10 moich ulubionych miejsc w Warszawie

10 moich ulubionych miejsc w Warszawie

Bardzo lubię Warszawę, bo choć byłam w niej już tyle razy, zawsze jest jeszcze coś ciekawego do zobaczenia, odwiedzenia, jakieś miejsce, w którym jeszcze nie byłam. Czasami nawet mam myśl, że chciałabym tu zamieszkać tak na pół roku – rok, żeby w końcu nasycić się do końca tym miastem, ale… gdzie bym wtedy jeździła na coroczne wycieczki? Chyba do Krakowa z powrotem 😉 Mimo tego, że zawsze podczas pobytu w Warszawie, a jeżdżę przynajmniej raz w roku, coś nowego oglądam, zawsze też wracam do moich ulubionych miejsc. I dzisiaj chciałabym się nimi z Wami podzielić.

Przedwojenny Prudential

Oczywiście, jako numeru jeden, nie mogło tu zabraknąć mojego ukochanego budynku przedwojennej Warszawy, czyli dawnego budynku Prudentialu, a dzisiaj Hotelu Warszawa. W ostatnim czasie miałam okazję zwiedzić go dokładniej, co było moim wielkim marzeniem, a co opisałam w ostatnim poście. Jeśli więc jesteście ciekawi, dlaczego tak pokochałam akurat ten budynek, zapraszam do poprzedniego wpisu.

Ulubione jedzenie

OK, jak zaczęłam spisywać, tych ulubionych miejsc wyszło więcej niż 10, więc niektóre pozwolę sobie zgrupować. Co do jedzenia, to z pewnością jest w Warszawie mnóstwo super miejscówek, pewnie o wiele lepszych niż te, które ja wymienię, ale to w końcu moja subiektywna lista, więc wymienię te, które ja lubię.

Po pierwsze, jeśli szukacie budżetowej opcji na obiad w centrum to polecam nieśmiertelnego Manekina, czyli słynną naleśnikarnię, do której w porze lunchowo-obiadowo-kolacyjnej cały czas ustawiają się kolejki. Nie ma się jednak co nimi przerażać, bo idą szybko, lokal jest duży a obsługa bardzo sprawna. Jako, że to naleśnikarnia (chociaż można też dostać takie rzeczy jak żurek czy sałatkę z kurczakiem), to mamy pewność, że jedzenie jest świeżo przygotowywane (co zresztą można tez oglądać za szybą, bo kuchnia jest dobrze widoczna). W tym roku tam nie dotarliśmy, ale dawniej pamiętam, że można było zjeść taką obiadową porcję z dużym naleśnikiem i sałatkami (lub dodatkami na słodko w wersji na słodko) za cos około 20-25 zł, co uważam, że jest świetną opcją jak na obecne czasy. Teraz pewnie ceny poszły w górę, ale i tak widziałam przed wejściem dużą kolejkę, znaczy, że chyba nie aż tak, albo nie aż tak w porównaniu do cen gdzie indziej. My zawsze braliśmy opcję: jeden naleśnik wytrawny, jeden na słodko i się dzielimy. Dla mnie tak jest idealnie, bo nigdy nie mogę się zdecydować, co chcę, taki duży jest tam wybór dobrych rzeczy. Lokal znajduje się na Marszałkowskiej 140.

Drugie miejsce, również w opcji budżetowej, to równie słynne Aïoli. Znajduje się prawie naprzeciwko najpiękniejszego budynku w Warszawie, czyli – tak, zgadliście – Hotelu Warszawa, na Świętokrzyskiej 18. Zestawy lunchowe z deserem i napojem można tam dostać za 30zł, ale najlepsze są śniadania. Są naprawdę dobre, że świeżo wypiekanym pieczywem, od poniedziałku do piątku do każdego napoju śniadanie jest za 1 euro (wcześniej było za 1zł, ale cóż…), a w weekendy odwrotnie, czyli do każdego śniadania kawa za 1zł. Tam tez zawsze ustawiają się kolejki, ale warto w niej postać. Zwłaszcza, jeśli jest ciepło i można zjeść na zewnątrz z pięknym widokiem na Prudential i spieszących się ludzi, bo Świętokrzyska to jedna z bardziej ruchliwych (pieszo) ulic w mieście. Plusem jest też to, że deptak – bo to właściwie już deptak, a nie chodnik – jest szeroki, a ruch samochody przez to nieco oddalony. No i przede wszystkim jest pysznie!

Trzecie miejsce również znajduje się w okolicy. To Pijalnia Czekolady E. Wedel, polecam lokację znajdującą się w oryginalnej kamienicy Emila Wedla przy Szpitalnej 8, dosłownie 3 minuty od Świętokrzyskiej. Znajdziecie tam przepiękne, historyzujące wnętrza, przypominające te przed wojną z niesamowitym klimatem. Ceny nie należą do najniższych, sprzedawane są tam też różne wedlowskie wyroby również w cenach…turystycznych, ale warto, chociaż dla samego klimatu. No i jak wiadomo, gorąca wedlowska czekolada jest po prostu wybitna. Och, aż się głodna zrobiłam. Chyba sobie zrobię przerwę na obiad 😉

Spacer Śródmieściem i Starym Miastem

Tak, wiem, nie jest to nic odkrywczego, ale dla mnie to wręcz obowiązek podczas każdej z wizyt w Warszawie. Nie może się obyć bez zatoczenia wielkiego koła ze Śródmieścia do Nowego Światu i dalej Krakowskiego Przedmieścia, przez Stare Miasto i z powrotem do Śródmieścia. Po prostu za każdym razem czuję, że muszę wczuć się w ducha tego miasta, zobaczyć raz jeszcze te wszystkie historyczne miejsca, powzdychać, jak było, jak by mogło być a nie jest. Na południe od Alei Jerozolimskich to moja ulubiona część Śródmieścia. Znajduje się tu zabudowa kamienicowa, typowo śródmiejska, typowa dla dużego miasta przed wojną. Przypomina mi ona, jak wyglądała reszta Śródmieścia przed wojną i zawsze robi mi się wtedy jakoś sentymentalnie. Duża część kamienic tutaj przetrwała wojnę, z tego co pamiętam ze studiów, dlatego, że mieszkali tutaj w czasie wojny Niemcy, jeszcze w trakcie powstania, i po prostu nie zburzyli budynków, w których mieszkali oni i ich rodziny. Lubię pozachwycać się tymi wielkomiejskimi elewacjami, bogato zdobionymi, przypominającymi mi zabudowę centrum Wiednia. Bo niestety większość odbudowywanych kamienic po wojnie w Warszawie straciła te wszystkie zdobienia, które uznawano za zbędne, często przywracano też kamienicom stan sprzed 1850 roku, bo do tego czasu uznawano obiekt za wartościowy, tak się na przykład stało na Nowym Świecie. Kamienice odbudowano znacznie niższe i mniej zdobne, mające kojarzyć się z zabudową średniej wielkości miasta sprzed 1850 roku.

No właśnie, zmierzając w kierunku Starego Miasta, widać, jak zabudowa się zmienia. A Stare Miasto to już zupełnie inny klimat. Przypomina trochę krakowską starówkę i te najstarsze obiekty, ale kiedy się bliżej przyjrzeć, jednak trochę widać, że to odbudowa. Choć w całości dają przyjemne wrażenie, przytulne, kameralne, jednak widać, że kamieniczki są do siebie bardzo podobne, wręcz jak kopiuj-wklej. Brakuje im tych unikatowych cech, detali, które są typowe dla faktycznie starych budynków. Mimo wszystko miło jest przejść się tymi wąskimi uliczkami, tak w ramach spaceru i powyobrażać sobie, jak wyglądały miasta dużo wcześniej.

Ogrody warszawskie

Zieleń to moja ulubiona rzecz w Warszawie. Jednocześnie, to mój najmniej ulubiony aspekt Krakowa, bo tu zieleni brakuje.

Tak naprawdę, choć Kraków to teoretycznie duże miasto, jego historyczna część jest mała, bo przed wojną Kraków był jednak dość mały. W tych całkiem nowych częściach miasta, powstają biurowce, bloki, apartamentowce, galerie handlowe, duże obiekty sportowe i kulturalne, ale nie powstają parki, nad czym strasznie ubolewam. Sama mam to szczęście, ze w okolicy mam trzy parki, w centrum mamy Planty, Bulwary nad Wisłą, Park Jordana, Błonia (wszystkie ciągle zatłoczone, zwłaszcza w weekendy), ale w innych częściach miasta jest dużo gorzej. Jako, ze Kraków był wcześniej raczej małą mieściną, nie ma tu też tak pięknych pałaców wraz z całymi założeniami ogrodowymi jak w Warszawie. Za to w Warszawie – do wyboru, do koloru.

Są różne parki, ogrody, właściwie w każdej części miasta. Ponieważ nie są tak skumulowane jak w Krakowie, nie są też tak zatłoczone. Uwielbiam to wprost w Warszawie. Gdybym miała wybrać ulubiony park, byłoby mi trudno, bo kocham wszystkie (które znam) – Ogród Saski, łazienki Królewskie, Ogród Krasińskich, Ogrody Zamku Królewskiego, Park Szustrów i Morskie Oko, Park Traugutta, Park Żeromskiego, Wilanów, Pałac Królikarnia, a to tylko część z nich.

Bardzo polecam wybrać się do któregoś z parków czy ogrodu w Warszawie, nie tylko do Łazienek, choć te zawsze też są wspaniałe, ale też w jakieś może mniej znane miejsce. Wybór jest ogromny, parki są rozległe, są i miejsca bardziej dzikie, i bardziej eleganckie, na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

Muzeum Narodowe i Zachęta

Muzea w Warszawie (w sumie to muzea w ogóle) to coś, co kocham! Trudno wybrać to ulubione, dlatego wybiorę klasyki – Muzeum Narodowe ze sporymi wystawami stałymi, m.in. ze sztuka polską i międzynarodową oraz kilka lat temu otwartą częścią (moją ulubioną!) o designie polskim oraz Zachęta, gdzie zawsze najdzie się jakaś ciekawa wystawa czasowa, a i wnętrza są wspaniałe, bardzo klasyczne i eleganckie. Jeśli komuś nie przeszkadzają tłumy, można też polować na dni darmowe w muzeach, w tygodniu codziennie jakieś inne ma darmowe wejście.

Teatry Warszawskie

Kiedy do Warszawy przyjeżdżaliśmy jeszcze sami, bez dziecka, chętnie wybieraliśmy się do teatru. Właściwie był to główny punkt wycieczki, zaplanowanej oczywiście kilka miesięcy wcześniej. Nigdy nie zapomnę tych wspaniałych widowisk, m. in. musicali (bo te są zawsze bardziej spektakularne) – „Polita” w Teatrze Buffo oraz „Piloci” w Teatrze Roma. Byłam też w teatrze 6.piętro w budynku PKiN i tam też było świetnie.

Stara Praga, Saska Kępa, Stary Żoliborz, Stare Bielany

Jeśli znudziły Wam się już wszystkie oklepane miejsca w Warszawie, polecam zagłębić się w (nieco) mniej znane części miasta, a wciąż bardzo ciekawe. Są to między innymi wyżej wymienione dzielnice, w których znajduje się piękna, unikatowa dla tej dzielnicy, częściowo (jak np. na Pradze) oryginalna architektura (w sensie nie odbudowana), duch dawnej Warszawy ale też klimat nowoczesnego miasta, inny dla każdej jego części.

Warto się po prostu poprzechadzać, zwiedzić te bardziej słynne uliczki i miejsca, ale i pogubić się troszeczkę, odkrywając być może jakieś ciekawe zakątki, ulubione miejsca lokalsów, ciekawe knajpki. Tak na przykład odkryliśmy  LAS kawiarnia na Starych Bielanach i zaraz obok wspaniały ogródek sąsiedzki oraz Ósmą Kolonię na Żoliborzu, miejsce z super klimatem.

Dach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego

To miejsce zasługuje na osobny punkt. Jest to wspaniały ogród, dostępny za darmo, na dachu równie wspaniałego (architektonicznie) budynku, jakim jest Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego. Warto się tu wybrać o każdej porze roku (ja była wiosną, latem i jesienią, właściwie to nie wie, czy zimą jest otwarty?), bo o każdej porze ogród wygląda trochę inaczej. Można się poprzechadzać między alejkami, popodziwiać panoramę miasta z wieżowcami w tle z jednej, a widok na Wisłę z drugiej strony albo powylegiwać się na trawie. Bardzo polecam (a stamtąd już blisko np. na Bulwary Wiślane 😊).

Galeria Młociny

Jeśli przyjeżdżacie do Warszawy również na zakupy, to z mojej strony mogę polecić Galerię Młociny. Raz, jest trochę dalej od centrum, a więc nieco mniej zatłoczona, dwa – ma super wygodny dojazd metrem, trzy – ma kilka kącików zabaw dla dzieci (darmowych), ładnych, w miarę nowych, z ciekawymi zabawkami i czystych, cztery – jest dość duży wybór sklepów od podstawowej Biedronki po drogie butiki, i cztery – dla mnie w sumie bardziej istotne – są tam dwa fajne miejsca, gdzie można zrobić zakupy trochę bardziej eko, czyli z drugiej ręki, czyli Bazar Miejski, gdzie każdy może wykupić wieszak i wystawić na sprzedaż swoje rzeczy oraz Butik Cyrkularny, sklep vintage, gdzie można znaleźć wyselekcjonowane i odświeżone rzeczy z drugiego obiegu oddane w ramach akcji Ubrania Do Oddania. Jeśli ktoś planuje zakupy, zachęcam, aby zajrzeć najpierw do tych miejsc. Czekam na odpowiedniki w Krakowie!

Arkadia i Nieborów

Nie jest to miejsce stricte w Warszawie, a pod Warszawą, ale nie mogło go zabraknąć na tej liście. Jest to miejsce, a właściwie dwa miejsca, magiczne, jedyne w swoim rodzaju. Zrobiły na mnie ogromne wrażenie i chętnie wrócę do nich ponownie! Stworzyłam o nich również osobny wpis, gdzie opisuję, co to za lokacje oraz moje wrażenia. Znajdziecie tam też mnóstwo pięknych zdjęć. W skrócie jest to ogromny zespół parkowo-pałacowy składający się z dwóch części – Nieborowa z ogrodem francuskim oraz Arkadią – romantycznym parkiem angielskim, który zasłynął za sprawą słynnej Heleny Radziwiłłowej. Polecam to miejsce na całodniowa wycieczkę!

I to wszystko na dzisiaj. Znajdziecie tu o wiele więcej niż 10 ciekawych miejsc i inspiracji do odwiedzenia podczas następnej wizyty w stolicy. A jakie są Wasze ulubione miejsca w Warszawie? Jakie inne duże miasta w Polsce polecacie odwiedzić, zwłaszcza tą mniej ciekawą jesienno-zimową porą? Podczas pisania, bardzo nabrałam ochoty na kolejną małą wyprawę 😊 Pozdrawiam! K.

Poniżej inne wpisy z ciekawymi miejscami wartymi odwiedzenia:

3 wypowiedzi na temat “10 moich ulubionych miejsc w Warszawie

  1. Witajcie.
    W ten weekend zatrzymujemy się z dziećmi (3 i 1,5) w Warszawie. Będziemy mieć apartament na warszawskiej Pradze (tuż obok ZOO) i w związku z tym zaplanowaliśmy:
    wizytę w ZOO
    wizytę w Muzeum Warszawskiej Pragi na wystawę Praga Sensorycznie
    wycieczkę rowerową na Plażówkę Saską
    Park Jazdów (Osiedle Jazdów)
    Czy są jakieś ciekawe miejsca, najlepiej na świeżym powietrzu (parki, place zabaw) w okolicy do zobaczenia? Zależy Nam na okolicy bliskiej Pragi lub tego Parku Jazdów (oprócz Łazienek – tam byliśmy w czerwcu). A może jakaś fajna restauracja/kawiarnia?

    1. O, dziękuję bardzo za polecenia! Przyznaję, że jeszcze w żadnym z tych miejsc nie byłam, Praga Sensorycznie brzmi super! Szczerze mówiąc ostatni raz na Pradze byłam kilka lat temu, w czasach przed dzieckiem, więc nie orientuję się jeśli chodzi o place zabaw i miejsca przyjazne dzieciom. Jeśli chodzi o jedzenie to dużo ciekawych opcji pamiętam, że było przy pl. Konesera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.