Styl skandynawski i tradycyjne szwedzkie domy

Styl skandynawski i tradycyjne szwedzkie domy

Styl skandynawski, jaki znamy w Polsce kojarzy nam się przede wszystkim z jasnymi, białymi lub biało-szarymi wnętrzami wypełnionymi słońcem wpadającym przez duże, nieosłonięte okna na jasne, drewniane podłogi, czasem również białe lub chociaż bielone. Do tego neutralne meble – białe lub drewniane, jasna tapicerka, naturalne, proste w formie dodatki, też często drewniane oraz grafiki na ścianach. Czy tak samo wygląda on również w jednym z krajów skandynawskich, z których się ponoć wywodzi, czyli w Szwecji?

Jakiś czas temu (właściwie już półtora roku temu, choć mnie się wydaje, że to było tak niedawno a jednak przecież w zupełnie innej rzeczywistości…) miałam okazję być w Szwecji oraz zwiedzić tym razem nie tylko sam Sztokholm ale i jego podmiejskie okolice i wioski – z zamkami, pałacami, dworami oraz tradycyjnymi, szwedzkimi domami. W jednych mieszczą się muzea, w innych restauracje i hotele, a część jest zamieszkana. Również stare dworki. Poprzednim razem zwiedziałam właśnie jedynie stolicę więc jestem bardzo zadowolona, że teraz miałam okazje poznać Szwecję trochę od innej strony.

To, co na początku uderzyło mnie najbardziej to to, że w Szwecji, z tego co zaobserwowałam, większość budownictwa mieszkaniowego jednorodzinnego stanowią stare domy, nie nowe, jak na przykład w Polsce. Tam domy się remontuje, wręcz z pietyzmem stara utrzymać ich tradycyjny styl i wygląd, u nas wręcz odwrotnie – stare domy są burzone, w ich miejsce stawiane nowe. Ciągle ktoś się „buduje” a niewielu ludzi domy kupuje, chyba, że ze względu na walory samej działki z myślą o rozbiórce istniejącego budynku i postawieniu nowego. Wciąż się słyszy, że remontowanie domów, zwłaszcza bardzo starych się nie opłaca, taniej wybudować nowy. Owszem, zdarzają się wyjątki – jest masa ludzi, którzy uwielbiają i cenią stare budownictwo – ja również do nich należę i gdybym miała mieszkać w domu, zdecydowanie wybrałabym kupno starego, przedwojennego domu niż budowę nowego. Dlaczego? Tak pokrótce dlatego, że stare domy mają coś, czego nowe nigdy mieć nie będą – duszę. Klimat, zapach starego drewna jak w muzeum, wytarty kamień na schodach kojarzący się ze starymi, włoskimi miastami, po których chodziło wielu ludzi na przestrzeni kilkudziesięciu, kilkuset lat, skrzypiące podłogi, pofalowane, stare szyby w dużych, drewnianych, lekko spaczonych oknach, piękne podłogi, zdobienia, gzymsy, piękne, kaflowe piece… Stare domy usytuowane są w równie starych ogrodach – z dużymi drzewami, wyrośniętymi krzewami, kwiatami odradzającymi się co roku, które zasadziła troskliwa ręka wiele, wiele lat temu…Ach, rozmarzyłam się. W każdym razie, ogród to kolejny atut, który często towarzyszy starym domom. Jest nie do przecenienia w porównaniu z nowo wydzielonymi działkami, gdzieś pośrodku pola uprawnego, bez jednego drzewa (i cienia).

Co do samego domu – niektórzy powiedzą – możesz sobie wybudować taki dom – z wysokimi sufitami, oknami z podziałami, gzymsami i piecem kaflowym stanowiącym idealną kopię pieca starego. Jednak właśnie – będzie to kopia, marna imitacja – bez duszy, czyli coś, co dla mnie jest niedopuszczalne. Jestem zdania, że w danym czasie, w który żyjemy powinniśmy tworzyć rzeczy na miarę tego czasu, owszem, korzystać z doświadczeń historii, jednak nie kopiować jej. Nowoczesne domy również są piękne – jednak nie dla mnie 😉

Ale do meritum, faktem jest, że w Polsce nie ma (mam nadzieję, że jeszcze) kultury ochrony naszego dziedzictwa architektonicznego – tradycyjne drewniane domy, czasem wiejskie chaty, są bezpowrotnie burzone, w najlepszym wypadku przebudowywane, to samo dzieje się z architekturą międzywojenną oraz z okresu PRL, która, wbrew powszechnej opinii, również bywała na wysokim poziomie. Przebudowy są na porządku dziennym. Przebudowy, przez które oryginalny budynek często niestety traci swój charakter. Nie wiem skąd to wynika – może z niewiedzy, może z niewystarczającej świadomości w tym zakresie, niewystarczającej liczby godzin plastyki czy właściwie estetyki w szkole, co zauważył Filip Springer w swoich reportażach o architekturze w Polsce? Jak Polska długa i szeroka, próżno szukać miejsc, które dobrze chronią swój charakter, dlatego to najbardziej zaskoczyła mnie w Szwecji – przynajmniej w tych miejscach, w których byłam. Tam każde miasteczko czy wieś są urokliwe – sprawiają wrażenie, jakby każdy mieszkaniec o to zabiegał – naprawdę! To, czego „brakuje” szwedzkim miasteczkom i wioskom to: wielkie bilbordy, nachalne reklamy, plastik i ogrodzenia. Tak – ogrodzenia. Tam nikt nie grodzi swoich włości, no prawie nikt. Nawet się nie spodziewałam, jak to poprawia walory estetyczne danego miejsca! Po prostu brak ogrodzeń – a raczej mieszanki ogrodzeń, jaką mamy w Polsce, bo tu każdy musi mieć ogrodzenie inne, ładniejsze niż ma sąsiad, no i wyższe, tak, żeby nikt przypadkiem nie widział, jak kosimy trawę czy siedzimy przy stole na tarasie. Tam, zdaje się, nikt tym nie przejmuje – ale też i nikt nie zagląda innym „w okna” czy w tym wypadku, na podwórko. Każdy żyje swoim życiem.

Co jeszcze odróżnia szwedzkie miasteczka i wioski od polskich? Z pewnością coś, co każdy zauważy – ujednolicona architektura. Te słodkie, czerwone domki z białymi oknami i dodatkami to nie tylko znany nam widoczek z szwedzkich pocztówek a rzeczywistość. Skąd to wynika? Z praktyczności tak naprawdę. Dokładniej jest to opisane np. tutaj. Istotną część gospodarki szwedzkiej stanowią bogactwa naturalne, w tym drewno, rudy żelaza oraz np. miedzi. Czerwony barwnik, jakiego od końca XVIII wieku używano do malowania domów jest odpadkiem z wydobywania miedzi. Fachowo, kolor ten nazywa się czerwień faluńska (faluröd) czyli NCS S5040-Y80R. W Falun znajdowała się właśnie kopalnia miedzi. Z tego barwnika wytwarzano specjalną mieszankę, którą następnie nakładano na drewniane pokrycie elewacji. Farba ta jest wytrzymała i chroni drewno przed warunkami atmosferycznymi i niszczeniem np. przez grzyby. Ponadto, w ten sposób drewniane budynki upodabniano do tych murowanych, które dominowały w innych europejskich miastach i świadczyły o statusie. Teraz, kolor ten jest prawnie chroniony i używany do malowania elewacji w celu kontynuowania tradycji i zachowania tradycyjnego krajobrazu. To, że budynki budowano i dalej buduje się w dużej mierze z drewna również ma uzasadnienie w zasobności kraju w ten właśnie surowiec – po prostu tak było najprościej, najtaniej i ciepło. Domy o drewnianej konstrukcji ociepla się wełną i pokrywa drewnianym sidingiem, znanym nam bardziej z jego nieudanej, plastikowej wersji, która w latach 90. była bardzo popularna w Polsce.

Oczywiście, w Szwecji jest również mnóstwo domów w innych kolorach, często pastelowych – zielonych, jasnożółtych, nawet różowych, jednak przeważają te w głębokiej czerwieni. To, co je wszystkie łączy to malowane na biało, drewniane elementy jak okna, gzymsy, obramowania okien i drzwi, naroża budynków. Dba się również o to, aby w starych domach zachowano drewniane, oryginalne elementy jak właśnie okna, drzwi, podłogi itp. Dzięki temu budynki zachowują swoją autentyczność i są więcej warte. Z pewnością, w ciągu lat, budynki podlegały przebudowom, zwłaszcza te małe, gdy potrzeby rodziny się zwiększały, jednak co widać w krajobrazie, starano się to robić z głową i poszanowaniem oryginalnego projektu. Co więcej, również budynki gospodarcze czy garaże, stodoły itp. kolorem i stylem przypominają budynki mieszkalne, są do nich dopasowane. Jeśli chodzi o dachy tą zazwyczaj są one dwuspadowe, często łamane, mansardowe, aby uzyskać wyższą wysokość poddasza. Tradycyjnie, pokrywa się je ceramiczną dachówką ciemnoszarą lub czerwoną.

Domom często towarzyszą piękne ganki, ogrody zimowe czy wolnostojące altanki – białe, drewniane. Ogrody często urządzone są bardzo naturalnie i nieregularnie, a jednak ze smakiem. Dużo w nich drzew, skupisk krzewów i zasadzonych tu i tam grup kwiatowych lub pojedynczo wystających z trawy główek. Domy często usytuowane są w najbardziej reprezentacyjnym miejscu działki, często na wzniesieniu, jako, że krajobraz Szwecji jest dość pofalowany. Często, naprzeciwko wejścia głównego do domu znajduje się podkreślony za pomocą dwóch słupków z lampkami na szczycie wjazd na posesję. Czasami to nie tylko słupki ale też brama między nimi, mimo, iż reszta działki pozostaje nieogrodzona. Jest to chyba głównie zabieg estetyczny. W dawnych dworach i pałacach, po obu stronach centralnie usytuowanego budynku, stały bliźniacze budynki pomocnicze, który służyły np. jako kuchnie czy domy dla służby. Być może wywodzi się to z tradycyjnego układu skandynawskich domostw wiejskich, gdzie budynki były usytuowane wokół prostokątnego placu – wydzielały poniekąd wewnętrzny dziedziniec. Układ ten dalej jest często widoczny w szwedzkich, starych domach.

A teraz wejdźmy do wnętrza szwedzkiego domu. Z powodu dostępności, wiele elementów wnętrza wykonanych jest z drewna, również większość mebli. Często zabudowa kuchenna również wykonana jest z drewna, a nie, jak jest to popularne w Polsce, z płyty meblowej. To, co łatwo zauważyć to to, że Szwedzi stawiają na jakość i trwałość – meble mają przetrwać lata.

W tym momencie nasuwa się pytanie – co w tym wszystkim robi IKEA czyli szwedzka firma produkująca tanie i nie zawsze solidne, ale za to bardzo popularne meble i dodatki do domu? Raczej nie stanowi większości wyposażenia typowego domu, owszem zdarzą się pojedyncze meble, całkiem sporo ceramiki czy pościeli, ale nie będzie to większość. Co zdaje się mieć potwierdzenie w szwedzkich charytatywnych second handach, gdzie oprócz używanych ubrań sprzedaje się również meble i dodatki – w większości są to stare, solidne meble, które mogą jeszcze posłużyć wiele lat. Tak samo z dodatkami – można tam znaleźć lampy, obrazy, świeczniki, ceramikę, szkło nieraz bardzo stare, nieraz nie, ale za to solidne, niezniszczone i bardzo tanie, nawet jak na kieszeń Polaka. Czego niestety nie można powiedzieć o polskich komisach meblowych, gdzie często gęsto większość asortymentu stanowią meble z płyty lub pseudo antyki sprowadzane z Niemiec czy Holandii oraz coraz częściej właśnie tanie meble z Ikei, a ceny są wyższe. Brakuje mi u nas takich second handów, choć wiem, że powoli jest ich coraz więcej.

Co ciekawe, choć Szwedzi cenią sobie dobre, nieraz drogie wyposażenie, nie dbają o nie przesadnie. Może źle to ujęłam – może nie chodzi o to, że nie dbają ale nie mają do niego nabożnego stosunku (nie używam, bo się zniszczy). Drewno na stołach, podłogach, blatach się rysuje i jest to coś normalnego, a nie coś, z czym trzeba walczyć. Meble drewniane się wypaczają, tkaniny płowieją i ścierają. I nikt nie ma z tym problemu.

Oprócz wyposażenia, drewno występuje również często na podłogach, podbiciach sufitów oraz na ścianach w formie lamperii lub boazerii. Czasami jest zachowane w naturalnym kolorze, czasem bielone, czasem malowane kryjącą farbą na biało albo jakiś kolor. Drewnu na ścianie często towarzyszy tapeta. W Szwecji naprawdę można znaleźć ogromny wybór pięknych tapet, które niestety nie należą do najtańszych. Popularne są tapety kwieciste, często są to wzory zaprojektowane wiele lat temu, pochodzą nawet z XVIII w.

To, co mnie niezmiernie dziwi, to świadomość wzornictwa wśród typowych mieszkańców Szwecji. Znają nazwiska czołowych projektantów mebli czy dodatków do domu i bardzo je cenią. Mocno stawiają na rodzime produkty – wybierają tradycyjne meble wyrabiane w Szwecji, sprzęty AGD rodzimego producenta czy elementy dekoracyjne nawiązujące do tradycyjnego, rodzimego stylu, jak np. występująca prawie w każdym domu kolekcja koników Dala.

Czy szwedzkie wnętrza są białe? Nie byłam we wszystkich, ale z tego, co zauważyłam to nie. Owszem, często są jasne np. kremowa boazeria lub jasna tapeta ale równie często kolorowe.

To, co myślę, zauważył każdy, kto był w Szwecji to to, że lubią tam, wręcz lubują się w wystrajaniu parapetów swoich okien. Jako, że firanki czy zasłony nie są tam bardzo popularne, parapety stanowią świetne miejsce do eksponowania swoich kolekcji – lamp, latarenek, bibelotów, kwiatów doniczkowych i żywych, świątecznych ozdób. Praktycznie każde okno jest czymś zastawione. A już na pewno w każdym jest lampka, która daje miękkie, ciepłe, łagodne światło i miło zachęca, aby wejść do środka (a jednocześnie nieco osłania wnętrze od oczu przechodnia i sprawia, że choć część wnętrza przy oknie jest dobrze widoczna, to głębiej jest ono spowite w mroku). Z pewnością ta przytulność wnętrz daje bardzo przyjemne uczucie po wejściu do domu z nieprzyjemnego, zimnego, mokrego zewnętrza. Dlatego staram się z tego czerpać i przenosić to do swojego wnętrza, choć na pewno nigdy nie zrezygnowałabym z zasłon 😉 Ale wytworzenie tego przytulnego klimatu za pomocą stojących tu i ówdzie lamp i świec to co innego.

Styl skandynawski kojarzy nam się z dość zimnymi biało-szarymi, pustymi wnętrzami. W rzeczywistości jednak, szwedzkie typowe wnętrza są bardzo przytulne – oprócz wielu źródeł sztucznego światła lamp i świec znajdziemy tam mnóstwo bibelotów, kolorowych mebli i tkanin. Ciepła dodaje również wszechobecne drewno.

To, w czym zakochałam się w szwedzkich wnętrzach to przepiękne piece kaflowe i kominki. Piece maja przeróżne kształty i kolory – od białych, gładkich, okrągłych przez malowane po ciężkie, ciemnozielone. Obecnie w piecach instaluje się ogrzewanie elektryczne. Moim marzeniem jest, aby kiedyś mieszkać w mieszkaniu w kamienicy z takim właśnie piecem. Niesamowicie dodaje uroku wnętrzu, ciepła i klasy. Sami zobaczcie.

Oczywiście szwedzka architektura mieszkaniowa to nie tylko stare, tradycyjne domy. Znajduje się tu mnóstwo nowszych a nawet zupełnie nowoczesnych osiedli mieszkaniowych z nowoczesną architekturą. Jest również mnóstwo osiedli z blokami bardzo p[przypominającymi te polskie z okresu PRL. I w nich znajdziemy już oczywiście zupełnie inne wnętrza, z pewnością bardziej współczesne i kojarzące się nam z najbardziej popularnym ujęciem stylu skandynawskiego. Jednak ten wpis był nie o tym. Chciałam opisać w nim to, co mnie najbardziej urzekło i zainspirowało. 

Z wycieczki do Szwecji oprócz kilku rzeczy do domu (które pokazywałam Wam już w osobnym wpisie o moich zdobyczach z duszą) przywiozłam również głowę pełną inspiracji do wnętrz. Już chciałabym wszystko przearanżować. Co do samej architektury, przede wszystkim jestem pełna podziwu, jak Szwedzi są świadomi estetyki i ładu przestrzennego. Widać to nie tyko we wnętrzach, ale tez w większej skali – w domach, miastach i wsiach. Chciałabym, żeby choć część tego uporządkowania przenieść do Polski. Ale to temat na osobny wpis.

To wszystko oczywiście moje wrażenia i przemyślenia. Jestem świadoma, że w wielu miejscach rzeczywistość nie wygląda tak różowo. Takie jednak jest ogólne wrażenie po pobycie w tym kraju. Zupełnie inne, porównując np. do południowych krajów Europy czy USA. I drugi wniosek – styl skandynawski zdaje się być nieco innym niż w powszechnym mniemaniu, moim zdaniem, bardziej inspirujący i nie tak… nudny. Ja będę czerpać na pewno!

A jak według Ciebie wygląda styl skandynawski? Jaki styl we wnętrzach preferujesz? Czy czerpiesz inspiracje z wyjazdów do innych miejsc?

Inne wpisy wyjazdowe:



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *