku godzin w pięknych, choć zamkniętych wnętrzach, ale z pewnością będzie jeszcze na to okazja w przyszłości.

Via dei Mercanti

Z okolic Piazza del Duomo ruszyłyśmy w stronę Zamku Sforzów – ta trasę można pokonać ulicą Via dei Mercanti, wzdłuż której znajduje się kilka ciekawych zabytków, można też napić się espresso w jednej z licznych kawiarni czy zjeść pyszne lody. Spacerując wzdłuż ulicy mijamy m.in. Piazza Mercanti, który wraz z otaczającymi go budynkami w czasach średniowiecznych stanowił centrum miasta.

Scrofa semilanuta – dawny symbol miasta.

Zamek Sforzów

Przed wejściem do tej ceglanej fortecy znajduje się fontanna – miejsce spotkań mieszkańców, szczególnie zatłoczone w upalne dni, kiedy wszyscy szukają w niej nieco ochłody. My poszukałyśmy ochłody w pobliskiej lodziarni, w której zakupiłyśmy nieprzyzwoicie drogie, ale trzeba przyznać, że duże (jak to często bywa we Włoszech – 1 porcja to nie gałka a łopatka, w dodatku złożona zazwyczaj z dwóch smaków)i pyszne, a co najważniejsze zimne lody. Chwile odpoczęłyśmy i ruszyłyśmy w kierunku zamku i parku za nim.

Zamek Sforzów, to zbudowana przez Viscontich okazała ceglana forteca wybudowana na planie kwadratu (przebudowana później przez Francesca Sforzę). Forteca otacza okazały dziedziniec, a w dawnych budynkach mieszkalnych mieści się Castello Musei Civici (właściwie zespół kilku mniejszych muzeów) prezentujących dzieła takich artystów jak Giovanni Bellini, Tycjan czy Michał Anioł (słynna Pieta Rondanini – ostatnie dzieło mistrza), a także zbiory archeologiczne czy sztuki użytkowej. Wejście na teren Zamku Sforzów jest bezpłatne, jeśli jednak będziemy chcieli odwiedzić muzeum, to będzie musieli uiścić opłatę. My przeszłysmy dalej, w kierunku parku Sempione.

Kwintesencja Italii na jednym zdjęciu – stara budowla, błękitne niebo, woda i przystojny Włoch 😉
Sklepienie krzyżowe krużganków zamku z malowidłami.

Park Sempione

To idealne miejsce na odpoczynek, piknik i sjestę. Choć park odwiedzany jest tłumnie, zarówno przez turystów, jak i mieszkańców Mediolanu, to można znaleźć tu dla siebie spokojny zakątek. W parku zjadłyśmy skromny lunch – kawa i mała pizzerinka na pół, oraz wyłożyłyśmy się w cieniu na trawie na nieco dłuższą chwilę, chłonąc atmosferę miejsca i rozkoszując się wspaniałą pogodą.

W parku Sempione znajduje się Torre Branca – żelazna wieża, jeden z najwyższych budynków w Mediolanie. Wejście na punkt widokowy jest płatne.

Brera

To dzielnica, po której po prostu przyjemnie się spaceruje. Trochę mniej turystów niż w okolicach Piazza Duomo, niedaleko od centrum, dużo fajnych sklepów (kosmetyki, ubrania, antyki), urocze knajpki. Widać jednak, że i tu robi się coraz ciaśniej a turystów przybywa wprost proporcjonalnie do otwierania nowych restauracji i sklepików z drogimi lokalnymi produktami hand made.

Pinacoteca di Brera

Pinacoteca di Brera, to wspaniałe muzeum sztuki , które mieści się w XVII wiecznym pałacu. Można zobaczyć tu dzieła takich artystów jak: Giovanni Bellini, Donata Bramante, El Greco, Rubensa, Rembrandta, Canaletta, Caravaggia, Rafaela i wielu innych.

Na dziedzińcu stoi wykonany z brązu pomnik Napoleona Bonaparte, który był twórcą galerii.

W dzielnicy Brera byłyśmy tutaj już pod wieczór i szukałyśmy jakiejś fajnej knajpki jednak nic nas nie zachęciło więc postanowiłyśmy wrócić do miejsca, w którym byłyśmy dzień wcześniej. Po dotarciu do la Magolfa, jakąś godzinę później, Nie miałyśmy już żadnych wyrzutów sumienia, zamawiając znowu pizze 😉

Parco Papa Giovanni Paolo II

Trzeciego dnia przeszłyśmy się już ostatni raz w kierunku Bazylikami San Lorenzo. Trafiłyśmy do parku, przez który przechodziłyśmy już wcześniej i tam postanowiłyśmy ostatni raz poobserwować mieszkańców leniwie przechadzających się w niedzielne przedpołudnie.

Parco Papa Giovanni Paolo II – Park Papieża Jana Pawła II, najlepiej znany pod swoją historyczną nazwą Parco delle Basiliche in Italian to park miejski w Mediolanie, położony w Strefie 1. Swoją nazwę zawdzięcza położeniu pomiędzy dwoma bazylikami – San Lorenzo i Sant’Eustorgio. Teren przy bazylikach został zaprojektowany jako zielona przestrzeń publiczna po II Wojnie Światowej, wcześniej były tam bagna i budynki w ruinie. Park miał za zadanie stanowić rodzaj archeologicznej promenady łączącej dwie bazyliki, Colonne di San Lorenzo i ruiny rzymskiego amfiteatru.

Teraz okolica parku i Colonne di San Lorenzo to jedna z najpopularniejszych dzielnic życia nocnego w Mediolanie, z licznymi barami, pubami, dyskotekami i innymi lokalami tak zwanej Milanese movida. W ostatnich dekadach XX wieku park ten cieszył się ponoć dosyć niechlubną sławą, zdarzały się tu akty wandalizmu, handel narkotykami, nadmierny hałas. Problemy te zostały częściowo rozwiązane w trakcie remontu parku w 2000 r., ogrodzony został cały teren parku i zainstalowano kamery bezpieczeństwa. Przy tej samej okazji obszar zieleni również został częściowo przeprojektowany, a nazwa parku została formalnie zmieniona na Parco Papa Paolo Giovanni II.

Stazione di Milano Centrale

Po wypoczynku w parku przyszedł czas na pakowanie i powrót, niestety. Na lotnisko wracałyśmy przez Milano Centrale, czyli największy dworzec kolejowy Mediolanu, i jeden z największych w Europie. Budynek zdecydowanie zwraca uwagę swoja nietypową architekturą. Jest to właściwie mieszanka różnych stylów, w tym secesji i Art déco, ale nie tylko. Czasami styl ten definiowany jest jako assyryjsko-mediolański. Budynek zaprojektowany w 1912 roku, posiada fasadę o 200 m długości i 72 m wysokości, była ona rekordowa na ówczesne czasy.

A gdy macie więcej czasu…

Niestety zabrakło nam czasu na dalsze zwiedzanie ale to nic – to będzie powód, aby wrócić tu jeszcze. W planach pozostaje jeszcze nowoczesna architektura Mediolanu, dzielnica mody oraz zwiedzanie muzeów.
Poniżej lista kilku miejsc wartych do zobaczenia – według mnie. Może ktoś akurat wybiera się do Mediolanu na dłuższy wypad i szuka inspiracji 😉

1. Architektura współczesna Mediolanu:

– Nowy mediolański kompleks targowy – zaprojektowany przez włoskiego architekta – Massimiliano Fuksasa. W połowie kwietnia zjawią się tu największe sławy świata designu, aby świętować Milan Design Week. Kompleks charakteryzuje fantazyjna linia szklanego dachu, który tworzy niepowtarzalny charakter wnętrza. Jego budowę ukończono w 2005 roku.
– Hotel NH Fiera – znajdujący się niedaleko kompleksu targowego Fuksasa. Hotel w formie dwóch czarnych wież, autorstwa słynnego, francuskiego architekta Dominique’a Perraulta. Został zaprojektowany w 2006 roku, a jego budowa została ukończona dwa lata później. Bryły obu wież są nieznacznie odchylone względem siebie, co dodaje budynkowi artystycznej ekspresji.
– Milano Citylife – nowa dzielnica mieszkaniowo-usługowa zaprojektowana na dawnych terenach targowych. Udział w projektach wzięły takie gwiazdy światowej architektury jak Zaha Hadid, Arata Isozaki i Daniel Libeskind. Całość o powierzchni zabudowy 400 255 m2 ma składać się z 3 wieżowców: 170-metrowego „żagla” (Libeskind), skręconej wieży o wysokości 185 metrów (Hadid) i najwyższego 215-metrowego drapacza (Isozaki). Projekt wywołał wiele kontrowersji, niektórzy uznali go za ostentacyjnie międzynarodowy – typowy przykład architektury, która może stać w dowolnym miejscu na świecie.
– Wieżowiec Velasca – proj. BBPR, utrzymany w duchu brutalizmu został wzniesiony w 1954 roku. Choć budynek stanowi jeden z symboli narodzin nowoczesnej włoskiej architektury, to całymi garściami czerpie z lokalnej tradycji.
– Wieżowiec Pirelli – (127,1 m) jest drugim najwyższym budynkiem Mediolanu. Został zaprojektowany w latach 50. przez włoskiego architekta Gio Ponti. Posiada nowatorską jak na ówczesne czasy formę. Jego szeroka bryła posiada stożkowate boki, przypominające dziób okrętu.
– Uniwersytet Luigi Bocconi – znajdujący się nieopodal ścisłego centrum budynek zaprojektowany przez dwie irlandzkie architektki z pracowni Grafton Architects. W 2008 roku budynek otrzymał miano najlepszego budynku na świecie według World Architecture Festival.
– Siedziba główna znanej marki odzieżowej Dolce&Gabbana – zaprojektowana przez pracownię Studio Piuarch. Projekt adaptuje dwie kamienice (z lat 20. i 60.) na potrzeby nowoczesnego kompleksu biurowego. Budynek został wykończony białym marmurem namibijskim, szkłem i płytami z surowej stali.
– Siedziba gazety Il Sole 24 Ore zaprojektowana przez Renzo Piano – znajduje się w zaadaptowanych budynkach pofabrycznych. Autorem projektu przebudowy jest słynny architekt Renzo Piano.

2. Muzea w Mediolanie:

– wymienione wcześniej Pinacoteca Ambrosiana oraz Pinacoteca di Brera a także Castello Musei Civici w Zamku Sforzów z licznymi dziełami sztuki wielkich mistrzów malarstwa. Tym razem zabrakło nam na nie czasu ale przy następnej wizycie na pewno się tam udamy.
– Muzeum Nauki i Technologii Leonarda da Vinci – mieszczące się w dawnym benedyktyńskim klasztorze. To bardzo dobrze wyposażone muzeum prezentujące historię rozwoju nauki i techniki począwszy od astronomii po najnowocześniejsze rozwiązania informatyczne. Najciekawsza jest jednak sekcja poświęcona tylko i wyłącznie znakomitym wynalazkom Leonarda da Vinci, które zostały tam w formie modeli odtworzone na podstawie oryginalnych szkiców mistrza.

3. Dzielnica mody:

Ulice Via Montenapoleone, Via Della Spiga, Via Manzoni i Via Sant’Andrea tworzą tzw. Quadrilatero d’Oro, gdzie znajdziemy butiki najsłynniejszych światowych projektantów. Między firmowymi salonami znajdują się również outlety, gdzie wyprzedawane są końcówki ekskluzywnych kolekcji.

4. Kościoły w Mediolanie (oczywiście oprócz wyżej wspomnianych):

– Kościół Santa Maria delle Grazie – renesansowa perełka. Dawny kościół dominikański, której budowniczym był między innymi Donato Bramante (jego dziełem jest wspaniałe prezbiterium zwieńczone kopułą). Wewnątrz znajduje się słynna Ostatnia Wieczerza Leonarda da Vinci (w dawnym klasztornym refektarzu). Do kościoła wejdziemy za darmo, aby jednak obejrzeć znajdujący się w muzeum obraz musimy kupić bilety wstępu, które trzeba rezerwować z dość dużym wyprzedzeniem i na konkretną godzinę.
– Kościół San Satiro – przy budowie tego XV- wiecznego kościoła Donato Bramante wykazał cały swój geniusz i w brawurowy sposób wykorzystał dobrodziejstwo iluzji. Z zewnątrz świątynia wygląda dosyć niepozornie, ukryta za niewielkim ogrodzonym wejściem, przed którym stoi stragan z kwiatami. Również pierwszy rzut oka, zaraz po wejściu do jej wnętrza, nie zapowiada oczekującej niespodzianki. Tym większe jest zdziwienie, gdy już zorientujemy się w czym tkwi sekret. Stojąc naprzeciw ołtarza i patrząc na widoczne za nim łuki i kolumny, można przypuszczać że całość kolumnady ma w przybliżeniu ok. 10 m. Po podejściu bliżej okazuje się jednak, że apsyda nie ma nawet 1 metra, a mistrz zaprezentował w tym miejscu kunszt doskonały, tworząc perfekcyjne złudzenie optyczne.
– Bazylika św. Ambrożego – jeden z najstarszych kościołów w Mediolanie – zbudowany został w IV wieku w stylu romańskim. Oprócz podziwiania pięknej architektury można udać się także do krypty, gdzie znajdują się szczątki św. Abrożego.
– San Bernardino alle ossa, kościół dekorowany ludzkimi kośćmi – zbudowany w XIII w.

5. Inne:

– Rzeźba przed Giełdą Papierów Wartościowych – na Piazza Affari autorstwa Maurizio Cattelan. Kontrowersyjna rzeźba w formie… „środkowego palca” o przewrotnym tytule „L.O.V.E.” (od pierwszych liter słów: libertà – wolność, odio – nienawiść, vendetta – zemsta, eternità – wieczność) obrazuje opinię artysty o ideologii faszyzmu (budynek, w którym ma siedzibę giełda, to architektoniczna spuścizna Włoch końca lat 20-tych i początku 30-tych XX w.), a także o świecie finansów. Wykonana z białego marmuru z Carrary olbrzymia rzeźba o wysokości 11 m. pojawiła się na mediolańskiej Piazza Affari w 2010 r. Początkowo miała tu stać – jako prowokacja – tylko przez krótki czas. Artysta zasugerował jednak, że jeśli pozostanie przynajmniej przez kilka lat dokładnie w tym samym miejscu, podaruje ją miastu. I ostatecznie, po licznych dyskusjach władnych, tak też się stało.

To już wszystko na dzisiaj. Mediolan podsumowałabym jako przede wszystkim miejsce inspiracji. Jest coś w tym mieście, co od wieków przyciąga znakomitych architektów, malarzy, muzyków, projektantów mody… Z pewnością jest to też jedno z tych miejsc, które ma tę niepowtarzalną atmosferę i duszę, miejsce, do którego się po prostu wraca. Ja wrócę na pewno 🙂 A jakie miejsca Wy ostatnio odwiedziliście? Do których macie ochotę jeszcze powrócić?

PS. Jeśli macie ochotę na film z Mediolanem w tle – to fascynujące miasto zagrało podobno (podobno, bo sama jeszcze nie widziałam) w „Jestem miłością” Luca Guadagnino z Tildą Swinton w roli głównej.

Rzućcie okiem na inne wyjazdowe wpisy:
Architektura Calatravy w Zurychu
Architektura na Malcie
W poszukiwaniu miejsc z duszą… Osiedle Nikiszowiec w Katowicach

Czytaj dalej...
8 pomysłów na udekorowanie ściany

8 pomysłów na udekorowanie ściany

Duża gładka ściana bez okien to idealna kanwa pod ścienną dekorację. Poniżej lista 8 moich ulubionych sposobów na udekorowanie ściany oraz kilka takich, których według mnie powinniśmy unikać. Zapraszam do czytania, zainspirowania się i wypełnienia pustych ścian w swoich domach kolorami i kreatywnością 🙂

1. Tablica/instalacja/kompozycja ze zdjęć, biletów, kartek pocztowych. Zdjęcia można oprawić lub wyeksponować na kratce, tablicy korkowej czy przypiąć mini spinaczami do sznurka. Jeśli zdecydujecie się na oprawienie, a zdjęcia czy kartki są bardzo kolorowe lub w różnych rozmiarach, warto je „uporządkować” dodając proste, jednakowe większe ramki.

Taką tablicę korkową można znaleźć na ministerstwogadzetow.com
A tu kratka-organizer ze sprzedajemy.pl
Lushome

2. Lustro lub kompozycja z kilku luster. Lustro optycznie powiększa przestrzeń, nadaje się praktycznie do każdego pomieszczenia i wygląda zawsze elegancko. To chyba najłatwiejszy sposób na „ubranie” ściany. Jeśli podobają Wam się kompozycje z kilku luster, wybierzcie różne kształty ale w tym samym kolorze, aby uzyskać spójny wygląd.

www.houseofbliss.blogspot.ca
Lustra – West-Elm
Piękne lustra z Mint Grey

3. Kwietniki. Zieleń idealnie wpisuje się w obecne trendy i pięknie ożywia każdą przestrzeń. Mnogość dostępnych na rynku modeli kwietników pozwoli na efektowne wyeksponowanie jednej rośliny lub stworzenie zielonej ściany.

intersiec.com
deptrai.co
Kwietnik ścienny czarny metalowy – Pakamera.pl
Kwietnik ścienny z West-Elm

4. Obrazy. Najlepiej te malowane. Kto wie, być może kupując obraz u początkującego artysty, robimy świetną inwestycję na przyszłość 😉 Do nowoczesnych wnętrz świetnie sprawdzą się abstrakcyjne – wystarczy dobrać podobający nam się motyw i pasującą kolorystykę. Trzeba pamiętać, że taki obraz potrafi zdominować wnętrze, więc najlepiej, aby był jedynym tak mocnym i przyciągającym wzrok elementem.

Zachęcam do obejrzenia twórczości pani Aleksandry Semeniuk. Jej obrazy są naprawdę wyjątkowe, magiczne, kojarzą się z kosmosem i skłaniają do refleksji nad jego ogromem.
Aleksandra Semeniuk
Aleksandra Semeniuk

5. Makramy, kilimy – najlepiej te ręcznie robione. Od kilku sezonów można zaobserwować powrót dekoracji i rzeczy do domu wykonywanych tradycyjnymi technikami. W tym sezonie do tego zacnego grona dołączają makramy i kilimy. Świetnie sprawdzą się np. w sypialni, kilim może służyć za ciekawy zagłówek, jednocześnie dodając przytulności.

etsy.com
designalive.pl
howican.website
blog.froy_.com
Makrama – Decobazaar.com
Piękne kilimy na Etnobazar.pl

6. Plakaty artystyczne, zwłaszcza polskie plakaty. Polskie plakaty, tak kiedyś jak i dziś są na naprawdę dobrym poziomie. Te retro można znaleźć w sklepach typu Patyna.pl. Ze współczesnych szczerze polecam serię Polska Ryszarda Kai. Plakat artystyczny jest czymś, co posiada głębię i charakter, choćby poprzez swój szerszy kontekst powstania i historii.

Dobrze-mieszkaj
Dom-z-pomysłem
Kilka propozycji plakatów Ryszarda Kai.

7. Coś nam bliskiego. Każdy z nas ma coś takiego, wystarczy dodać do tego odrobinę kreatywności a uzyskamy nie tylko niepowtarzalną dekorację ścienną, ale także coś, co będzie w nas budziło miłe wspomnienia. Może to być kompozycja z dziecięcych obrazków czy odcisków rączek, lub jeśli lubimy zwiedzać – mapa do zdrapywania lub zaznaczania miejsc, które odwiedziliśmy, a jeśli pasjonujemy się architekturą i urbanistyką – może stare mapy danego miasta (są też takie w wersji 3D!).

Design-Improvised
enolivier.com
Ciekawym pomysłem jest też kompozycja ze starych talerzy, które znowu wracają do mody razem ze stylem vintage. W tym celu warto przeszukać strych u babci 😉 Takie rodzinne pamiątki będą nam się dobrze kojarzyły.
The-Crafty-Angels
Dla miłośników starych map – propozycja nadania starej mapie nowoczesnej oprawy z użyciem kompozycji kilku ramek. Wystarczy wybrać swoje ulubione miejsca docelowe lub skorzystać z mapy swojego miasta rodzinnego.
Minimalistyczne mapy z Fabryki Map
A tutaj coś dla fanów kawy z Fabryki Form.

8. Półki ścienne o ciekawym kształcie. To połączenie dodatkowego miejsca do przechowywania ze ścienną kompozycją 3D. Do wyboru mamy mnóstwo różnych kształtów – od prostych desek na ciekawych wspornikach po heksagony czy trójkąty. Na półkach można wyeksponować ulubione książki, płyty czy pamiątki z podróży.

Pinterest
misterdesign.nl
Zestaw sześciokątnych półek – z Pakamera.pl. Dużo innych znajdziecie też na portalu dawanda.com.

Oczywiście, możemy połączyć powyższe pomysły w jednej kompozycji. Warto jednak zaplanować wcześniej, jak ma ona wyglądać – np. ułożyć fragmenty układanki na podłodze a potem przenieść na ścianę. W ten sposób unikniemy chaosu i wrażenia zupełnej przypadkowości (chyba, że o taki efekt nam chodzi).

Pinterest
Pinterest

A czego według mnie lepiej nie wieszać?

1. Plakatów z nic nie znaczącymi „rysunkami” czy cytatami „motywacyjnymi”. Zamiast o dobrym guście, świadczą raczej o braku własnych upodobań, ślepą pogonią za trendami, braku pomysłu na wnętrze z duszą. Jakiś czas temu w jednym z popularnych sklepów sieciowych z dodatkami do domu została podobno wypuszczona seria ładnych graficznie plakatów, które wszyscy kupowali. Plakaty miały błąd ortograficzny. To potwierdza, że nikt nie czyta tego, co jest na nich napisane.

uae.souq_.com
Lushlee

2. Obrazów typu galopujący koń, widoczki „za górami, za lasami”, skąpo odziana pani, wazon mleczyków (ostatnich w tym sezonie) czyli twórczości rodem z muru przy Floriańskiej w Krakowie. Przyznaję, że może wyglądają malowniczo w formie zbiorowej, wielkiej, kolorowej kompozycji i dobrze wychodzą na zdjęciach, ale niech tam lepiej zostaną.

DeCouFineArts
Pinterest
TripAdvisor

3. Drukowanych obrazków z kwiatkami ze sklepów „wszystko po 1, 2, 3, 4 zł”. W tym wypadku – jaka cena, taka sztuka.

aliexpress.com
hayatouki.com

A jakie są Wasze pomysły na udekorowanie ściany? Czy jakiś pomysł Wam się szczególnie spodobał? Czego na pewno nie powiesilibyście na ścianie?

Harpers-Bazaar
Czytaj dalej...
Projekt metamorfozy domu szeregowego z lat 90.

Projekt metamorfozy domu szeregowego z lat 90.

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić wykonany już jakiś czas temu projekt modernizacji elewacji domu jednorodzinnego w zabudowie szeregowej z lat 90 – tych. Przyznaję, że zwlekałam długo, żeby pokazać Wam coś ze swoich drobnych projektów, bojąc się słów krytyki także proszę – nie bądźcie zbyt surowi w ocenie 😉

Inwestorzy, po odnowieniu wnętrz, zdecydowali się również na odświeżenie wyglądu elewacji. Poza samymi elewacjami projekt miał obejmować zmianę pokrycia dachowego, kostki wokół domu oraz zaprojektowanie daszku nad schodami przed wejściem głównym budynku oraz ogrodu zimowego w tylnej części.

Prace projektowe w projektach tego typu rozpoczynają się od wykonania inwentaryzacji. W tym przypadku wykorzystano dokumentację archiwalną projektu domu otrzymaną od inwestora, naniesione przez niego zmiany stanu istniejącego względem projektu oraz zdjęcia.
Następnie opracowana została inwentaryzacja w formie modelu 3d (z którego w razie potrzeby łatwo wyeksportować rysunki 2D) i oczywiście sam projekt elewacji w dwóch wersjach. Z doświadczenia wiem, że inwestorom (oraz później ich wykonawcom) łatwiej sobie wyobrazić zmiany elewacji gdy mają przed sobą widoki 3D, rysunki 2D są w tym wypadku uzupełnieniem. Oczywiście przy bardziej skomplikowanych projektach – jak w tym wypadku wykonanie zadaszenia i ogrodu zimowego, rysunki 2D z wymiarami i opisami są niezbędne. W przypadku projektów elewacji chętnie korzystam z programu Sketchup, w którym szybko (co jest kluczowe) można stworzyć bryłę budynku, nanieść materiały a także wyeksportować zwymiarowane rysunki 2D w skali.

Głównymi założeniami projektu elewacji było uspokojenie, uporządkowanie dość skomplikowanej bryły budynku i jej poszczególnych elementów (np. okien, daszków) oraz nadanie jej nowoczesnego wyrazu. Współczesny efekt można z pewnością uzyskać, stosując nowoczesne materiały i rozwiązania konstrukcyjne takie jak: deski i okładziny elewacyjne, szklane zadaszenie na konstrukcji stalowej, czy proste szklane balustrady (które również miały być wymieniane). Inwestorzy byli nakierowani na stworzenie podziałów na elewacji z różnych materiałów bądź za pomocą boniowania, w tym wypadku jednak, z uwagi chociażby na dość chaotyczne rozmieszczenie okien na elewacji lepiej stosować się do zasady „mniej znaczy więcej”. Zaprojektowane podziały elewacji są więc raczej oszczędne w formie. Uproszczeniu uległy również kształty murków przy schodach i ścieżkach z kostki.

Co do samej kolorystyki, inwestorzy byli już w trakcie wymiany okien na takie w wykończeniu ciemnego drewna oraz wybrali już kolor i materiał pokrycia dachowego – nowoczesna blachodachówka w kolorze antracytowym, co zdecydowało o kolorystyce innych elementów. Materiały użyte w projekcie to: tynk biały, drewno elewacyjne klejone/materiał drewnopodobny klejony, płytki elewacyjne kamienne jasnoszare lub w drugiej wersji płytki klinkierowe jasnoszare, pokrycie dachu zaproponowane przez inwestora, obróbki blacharskie, rynny – z blachy tytan-cynk., kominy – blacha na rąbek stojący – elementy te w kolorze dachu (ciemnoszary), posadzka tarasów – płyty z betonu architektonicznego lub gres o fakturze betonu architektonicznego, kostka betonowa szara.

Lekkie zadaszenia na konstrukcji stalowej zaprojektowano nad wejściem do domu, nad balkonem oraz nad tarasem w formie ogrodu zimowego, który ma przesuwne ścianki szklane oraz rolety zewnętrzne chroniące przed nadmiernym nagrzewaniem. Akcenty drewniane na elewacji (w tonacji jak najbardziej zbliżonej do koloru stolarki) oraz pnącza przy zadaszeniach zostały zaproponowane w celu ocieplenia raczej surowego wyrazu całości. Ciekawym elementem projektu jest nowoczesna pergola na minimalistycznej ramie stalowej, której formę powtórzono w zadaszeniu przy wejściu głównym.

Wiele osób decyduje się na zmianę wyglądu swojego domu najczęściej przy okazji większej modernizacji budynku – np. przy okazji termomodernizacji, wymiany okien czy dachu. Najczęściej inwestorom zależy na takiej zmianie, która nieco unowocześni czy uporządkuje wygląd budynku ale w sposób ekonomiczny. Warto zastanowić się nad tym, co można zmienić przed przystąpieniem do wszelkich prac remontowych. W wielu przypadkach wystarczy chociażby zmiana kolorystyki tynku, dodanie prostych podziałów – np. boni czy fragmentu w okładzinie elewacyjnej. Takie zabiegi mogą znacznie podnieść walory estetyczne całej bryły domu. Jeśli nie czujecie się na siłach, aby samemu zdecydować o wyglądzie elewacji, warto udać się w tym calu do fachowca. Projekt elewacji jest stosunkowo niedrogi (a już na pewno w porównaniu do kosztów remontu elewacji), natomiast wyglądem domu będziemy się cieszyć (lub nie) przez długie lata.

Co sądzicie o takiej zmianie? Czy wg Was starsze domy mają szanse na uzyskanie nowoczesnego wyglądu bez nadmiernego nadwyrężania portfela? A może uważacie, że efekt jest niewspółmierny do poniesionych kosztów? Wszak nie od dziś wiadomo, że remontu domu nieraz kosztuje więcej niż budowa nowego… Ja uważam, że jednak warto. Jednym z moich marzeń jest możliwość modernizacji domu-kostki, to by było wyzwanie 🙂 Pozdrawiam!

Czytaj dalej...
Inspiracja tygodnia – słynne krzesła Thonet

Inspiracja tygodnia – słynne krzesła Thonet

Krzesła Thonet to klasyka sama w sobie, to jeden z najbardziej znanych modeli krzeseł na świecie. Ciekawostką jest fakt, że były (i dalej są, chociaż w nieco zmienionej wersji) produkowane również w Polsce. To właśnie ich klasyczny, elegancki wygląd kojarzący się z wiedeńskimi kawiarniami oraz lokalna produkcja w miejscowości bardzo mi bliskiej sprawiły, że zapragnęłam mieć je w swoim mieszkaniu.

scandinavianlovesong.com

Zamiast kupować nowe w unowocześnionej formie, która nie do końca mi odpowiada (m. in. chodzi o siedzisko ze sklejki a nie wyplatane), postanowiłam poszukać starych modeli, w oryginalnej klasycznej formie – w kolorze drewna lub czarne z jasnym wyplatanym siedziskiem. Ich poszukiwania ciągle trwają, nie jest łatwo znaleźć takie konkretne modele, w dodatku w dobrym stanie i nie kosztujące fortunę. Tymczasem, wciąż przeglądam inspiracje wnętrz z moimi ulubieńcami i nimi właśnie chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić.

Zacznijmy jednak od początku czyli od krótkiej historii krzeseł Thonet.

Nazwa słynnych krzeseł Thonet pochodzi od ich twórcy Michaela Thonet, który od lat trzydziestych XIX wieku, próbował wykonywać meble z drewna giętego. W roku 1849 jeszcze raz założył własne przedsiębiorstwo, które przekazał swoim synom w roku 1853 nadając mu nazwę Bracia Thonet – „Gebrüder Thonet”.

smow.com

W roku 1850 Thonet wykonał Krzesło numer 1. Na Wielkiej Wystawie Światowej w Londynie w 1851 roku zdobył brązowy medal za swoje meble. Były to meble wykonane z klejonych ze sobą i giętych prętów z palisandru, stosunkowo drogiego materiału, co sprawiało, że były produktem luksusowym. Stopniowo Thonet przestał używać do produkcji mebli drewna klejonego warstwowo, zastępując je prętami bukowymi. Drewno początkowo było rozmiękczane poprzez gotowanie w wodzie lub parze wodnej, a następnie było suszone w specjalnych metalowych formach, które przejmowały napięcia związane z suszeniem i zapobiegały pękaniu materiału. Właśnie z meblami wykonanymi z giętej buczyny (określanymi jako meble thonetowskie) Michael Thonet jest najbardziej kojarzony.

Thonet
Krzesła z drewna giętego Michaela Thoneta z roku ok. 1850.

W roku 1859 powstało Krzesło numer 14 znane jako Konsumstuhl Nr. 14. Jest to najsłynniejsze z jego krzeseł (dzisiaj model 214). Do czasów współczesnych wyprodukowano ok. 60 milionów sztuk tego modelu, należy do tej liczby dodać liczne kopie sprzedawane przez konkurentów Thoneta. Za jego projekt Thonet otrzymał złoty medal na Wystawie Światowej w Paryżu w 1867 roku.

Thonet
Krzesło nr 14.

Kawiarnia „Café Daum” we Wiedniu była pierwszym oficjalnym lokalem, w której od około roku 1850 znajdowały się wyłącznie krzesła Thoneta. Krzesło numer 4 od tamtych czasów jest klasycznym krzesłem wiedeńskich kafejek.

Sprudge
Wnętrze wiedeńskiej Café z XIX w.

Krzesła Thonet produkowane w Polsce?

Fameg – istniejąca od 1881 r. fabryka mebli w Radomsku specjalizująca się w meblach do siedzenia. Wyprodukowane meble obejmują ponad 500 typów krzeseł, foteli, bujaków, stołków barowych, wieszaków oraz stolików, a także meble skrzyniowe, począwszy od klasycznych giętych, poprzez tapicerowane, aż po nowoczesne.

Historia tego zakładu wiąże się ze znaną osobą Michaela Thoneta, którego kontynuatorami byli jego synowie – August i Karol. Ogromna popularność mebli robionych techniką gięcia na gorąco sprawiła, że bracia zaczęli zakładać w Europie kolejne fabryki mebli – również w Polsce. W 1881 roku założyli oni w Radomsku dużą Fabrykę Mebli Giętych „Bracia Thonet” (Thonet Mundus). Zakłady „Thonet – Mundus” oraz „Ksawery Wünsche i S-ka” działały do końca II wojny światowej. W 1945 roku zostały znacjonalizowane i a w latach 50. nastąpiło połączenie ww. fabryk oraz nowo wybudowanego zakładu „Fameg” (nazwa pochodzi od słów Fabryka Mebli Giętych) w jedno przedsiębiorstwo państwowe. Po 1989 zakłady stały się spółką akcyjną, której największymi akcjonariuszami są Skarb Państwa oraz Związki Zawodowe.

Fameg od zawsze specjalizował się w wytwarzaniu krzeseł i one też stanowiły i stanowią ich największą produkcję. Fabryka większość swoich produktów eksportuje. W 2002 roku eksport Famegu stanowił ok. 76% sprzedaży. Największym rynkiem eksportowym w 2002 roku była, co ciekawe, IKEA Szwecja (29.90%).

Krzesła Thonet produkowane były (i są) w różnych kształtach:

Thonet
…np. w formie fotela bujanego. Taki właśnie fotel znajdował się w domu mojej babci, zawsze będzie mi się z nią kojarzył 🙂
Thonet
…z podłokietnikami
Thonet
…w kształcie fotela
Thonet
…czy jako wysokie krzesło barowe.
smow.com
Krzesła Thoneta – produkcja współczesna.
PINTEREST
Krzesła FAMEG – produkcja współczesna.
PINTEREST
Krzesła FAMEG – produkcja współczesna.

A na koniec kilka pięknych inspiracji z wnętrzami ze słynnymi krzesłami Thonet.

Wnętrza kawiarni i restauracji:

Archiproducts
Elle-Decor
AmbienteDirect
vkv-visuals
restaurantchairs.com

Pomieszczenia mieszkalne z Thonetami:

cocolapinedesign.com
cocolapinedesign.com
Planete-deco
inmyroom.ru
exquisite.co
cocolapinedesign.com
FLYMEe
blog.vkvvisuals.com
curatedinterior.com
Apartment-Therapy
bloglovin.com
vkv-visuals

A jak Wam się podobają te krzesła? Czy uważacie, że pasują one do współczesnych wnętrz czy lepiej, żeby pozostały elementem wystroju starych kawiarenek? Czekam na Wasze komentarze 🙂

Czytaj dalej...
Inspiracja tygodnia – granat i ciemna zieleń we wnętrzach

Inspiracja tygodnia – granat i ciemna zieleń we wnętrzach

Ostatnie kilka sezonów to świetny okres dla wszelkich odcieni niebieskiego we wnętrzach – od rozbielonych błękitów, poprzez turkusy, mocne indygo aż do ciemnego granatu. W zeszłym roku jasny niebieski (razem z jasnym różem) wybrany był także kolorem roku przez Instytut Pantone. Wydaje się, że niebieski rozpanoszył się na dobre we wnętrzach w postaci całych ścian w jego odcieniach, mebli oraz dodatków. Nic dziwnego, kolor ten jest nad wyraz wdzięczny, jeśli chodzi o wnętrza, pasuje do wielu stylów i pomieszczeń i raczej nie wychodzi z mody.

W ostatnim czasie można jednak zauważyć bardzo silny trend, jakim jest powrót do natury. Kolory ziemi, motywy roślinne, botaniczne grafiki, tkaniny w palmy, a nawet kolor roku Pantone 2017 Greenery to ukłon w tę stronę. Oczywiście, w związku z tym trendem nie mogło też zabraknąć motywów chyba najbardziej „naturalnego” koloru – zieleni, który coraz częściej i coraz śmielej pojawia się we wnętrzach, być może wypierając niebieski.

W odpowiedzi na te dla trendy – jeden być może przemijający, a drugi następujący, przygotowałam dla Was wpis o odcieniach niebieskiego i zielonego, które najbardziej przykuły moją uwagę i które, wg mnie, są najmodniejsze. Mowa oczywiście o kolorze butelkowej zieleni i granacie, a zwłaszcza o ich połączeniu we wnętrzach, które, z tego, co zaobserwowałam, jest teraz bardzo na czasie.

Na początek spójrzcie na inspiracje – aranżacje wnętrz z tymi kolorami – w większości ze sklepów H&H Home oraz IKEA, w których to można znaleźć najwięcej dodatków (nierujnujących portfela) w tych kolorach.

ikea.com
ikea.com
ikea.com
hm.com
hm.com
hm.com

Butelkowa zieleń we wnętrzu

Butelkowa zieleń idealnie odnajdzie się w salonie w stylu vintage, z gracją rozsiądzie się na aksamitnej sofie czy zagości w kuchni i łazience. Do twarzy jej z eleganckim wnętrzem i złotymi czy miedzianymi dodatkami. Pasuje również do stylu boho, z dodatkami bardziej naturalnymi jak drewno, sznurek, korek, terakota.

ColorPalettes.net
ColorPalettes.net
Zestawienia kolorystyczne zaczerpnięte z natury.

Ciemna zieleń ma wiele odcieni, które można łatwo wydobyć bawiąc się fakturą i materiałami. Ten sam kolor na matowej ścianie będzie wyglądał inaczej niż na błyszczących płytkach. Jeszcze inaczej będzie prezentował się na aksamitnej sofie.

architecturaldigest.com
Arts-and-Classy
ikea.com

Granat we wnętrzu

Granatowy we wnętrzu połączony z bielą, szarością, beżem stworzy stonowane, spokojne wnętrze. Za to połączony z intensywnymi dodatkami w ciepłych kolorach, nada wnętrzu pasji i charakteru. Podobnie jak ciemna zieleń, w połączeniu ze złotem zyskuje na elegancji. Granatowy jest świetną bazą, tłem dla innych kolorów, jak czerń pasuje do wszystkiego.

ColorPalettes.net
ColorPalettes.net
Niebanalne zestawienia kolorystyczne.

Kolor granatowy jest dość stonowany i może stanowić bardziej wyrafinowaną alternatywę dla tak modnych ostatnio (że aż nudnych) ciemnych szarości na ścianach. Granatowe ściany sprawdzą się np. sypialni lub salonie – tym kolorem warto podkreślić wybrany fragment lub tylko jedną ścianę w danym wnętrzu.

Oprócz ścian, można go zastosować również na meblach i dodatkach. Kluczem tutaj są relacje barw między sobą i ich proporcje.
Jeśli chodzi o typ wnętrza, to tak naprawdę sprawdzi się w każdym – łazience i kuchni doda elegancji, sypialni przytulności i ukojenia, salon zyska na wyrazistości, a w pokoju dziecięcym uspokoi inne kolory.

hm.com
Homedit
hannah-stevens.com

Granat z zielenią we wnętrzu

Te szlachetne kolory na ścianach czy w dodatkach doskonale odnajdą się z bielą, kremami, wanilią, kością słoniową oraz beżami. Stonowane barwy stanowią idealną bazę dla mocnego granatu czy butelkowej zieleni, pomogą zrównoważyć ich mocny i głęboki odcień oraz pomogą w utrzymaniu przestronności i doświetlenia wnętrza.

Granat z zielenią we wnętrzu można potraktować całościowo (na ścianach, meblach) – i nie da się ukryć – dość odważnie lub jako modny akcent – w dodatkach lub na pojedynczej ścianie, meblu. Ciemne kolory we wnętrzach, wbrew pozorom, da się ograć – kluczem jest dobranie ich i ich odcieni do odpowiednich wnętrz oraz dopasowanie oświetlenia.

ikea.com
ikea.com
hm.com

Zobaczcie, jakie gotowe odcienie tych kolorów możemy znaleźć u różnych producentów farb:

Niebiesko-zielona paleta kolorów Beckers.
Niebiesko-zielona paleta kolorów Benjamin Moore.
Niebiesko-zielona paleta kolorów Dulux.

Oczywiście granat i ciemna zieleń to nie tylko farby. Te odcienie świetnie wyglądają na tkaninach. Im grubsze i bardziej szlachetne, tym lepiej. Warto więc przemyśleć przemycenie ich na tapicerce fotela, zasłonach, albo na ciekawym dywanie. Jeśli chodzi o tapicerkę oraz dodatki z materiałów, prym wiedzie aksamit w tych odcieniach. Aksamitne dodatki znajdziecie m. in. w Ikea, Jysk, H&M Home czy na portalu Dawanda.
A poniżej kolaże z wybranymi dodatkami z tych sklepów wpisujące się w trend granat – butelkowa zieleń:

Kolaż z produktów Ikea.
Kolaż z produktów H&M Home.

Jeśli posiadamy mały salon w bloku, z takimi kolorami lepiej uważać, zwłaszcza, jeśli chodzi o ciężkie tkaniny (aksamit) czy ciemne, a więc zmniejszające optycznie przestrzeń, ściany. Tutaj dobrym pomysłem jest wprowadzenie ich w postaci pojedynczych akcentów, jak pojedynczy mebel, poduszki, koce, ceramika.

Kolaż z produktów Jysk.
Kolaż z produktów dawanda.pl.

Wprowadzeniem dodatków do wnętrza w danym kolorze możemy sprawdzić, czy ten kolor jest dla nas, czy może jednak nie.
Ja również zaopatrzyłam się w kilka dodatków w odcieniach ciemnej zieleni i niebieskiego (pudełka, naczynia o kryształkowym kształcie – Ikea, poszewki – H&M Home, niebieska przejrzysta miseczka – targ staroci, świece – Flying Tiger). Świetnie ożywiają moje, dość stonowane, wnętrze.

Jeśli boicie się, że moda na te kolory szybko minie lub po prostu nie chcecie inwestować dużych pieniędzy, możecie poszukać dodatków w tych kolorach na targach staroci, jeśli chodzi o szkło, można na nich znaleźć dużo rzeczy w tych kolorach. Można również pobawić się w diy i przemalować starą ramkę czy mebel lub samemu uszyć zasłony czy poszewki na poduszki. Spójrzcie na kolaż poniżej z inspiracjami:

To już wszystko na temat granatu i butelkowej zieleni. Czy podobają się Wam te kolory we wnętrzach? Zastosowalibyście je u siebie? Dajcie znać w komentarzach 🙂

Czytaj dalej...
Inspiracja tygodnia – sofa z aksamitnym obiciem

Inspiracja tygodnia – sofa z aksamitnym obiciem

W ciągu ostatnich kilku miesięcy wraz z powrotem mody na wnętrza w ciemnych kolorach, do łask powrócił aksamit. I choć tkanina ta znana jest już od lat, jej nowa, odświeżona odsłona, w przeciwieństwie do form zamierzchłych, jest lekka, wyrafinowana, co czyni ją idealnym materiałem do odświeżenia wyglądu domu. Choć aksamit sam w sobie jest raczej ciężki, wcale nie musi nadawać tej ciężkości wnętrzom. We współczesnych wnętrzach aksamit stosujemy jako akcent, a nie – jak bywało dawniej, jako główny materiał tekstylny – od obić i zasłon po poduszki i abażury lamp.

thesplendidguide.com

Aksamit jest niezwykle miękki i puszysty. Oprócz tego charakteryzuje go wspaniały subtelny połysk, dodający wnętrzom szyku i elegancji. Po długiej przerwie, aksamit ponownie wkracza na salony, dodając aranżacjom nie tylko luksusowego charakteru, ale i ogromu przytulności.

Monikh

Oczywiście, aksamit można przemycić do wnętrz w małych formach – np. w poduszkach i zasłonach, ale dlaczego nie pójść na całość i nie zainwestować w jedną, ale bardzo konkretną rzecz, wnosząc w nasze wnętrza i w nasze życie odrobinę luksusu? Oczywiście mowa o aksamitnych sofach, albo raczej o sofach z aksamitnym pokryciem, które w ostatnim czasie zawładnęły moim sercem i duszą.

pinterest

Aksamit doskonale nadaje się do mebli tapicerowanych. Będzie się wspaniale prezentował na wszelkich sofach, fotelach, szezlongach, podnóżkach czy krzesłach. Połyskujące materiały najlepiej wyglądają na meblach klasycznych lub retro, bądź stylizowanych na takie. We wnętrzach często można spotkać sofy typu Chesterfield w welurowym obiciu. Aksamit dobrze czuje się w intensywnych, ciemnych kolorach takich jak szafir, fiolet, szmaragd, turkus, żółć czy rubinowa czerwień. Lubi się też z różem – od zgaszonego czy brudnego różu do mocnej fuksji.

lonny.com

Zapraszam do obejrzenia pięknych inspiracji z aksamitnymi sofami.

pinterest
oDesign-Ideas
SheKnows
aphrochic.com
e-interjeras.lt
pinterest
pinterest
pinterest
pinterest
thesplendidguide.com
fionaandersenphotography.com
happyinteriorblog.com
lovethispic.com
Fashion-Squad
Swoon-Worthy
Swoon-Worthy
pinterest
Czytaj dalej...