Pomysł na weekendowy wypad – Arkadia i Nieborów

Pomysł na weekendowy wypad – Arkadia i Nieborów

Witajcie w maju, który jest chyba najpiękniejszym miesiącem w Polsce. Przynajmniej dla mnie 😊 Weekend majowy przywitał nas piękną pogodą i rozpoczął cudowny sezon wiosenno-letnio-wczesnojesiennych wycieczek podmiejskich. Od dawna planowałam publikację serii wpisów o miejscach idealnych na jednodniowe czy weekendowe wypady i ten temat nieco się na blogu zakurzył. Najwyższy czas więc do niego powrócić. A materiału mam sporo, bo takie wycieczki po Polsce uwielbiam. Dzisiaj zapraszam Was do przepięknego i nieco tajemniczego Nieborowa i pobliskiej Arkadii (nie galerii Arkadia!) pod Warszawą.

Muzeum w Nieborowie i Arkadii znajduje się 10 km pod Łowiczem, z Warszawy można tam dojechać samochodem trasą A2 lub pociągiem do Łowicza lub Skierniewic a następnie PKS-em do samego Nieborowa czy Arkadii, dokładne wskazówki dojazdu można znaleźć na stronie muzeum. Tam też są wszelkie informacje dotyczące dni i godzin zwiedzania zarówno obu parków jak i samego pałacu w Nieborowie.  Ogrody w Nieborowie i Arkadii maja osobny bilet, pałac w Nieborowie osobny.

To tyle z informacji praktycznych. Przejdźmy teraz do najciekawszego.

Co to w ogóle jest Nieborów i Arkadia? Te nazwy pamiętam jeszcze z lekcji historii architektury na studiach, gdzie były wymieniane razem z pałacem i parkiem Czartoryskich w Puławach jako wspaniałe przykłady polskich rezydencji ziemiańskich, z pięknymi założeniami ogrodowymi w stylu angielsko-romantycznym, projektowanymi przez tego samego architekta Szymona Bogumił Zuga.  W Puławach zresztą Izabela Czartoryska założyła pierwsze w Polsce muzeum, gromadzące pamiątki narodowe, które zasila obecnie zasoby Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Co jeszcze łączy Puławy i Nieborów? Pałace zaprojektowała ten sam architekt – znany w XVII w. Tylman z Gameren, jeszcze w stylu barokowym.

Początki założenia w Nieborowie sięgają końca XII wieku, jednak obecny pałac pochodzi dopiero z początku XVIII w. Od początku istnienia, Nieborów przechodził w różne ręce, aż do końca XVIII w., kiedy to został zakupiony przez rodzinę Radziwiłłów, która miała go w swoich rękach aż do 1945 roku, kiedy to została deportowana do ZSRR. Powierzenie pałacu i ogrodów opiece warszawskiemu dyrektorowi muzeum narodowego uratowało całość przed zniszczeniem i od razu zostały one przekształcone na muzeum, które możemy podziwiać do dzisiaj. Jest to naprawdę wyjątek wśród tak smutnych losów wielu polskich posiadłości po wojnie.

Piękne ogrody w Nieborowie i pobliskiej Arkadii zostały założone przez Helenę Radziwiłłową na początku XIX wieku. Są to tzw. ogrody angielskie, które w przeciwieństwie do wcześniej modnych – francuskich – są zdecydowanie mniej uporządkowane, symetryczne, a bardziej naturalne (lub udające naturalne). Ścieżki w nich wiją się wśród strumyków, grup krzewów, mostków, niby to porzuconych ruin, kolumn (często specjalnie w tym celu wybudowanych), posągów, świątyń, altanek, pawilonów. Budowle często nawiązują do antyku, czasem też budowli z bardzo odległych krajów, jak np. chińskie pagody. Spacerując alejami ogrodu angielskiego, co chwilę odkrywa się coś nowego, jakiś malowniczy zakątek, niby to przypadkiem, a jednak specjalnie i precyzyjnie umieszczoną tajemniczą budowlę, skłaniającą do powrotu myślami do czasów minionych. Ma to też swoje uzasadnienie i nawiązuje bezpośrednio do czasów w Polsce, w jakich powstawały owe założenia – czasów nadziei na niepodległość i upadku nadziei po upadkach powstań.

Nie wiem, jak Wy ale ja uwielbiam tego typu ogrody! Zdaję sobie sprawę, że wybudowane fragmenty ruin czy pseudo antyczne świątynie mogą nieco trącić kiczem, ale jednak ma to swój urok. Zwłaszcza, jeśli pomyśleć o kontekście, w jakim te rzeczy powstawały.

Na zwiedzanie pałacu i obu parków zarezerwowałabym jeden cały dzień – jest to świetne miejsce na jednodniową wycieczkę. Jednak sądzę, że można tu również śmiało spędzić i cały weekend, dzieląc czas pomiędzy zwiedzanie i odpoczynek na łonie natury, w przepięknym otoczeniu.

Ja byłam tam (już!) dwa lata temu, czasy pandemii odwlekły w czasie nieco publikację tego wpisu 😉 Zdjęcia również pochodzą sprzed dwóch lat. Oglądanie ich na nowo wzbudza we mnie jakiś dziwny sentyment do czasów, które już nie wrócą – sprzed macierzyństwa, sprzed ślubu (oraz zmienionym wyglądem – wtedy 5kg więcej oraz ze 30cm włosów mniej 😉).

Pałac

Wnętrza pałacu są naprawdę pięknie zachowane – nie są to puste pomieszczenia z jedynie szczątkami dawnej świetności, lecz pełnoprawne sale pałacowe. Choć układ pierwotny został zachowany, to same wnętrza były na przestrzeni lat wielokrotnie przebudowywane wraz ze zmieniającymi się właścicielami, ich potrzebami i modą. Moja uwagę zwróciła niezwykła główna klatka schodowa na I piętrze, cała wyłożona ceramicznymi płytkami holenderskimi z początku XVIII w. – prawie jakby się znaleźć we wnętrzu pieca kaflowego 😉 Te drobne wzory malowane na tych wszystkich płyteczkach naprawdę robią wrażenie.

Bardzo podobała mi się również Sypialnia Wojewody, której nazwa może sugerować nieco inny wystrój niż ten widoczny na zdjęciach. Ten jest bardzo delikatny, pastelowy, utrzymany w jasnozielono-złoto-białej kolorystyce, wręcz kobiecy. Łoże umieszczone we wnęce wygląda bardzo przytulnie i zachęcająco 😉

W całym pałacu piękne również były piece kaflowe, które chyba robią się znowu popularne i (w końcu) są we wnętrzach walorem a nie problemem do wyburzenia.

Wszędzie pełno też było cennych obrazów, portretów mieszkańców i ich krewnych oraz różnej maści dekoracji – kolekcji globusów, ozdobnych waz, zwierciadeł w zdobnych ramach czy pięknych lamp i świeczników, jak na przykład ten tutaj – spokojnie mógłby stać we współczesnych salonie, np. moim 😉

Ten rzeźbiony, marmurowy kominek w bibliotece również jest przepiękny.

Lubię, kiedy wyeksponowane są również bardziej osobiste przedmioty, jak szczotka czy suknia. Wtedy łatwiej sobie wyobrazić, że w tych wnętrzach faktycznie mieszkali kiedyś ludzie! Pomyślcie, że kiedyś na tym uroczym krześle wyłożonym plecionka francuską siadywała jakaś dama, pisząc listy do ukochanego, może książkę autobiograficzną a może projektując ogrody w Arkadii 😊

Ogrody w Nieborowie

Po zwiedzaniu wnętrz przyda się chwila oddechu na świeżym powietrzu. A jest tu gdzie oddychać! Pałać otacza rozległy ogród francuski. Możemy przechadzać się pomiędzy alejami kwiatowymi, labiryntami z bukszpanu czy poszukać cienia w aleji z lip. Przy pałacu znajduje się też kanał wodny, z rozciągającym się za nim parkiem krajobrazowym. Przy wodzie można poszukać ochłody w gorący dzień, położyć się na gęstej trawie, posłuchać śpiewu ptaków i…ciszy. Naprawdę cudowne miejsce!

W ogrodzie w Nieborowie jednak najbardziej spodobały mi się Stara i Nowa Oranżeria. Już pomijając moje ogólne uwielbienie do wszelkich palmiarni i oranżerii (i w ogóle wszelkich roślin egzotycznych oraz, co również ważne, po prostu ciepełka, w którym rosną) te obiekty tutaj są naprawdę zachwycające. Warto tu przyjechać już dla nich samych. Stara Oranżeria z końca XVIII wieku to dość spory budynek z elementami nawiązującymi do antyku, ale w bardzo wysmakowany sposób. Wielkie okna doświetlające rośliny z drobnymi podziałami pomiędzy klasycznymi kolumnami to naprawdę udane połączenie, pełne wdzięku. Wewnątrz wszystko zachowane w czystej bieli, będącej pięknym tłem dla okazałych roślin egzotycznych, wciąż tam hodowanych. Uroku dodają delikatne latarenki zwisające z sufitu oraz posadzka z cegieł. Jeśli ktoś szuka miejsca na sesje zdjęciowe, Stara Oranżeria będzie dla nich efektownym tłem.

Nowa Oranżeria ma również niezwykły urok, choć to zupełnie inny obiekt. Obecnie jest odnowiona, zachwyca swoja prostotą w obszernym wnętrzu. Mieści się w niej kawiarnia, w której warto się zatrzymać. Odpoczynek w takim miejscu to nie tylko uczta dla podniebienia ale przede wszystkim dla oczu!

Na terenie kompleksu znajduje się też wiele innych obiektów, jak stajnie, wozownie, pawilon myśliwski, czyli dawna oficyna królewska, manufaktura majoliki a wcześniej browar, domki oficjalistów, kordegarda czyli wcześniejsza portiernia oraz domek ogrodnika, co ciekawe, z przylegającą dawną lodownią. Jak widzicie, jest gdzie spacerować i co oglądać 😊

Arkadia

Będąc w Nieborowie nie można pominąć baśniowych ogrodów w niedalekiej Arkadii. Ogrody w Arkadii zostały założone pod koniec XVIII wieku przez Helenę Radziwiłłową, ówczesną właścicielkę i stopniowo rozbudowywane o kolejne obiekty. Po terenach ogrodu wiją się kręte ścieżki, prowadząc do kolejnych urokliwych zakątków, które wyłaniają się zza zakrętów. Wszystko wprost tonie w zieleni drzew, krzewów, pnączy, mchu, które rozpanoszyły się tu przez lata. Muszę przyznać, że jest to naprawdę bardzo romantyczne miejsce, skłaniające do zadumy i sennych marzeń, czyli chyba spełnia swoje założenia 😊

Znajdują się tu obiekty o niezwykle barwnie brzmiących nazwach takich, jak Świątynia Diany, Przybytek Arcykapłana, Grota Sybilli, Grobowiec na Wyspie Topolowej, Domek Gotycki, Dom Murgrabiego, Dom Konopnickiego czy nieco bardziej „zwyczajne” Cyrk i Amfiteatr oraz Akwedukt. Akwedukt nawiązuje oczywiście do budowli rzymskich.

Z cyrku i amfiteatru pozostał jedynie zarys wielkości założenia.

Dom Konopnickiego to faktyczny dom, którego nazwa wzięła się stąd, że przez jakiś czas mieszkał w nim Konopnicki, syn Marii Konopnickiej. Podobnie brzmiący Dom Murgrabiego jest jednak już tylko romantyczną ruinką (celowo). Swoją drogą, kto to w ogóle był murgrabia? (w dzisiejszych czasach nietrudno się dowiedzieć – ponoć, inaczej zwany burgrabia – był to urząd grodzki I Rzeczypospolitej).

Domek Gotycki również ma charakter romantycznej ruiny, ale w stylu neogotyckim. Podobnie jak bardzo ciekawy i mocno zdobiony Przybytek Arcykapłana.

Łuk Kamienny został wybudowany jako rama widokowa dla Świątyni Diany a także oprawa głównej osi widokowej. Właśnie ze względu na takie detale tak przyjemnie się tu spaceruje – wszystko z pozoru porozrzucane chaotycznie, w rzeczywistości ma swój cel i funkcję, ściśle określone miejsce. To też bardzo ciekawe dla mnie z punktu widzenia architekta i lekcja na przyszłość.

Głównym punktem w całym założeniu jest umiejscowiona malowniczo nad wodą Świątynia Diany, do której można wejść. Jest tam małe muzeum z kolekcją rzeźb, detali, ozdób, urn zgromadzonych jeszcze przez Helenę Radziwiłłową. W całym parku przewijają się zaś różne cytaty i hasła nawiązujące do mitów, dzieł literackich, symboli masońskich, często zaszyfrowanych lub ukrytych w skojarzeniach.

Podsumowując, Arkadia jest rzeczywiście niezwykłym, romantycznym i nieco tajemniczym miejscem. Razem z Nieborowem będzie idealnym miejscem na zamiejska wycieczkę, oczywiście jeśli ktoś lub takie klimaty. Czyli cisza, spokój, piękne zabytki, dużo zieleni, woda, śpiew ptaków, nastrój romantyczności i tajemnicy, trochę historii, trochę sztuki a trochę też wypoczynku i posiłków w niezwykłym otoczeniu. Myślę jednak, że warunkiem jest tu dobra pogoda. Ja kocham takie miejsca i chętnie tu wrócę! Niestety z Krakowa to za daleko na jednodniowy wypad, ale już przy okazji wyjazdu do Warszawy – czemu nie!

Mam nadzieje, że podobało Wam się „zwiedzanie” Nieborowa i Arkadii moimi oczami. Jeśli tak, zostawcie proszę komentarz. Czekam też na Wasze polecenia wartych odwiedzenia miejsc na mapie Polski, niekoniecznie w okolicach Krakowa i Warszawy. Chętnie poznam też inne zakątki! Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych wiosenno-letnich wycieczek. Do następnego!

Poniżej inne wpisy z pomysłami na krótkie wypady:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.