Przeglądnięte przez
Tag: dodatki vintage

Jak połączyć styl vintage i nowoczesność w mieszkaniu?

Jak połączyć styl vintage i nowoczesność w mieszkaniu?

Dzisiaj zapraszam Was na zupełnie coś innego – czyli wpis gościnny autorstwa Kasi Lasockiej, redaktor bloga Morizon. Jest mi bardzo miło móc gościć na tak doświadczoną blogerkę, nie tylko ze względu na to, iż blog z-dusza.pl należy raczej do tych mniejszych ale także ze względu na chęć poruszenia przez nią bliskiego mi tematu.
Połączenie stylu vintage i nowoczesnego to coś, co sama uwielbiam i chętnie stosuję w swoim wnętrzu. O stylu vintage we wnętrzach pisałam ogólnie w tym wpisie, natomiast dzisiaj przeczytacie o konkretnych sposobach, jak można z powodzeniem łączyć ze sobą elementy vintage z tymi całkiem nowoczesnymi. Zapraszam!

Jak połączyć styl vintage i nowoczesność w mieszkaniu?

Styl vintage kocha kontrasty i umiejętnie łączy stare z nowym. To nurt, w którym dozwolone są nieschematyczne połączenia materiałów, kolorów oraz form. Nic w tym dziwnego, bo przecież przeciwieństwa się przyciągają – nie tylko w życiu, lecz także we wnętrzach. Co otrzymamy z fuzji surowej, minimalistycznej nowoczesności z barwnym miszmaszem i nostalgiczną nutką vintage? Miejsce pełne ciepła i niepowtarzalnego uroku!

Dwa style, dwa sposoby połączenia

W tym szaleństwie musi być jednak metoda, dzięki której z chaosu staromodnych mebli i geometrycznych dekoracji wyłoni się efektowna całość. Jednym ze sposobów na to, by umiejętnie zestawić teraźniejszość z przeszłością, jest dekoracja nowoczesnego wnętrza meblami i bibelotami z poprzednich epok, które wprowadzą do aranżacji odrobinę przytulności i przełamią panoramę ascetycznych rozwiązań. Na tle – charakterystycznych dla współczesnych kierunków urządzania – materiałów wykończeniowych, takich jak beton, cegła, szkło czy stal świetnie prezentować się będą masywne komody i stoliki z ciemnego drewna, które dodatkowo mogą posłużyć do wyeksponowania smukłego ekranu TV, stanowiąc jednocześnie niebanalny równoważnik między światem innowacji, który kształtuje bieżące trendy, a awangardowymi przedmiotami sprzed kilkudziesięciu lat.

Styl vintage daje swobodę w wyrażaniu siebie, więc tylko od nas zależy, jaką ścieżką urządzania pójdziemy. Drugi sposób kompilacji tych dwóch nurtów jest bardziej unikatowy i charakterny. Jeśli zależy nam na tym, by czar przeszłości objął przewagę nad oszczędnym designem XXI wieku, skierujmy uwagę na bazę w stylu vintage, przełamaną kilkoma nowoczesnymi akcentami. Pasiasty dywanik z frędzlami, tapeta z motywem pepitki, kratki czy kwiatów, piękny kilim pamiętający czasu PRL-u czy ciężkie, żakardowe zasłony będą świetnym tłem dla minimalistycznych kompozycji: modułowej sofy, prostych mebli i uniwersalnej gamy tonacji na ścianach i podłogach. Ich powściągliwy charakter nieco złagodzi szalony, niekiedy przypadkowy zestaw dodatków.

Jakość, czyli sekret ponadczasowej aranżacji

Mimo że styl vintage nie stroni od oryginalnych rozwiązań „z duszą”, unikajmy przepychu i nagromadzenia detali. Czasem warto postawić na jeden mocny akcent, jak odrestaurowana komoda znaleziona na strychu u babci, awangardowa narzuta czy wygodna kanapa obita tkaniną w musztardowym wydaniu, by wystrój nabrał nietuzinkowego klimatu. Najważniejszym kryterium, jeśli chodzi o urządzanie mieszkania, którego inspiracją był duet vintage i nowoczesność, jest jakość, bo ponadczasowość stawia wysokie wymagania, zwłaszcza w aspekcie właściwości materiałów i ich trwałości! Starannie wykończone meble, kunsztowna porcelana czy prawdziwe drewno występujące w roli parkietu z wiekiem nie będą się starzeć, a jedynie – niczym wino – nabierać szlachetności.

Świat kolorów kontra podstawowe trio bieli, czerni i szarości

Paleta kolorów stylu vintage jest twórczą mieszanką. Nie ma w niej barw zakazanych – w przeciwieństwie do kierunku nowoczesnego, gdzie królują biel, szarości i subtelne beże. Kompromisem będzie zatem wykorzystanie uniwersalnego tła złożonego z jasnej tonacji i ocieplenie go kaskadą multikolorowych ozdób, chociażby w odcieniu czerwieni, butelkowej zieleni, granatu, fioletu czy żółci. Dzięki temu wnętrze nie straci nic ze swojego minimalistycznego sznytu, a jednocześnie zachowa wesoły urok vintage. Łagodne tło rozświetli aranżację i w niczym nie ograniczy kreatywnej inwencji urządzającego, pozwalając na spontaniczność i pełen luz!

Wpis gościnny autorstwa Kasi Lasockiej – miłośniczki wnętrzarskich metamorfoz i redaktorki bloga morizon.pl.

Czytaj dalej...
Plany na aranżację przedpokoju

Plany na aranżację przedpokoju

Jak pisałam w poprzednim wpisie, remont kuchni pociągnął za sobą również remont przedpokoju – z powodu przekuwanej ściany pod przeciągnięcie trzeciej fazy do płyty indukcyjnej. Otwór trzeba było zaszpachlować i wyrównać, przy okazji zaplanowane zostało wyrównanie innych ścian i przemalowanie całości. Do tego wymiana źle położonych listew przypodłogowych i położenie listew przysufitowych, pomalowanie od wewnątrz drzwi zewnętrznych, wymiana wieszaka, lamp, lustra, szafek… takie tam drobne zmiany 😉

Poprzednio opisywałam planowane zmiany aranżacyjne do kuchni, dzisiaj natomiast zapraszam Was wiec na plany aranżacji przedpokoju. W kuchni część prac została już wykonana ale o tym opowiem w kolejnym wpisie.

UKŁAD/LOKALIZACJA

Przedpokój, jak to przedpokój, zlokalizowany jest pośrodku mieszkania, jest w kształcie litery „Z” i prowadzi do reszty pomieszczeń w mieszkaniu. Znajduje się w nim sześć par drzwi wewnętrznych, w tym jedne podwójne do salonu i oczywiście drzwi zewnętrzne. Przedpokój jest dość duży, ale niestety mało ustawny. Oprócz miejsca na płytką szafę wnękową, zmieści się w nim jedynie małe siedzisko do zakładania butów z wieszakiem na płaszcze nad nim oraz lustro z małą szafką na buty. Przedpokój jest dość ciemny, doświetlony jest jedynie pośrednio przez przeszklenia w drzwiach do innych pomieszczeń.

Uproszczony plan przedpokoju.

PRZEDPOKÓJ PRZED REMONTEM

Przedpokój przed remontem wyglądał… znośnie. Nieco drażniły mnie nierówności na ścianach, dziura w okleinie drzwi zewnętrznych, brzydko położone listwy przypodłogowe oraz dwie różne lampy na suficie. Mimo to, do tej pory jakoś nie mogłam się zabrać do tego, aby poprawić ten stan rzeczy. Dopiero wielka dziura na trzy ściany po położeniu instalacji elektrycznych to zmieniła 😉
Ściany w przedpokoju przed remontem były w kolorze szarym. Lubiłam ten kolor, jest bardzo praktyczny w przedpokoju, gdzie ściany narażone są na uderzenia i ubrudzenie, ale znudził mi się i na pewno po remoncie pojawi się inny. Przy podłodze położone były białe listwy z MDF-u, które niestety były brzydko przycięte i wykończone akrylem, czego nie polecam! Akryl brudzi się i szarzeje i w przeciwieństwie do listew nie da się go doczyścić, a przynajmniej ja nie umiem. W przedpokoju znajduje się również samodzielnie zrobiona szafa wnękowa, która na pewno zostanie. Może jedynie wymienione zostaną panele przesuwne ją zasłaniające, ale nie jest to priorytetem. Ciekawym smaczkiem w tym pomieszczeniu jest siedzisko upolowane na targu staroci za jakąś śmieszną kwotę, które jest tak naprawdę krzesełkiem do pianina czy fortepianu 😉 Było w stanie idealnym i sprawdza się idealnie – jest dość płytkie, dzięki czemu mieści się bez problemu oraz ma regulowaną wysokość także każdy, zakładając buty, może je dopasować pod siebie 😉 Siedzisko z pewnością również zostanie. W przedpokoju były dwie różne od siebie lampy sufitowe – reflektorki. Kiedyś próbowałam jedną z nich (obojętnie którą!) wymienić na taką samą jak ta druga, ale w żadnym sklepie nie znalazłam ani jednej ani drugiej…
Resztę wyposażenia przedpokoju stanowiły lustro oraz biała, plastikowa szafka na buty z Ikei. Szafka, choć średnio ładna, jest bardzo praktyczna – ma cienkie ścianki, dzięki czemu mieści więcej butów niż szafka z płyty meblowej oraz łatwo się ją czyści. Lustro z kolei kiedyś bezmyślnie pomalowałam olejną farbą, ale na pewno się go nie pozbędę, bo jest to pamiątka z domu dziadków.

Przedpokój przed remontem. Niestety mam tylko takie niewyraźne zdjęcia. Jednak wyraźnie widać, że choć na pierwszy rzut oka prezentuje się nieźle, to remont mu na pewno nie zaszkodzi. Obok domofonu widoczne otwory po kołkach na nie-wiadomo-co, kabel od Internetu biegnący pod sufitem, przybrudzone, nierówne ściany.
Przedpokój przed remontem. To, co jest jeszcze do zrobienia to wymiana starych, pożółkłych drzwi oraz pomalowanie ościeży, ale to chyba zostanie na przyszły rok 😉 Na zdjęciu widać też rurę od gazu nad brązowymi drzwiami wejściowymi, w planach jest jej usunięcie.

POMYSŁ NA WNĘTRZE

Pomysł na wnętrze, tak jak przy kuchni, nie powstał od razu, a etapami. Po zaszpachlowaniu i wyrównaniu ścian mogłam pomyśleć o zmianie koloru. Najpierw pomyślałam o białym, aby rozjaśnić wnętrze, ale stwierdziłam, że jednak cały biały przedpokój byłby nudny. Nie wiem, czy podglądacie blog joannaglogaza.com, ja go uwielbiam i właśnie tam podpatrzyłam ciekawy pomysł na przełamanie białych ścian kolorem – poprzez zastosowanie lamperii! Stwierdziłam, że będzie to idealny pomysł do przedpokoju jak i do kuchni. Dzięki temu pomieszczenia te będą też stanowiły pewną ciągłość stylistyczną. Tak, jak w kuchni, postawiłam na przybrudzony ciemnoniebieski, wpadający lekko w turkus. Ponadto zaplanowałam wymianę okropnych listew przypodłogowych na takie same, białe, ale lepiej położone oraz położenie listew przysufitowych, dzięki czemu wnętrze będzie bardziej „retro”. Jakoś tak pasowały mi te listwy do tych przypodłogowych i lamperii. Myślę, że razem stworzą spójną całość. Wnętrze przedpokoju będzie okraszone złotymi i czarnymi dodatkami – jak czarno-złote oprawy lamp, złoty wieszak na płaszcze, czarne siedzisko, o którym już wspominałam czy pomalowane na czarno drzwi zewnętrzne. Wieszak w kolorze złotym wyszperałam również na targu staroci za jakieś 7zł, bardzo spodobała mi się żyłkowa półka na kapelusze 😉 Dzień po kupieniu wieszaka, w reklamach na Facebooku okazał mi się identyczny wieszak pięknie opisany na Patyna.pl … ponad 20 razy droższy od mojego 😉 Moją niebiesko-czarno-złotą koncepcję psują jak na razie takie rzeczy jak biała rama lustra i biała szafka na buty, ale myślę, że sukcesywnie będę je zmieniać (szafkę planuję wymienić na jakąś starą w stylu vintage, a ramę lustra oczyścić z farby i zawoskować na naturalny kolor drewna. Drzwi zewnętrzne w ciemnobrązowej okleinie drewnopodobnej oszpecone dziurą również będą poddane metamorfozie – dziura będzie zaszpachlowana (szpachlą meblową) a całość pomalowana na czarny mat. Ostatecznie pewnie wymienię drzwi wewnętrzne, a futryny przemaluję, są już nieco pożółkłe. Ale to w późniejszym czasie. Kropką nad i będzie wymiana pożółkłego domofonu oraz powieszenie czegoś ozdobnego na ścianie (jeszcze nie wiem czego).

Kolaż z opisanymi wyżej pomysłami do nowego przedpokoju.

STAN OBECNY

Na stan obecny zostały zaszpachlowane otwory po położeniu elektryki, ściany zostały wyrównane i przygotowane pod malowanie. Dziura w drzwiach została zaszpachlowana, po wyszlifowaniu drzwi będą mogły być pomalowane. Nowe lampy są zamówione. Nie mogę się doczekać efektu końcowego, który – mam nadzieję – pokaże na blogu.

Co myślicie o moich planach na przedpokój? Dajcie znać w komentarzu.

A niedługo przedstawię również plany aranżacyjne do sypialni oraz kolejny etap remontu kuchni.

A tutaj znajdziecie więcej inspiracji do wnętrz:
Inspiracja tygodnia – egzotyczne rośliny we wnętrzach
Inspiracja tygodnia – granat i ciemna zieleń we wnętrzach
Inspiracja tygodnia – biała kuchnia
Inspiracja tygodnia – terakota we wnętrzach

Czytaj dalej...
Plany aranżacyjne do kuchni

Plany aranżacyjne do kuchni

Dziś chciałbym Wam opowiedzieć o pomieszczeniu, które miało przejść delikatną metamorfozę, a które spowodowało lawinę zmian w moim mieszkaniu. Zaczęło się niewinnie – w kuchni miały być wymieniane fronty szafek kuchennych, gdyż istniejące były już nieco zniszczone. Potem doszedł pomysł ze zmywarką, ale okazało się, że żadna z istniejących szafek nie odpowiada wymiarami pod zmywarkę. Wtedy stwierdziłam, że skoro jedno „pudełko” trzeba wymienić, może wymienić jeszcze blat oraz starą kuchenkę i zlew zamienić na te wpuszczane w blat. Wtedy okazało się, że takie zmiany będą kosztowały niewiele mniej od nowej kuchni… Także powstała nowa kuchnia. Za nową kuchnia poszły nowe sprzęty kuchenne no bo jak to wstawić stare do pięknych, świeżutkich mebli? A że nowe sprzęty to nowe rozwiązania – nareszcie wymarzona zmywarka, piekarnik z mikrofalówką i płyta indukcyjna. No właśnie – płyta indukcyjna. Co to oznacza? Rezygnację z usług gazownictwa, zamknięcie dopływu gazu do mieszkania, odcięcie rury gazowej oraz przekucie się przez cały przedpokój i pół kuchni z trzecią fazą (która na szczęście była doprowadzona do mieszkania, ale nie do kuchni). Przekucie się przez większość ścian w przedpokoju poskutkowało niestety wymuszonym remontem przedpokoju, ale to już historia na inny wpis.

Zapraszam Was wiec na plany aranżacji nowej kuchni wraz z opisem wszystkich perypetii z tym związanym.

UKŁAD/LOKALIZACJA

Kuchnia zlokalizowana jest od północnej, frontowej części bloku. Jeśli chodzi o wymiary, nie jest to największa kuchnia, jaką można sobie wymarzyć, ale jest całkiem spora i wygodna jak na 60-metrowe mieszkanie. Jest to kuchnia zamknięta, dostępna z przedpokoju. Jest doświetlona dużym oknem od frontu i dodatkowym oknem balkonowym na ścianie bocznej, jest więc naprawdę jasna. Od boku ma wyjście na mały taras. Z powodu tego wyjścia na taras ciąg kuchenny można właściwie umieścić tylko na jednym z dłuższych boków. Dla mnie jest to jednak wystarczające.

Uproszczony plan kuchni.

KUCHNIA PRZED REMONTEM

Wchodząc do kuchni przed remontem, mam wrażenie, że robiła ona dość dobre wrażenie – jak już wspomniałam, kuchnia jest jasna. Wrażenia tego dopełniały białe ściany i białe meble kuchenne. Na pierwszy rzut nie wyglądała na tak zniszczoną i starą, jaka jest w rzeczywistości – meble były jeszcze po starych właścicielach, miały około 18 lat! Ale gdy przyjrzeć się jej bliżej – meble były już dość zniszczone, sprzęty starodawne a wielki zlewozmywak dukomorowy z ociekaczem nakładany na szafki, zabierał większość blatu roboczego, przez co kuchnia w użytkowaniu była dość niewygodna. Ponadto, szafki nie na jednej tylko ścianie nie wystarczały na wszystkie kuchenne sprzęty, przetwory itp. I część tych rzeczy stała po prostu na szafkach górnych, co doprowadzało mnie do szału. Przestrzeń międzyszafkowa wypełniona była na jednej ścianie dość ładnymi (ale jakże niepraktycznymi) dużymi, białymi płytkami, na drugiej, krótszej ścianie płytkami szaro-srebrnymi, co również mnie denerwowało. Pod przeciwległą do mebli kuchennych ścianą stał stół z krzesłami, który choć stary i niezbyt ładny, dobrze pełnił swoją funkcję i służył za dodatkowy blat roboczy, gdy zachodziła taka potrzeba (czyli właściwie za każdym razem). Choć stół wraz z krzesłami postanowiłam wymienić, jego lokalizacja i wielkość mi odpowiadają – wielkość kuchni pozwala na równoczesna pracę przy blacie roboczym i siedzenie przy stole dla 3-4 osób. Całości dopełniała lampa w stylu industrialnym, w której nie wiem co mi się jeszcze niedawno tak podobało. Miała nawet swoje imię – „beton zbrojony”, gdyż składała się z betonowej oprawy w metalowym abażurze. Na ścianie z drzwiami od przedpokoju znajdowała się galeria talerzy, płytek przywiezionych z podróży, którą planuję zachować, ale raczej nie w tym miejscu. I to właściwie wszystko jeśli chodzi o kuchnię.

Jak widać, kuchnia przed remontem była bardzo jasna i na pierwszy rzut oka nie prezentuje się tak źle, chyba dzięki ścianom, sprzętom i meblom w tym samym – białym kolorze.
Na górze stało mnóstwo dodatkowych rzeczy, które nie mieściły się w szafkach. Wielki zlew zabierał mnóstwo miejsca w ciągu roboczym.
Widoczne srebrne płytki nie pasowały zupełnie do koncepcji nowej kuchni.

POMYSŁ NA WNĘTRZE

Pomysł na wnętrze nie powstał od razu a etapami. Jak to się mówi – szewc bez butów chodzi – nigdy nie powstał kompletny projekt aranżacji kuchni a raczej fragmenty jak projekt mebli na zamówienie. Poza tym lubię urządzać wnętrze powoli, zobaczyć, co mi się w nim sprawdza, jak nowa rzecz komponuje się z tymi już istniejącymi. Często okazuje się, że coś, co w naszej wyobraźni czy na obrazku ze sobą pasuje, w rzeczywistości już niekoniecznie. To, co wiedziałam na pewno, to, że chcę, aby kuchnia dalej była jasna i najlepiej biała, zarówno jeśli chodzi o ściany jak i meble. Podłoga na pewno zostaje ta sama. Stanowią ją średniej wielkości matowe, ciemnoszare płytki, których może nie uwielbiam, ale są w porządku – są praktyczne, nie widać tak na nich każdej plamki. Istotną kwestią w kuchni jest także blat – nie lubię blatów laminowanych, zwłaszcza udających takie z innych materiałów, np. z drewna. Drewnianego blatu również nie chciałam, gdyż po pierwsze jakoś nie pasował mi do mojej koncepcji kuchni, a po drugie jest trudny w użytkowaniu (bo w grę wchodził tylko blat olejowany). To ciągłe uważanie oraz konieczność olejowania go co jakiś czas to zupełnie nie dla mnie. Do mojej wymarzonej białej kuchni bardzo za to pasował blat marmurowy. Choć jestem zwolenniczką naturalnych materiałów, a nie takich, co je jedynie udają, wiedziałam, że prawdziwy blat marmurowy również jest trudny w użytkowaniu – marmur jest materiałem chłonnym i może wchłonąć np. rozlane wino. No i jest drogi. Materiałem, który dość dobrze go udaje jest Laminam – czyli spieki kwarcowe. W dodatku jest to materiał wyprodukowany z „kamieni” także nawet w dotyku przypomina kamień. Jest też twardy i odporny na zabrudzenia. Jednak niestety okazało się, że jest poza moim zasięgiem finansowym, i to dość sporo – wycena blatu oraz wypełnienia przestrzeni międzyszafkowej o długości 2,70m wyszła na… 11 000zł. Sam blat kosztowałby ok. 6 000zł. Inne materiały podobne są w porównywalnych cenach także musiałam się pożegnać z moim marzeniem… No i niestety stanęło na nienawidzonym blacie laminowanym, udającym (o ironio!) marmur. Ale nie zakładam, że tak będzie na zawsze 😉
Po upadku pomysłu zastosowania Laminamu na ścianie w przestrzeni międzyszafkowej doszłam do wniosku, że istniejące płytki, choć ładne, muszą zostać wymienione. Po pierwsze, choć tak jak szafki mają wymiar 60cm, to niestety mijają się z podziałem frontów, na co nie mogę patrzeć. Po drugie, pomiędzy nimi jest biała fuga a to bardzo zły pomysł w kuchni, przynajmniej w mojej kuchni. Nowe płytki na pewno będą białe, gładkie, drobne i z ciemnoszarą fugą – może jakaś mozaika, może heksagony a może płytki metro układane w jodełkę.

Większość dodatków w mieszkaniu mam w kolorze mosiądzu (lub z mosiądzu) także postanowiłam ten kolor wprowadzić także do kuchni np. w postaci uchwytów, lampy. Wydaje mi się, że ten kolor (i materiał – mosiądz) nada kuchni bardziej eleganckiego, retro wyrazu, o co mi właśnie chodzi.
Co do koloru białego – po namyśle stwierdziłam, że jednak cała biała kuchnia byłaby nudna. Postanowiłam więc nieco ją urozmaicić, wybierając inny kolor na szafki dolne. Aby tak bardzo nie szaleć, postawiłam na ciemnoszary, dokładnie w kolorze płytek na podłodze. Kontrast pomiędzy dolnymi, dość ciemnymi frontami a górnymi białymi został pokreślony za pomocą zastosowania ramek i uchwytów na dolnych szafkach i pozostawieniem frontów górnych szafek gładkich (zamykanych na dotyk). Dzięki temu zabiegowi górne szafki wydają się lżejsze, co było szczególnie istotne ze względu na to, iż są one podwójne – sięgają do sufitu. Podwójne górne szafki pomieściły wszystkie dodatkowe sprzęty i rzadziej używane przedmioty kuchenne, które w starej kuchni nie mieściły się w szafkach. Jako uchwyty wybrałam złote gałki o prostej formie z Ikei.

Cokół pod szafkami na razie jest biały, ale nie podoba mi się w takiej formie – myślę nad wymianą (lub pokryciem go) na metalowy w kolorze złotym. Nie wiem jednak, gdzie taki znaleźć – będę jeszcze szukać.

Oprócz szarości na szafkach zdecydowałam się na wprowadzenie jeszcze jednego koloru – w postaci lamperii na ścianie. Myślę, że będzie ona w ciemnoniebieskim, lekko szarym odcieniu. Zbieram stare naczynia w niebieskim kolorze lub z niebieskim wzorkiem także myślę, że wszystko razem będzie się dobrze komponować. Lamperia będzie się znajdowała na ścianie ze stołem także będzie dodatkowo pełniła funkcję ochronną – liczę na to, że na ciemnym kolorze nie będzie tak bardzo widać ewentualnych plamek. Zastanawiam się również, czy nad lamperią nie położyć listwy ozdobnej odcinającej. Listwa nadałaby bardziej retro klimatu i boję się, że będzie tego aż za dużo, ale z drugiej strony ochraniałaby ścianę przed uderzeniami odsuwanych krzeseł.
Przez zastosowane kolory kuchnia może wydawać się nieco zimna, dlatego planuję ocieplić ją drewnianym stołem i krzesłami z plecionymi siedziskami, dużą ilością żywej zieleni oraz naturalnych dodatków z wikliny, terakoty i mosiądzu. Myślę nad powieszeniem w kuchni mosiężnej lampy z dwoma żarówkami na długich kablach i owinięcie ich na relingu zawieszonym u sufity lub dużej gałęzi. Do tego wyobrażam sobie zawieszone na relingu czy gałęzi roślin zwisających np. bluszczu, oplątwy. Ledowe żarówki zlikwidują problem nadmiernego nagrzewania roślin. W nową kuchnie idealnie wpasuje się wózek-barek z Ikei, na którym planuję wyeksponować przyprawy, mąkę, oliwę i inne często używane składniki w prostych słoikach i butelkach. Mam dylemat co do okien – nie wiem, czy wieszać w nich istniejący karnisz a co za tym idzie firany i/lub zasłony czy np. postawić na rolety rzymskie. Kiedyś nie wyobrażałam sobie okien bez firan i zasłon, ale w kuchni to jednak niezbyt praktyczne (na parapecie zawsze mam dużo kwiatów i ziół). Nad tym muszę się jeszcze zastanowić. Na ściany z pewnością wrócą talerze i płytki z podróży w postaci kolażu, może pomiędzy nimi wylądują grafiki – nazbierałam ich już całkiem sporo, ale na razie nie są nigdzie powieszone. Jak na razie to koniec planów, choć na pewno coś jeszcze po drodze wymyślę.

Kolaż z opisanymi wyżej pomysłami do nowej kuchni.

STAN OBECNY

Na stan obecny zostały zrobione instalacje (hydraulika pod zmywarkę oraz doprowadzona 3 faza pod płytę indukcyjną) oraz zamontowane meble. Niestety meble przyszły wcześniej niż było to zakładane, także do układania płytek i malowania trzeba będzie je ściągać i na nowo montować. Ale dzięki temu mogłam się z nimi „obyć” i pod nie dobrać płytki i resztę wystroju.

Za jakiś czas z pewnością przedstawię efekt końcowy lub chociaż następny etap.

Co myślicie o takiej kuchni? Coć trochę z przestrachem, to czekam na Wasze komentarze.

A tutaj znajdziecie więcej inspiracji do wnętrz:
Inspiracja tygodnia – lamperia w nowoczesnym wydaniu
18 sprytnych pomysłów do kuchni
Remont małej łazienki

Czytaj dalej...