Przeglądnięte przez
Tag: styl vintage

Styl glamour vintage we wnętrzach

Styl glamour vintage we wnętrzach

Styl vintage już od kilku lat cieszy się wielkim powodzeniem w świecie wnętrz. Nie bez powodu – niski koszt uzyskania niebanalnego wnętrza z elementami vintage stanowi jeden z najbardziej atrakcyjnych i przekonujących aspektów, ponadto rzeczy z drugiej ręki wpisują się w nurt zero waste i są stosunkowo łatwo dostępne. Dodatkowo, vintage to swego rodzaju historia opowiedziana za pomocą starych przedmiotów, ubrań, dodatków. Docenią to z pewnością osoby wrażliwe i z wyobraźnią.
Styl vintage glamour jest odmianą stylu vintage, jest jednak bardziej wyrafinowany i wymaga nieco większych zasobów finansowych (inną na przykład odmianą będzie połączenie vintage i boho, również bardzo teraz popularne).

Główna koncepcja projektowania wnętrz w stylu glamour vintage również opiera się głównie na ponownym wykorzystaniu i odświeżeniu starych przedmiotów we wnętrzach, jednak w nieco bardziej eleganckiej i wysublimowanej wersji. Przedmioty dobieramy z większą starannością i dbałością o detale. Staramy się stworzyć spójne wnętrze z pasującymi do siebie elementami, nie ma tu miejsca na przypadkowość i bylejakość. Glamour vintage jest mieszanką vintage, glamour i stylu klasycznego z wzornictwem artystycznym.

Warto pamiętać, że choć styl vintage kojarzy się głównie z zaczerpnięciami z lata 50. i 60., to tak naprawdę możemy sięgać do stylistyk od art deco po lata 90. Wybór epoki lub epok odzwierciedlającej Twój styl pozwoli Ci uzyskać idealnie spersonalizowane wnętrze. Podobnie jak we wnętrzach vintage, tak i tutaj warto nie trzymać się tylko jednej epoki ale nieco je pomieszać oraz dodać trochę elementów nowych – pasujących, ale współczesnych, nie chcemy przecież stwarzać muzeum a wnętrze do mieszkania. Wybierajmy również elementy odzwierciedlające nas i pasujące do nas – jeśli źle się czujemy wśród ciężkich, starych mebli lub nie pałamy miłością do wykończenia na wysoki połysk – nie decydujmy się na to na siłę. Za to możemy dodać coś, co pasuje do naszych zainteresowań (na przykład gramofon, jeśli cenimy sobie dźwięk muzyki analogowej i urok starych płyt czy plakaty ulubionych artystów lub z reprodukcjami cenionych malarzy).

A teraz czas na konkrety. Jakie właściwie elementy pasują do wnętrz w stylu glamour vintage?

Kolorystyka

1. Kolor.

Wnętrza vintage glamour z pewnością nie są dla osób lubiących wnętrza neutralne. Tutaj ważny jest kolor – bordo, brudny róż, granat, terakota, ciemna zieleń, musztardowa żółć, ceglasty pomarańcz, ciemna czerwień, oliwkowa zieleń, czekoladowy brąz, taupe – wybór jest ogromny. Kolory powinny być lekko przełamane, mięsiste, raczej nie neonowe czy bardzo żywe. W zależności od preferencji, stosujemy kolor w większym lub mniejszym zakresie. Nie decydujmy się jednak na całe pomieszczenie w danym kolorze czy kolorach, żeby go nie przytłoczyć i nie stworzyć wnętrza wręcz historycznego.

2. Neutralna baza.

Neutralna baza w postaci ścian i podłogi będzie dobrym tłem dla połączenia pozostałych, odważniejszych i bardziej zdecydowanych elementów. Oczywiście kolor tu też może się pojawić, ale raczej w formie podkreślenia określonego fragmentu wnętrza.

Meble

3. Lakierowane meble.

Meble na wysoki połysk idealnie wpiszą się w koncepcję wnętrza glamour vintage. Powinny jednak być w dobrym stanie, zniszczona powierzchnia mebla może zepsuć cały efekt.

4. Meble zdobione.

Stare meble z bogatymi zdobieniami mogą być świetnym dodatkiem do wnętrz w tym stylu. Trzeba jednak uważać, aby nie przesadzić i dobierać takie elementy z umiarem.

5. Zaoblone kształty mebli.

Zaoblone kształty często występują na meblach w stylu art deco, modernizmu czy z lat 50. i 60. Również we współczesnym wzornictwie robią się coraz bardziej popularne. Meble z zaobleniami mają bardziej elegancki charakter ale są też praktyczne – mniejsze ryzyko zawadzenia o kant 🙂

Dodatki

6. Złote i mosiężne dodatki.

Klamki, włączniki, kontakty, uchwyty, baterie, haczyki, oprawy luster, ramy obrazów, gałki, nóżki, misy i wiele innych – w miarę możliwości finansowych i dostępności warto zwrócić uwagę na te elementy. Dodatki z tego materiału uznawanego za dość szlachetny czasem stanowią clue całego wnętrza. Jeśli jednak nie lubisz złota – możesz postawić na elementy chromowane lub niklowane, jak to miało miejsce w pięknych artdekowskich i modernistycznych przedwojennych wnętrzach.

7. Dekoracyjne, mosiężne oprawy oświetleniowe.

Nic tak nie upiększy wnętrza jak dobrze dobrana, efektowna lampa lub lampy, jako, że teraz stawiamy na wiele źródeł światła we wnętrzu.

8. Mięsiste, ciężkie materiały.

Mięsiste, ciężkie draperie w ciepłych, złamanych kolorach wymienionych wyżej w postaci zasłon, obić, poszewek nadadzą wnętrzu elegancji i charakteru.

9. Sztuka.

Sztuka jest bardzo ważna we wnętrzach vintage glamour. Mogą to być abstrakcyjne obrazy współczesne, plakaty, reprodukcje w nawiązaniu do modernizmu, konstruktywizmu, kubizmu, fowizmu, abstrakcji, sztuki japońskiej. Ostatnio na popularności zyskują także rzeźby „z przymrużeniem oka” – czyli nawiązujące do posągów i popiersi rodem ze starożytnej Grecji np. w formie doniczek lub małych figurek.

10. Tureckie dywany.

Kolorowe dywany w stylu tureckim nawiązują nieco do wnętrz klasycznych. Kiedyś były bardzo kosztowne i tylko nieliczni mogli sobie na nie pozwolić, dlatego też kojarzyły się z luksusem. Dzisiaj, są bardziej dostępne i jak najbardziej wpiszą się we wnętrza vintage.

unsplash.com

11. Rośliny o ciekawych liściach.

W tej odmianie stylu vintage każdy element wnętrza jest ważny – także roślina. Możesz postawić na jeden, większy okaz, będący niejako żywą rzeźbą wpisującą się w układ reszty elementów twojego artystycznego wnętrza lub kompozycję kilku roślin o odmiennych kształtach i wielkościach. Pamiętaj również o odpowiednich doniczkach – plastikowe czy betonowe osłonki nie są mile widziane.

12. Luksusowe materiały.

Welur, aksamit, kamienie naturalne jak marmur, trawertyn polerowany, onyks, drewno dębowe, tekowe – to materiały kojarzące się z luksusem i elegancją, dlatego dobrze się sprawdzą we wnętrzach w omawianym dzisiaj stylu. Welur i aksamit są dzisiaj szeroko dostępne, natomiast elementów z pozostałych materiałów możesz poszukać na aukcjach i targach staroci. Ja w ten sposób znalazłam piękną, drewnianą szafkę z marmurowym blatem za 70zł.

13. Efektowne, designerskie naczynia.

Kiedyś stare naczynia, wazony, kryształy, zwłaszcza z czasów PRL-u można było kupić za bezcen. Dzisiaj więcej ludzi interesuje się dawną sztuką użytkową, pojawiają się kolekcjonerzy, a więc i ceny idą w górę. Plusem tego jest to, że mniej tego typu przedmiotów ląduje na śmietniku. Wciąż jednak można znaleźć ciekawe okazy i stworzyć swoją własną mini kolekcję. Do mody wróciły także kryształy, więc warto na nie polować.

Ogólne zasady

14. Kombinacja elementów vintage z nowoczesnymi.

Tak jak wspomniałam na początku – nie twórzmy z domu muzeum. Warto postawić na eklektyzm i pomieszać elementy z różnych epok, także z tymi współczesnymi. Jeśli się tego boimy, możemy postawić na jakiś wspólny mianownik – na przykład może to być ten sam lub podobny odcień drewna, podobna forma mebla lub meble współczesne w jednym kolorze, stare w innym.

15. Kompozycja wnętrza jako dzieła sztuki.

W przypadku tego stylu wnętrze należy traktować trochę jak kanwę obrazu – całość ale tez każdy fragment powinien tworzyć ciekawy kadr, każda kompozycja powinna być przemyślana. Oczywiście, nie bierzmy tego zbyt dosłownie, ale jest to jednak dość ważne. Jak to sprawdzić? Róbmy zdjęcia naszemu wnętrzu w różnych miejscach – całości lub poszczególnym częściom i sprawdzajmy, czy tworzą atrakcyjne kadry. Może gdzieś brakuje czegoś na ścianie? A może jest za dużo elementów w innym miejscu? Może przyda nam się dodatkowy, mały stolik, który może wędrować po pomieszczeniu i mieć różne funkcje – raz być stolikiem kawowym, innym razem kwietnikiem. Swoją drogą, zwróć uwagę na bardziej profesjonalne zdjęcia wnętrz – często na nich pojawiają się własnie takie małe stoliczki, które wędrują po pomieszczeniu, czasem pojawiają się na wielu kadrach, z pozoru nie mając żadnej konkretnej funkcji. A ich funkcją często bywa właśnie to, aby dopełnić daną kompozycję.

16. Wykorzystaj zalety wnętrza.

Spójrz na swoje wnętrze i wykorzystaj jego zalety – jeśli masz wysokie wnętrze, zawieś długi, ozdobny żyrandol, jeśli pomieszczenie jest duże, możesz zastanowić się nad większymi gabarytowo meblami i bardziej odważnymi kolorami. Jeśli wnętrze posiada wnękę – wykorzystaj ją – zaakcentuj kolorem i stwórz w niej regał z retro gadżetami, powieś lustro czy grafikę lub postaw ciekawą komodę na jej tle. Duże okna możesz ozdobić ciężkimi zasłonami, a w małym pomieszczeniu możesz postawić na jasną bazę i kolorowe akcenty w postaci plakatów czy drobnych mebli.

unsplash.com

17. Uważne dobranie sprzętów.

We wnętrzach z tą konkretnie stylistyką trzeba uważać na sprzęty AGD i RTV. Jest kilka strategii na ugryzienie tego tematu. Ponieważ współczesne sprzęty, w przeciwieństwie do tych vintage, mają przede wszystkim być funkcjonalne, a niekoniecznie ozdobne – możemy je maksymalnie ukryć, aby nie zepsuć efektu pomieszczenia tworzącego jedną, artystyczną całość. Drugim sposobem jest wybranie sprzętów nowoczesnych w wyrazie i wraz z jakimiś dodatkowymi współczesnymi elementami stworzenie kontry dla elementów vintage. Możemy wybrać też sprzęty stylizowane na vintage, których pojawia się coraz więcej na rynku. Choć z zasady jestem przeciwna rzeczom stylizowanym na stare, to sprzęty, zwłaszcza te niezbędne we współczesnym gospodarstwie domowym, są dla mnie wyjątkiem – chodzi przecież przede wszystkim o naszą wygodę użytkowania. Nie będziemy przecież kupować przestarzałych, niedziałających czy zużywających mnóstwo energii sprzętów tylko ze względu na wygląd.

W przeciwieństwie do oryginalnego stylu vintage, wnętrze vintage glamour nie jest już takie niewymuszone i lekko chaotyczne – każdy element jest dokładnie wyselekcjonowany i ma swoje miejsce, a wnętrze jest szczegółowo zaprojektowane (niekoniecznie przez projektanta), choć bywa, że przychodzi to z biegiem czasu – dokładamy lub odejmujemy poszczególne elementy. Ponadto, wnętrze samo w sobie jest dziełem sztuki.
Co ważne – nie ma tu miejsca na rzeczy złej jakości, na plastikowe dekoracje – ten odłam stylu jest elegancki, wręcz wysublimowany. Jeśli czujesz, że jest to coś dla Ciebie, mam nadzieję, że moje wskazówki będą inspiracją.

PS. Piękne wnętrza nawiązujące do glamour vintage możecie zobaczyć tu, tu i tu – są to konta na Instagramie, gdzie możecie podejrzeć wnętrza właścicielek – graficzki i autorki pięknych kolaży Aleksandry Morawiak, autorki i właścicielki butiku z biżuteria Kopi Natalii Kopiszki oraz blogerki Joanny Glogazy.

Inne wpisy o stylach we wnętrzach:
gościnny wpis na blogu portalu Morizon.pl – Styl safari we wnętrzach – egzotyka na co dzień
Styl wabi-sabi – bunt wobec doskonałości
Styl industrialny we wnętrzach
Styl boho we wnętrzach
Jak połączyć styl vintage i nowoczesność w mieszkaniu?
Inspiracja tygodnia – styl folk, czyli o tym, jak ludowe wycinanki wkroczyły na salony
Styl vintage we wnętrzach i dlaczego tak go lubimy?
Jak wprowadzić elementy stylu kolonialnego do wnętrz?

Czytaj dalej...
Piękne i niebanalne połączenia kolorystyczne we wnętrzach

Piękne i niebanalne połączenia kolorystyczne we wnętrzach

W dzisiejszym wpisie chciałabym się skupić na moich ulubionych połączeniach kolorystycznych we wnętrzach. Wydaje mi się, że nie są one dość popularne i dlatego być może będą dla Was inspiracją. Kolory te nie są nachalne – wszystkie są nieco przydymione i dlatego też mogą sprawdzić się w wielu wnętrzach.

Udanych połączeń kolorystycznych możemy szukać wszędzie – w naturze, w architekturze, w sztuce. Oglądając zdjęcia, chociażby na Instagramie czy Pintereście, stwierdzamy, że coś nam się podoba lub nie, tak samo jest z obrazami, plakatami, naturą. Zachwycamy się pięknymi zachodami słońca lub kwiatami, umaszczeniem ptaków, panoramą miasta. Dlaczego? Wszystkie te kadry są stworzone przez konkretne kolory, które wpływają na nas i wywołują pewne emocje. Jeśli są one pozytywne, możemy zastanowić się, czy nie uda się ich przenieść do naszych wnętrz, aby również w nich móc stworzyć coś pięknego.

Moje propozycje połączeń kolorystycznych częściowo wynikają właśnie z wyżej wymienionych obserwacji. To, na co pragnę zwrócić uwagę to to, że większość tych kolorów nie jest żywa – nie pochodzi z podstawowej palety barw, bo wcale nie musimy się jej trzymać, urządzając swoje wnętrze.

Odcieni niebieskiego jest nieskończenie wiele, tak samo żółć nie jest jednym kolorem, ma wiele pochodnych – od limonki do musztardowej żółci. Jestem wielką fanką właśnie tych przełamanych odcieni danych kolorów – zmieszanych z odrobiną szarości, brązu, przydymionych, nienachalnych.

Problemem jest to, że nie zawsze możemy znaleźć te odcienie w dostępnych, gotowych kolorach farb czy innych elementów wyposażenia wnętrz. Sama, szukając odpowiedniego odcienia niebieskiego na moja lamperię do kuchni i przedpokoju, ogromnie się zdziwiłam, jak ubogi jest wybór dostępnych kolorów i czemu są one tak drastyczne – można wybierać spośród kanarkowej żółci, turkusów, ostrej pomarańczy ale gdy szukamy czegoś bardziej łagodnego albo w podstawowych kolorach jak odcienie bieli, szarości, beżu czy kawy z mlekiem – tu już nie jest tak łatwo. Zupełnie tego nie rozumiem. Naprawdę Polacy najczęściej wybierają te ostre kolory? Na szczęście zawsze możemy posiłkować się kolorami z mieszalnika lub mieszać kolory na własną rękę, co może być niezłą zabawą.

Na pewno łatwiej jest z tkaninami czy dodatkami. Tu wybór jest ogromny i z pewnością, poświęcając odrobinę czasu, możemy znaleźć dodatki w tych odcieniach, które nas interesują. Pamiętajcie, że nie wszystko musi idealnie do siebie pasować – jeśli kolor narzuty nie będzie idealnie zgrany z kolorem ściany – nic nie szkodzi, dzięki temu wnętrze będzie bardziej „prawdziwe”.

Ale powracając do głównego tematu. Jakie są moje ulubione kolory? Nie będzie to zapewne niespodzianką, ale będą to odcienie idealnie współgrające z elementami stylu vintage i do niego nawiązujące, czyli: oliwkowa zieleń, granat, ciemna zieleń, pudrowy róż, burgund, ciemna czerwień, terakota. Pominę kolory podstawowe, które oczywiście również uwielbiam, ale byłyby zbyt banalne w tym zestawieniu. Zaczynajmy.

1. Pudrowy róż i ciemna zieleń.

Połączenie numer jeden to pudrowy róż i ciemna zieleń. Piękne i eleganckie – te kolory można połączyć na ścianach np. w formie lamperii, jak zostało to zrobione tutaj:

Wnętrze kawiarni Ranny Ptaszek w Krakowie.

lub stosując jeden kolor na ścianie, drugi w formie jakiegoś większego mebla np. sofy i połączenie obu w dodatkach. Oba kolory pięknie prezentują się w ciężkich tkaninach typu welur, idealnie współgrają z ciemnym drenem i mosiądzem.

2. Burgund i granat.

To połączenie zastosowałam w mojej sypialni. Użyłam go jednak raczej w formie dodatków, dlatego, że chciałam, aby pomieszczenie pozostało jasne, ale jednak z dodatkiem kolorów. Na tapecie są granatowo-niebieskie, niby akwarelowe, liście, które współgrają z granatowymi, lnianymi zasłonami, nieco złamanymi zielenią i szarością. Burgund pojawia się na poszewce w kwiaty i poszewkach welurowych, a dopełnieniem kompozycji jest okrągła, granatowa poduszka. Dalej, granat i niebieski pojawia się na grafice i makatce, natomiast burgundowy na doniczkach i kuferku na biżuterię. Całość jest raczej nienachalna ale według mnie tworzy udaną kompozycję. I to właśnie chciałam Wam pokazać, że kolory można wprowadzać stopniowo i bawić się nimi – dodatki wymieniać między pomieszczeniami, próbować różnych połączeń, zacząć od drobnych rzeczy, niekoniecznie od razu przemalowywać całe pomieszczenie na kolor, którego nie jesteśmy pewni.

3. Burgund i ciemna zieleń.

To połączenie bardziej wyrafinowane. Można do niego dodać odrobinę pudrowego różu, aby przełamać ciemne kolory. Z tego też powodu, stosowałabym je w większych pomieszczeniach lub w niewielkiej ilości – jedna ściana, mebel, dywan, dodatki. W tak mocnych kolorach ważne jest światło. Aby kolory pozostały we właściwej tonacji warto, aby światło dzienne nie padało bezpośrednio na nie – czyli na przykład stosując kolor na ścianie, niech to będzie ściana prostopadła do okna.

4. Pudrowy róż i ciemna czerwień.

Wydaje się, że róż gryzie się z czerwienią. Nic bardziej mylnego – odpowiednio dobrane odcienie mogą być bardzo eleganckie. Trzeba jednak uważać, żeby nie stworzyć klimatu zbyt buduarowego we wnętrzu. Bazą może być tu róż, natomiast ciemna czerwień jako kolor dopełniający.

5. Pudrowy róż i granat.

To również piękne, ale bardzo subtelne połączenie. Jest dość bezpieczne i neutralne, ponieważ żaden z tych kolorów nie jest zbyt nachalny. Świetnie nada się do sypialni, ale nie tylko. W tym połączeniu można być bardziej odważnym i pokusić się na przykład o tapetę w granatowo-różowe kwiaty.

6. Terakota i ciemna zieleń.

Terakota to kolor, który ostatnio robi się coraz bardziej popularny. To połączenie, nie bez powodu, kojarzy się z ciepłem, z egzotyką, miasteczkami skąpanymi w słońcu południowej Europy czy północnej Afryki. W dobrze doświetlonych pomieszczeniach za pomocą tych własnie kolorów można odtworzyć ten klimat, w pomieszczeniach ciemnych, z mała ilością słońca te kolory mogą wydać się nieco przygaszone, smutne. Wszystko zależy, o jaki efekt nam chodzi.

7. Oliwkowa zieleń i pudrowy róż.

To połączenie kojarzy mi się z pięknymi wczesnowiosennymi kwiatami na tle liści drzewa. Jest niezwykle romantyczne i również dość bezpieczne, choć niezbyt popularne. Będzie pięknie współgrać z brązem, drewnem w każdym kolorze, żywą zielenią roślin.

8. Oliwkowa zieleń i granat.

Wydaje mi się, że jest to bardzo nietypowe połączenie. W ogóle połączenie granatu i zieleni nie jest zbyt popularne, a przecież w naturze występuje dość często. Spójrzcie chociaż na upierzenie pawia – to właśnie tym połączeniem zachwycamy się, patrząc na niego. Z powodzeniem więc możemy je przenieść również do wnętrz.

9. Terakota i pudrowy róż.

Pudrowy róż to ciekawy kolor – zestawiony z granatem wyda się chłodniejszy, natomiast z terakotą nada wnętrzu ciepłego, południowego klimatu. Zainspirujmy się kolorami południowej architekty, na której tle tak często robimy zdjęcia. Pamiętajmy jednak o świetle – w południowych krajach jest go bardzo dużo i kolory wyglądają zupełnie inaczej niż w pomieszczeniach w naszym klimacie, gdzie jest go zdecydowanie mniej. Nie należy więc się dziwić, że to połączenie może nieco się różnić od prześwietlonych zdjęć z wakacji.

10. Terakota i oliwkowa zieleń.

Piękne połączeni i bardzo na czasie. Myślę, że w małej formie występuje w wielu domach, chociażby w formie terakotowej doniczki i roślinki 🙂 Jeśli podobają nam się te zestawienia, możemy je przenieść na większą skalę.

To była lista dziesięciu moich ulubionych ostatnio połączeń kolorystycznych. Czy któreś z nich przypadło Wam szczególnie do gustu? A może macie je u siebie? A może wolicie zupełnie inne kolory lub wnętrza całkiem neutralne? Dajcie znać w komentarzach.

Poniżej inne wpisy o kolorach we wnętrzach:
Inspiracja tygodnia – granat i ciemna zieleń we wnętrzach
Subiektywnie o… tym co teraz jest już/jeszcze we wnętrzach niemodne
Kolory van Gogha we wnętrzach
Wnętrza w stylu obrazów Gustawa Klimta
5 rzeczy, które mnie zachwyciły w nowym katalogu Ikea i jedna, która mnie zawiodła
Jak wystrój pokoju może rozwijać kreatywność dziecka?
Kolor roku 2019
Kolor roku 2018 i jak wprowadzić go do wnętrz
Kolor roku 2017 i jak wprowadzić go do wnętrz

Czytaj dalej...
Metamorfoza przedpokoju

Metamorfoza przedpokoju

Po pokazaniu Wam sypialni i kuchni przyszedł czas na metamorfozę przedpokoju.

Gdy to konkretne pomieszczenie jest w remoncie, jest to bardzo uciążliwe w codziennym życiu, ponieważ chcąc przejść z jednego pokoju do drugiego musimy przez przejść przez korytarz czy przedpokój (przynajmniej jest tak u mnie). Nie da się zamknąć drzwi i całego tego bałaganu zostawić za sobą. Mam nadzieję, że teraz już przez dłuższy czas nie będę musiała wracać do tego kurzu i pyłu powstałego w remoncie, który unosi się jeszcze w mieszkaniu przez kilka kolejnych miesięcy…

Patrząc na moją planszę inspiracyjną dla tego pomieszczenia sprzed kilku miesięcy, muszę przyznać, że większość rzeczy udało się wykonać tak, jak to sobie zaplanowałam. Zacznijmy od początku. Remont przedpokoju rozpoczął się od delikatnego wygładzenia ścian, a były one bardzo nierówne. Dalej trochę są, ale mnie to nieszczególnie przeszkadza (przeszkadzają mi za to idealnie gładkie, wyszlifowane na błysk ściany z gładzi gipsowych – po pierwsze, bo lubię, jak ściany mają lekka fakturę, po drugie tradycyjny tynk cementowo-wapienny jest bardziej odporny na uszkodzenia mechaniczne i jest paroprzepuszczalny). Następnie ściany zostały pomalowane na biało w górnej części i na granatowo w dolnej, w formie lamperii. Długo zastanawiałam się nad kolorem lamperii, w końcu wybrałam nieco przygaszony, ciemny odcień niebieskiego, dość ciekawy i niespotykany według mnie kolor. Na styku ścian i sufitu zostały położone listwy przysufitowe a przy podłodze zostały wymienione białe listwy z MDFu. Przy tej części remontu mieliśmy sporo problemów z wykonawcami, którzy raczej nie byli w tym niestety „specjalistami”, zwłaszcza jak przyszło do odcięcia niebieskiej lamperii i drzwi czy przyklejenia listew przysufitowych… Ostatecznie niestety wszystko musieliśmy poprawiać sami i wyszło na to, że lepiej (oraz taniej i szybciej) byłoby nam to po prostu zrobić samemu niż zlecić komuś… Także, jakby ktoś pytał, jakiej ekipy w Krakowie nie polecam, to chętnie wam na to odpowiem.

Znalezione stare zdjęcie przedpokoju przed metamorfozą. Szary kolor sprawiał, że wnętrze było smutne, nudne, ściany były już zniszczone, ogólnie brakowało wyrazu.
Kolaż inspiracyjny sprzed prawie roku 😉

Ale nie zanudzając Was tym dalej, po przygotowaniu „bazy”, co wbrew pozorom, przeciągnęło się do kilku miesięcy, bo tak długo nam się nie chciało zabrać do wykonania żmudnych poprawek po „fachowcach”, można było przejść do dalszych prac. W przedpokoju znajduje się, wymyślona i zrobiona przez nas samodzielnie szafa wnękowa z panelami przesuwnymi i została ona również po remoncie, chociaż panele są już nieco wymięte od chwytania ich i zastanawiam się, co z tym fantem zrobić – czy można je np. wyprasować? Czy pozostaje mi je wymienić? W ogóle kiedyś muszę opisać Wam, jak i dlaczego wpadłam na pomysł wykonania tej szafy, bo wydaje mi się, że to całkiem ciekawy pomysł.

Resztę umeblowania przedpokoju stanowią same perełki z tzw. drugiej ręki. Jest to między innymi piękna drewniana, ciężka szafeczka z blatem z naturalnego marmuru, wynaleziona na OLX za…80zł. Uwielbiam ją! Za piękny, szlachetny blat i całkiem sporą pojemność. Szafka jest zupełnie niezniszczona, a blat nieporysowany, także wyjątkowo cieszę się z tego zakupu.

Innym ciekawym elementem jest wieszak, który można znaleźć w Internecie pod nazwą Rockabilly, a który wyszperałam na pchlim targu za 8zł. Niedługo po jego znalezieniu wyświetliła mi się reklama na Facebooku z portalu Patyna.pl i jednym z reklamowanych przedmiotów był…identyczny wieszak, tylko za cenę 80zł (tutaj link do aktualnej oferty prawie identycznego wieszaka na Patynie). Wieszak jest, zdaje się, aluminiowy (jest bardzo lekki, ale jednocześnie wytrzymały), malowany na złoto, z żyłkową półką „na kapelusze”. Jest piękny i bardzo pasował do mojej wizji przedpokoju.

Ostatnim meblem jest siedzisko pod wieszakiem, oczywiście również znalezione na pchlim targu. Oryginalnie było to chyba siedzisko do pianina, ale tak mi się spodobało, że stwierdziłam, że będzie pasować idealnie. W dodatku wyglądało, jakby było zupełnie nieużywane, nie trzeba było z nim nic robić. Jego podnoszone siedzisko może być bardzo praktyczne – gdyby ktoś chciał usiąść wyżej bądź niżej do zakładania butów, ponadto nie jest zbyt głębokie, dzięki czemu nie zajmuje dużo miejsca w przedpokoju. Uważam, że z wieszakiem nad nim, który ma czarne elementy, komponuje się świetnie.

Ważną dla mnie rzeczą w tym remoncie było odmienienie wyglądu drzwi zewnętrznych od wewnątrz. Są to standardowe drzwi metalowe okleinowane. Niestety miały dziurę w okleinie, co bardzo mnie denerwowało. Myślałam nad wymianą okleiny, ale bałam się, czy to się uda – jak ją dobrze odkleić i jak przykleić nową przy tych wszystkich zagięciach i niezbędnych do wycięcia otworach na klamkę, zamek itp.? Ktoś doradził mi, aby dziurę w drzwiach…zaszpachlować szpachlą do drewna lub paneli a drzwi po prostu pomalować. Tak też zrobiliśmy. Odpowiednią szpachle i farbę pomógł dobrać specjalista w sklepie. Wybrałam czarny kolor farby w matowym wykończeniu. Uważam, że to był wybór idealny. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak dokładnie wyglądał proces odnowienia drzwi, zapraszam do tego wpisu.

Jeśli chodzi o dodatki, to nie ma ich tu wiele. Najważniejsze są chyba lampy, które bardzo trudno było mi znaleźć. Szukałam czarno-złotych opraw, delikatnie w stylu retro, ale nie za miliony monet. Te, które ostatecznie wybrałam, nie spełniają idealnie moich oczekiwań, na żywo wyglądają niestety trochę tandetnie w stosunku do zdjęć na stronie sklepu, ale na razie mogą być. I tak nie mogłam znaleźć nic lepszego.

Niezbędne w przedpokoju jest lustro. Bardzo chciałam, aby w przedpokoju znalazło się lustro, w którym można się zobaczyć w całości. Niestety, po wstawieniu szafki, nie ma już ani jednej ściany, gdzie takie lustro by się zmieściło. Musiałam więc zawiesić lustro nad szafką (można się w nim zobaczyć tak mniej więcej do kolan). No cóż, może uda mi się wygospodarować miejsce na lustro do podłogi w sypialni, a jak nie to może kiedyś przestawię po prostu szafkę w przedpokoju. Wybrałam prosty model w czarnej, metalowej ramie. Nie chciałam szaleć przy tak zdobnej szafce.

Naprzeciwko lustra wisi piękny, zrobiony przez mojego dziadka, zegar w drewniano-mosiężnym wykończeniu. Choć nie udało nam się go naprawić, bardzo go lubię, stanowi dla mnie niezwykłą pamiątkę, ale i również ozdobę tego pomieszczenia. W przyszłości być może powieszę na ścianach jakieś małe grafiki (duże by się nie zmieściły), ale na razie chcę wszystko zostawić jak jest. Na marmurowym blacie szafki stoi ciężka, kryształowa popielnica od mojej babci, w której trzymamy klucze oraz mosiężny wazonik (tak, z pchlego targu), w którym aktualnie jest zasuszona lawenda od mojej mamy.

Tym, co mnie jeszcze drażni w przedpokoju (a właściwie we wszystkich pomieszczeniach) są stare, brzydkie drzwi. Jeszcze nie wiem, czy je wymienię czy pomaluję, na pewno takie nie zostaną. Jeśli chodzi o wymianę, to przeraża mnie wyrywanie futryn, a co za tym idzie łataniem dziur po wszystkim i kolejne malowanie a może nawet wymiana podłóg, także jeśli stanie na wymianie, to raczej tylko samych skrzydeł, a futryny trzeba będzie wyszlifować i pomalować. Zastanawiam się tylko, na jaki kolor – czy klasycznie biały mat czy może czarny? A może w przedpokoju białe a w pomieszczeniach jakiś kolor (futryn i drzwi)? Ciągle jeszcze się nad tym zastanawiam. Dajcie znać, co Wy byście zrobili na moim miejscu.

To chyba na tyle, jeśli chodzi o przedpokój. Jak Wam się podoba? To już ostatni, jak na razie, z wpisów o metamorfozach pomieszczeń w moim mieszkaniu. Oczywiście wciąż coś zmieniam, upiększam i dopieszczam, w końcu urządzanie wnętrz to proces, także z pewnością będą Wam pokazywać kolejne zmiany. A od wykonania zdjęć do wpisów o metamorfozach sporo ich się już nazbierało 🙂

Także czekajcie na kolejny wpis a w międzyczasie napiszcie w komentarzach, jakie metamorfozy Wy ostatnio robiliście w swoich czterech kątach. Jestem ich bardzo ciekawa 🙂

Pozdrawiam!

Zapraszam do podejrzenia poprzednich wpisów o planach aranżacyjnych:
Plany aranżacyjne sypialni
Plany na aranżację przedpokoju
Plany aranżacyjne do kuchni
…i o metamorfozach:
Metamorfoza kuchni
Metamorfoza sypialni

Czytaj dalej...