Przeglądnięte przez
Miesiąc: Sierpień 2019

Piękne i niebanalne połączenia kolorystyczne we wnętrzach

Piękne i niebanalne połączenia kolorystyczne we wnętrzach

W dzisiejszym wpisie chciałabym się skupić na moich ulubionych połączeniach kolorystycznych we wnętrzach. Wydaje mi się, że nie są one dość popularne i dlatego być może będą dla Was inspiracją. Kolory te nie są nachalne – wszystkie są nieco przydymione i dlatego też mogą sprawdzić się w wielu wnętrzach.

Udanych połączeń kolorystycznych możemy szukać wszędzie – w naturze, w architekturze, w sztuce. Oglądając zdjęcia, chociażby na Instagramie czy Pintereście, stwierdzamy, że coś nam się podoba lub nie, tak samo jest z obrazami, plakatami, naturą. Zachwycamy się pięknymi zachodami słońca lub kwiatami, umaszczeniem ptaków, panoramą miasta. Dlaczego? Wszystkie te kadry są stworzone przez konkretne kolory, które wpływają na nas i wywołują pewne emocje. Jeśli są one pozytywne, możemy zastanowić się, czy nie uda się ich przenieść do naszych wnętrz, aby również w nich móc stworzyć coś pięknego.

Moje propozycje połączeń kolorystycznych częściowo wynikają właśnie z wyżej wymienionych obserwacji. To, na co pragnę zwrócić uwagę to to, że większość tych kolorów nie jest żywa – nie pochodzi z podstawowej palety barw, bo wcale nie musimy się jej trzymać, urządzając swoje wnętrze.

Odcieni niebieskiego jest nieskończenie wiele, tak samo żółć nie jest jednym kolorem, ma wiele pochodnych – od limonki do musztardowej żółci. Jestem wielką fanką właśnie tych przełamanych odcieni danych kolorów – zmieszanych z odrobiną szarości, brązu, przydymionych, nienachalnych.

Problemem jest to, że nie zawsze możemy znaleźć te odcienie w dostępnych, gotowych kolorach farb czy innych elementów wyposażenia wnętrz. Sama, szukając odpowiedniego odcienia niebieskiego na moja lamperię do kuchni i przedpokoju, ogromnie się zdziwiłam, jak ubogi jest wybór dostępnych kolorów i czemu są one tak drastyczne – można wybierać spośród kanarkowej żółci, turkusów, ostrej pomarańczy ale gdy szukamy czegoś bardziej łagodnego albo w podstawowych kolorach jak odcienie bieli, szarości, beżu czy kawy z mlekiem – tu już nie jest tak łatwo. Zupełnie tego nie rozumiem. Naprawdę Polacy najczęściej wybierają te ostre kolory? Na szczęście zawsze możemy posiłkować się kolorami z mieszalnika lub mieszać kolory na własną rękę, co może być niezłą zabawą.

Na pewno łatwiej jest z tkaninami czy dodatkami. Tu wybór jest ogromny i z pewnością, poświęcając odrobinę czasu, możemy znaleźć dodatki w tych odcieniach, które nas interesują. Pamiętajcie, że nie wszystko musi idealnie do siebie pasować – jeśli kolor narzuty nie będzie idealnie zgrany z kolorem ściany – nic nie szkodzi, dzięki temu wnętrze będzie bardziej „prawdziwe”.

Ale powracając do głównego tematu. Jakie są moje ulubione kolory? Nie będzie to zapewne niespodzianką, ale będą to odcienie idealnie współgrające z elementami stylu vintage i do niego nawiązujące, czyli: oliwkowa zieleń, granat, ciemna zieleń, pudrowy róż, burgund, ciemna czerwień, terakota. Pominę kolory podstawowe, które oczywiście również uwielbiam, ale byłyby zbyt banalne w tym zestawieniu. Zaczynajmy.

1. Pudrowy róż i ciemna zieleń.

Połączenie numer jeden to pudrowy róż i ciemna zieleń. Piękne i eleganckie – te kolory można połączyć na ścianach np. w formie lamperii, jak zostało to zrobione tutaj:

Wnętrze kawiarni Ranny Ptaszek w Krakowie.

lub stosując jeden kolor na ścianie, drugi w formie jakiegoś większego mebla np. sofy i połączenie obu w dodatkach. Oba kolory pięknie prezentują się w ciężkich tkaninach typu welur, idealnie współgrają z ciemnym drenem i mosiądzem.

2. Burgund i granat.

To połączenie zastosowałam w mojej sypialni. Użyłam go jednak raczej w formie dodatków, dlatego, że chciałam, aby pomieszczenie pozostało jasne, ale jednak z dodatkiem kolorów. Na tapecie są granatowo-niebieskie, niby akwarelowe, liście, które współgrają z granatowymi, lnianymi zasłonami, nieco złamanymi zielenią i szarością. Burgund pojawia się na poszewce w kwiaty i poszewkach welurowych, a dopełnieniem kompozycji jest okrągła, granatowa poduszka. Dalej, granat i niebieski pojawia się na grafice i makatce, natomiast burgundowy na doniczkach i kuferku na biżuterię. Całość jest raczej nienachalna ale według mnie tworzy udaną kompozycję. I to właśnie chciałam Wam pokazać, że kolory można wprowadzać stopniowo i bawić się nimi – dodatki wymieniać między pomieszczeniami, próbować różnych połączeń, zacząć od drobnych rzeczy, niekoniecznie od razu przemalowywać całe pomieszczenie na kolor, którego nie jesteśmy pewni.

3. Burgund i ciemna zieleń.

To połączenie bardziej wyrafinowane. Można do niego dodać odrobinę pudrowego różu, aby przełamać ciemne kolory. Z tego też powodu, stosowałabym je w większych pomieszczeniach lub w niewielkiej ilości – jedna ściana, mebel, dywan, dodatki. W tak mocnych kolorach ważne jest światło. Aby kolory pozostały we właściwej tonacji warto, aby światło dzienne nie padało bezpośrednio na nie – czyli na przykład stosując kolor na ścianie, niech to będzie ściana prostopadła do okna.

4. Pudrowy róż i ciemna czerwień.

Wydaje się, że róż gryzie się z czerwienią. Nic bardziej mylnego – odpowiednio dobrane odcienie mogą być bardzo eleganckie. Trzeba jednak uważać, żeby nie stworzyć klimatu zbyt buduarowego we wnętrzu. Bazą może być tu róż, natomiast ciemna czerwień jako kolor dopełniający.

5. Pudrowy róż i granat.

To również piękne, ale bardzo subtelne połączenie. Jest dość bezpieczne i neutralne, ponieważ żaden z tych kolorów nie jest zbyt nachalny. Świetnie nada się do sypialni, ale nie tylko. W tym połączeniu można być bardziej odważnym i pokusić się na przykład o tapetę w granatowo-różowe kwiaty.

6. Terakota i ciemna zieleń.

Terakota to kolor, który ostatnio robi się coraz bardziej popularny. To połączenie, nie bez powodu, kojarzy się z ciepłem, z egzotyką, miasteczkami skąpanymi w słońcu południowej Europy czy północnej Afryki. W dobrze doświetlonych pomieszczeniach za pomocą tych własnie kolorów można odtworzyć ten klimat, w pomieszczeniach ciemnych, z mała ilością słońca te kolory mogą wydać się nieco przygaszone, smutne. Wszystko zależy, o jaki efekt nam chodzi.

7. Oliwkowa zieleń i pudrowy róż.

To połączenie kojarzy mi się z pięknymi wczesnowiosennymi kwiatami na tle liści drzewa. Jest niezwykle romantyczne i również dość bezpieczne, choć niezbyt popularne. Będzie pięknie współgrać z brązem, drewnem w każdym kolorze, żywą zielenią roślin.

8. Oliwkowa zieleń i granat.

Wydaje mi się, że jest to bardzo nietypowe połączenie. W ogóle połączenie granatu i zieleni nie jest zbyt popularne, a przecież w naturze występuje dość często. Spójrzcie chociaż na upierzenie pawia – to właśnie tym połączeniem zachwycamy się, patrząc na niego. Z powodzeniem więc możemy je przenieść również do wnętrz.

9. Terakota i pudrowy róż.

Pudrowy róż to ciekawy kolor – zestawiony z granatem wyda się chłodniejszy, natomiast z terakotą nada wnętrzu ciepłego, południowego klimatu. Zainspirujmy się kolorami południowej architekty, na której tle tak często robimy zdjęcia. Pamiętajmy jednak o świetle – w południowych krajach jest go bardzo dużo i kolory wyglądają zupełnie inaczej niż w pomieszczeniach w naszym klimacie, gdzie jest go zdecydowanie mniej. Nie należy więc się dziwić, że to połączenie może nieco się różnić od prześwietlonych zdjęć z wakacji.

10. Terakota i oliwkowa zieleń.

Piękne połączeni i bardzo na czasie. Myślę, że w małej formie występuje w wielu domach, chociażby w formie terakotowej doniczki i roślinki 🙂 Jeśli podobają nam się te zestawienia, możemy je przenieść na większą skalę.

To była lista dziesięciu moich ulubionych ostatnio połączeń kolorystycznych. Czy któreś z nich przypadło Wam szczególnie do gustu? A może macie je u siebie? A może wolicie zupełnie inne kolory lub wnętrza całkiem neutralne? Dajcie znać w komentarzach.

Poniżej inne wpisy o kolorach we wnętrzach:
Inspiracja tygodnia – granat i ciemna zieleń we wnętrzach
Subiektywnie o… tym co teraz jest już/jeszcze we wnętrzach niemodne
Kolory van Gogha we wnętrzach
Wnętrza w stylu obrazów Gustawa Klimta
5 rzeczy, które mnie zachwyciły w nowym katalogu Ikea i jedna, która mnie zawiodła
Jak wystrój pokoju może rozwijać kreatywność dziecka?
Kolor roku 2019
Kolor roku 2018 i jak wprowadzić go do wnętrz
Kolor roku 2017 i jak wprowadzić go do wnętrz

Czytaj dalej...
W poszukiwaniu miejsc z duszą – Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej

W poszukiwaniu miejsc z duszą – Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej

W ostatnim czasie miałam okazję zwiedzić nieco południowo-wschodniego krańca Polski. Dla mnie, oprócz podziwiania uroku dzikich Bieszczad, była to świetna okazja, aby poznać nieco miasto Przemyśl oraz miejsce, które od dawna chciałam zobaczyć, czyli niepozornie brzmiące Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej.

Przemyśl to miasto na wschodnim krańcu województwa podkarpackiego z charakterystycznym, urokliwym, pochyłym rynkiem. W jego bliskiej okolicy, wciąż w obszarze historycznych zabudowań, znajduje się zaskakująco nowoczesny budynek – jest to właśnie Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej. Istnieje ono od 2008r. i zostało zaprojektowane przez biuro projektowe KKM Kozień Architekci.

Pyszne lody kokosowe i pistacjowe na rynku!

Budynek charakteryzuje się nowoczesną, dość ciężką bryłą, obłożoną trawertynem układającym się w poziome pasy, dodatkowo podkreślone przez poziome przeszklenia otoczone odcinającą się, ciemną stolarką. Wydaje się, że jego forma jest nawiązaniem do architektury fortyfikacyjnej, co ma związek z historią Przemyśla, który słynie z bycia długo niezdobytą twierdzą.

Konstrukcja powtarzająca kształt budynku, przeznaczona, zdaje się, na reklamy, ale nie używana.
Główne wejście do budynku.

Budynek z pewnością odcina się od okalającej, w większości historycznej, architektury, jednak nie dominuje nad nią ze względu na dobrze dobraną skalę obiektu.

We wnętrzu zastosowano, podobny jak w Muzeum Polin w Warszawie, zabieg – to jest przecięcie ciężkich brył przeszkleniem tworzącym przestronny hol. Wnętrze zostało zaprojektowane tak, aby tworzyć architektoniczno-plastyczne kadry – z przecinających się linii schodów, kładek, ścian, światła i cienia. Oprócz części muzealnej znajduje się tu ogólnodostępny hol, sklep muzealny z lokalną literaturą oraz wyjście na taras na dachu, skąd można podziwiać panoramę malowniczych dachów Starówki Przemyśla.

Widoczne na zdjęciu przecięcie dwóch części i kładki je łączące.
We wnętrzu zastosowano podobne wykończenie jak na zewnątrz – płytki o wyglądzie trawertynu.
Architektoniczne kadry.
Przeszklenie dachu holu.
Kolejny, idealnie zaprojektowany „kadr”.
Sama forma budynku przypomina rzeźbę.
Nowoczesna bryła ciekawie kontrastuje z klasycznymi rzeźbami.
Wyjście na dach budynku.
Na części dachu zaprojektowano zieleń.
Widok na okalające budynki.

Budynek ten otrzymał wiele prestiżowych nagród, był między innymi nominowany do Europejskiej Nagrody Miesa van der Rohe w 2008r. Niewątpliwie, jest to przykład dobrej jakości architektury, nowoczesnej, ale nie nazbyt nachalnej. Budynek, mimo, iż ponad dziesięcioletni, wygląda na nowy, a to znak, że dobrze się starzeje, być może jest to zasługa dobrze dobranych materiałów. Strona frontowa, tylna i boczna od strony rynku są tymi najbardziej reprezentacyjnymi, pozostała – ta techniczna, została potraktowana z nieco mniejszym rozmachem, lecz wciąż z dbałością o estetykę budynku.

Ogólnie pozytywne wrażenie psuje nieco nazbyt blisko usytuowany wielki billboard reklamowy, który z pewnością mógłby być mniejszy (a wciąż widoczny) i bardziej pasujący do stylistyki budynku. Takim elementem jest też parking usytuowany tuż przed frontem budynku, ale trudno coś na to poradzić, z racji, że nie ma tam zbyt wiele przestrzeni, a miejsca postojowe muszą być przecież zapewnione. Być może jednak można je było zaplanować w taki sposób, aby nie zasłaniały najbardziej reprezentacyjnej, wejściowej części tego niezwykłego budynku.

Jestem zachwycona tą częścią Polski, dotąd niezbyt mi znaną, i z pewnością chętnie jeszcze tam wrócę. Jestem pewna, że zarówno Przemyśl, jak i jego okolice skrywają jeszcze mnóstwo pięknych i wartych poznania miejsc. Jednym z nich był zamek w Krasiczynie, który też miałam okazje odwiedzić, ale jest to temat na inny wpis. Co do samego budynku – nie zawiódł mnie. Pozytywnie zaskoczyła mnie jego skala – tak wpasowana w kontekst. Na zdjęciach wyglądał na większy. Drugim pozytywnym odkryciem było to, że budynek jest dostępny nie tylko dla osób chcących udać się na wystawę, znajdują się w nim miejsca dostępne zupełnie postronnym osobom, jak na przykład bardzo fotogeniczny taras (polecam szczególnie instagramerom ;)). O samej wystawie nie mogę się wypowiedzieć, gdyż z braku czasu, nie mogłam niestety z niej skorzystać. Z pewnością jednak ten budynek – już sam w sobie zachęca do odwiedzenia i serdecznie go Wam polecam!

A jakie ciekawe architektonicznie miejsca Wy mieliście okazję ostatnio odwiedzać? Chętnie poznam inspiracje na kolejne wycieczki.

Poniżej inne wpisy z serii poszukiwań miejsc z duszą:
W poszukiwaniu miejsc z duszą… Służewski Dom Kultury w Warszawie
Architektura Calatravy w Zurychu
Subiektywnie o… wnętrzach Opery Krakowskiej
Czy MCK w Katowicach to miejsce z duszą?
W poszukiwaniu miejsc z duszą… Osiedle Nikiszowiec w Katowicach

Czytaj dalej...
Jak urządzić funkcjonalne domowe biuro?

Jak urządzić funkcjonalne domowe biuro?

Aranżacja biura w domu często stanowi jeden z pierwszych kroków w drodze do rozpoczęcia działalności, którą wykonywać będziemy we własnych czterech kątach. O czym pamiętać podczas urządzania prywatnego home office?

unsplash.com

Praca zdalna – nie tylko dla freelancerów

Praca zdalna zyskuje coraz większą popularność. Do niedawna pozwolić sobie na nią mogli jedynie freelancerzy, obsługujący zlecenia z różnych branż. Praca w domowym zaciszu najczęściej łączyła się z wykonywaniem wolnego zawodu, nierzadko połączonego ze sztuką.

unsplash.com

Dziś jednak urządzenie biura we własnym domu staje się coraz bardziej powszechen – nie tylko ze względu na wygodę, ale również narastającą potrzebę zabierania części pracy do domu. Dzięki takiemu podejściu często możemy ułatwić sobie znaczną część obowiązków związanych z pracą, a wskutek tego oszczędzić czas i pieniądze.

Mniej bodźców, większa kreatywność

Dobrze znane, bezpieczne i zaufane otoczenie może być bardzo dobrym motorem napędzającym naszą kreatywność. Problemem może być jednak nadmierna ilość pochłaniających naszą uwagę bodźców, o które w domu nietrudno. Biegające wokół dzieci, domagające się uwagi zwierzęta, a nawet hałasy dobiegające zza okna mogą być na tyle skuteczne w odciąganiu naszej uwagi, że znacząco ograniczą naszą produktywność.

pexels.com

Biuro w domu powinno być zatem urządzone w spokojnym miejscu, najlepiej nieco oddalonym od głównych szlaków komunikacyjnych w mieszkaniu. Położony na uboczu pokój (lub jego fragment) sprawdzi się w tym celu o wiele lepiej, niż ruchliwa jadalnia lub pełen życia salon. Nie zawsze jednak domowa przestrzeń jest na tyle obszerna, by móc wydzielić osobne pomieszczenie, w którym zamkniemy wszystkie sprawy związane z pracą.

Biuro w małym mieszkaniu – czy to możliwe?

Nie da się ukryć, że więcej możliwości aranżacji prywatnego biura zapewnia przede wszystkim dom jednorodzinny. Nasz kreatywny zakątek może jednak powstać praktycznie w każdym miejscu, nawet w małym mieszkaniu. Najbardziej istotne będzie jednak to, by wyraźnie oddzielić poszczególne strefy – tak, by rzeczy związane z pracą „nie wylewały się” poza obszar przeznaczony do tego celu. W ten sposób unikniemy nie tylko bałaganu, ale też zmniejszymy ryzyko zawłaszczania życia rodzinnego przez sprawy zawodowe.

W osiągnięciu tego celu skorzystajmy z mebli spełniających wiele funkcji. Im mniejszy będzie nasz kąt do pracy, tym bardziej powinniśmy stawiać na wielofunkcyjność. W wydzieleniu poszczególnych stref mieszkania mogą nam zaś pomóc wysokie sprzęty, takie jak wielopiętrowe regały i szafy na dokumenty. Jeśli zaś w planach mamy poważne biuro z prawdziwego zdarzenia, dobrym pomysłem będzie oddzielenie go poprzez wzniesienie ścianek działowych z lekkich materiałów.

unsplash.com

Jakie biuro do jakiej pracy?

Chociaż zasady tworzenia prywatnej przestrzeni kreatywnej są zasadniczo takie same dla każdej branży, to jednak pamiętajmy, że otoczenie może w znacznym stopniu wpływać na naszą wydajność. Jak zatem zaaranżować biuro w domu tak, by jego właściwości szły w parze z wykonywanym przez nas zawodem?

Praca analityczna: komfort szarych komórek

Do zawodów analitycznych zaliczymy profesje, których praca opiera się przede wszystkim na przetwarzaniu danych. Nietrudno zgadnąć, że chodzi tu przede wszystkim o analizę liczb: programiści, księgowi, w dużym stopniu także geodeci i maklerzy na co dzień obcują z dużą ilością twardych, ścisłych informacji. Do tego osoby zajmujące się analityką pracują w zazwyczaj wysokim tempie i stałych godzinach – wtedy zmęczenie może pojawić się szybciej, niż nam się wydaje.

unsplash.com

Powyższe uwarunkowania skłaniać będą do aranżacji przestrzeni spokojnej i neutralnej; wystrój miejsca pracy nie powinien zakłócać toku myśli, ani też przyciągać do siebie nadmiernej uwagi. Rozgrzany mózg pomogą schłodzić barwy o zimnej temperaturze: odcienie szarości, delikatny błękit oraz niezastąpiona biel. W przypadku aranżacji biura dla
analityka postawmy na praktyczność i funkcjonalność – nawarstwiający się bałagan może bowiem stanowić istotną przeszkodę w walce z deadlinem.

unsplash.com

Praca kreatywna: przestrzeń dla artystów

Zawody z branży kreatywnej nie powinny narzekać na nudę panującą w miejscu pracy. Praca takich osób, jak na przykład graficy, architekci czy muzycy, za podstawę ma przecież kreatywność, dlatego też w trakcie aranżacji możemy pozwolić sobie na nieco większą swobodę, a także… małe szaleństwa, z których najbezpieczniejsze to m.in. kontrastowe desenie przemieszane z odważną kolorystyką.

unsplash.com

Aranżacja przestrzeni kreatywnej zakłada również podkreślenie indywidualizmu wnętrza wraz z jego twórczym charakterem. W tym celu pomocne będzie skorzystanie z ulubionych dzieł sztuki oraz niepowtarzalnych gadżetów, które uwidocznią związek pomieszczenia z użytkownikiem. Nie zaszkodzi również ustawienie kilku roślin, które nie tylko dodadzą temu miejscu życia, ale też oczyszczą atmosferę – nie tylko z zanieczyszczeń, ale też ze słabych pomysłów.

pexels.com

Praca i prywatność – nie mieszaj!

Oczywiście nie trzeba trzymać się ściśle naszych porad tak, by stworzyć idealne biuro we własnym domu. Naczelną zasadą w tym przypadku powinno być bowiem dobre samopoczucie w pracy, które nie zostanie zakłócone ani nęcącymi zapachami z kuchni, ani domagającym się uwagi kotem. Własne biuro projektujmy zatem z myślą nie tylko o funkcjonalności, ale też pamiętając o autonomicznym charakterze tej przestrzeni, minimalnie tylko związanej z tym, co robimy poza pracą. W ten sposób praca nie zawłaszczy naszej prywatności, zaś ta druga nie będzie mieszała się z życiem zawodowym.

pexels.com

Autorką wpisu gościnnego jest Katarzyna Lasocka, wielbicielka aranżacji wnętrz, redaktorka bloga w serwisie nieruchomości Morizon.pl.

A czy Wy pracujecie z domu? Jakie macie sposoby na urządzenie sobie odpowiedniego miejsca do pracy? POdzielcie się pomysłami w komentarzach 🙂 Pozdrawiam!

Poniżej linki do innych wpisów na temat praktycznych pomysłów w aranżącji wnętrz:
Jak wystrój pokoju może rozwijać kreatywność dziecka?
8 pomysłów na udekorowanie ściany
16 sprytnych pomysłów do łazienki

Czytaj dalej...