Przeglądnięte przez
Tag: subiektywnie o

Elegancka łazienka – jak uzyskać ten efekt?

Elegancka łazienka – jak uzyskać ten efekt?

Aktualnie, łazienki to już nie tylko pomieszczenia, które mają być wyłącznie użyteczne. Coraz większą wagę przykłada się do tego, aby były także estetycznie zaprojektowane i aby przyjemnie się w nich przebywało. W końcu spędzamy w nich wcale nie tak mało czasu. Łazienki coraz częściej traktujemy jak pokoje kąpielowe.

Czytaj dalej Czytaj dalej

Drewniane półki w łazience – DIY

Drewniane półki w łazience – DIY

Co jakiś czas mam ochotę na małą zmianę w mieszkaniu. Czasami coś wymieniam, czasami dokupuję, czasami przerabiam. Od jakiegoś czasu marzyły mi się otwarte półki w łazience w narożniku obok lustra, ciężko było jednak znaleźć gotowe o idealnej głębokości (dokładnie na głębokość płytki obok lustra, jak na zdjęciu poniżej). Tak więc zostało nam wykonanie ich samodzielnie. Zaletą tego rozwiązania jest z pewnością to, że półki są dokładnie takie, jak sobie wymarzyłam – drewniane, w naturalnym wykończeniu, o wymiarach idealnie dopasowanych do mojej łazienki oraz na odpowiadających mi wspornikach. Jeśli chodzi o koszt – myślę, że jest porównywalny z gotowymi półkami.
Poniżej znajdziecie dokładny opis tego prostego w wykonaniu – jak to się mówi – DIY wraz ze zdjęciami kolejnych etapów. Mam nadzieję, że okaże się to dla Was pomocne. Zapraszam!

Do wykonania półek potrzebowaliśmy przede wszystkim odpowiednich desek. Kupiliśmy je i docięliśmy na odpowiedni wymiar w jednym z marketów budowlanych oferujących tę usługę. Oszczędziło nam to niskim kosztem (samo cięcie kosztowało 4 zł) części pracy, a docięcie profesjonalnym sprzętem dało nam pewność, że przyszłe półki będą identycznych rozmiarów i wszystkie ich kąty będą proste.

Pierwszym etapem pracy było wyszlifowanie wszystkich krawędzi półki. Użyliśmy do tego korkowej kostki oraz papieru ściernego o grubości 220 – deski były fabrycznie dość ładnie wyszlifowane, więc od razu można było szlifować drobnoziarnistym papierem. W przeciwnym razie, zaczęlibyśmy od papieru o grubszych ziarnach i stopniowo dochodzili do coraz gładszych (im większa liczba, tym drobniejszy papier i tym gładsza będzie po szlifowaniu deska). Z perspektywy mogę doradzić, że ten etap pracy znacząco przyspiesza i uprzyjemnia narzędzie takie jak szlifierka oscylacyjna, ale to sprzęt, który nie każdemu jest potrzebny na co dzień w domu, a ręcznie jesteśmy w stanie uzyskać taki sam efekt (niestety, wkładając w pracę wielokrotnie więcej wysiłku i czasu).

Następnie, na wyszlifowanych deskach odmierzyliśmy i zaznaczyliśmy punkty, w których mieliśmy wiercić otwory na wkręty. Otwory są potrzebne, żeby wkręty nie rozszczepiły półki podczas przykręcania podpór. Ponieważ każda podpora półki jest trochę inna (minimalne różnice powstaną nawet na najdoskonalszej linii produkcyjnej), warto do każdej półki „przypisać” konkretne podpory i wyznaczać punkty na otwory indywidualnie. My zapisaliśmy numery na półkach (w miejscach, które zakryją odpowiadające im podpory) oraz na podporach, dzięki czemu łatwo było później odnaleźć pary.

Dokładne położenie otworów ustaliliśmy, kładąc na płaskim blacie deskę do góry spodem i dosuwając ją do ściany. Następnie ukłożyliśmy na desce podporę tak, żeby płasko i pewnie leżała na półce, jednocześnie dotykając w miarę możliwości ściśle do ściany i zaznaczyliśmy otwory przy pomocy ołówka. Znowu, zależnie od jakości wykonania podpór, z przyleganiem do ściany może być nieidealnie, ale nie trzeba się tym bardzo przejmować. Jeżeli dobrze przylega do deski, później wkręty powinny ją „dociągnąć” do ściany.

Mając już zaznaczone miejsca na otwory, mogliśmy przystąpić do wiercenia. Użyliśmy małego wiertła do drewna (oczywiście odpowiednio mniejszej średnicy niż wkręt), bardzo uważając, żeby nie przewiercić półki na wylot. My, żeby tego uniknąć, użyliśmy kawałka taśmy naklejonego wokół wiertła, dzięki czemu wiadomo, jak głęboko można wiercić. Na pewno lepiej trochę za płytko, niż trochę za głęboko.

Mając wywiercone otwory, mogliśmy przystąpić do konserwowania półek. Ponieważ w naszym wypadku miały to być półki łazienkowe, etap ten był szczególnie ważny. Ciągłe działanie wilgoci na niezakonserwowane deski może powodować, że zaczną się przebarwiać albo pleśnieć. Ponieważ po konserwowaniu stolika zostało nam wciąż sporo oleju do blatów, właśnie ten środek postanowiliśmy zastosować. Poprzednio sprawdził się dobrze i nawet z perspektywy czasu, nie mamy z zakonserwowanym nim blatem żadnych problemów (nie chłonie wody ani plam np. z wina).

Zaczęliśmy od dokładnego oczyszczenia desek z pyłu. Następnie, przy użyciu bawełnianej szmatki, równomiernie, cienką warstwą, rozprowadziliśmy olej po całej powierzchni deski. Najlepiej, jeśli cała deska, ze wszystkich stron będzie naolejowana jednocześnie – unikniemy zacieków i różnic w odcieniu. Zrobiliśmy to, wkręcając do połowy wkręt w wywiercony wcześniej otwór i podwieszając za niego deskę – mokra deska na niczym nie leżała, więc olej równomiernie wchłonął się i wysechł. Szczególną uwagę przy olejowaniu należy zwrócić na krawędzie boczne – tam, gdzie widoczne są słoje. Te powierzchnie są wyjątkowo chłonne i możliwe, że trzeba tam będzie dla solidnej konserwacji nałożyć więcej oleju.

Po wyschnięciu (czas zgodny z instrukcją na opakowaniu) deskę ponownie oszlifowaliśmy jak najdrobniejszym papierem ściernym, żeby usunąć luźne włókna drewna, które podnoszą się podczas schnięcia. Po ponownym oczyszczeniu warto wykonać test wodoodporności półki – upuszczamy na deskę kroplę wody i obserwujemy, czy ją moczy, kiedy się po niej przesuwa. Jeśli tak, należy powtórzyć olejowanie i szlifowanie – z dobrze zakonserwowanej deski krople powinny się zsuwać, nie zostawiając praktycznie śladu.

Kiedy byliśmy już zadowoleni z efektu impregnacji, przystąpiliśmy do montażu podpór do półek. Jedyna uwaga – wkręty muszą być co najmniej kilka milimetrów krótsze, niż grubość deski i podpory, żeby uniknąć przebicia lub wybrzuszeń na powierzchni półki.

Następnie, półki z przykręconymi podporami ustawiliśmy już w docelowym miejscu i przy pomocy poziomicy… wypoziomowaliśmy 🙂 Ołówkiem zaznaczyliśmy punkty, w których będziemy wiercić. Ponieważ nam przyszło wiercić w płytkach, dla pewności użyliśmy do ich przewiercenia wiertła do szkła. Przy miękkich płytkach pewnie na sucho uszło by nam użycie tańszego wiertła do metalu, ale potencjalna wymiana pękniętych płytek skłoniła nas jednak do zainwestowania w pewniejsze rozwiązanie. Wiertłem do szkła przewierciliśmy się wyłącznie przez płytki, nie nadaje się ono do wiercenia w murze. Jeśli to możliwe, staraliśmy się wiercić albo w fudze, albo z dala od krawędzi płytki – znów zmniejszamy szansę, że płytka pęknie. Płytkę przewiercamy koniecznie BEZ udaru. Taśma malarska widoczna na zdjęciach zmniejszyła szczerbienie się płytek oraz ogranicza brudzenie ściany. Kiedy wszystkie płytki mieliśmy już przewiercone, założyliśmy wiertło do betonu i kontynuowaliśmy pracę. Jeśli potrzebujemy wywiercić duży otwór (np. 8, 10 mm) warto zacząć od małego wiertła i stopniowo rozwiercać otwór – dużo łatwiej i bezpieczniej niż od razu ruszać z docelową średnicą. Znów zastosowaliśmy trik z naklejeniem taśmy klejącej na wiertło, żeby nie wiercić za głęboko. Najlepiej wiercić minimalnie głębiej niż długość koszulki rozporowej, którą planujemy użyć – łatwo to odmierzyć na wiertle.

Średnica i głębokość otworu, jakiego potrzebowaliśmy w ścianie wywiercić oraz rodzaj koszulki (zwanej też „kołkiem”) były podyktowane tym, jak bardzo obciążona ma być półka, w jakiej ścianie będziemy wiercić (beton, cegła, GK itp.) i na ilu wkrętach będzie powieszona. Najlepiej dopytać w sklepie o swój konkretny przypadek lub poszukać w internecie tabeli, jeśli nie ma się w tym doświadczenia.

Wiercenie przebiegło pomyślnie więc w otworach umieściliśmy koszulki (delikatnie można sobie pomóc młotkiem), oczyściliśmy ścianę z pyłu i przykręciliśmy półki.

Dzięki temu małemu przedsięwzięciu zyskaliśmy, wbrew pozorom, dość dużą nowa powierzchnię do przechowywania. Wykorzystaliśmy ją na ozdobne pudełeczka na płatki kosmetyczne i małe flakoniki szklane – z olejkami, hydrolatami, perfumami. Całości dopełniają trzy, niestety sztuczne, sukulenty z Ikea, ponieważ łazienka nie ma dostępu światła słonecznego. Półki, jak na razie, sprawdzają się bardzo dobrze. Obawialiśmy się nieco zastosowania drewna w łazience, gdzie jest tam przecież dużo wilgoci, ale do tej pory nie zaobserwowaliśmy żadnych negatywnych zmian.

Polecam Wam takie proste i szybkie DIY, zwłaszcza, jeśli wśród „gotowego” asortymentu nie możecie znaleźć dokładnie tego, czego szukacie. Po co iść na kompromisy, skoro można szybko i niskim kosztem mieć idealnie to, co się chce? No właśnie 🙂 Ja z półeczek jestem bardzo zadowolona, ciepły odcień drewna ładnie ociepla biało-czarną łazienkę, a ja mam miejsce na wyeksponowanie ozdobnych flakoników, do których mam słabość 😉

A jakie DIY Wy ostatnio wykonywaliście? Podzielcie się pomysłami w komentarzach. Pozdrawiam!

Poniżej linki do innych domowych małych projektów:
Jak odnowić drzwi wejściowe?
Jak zrobić stoliczki z plastra drewna?
Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Czytaj dalej...

Kolor roku 2019

Kolor roku 2019

Kolor roku 2019 według Instytutu Pantone został wybrany już jakiś czas temu, jednak potrzebowałam dłuższej chwili, aby się z nim oswoić i wyrobić zdanie na jego temat, zwłaszcza w kontekście wnętrz. Mimo, iż ja sama stawiałam bardziej na któryś z kolorów ziemi jako kolor roku 2019 (np. terakotę – jako pragnienie powrotu do zbliżającego do natury stylu życia), po przeczytaniu opisu argumentacji użytej przez Instytut, wybór tego własnie koloru wydaje mi się teraz jak najbardziej właściwy.

homedesign.marthastewart.com

PANTONE 16-1546 Living Coral

Jak podaje Insytut Pantone, Wibrujący, a jednocześnie łagodny PANTONE 16-1546 Living Coral daje nam ciepło, aby zapewnić komfort w naszym stale zmieniającym się otoczeniu. W odpowiedzi na atak technologii cyfrowej i mediów społecznościowych coraz częściej pragniemy celebrować codzienne życie, poszukujemy autentycznych i wciągających doświadczeń. (…) Żywy koral PANTONE 16-1546 uosabia to nasze pragnienie ekspresji.
Ponadto, living coral (nie bez powodu) kojarzy nam się z rafami koralowymi, które mogą zniknąć bezpowrotnie przez bezmyślne zachowanie ludzi. Ma nam przypomnieć, że powinniśmy bardziej zadbać o nasz dom – naszą planetę, jeśli chcemy dalej korzystać z jej dóbr.

Czy żywy koral nadaje się do wnętrz?
Jak najbardziej! Na początku wydawało mi się, że będzie to bardzo trudne, że kolor ten jest jednak zbyt intensywny. Ale zmieniłam zdanie, kiedy porównałam go sobie z kolorami wybranymi w zeszłych latach – intensywnym fiolecie i mocnej zieleni.

sightunseen.com

Koralowy to ciekawy kolor – ni to pomarańczowy, ni czerwony, ni różowy… To jakby nieco bardziej żywa ale i jaśniejsza wersja terakoty. Dlatego też będzie się dobrze komponował właśnie z tymi odcieniami, z którymi dobrze wygląda terakota – czyli wszystkimi kolorami ziemi – i jest to chyba moje ulubione połączenie koralu z innymi kolorami. Koral równie dobrze będzie korespondował z innymi żywymi i jasnymi kolorami o podobnym nasyceniu – na przykład z zielenią, żółcią, czerwienią czy różem. Przy wyborze takiego zestawienia uważałabym jednak z ilością kolorów we wnętrzu i wielkością powierzchni ich zastosowania – zamiast dużych plam intensywnych kolorów, bezpieczniej będzie postawić na neutralną, na przykład białą, bazę oraz kilka drobnych akcentów kolorowych.

Kilka zestawów kolorystycznych z koralowym w roli głównej przygotował również Insytut Pantone. Niektóre z nich są bardziej zachowawcze, inne bardziej odważne. Zobaczcie sami:

Pantone

Pantone

Pantone

Pantone

Mi najbardziej podoba się ten:

Pantone

…i myślę, że ta paleta barw jest stosunkowo najłatwiejsza do wprowadzenia do wnętrz (ale również do innych dziedzin szeroko pojmowanej sztuki, na którą kolor roku także ma przecież wpływ).

Oczywiście, jak to zwykle jest, kolor można wprowadzać do wnętrz na różne sposoby – jeśli nie jesteśmy go pewni – w łatwo wymienialnych dodatkach (tekstylia, meble wolnostojące), a jeśli tu nam się sprawdzi, to możemy spróbować na trudniej wymienialnych elementach jak kolor ścian (choć wydaje mi się, że dzisiaj równie łatwo go zmienić co np. zasłonę) czy kolor płytek (czy mebli w zabudowie).

goodhomesmagazine.com

Ja stawiałabym na użycie koralowego w akcentach – np. jako dopełnienie ciepłej palety barw we wnętrzu i tym samym nadanie mu więcej życia lub jako wzorek na tapecie czy zasłonie. Podobają mi się również akcenty jednokolorowe jak mały stolik czy drzwi ożywiające całe wnętrze. Wydaje mi się, że mimo iż living coral to dość intensywny kolor, to jednak łatwiej go połączyć i wprowadzić do wnętrza niż zeszłoroczny fiolet, który jednak chyba się nie przyjął.

Poniżej przedstawiam kilka według mnie udanych połączeń we wnętrzach, gdzie występuje kolor koralowy w większej lub mniejszej formie oraz propozycje przedmiotów w tym kolorze i pasujących połączeń z innymi elementami. Zmiana dodatków to świetna opcja, jeśli chcemy szybko i niedużym kosztem odmienić nasze wnętrze i zależnie od ich połączenia, możemy uzyskać całkiem iny klimat. Zobaczcie przygotowane przeze mnie propozycje:

Bezpiecznie z czernią i bielą:

Dla entuzjastów bardzo kolorowych (koralowych?) wnętrz:

Jako przełamanie naturalnych barw:

Plamy kolorów w neutralnym wnętrzu nadające mu życia:

Rajska wyspa, dżungla i koral…

Koral w romantycznym i kwiatowym wnętrzu:

W modnym ostatnio wnętrzu w stylu vintage glamour:

Koral z kolorami ziemi i dodatkami przywołującymi na myśl safari:

Jak Podoba Wam się kolor roku 2019? Czy spodziewaliście się takiego wyboru? Jeśli tak – napiszcie dlaczego, jeśli nie – dajcie znać, na jaki kolor Wy stawialiście. Jestem bardzo ciekawa Waszych przemyśleń na ten temat.
Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia! Do następnego! ;*

Poniżej linki do wpisów o poprzednich kolorach roku według Insytutu Pantone:
Kolor roku 2018 i jak wprowadzić go do wnętrz
Kolor roku 2017 i jak wprowadzić go do wnętrz

Czytaj dalej...