Inspiracja tygodnia – wystawy o designie i sztuce cz. 3

Inspiracja tygodnia – wystawy o designie i sztuce cz. 3

Dzień dobry! Dzisiejszy wpis jest (na razie) ostatnim z serii inspiracyjnej o wystawach o designie i sztuce w Krakowie. „Polskie style narodowe 1890 – 1918” to wystawa czasowa, która odbyła się w gmachu głównym MNK, jedna z czterech planowanych w tym temacie na lata 2021-2024, więc warto śledzić stronę muzeum. Temat wystawy jak i sama ekspozycja są dość podobne do tej opisywanej w poprzednim poście, jednak uchwycone są z innej perspektywy. Sami zobaczcie.

Polskie style narodowe 1890-1918

Porównując tę wystawę do Galerii designu polskiego XX i XXI wieku (mieszczącej się w Kamienicy Szołayskich), ta jest bardziej skupiona na sztuce i designie nakierowanym stricte na poszukiwanie odrębnego stylu narodowego. Część eksponatów się powtarza, jednak ta ekspozycja dotyczy jakby węższego fragmentu polskiego designu. Pod koniec XIX wieku, kiedy Polski jak i kilku innych krajów europejskich nie było na mapach świata, zapanowała moda na wyodrębnienie się za pomocą sztuki i kultury, jakby podkreślając tym swoją niezależność, odrębność. Stąd właśnie to poszukiwanie stylu narodowego – czy to w sztuce ludowej czy sztuce regionalnej. Ta tendencja przeszła też do XX wieku, i choc wystawa teoretycznie dotyczy lat do 1918 to tak naprawdę trwalo to nieco dłużej, bo i w czasach międzywojnia, kiedy przeciwstawiano style nardowoe, bardziej tradcyjne, nieraz historyzujące do tych bardziej nowoczesnych, ale i zglobalizowanych. Zresztą, ta dyskusja między regionalnością a globalizacją trwa do dziś i pewnie będzie trwała, bo nie sposób tego jednoznacznie rozstrzygnąć.

Dlatego też na wystawie można było zobaczyć i projekty bardzo oryginalnych strojów, nawiązujących do dawnych tradycyjnych strojów polskiej szlachty lub do strojów ludowych ale też sporo przykładów stylu zakopiańskiego, czy mniej znanej sztuki z Huculszczyzny. Jest też część poświęcona pomysłom artystów z Towarzystwa Polska Sztuka Stosowana i Warsztatów Krakowskich. Tu np. wypatrzyłam projekty pięknych pocztówek, reklam i opakowań, w tym pudełko na czekoladki – kotek, który był również na wystawie o designie. Jak zwykle zachwyciły mnie projekty Zofii Stryjeńskiej, której styl uwielbiam, żałuję, że nie zrobiłam ani jednego zdjęcia! Jako, że wystawa miała miejsce w Krakowie, oczywiście musiała zostać wspomniana wystawa architektury i wnętrz, która odbyła się w Krakowie w 1912. W tej części moją uwagę zwróciły szczególnie propozycje różnych typów mieszkań dla różnych warstw społecznych, np. dla robotnika, urzędnika itp. Śmiem twierdzić, że nawet propozycja dla robotnika przewyższa komfortem wiele mieszkań, które obecnie deweloperzy oferują w swoich „zielonych apartamentach” czy „osiedlu pod magnoliami”.

Na wystawie można było oglądać stroje, obrazy, np. Wyspiańskiego czy w stylu zakopiańskim, meble w różnych stylach narodowych, ceramikę, ale też przepiękne kafelki czy kilimy. Mnie najbardziej spodobała się właśnie ta ostatnia część, o czym może świadczyć, że tylko im chciało mi się zrobić zdjęcia. Zapraszam więc na krótki przegląd tego, co najbardziej przypadło mi do gustu.

Obrazy Wyspiańskiego znam i lubię, tak samo jak obrazy w stylu zakopiańskim. Zresztą, o stylu zakopiańskim pisałam już kiedyś na blogu. Ale nowością dla mnie była sztuka Huculszczyzny – zupełnie dla mnie dotąd nieznana. Styl trochę jak z witraży Wyspiańskiego, tematyka jak dla mnie może nieco zbyt religijna, ale jest coś w nich szczególnego i przyciągającego oko. Kojarzą mi się z jakimiś dawnymi legendami słowiańskimi, tajemnicą, Matka Naturą… Chętnie zapoznałabym się z tym stylem bliżej.

Na koniec najlepsze, czyli kilimy! Te wzory, te kolory, uwielbiam! I jeszcze fakt, że jest to sztuka przez długi czas zupełnie niedoceniana, bo tworzona…przez kobiety. Kto inny miałby cierpliwość do tak żmudnej, czasochłonnej i precyzyjnej pracy? Żartuję, sama nie lubię takich uogólnień. Jednak prawdą jest, że tradycyjnie sztuka (teraz nazywana sztuką, bo wcześniej zupełnie nie była za taka uważana) związana z tkaninami, jak właśnie wytwarzanie kilimów, dywaników, serwet, haftów, koronek itp. była domeną kobiet. A przecież nieraz były to rzeczy tworzone miesiącami, latami nawet – o bardzo skomplikowanych wzorach, często o jakichś dodatkowych znaczeniach symbolicznych związanych z daną rośliną czy kolorem i przekazywanych z matki na córkę przez pokolenia. Dlatego tym bardziej to do mnie przemawia.

Choć zazwyczaj nie lubię takich kontrastowych połączeń kolorów i zbyt wielu wzorach, kilimy są wyjątkiem. Na wystawie najbardziej spodobały mi się te o wzorach zgeometryzowanych.

Kilka mniejszych wersji „kilimów” mam u siebie w domu. A dzisiejsze makramy, tak bardzo teraz na czasie, też do tej gałęzi sztuki nawiązują.

Bardzo przypadła mi tez do gustu współczesna wariacja na temat – kilim z napisem #nowoczesność, połączenie tradycyjnych technik z całkiem współczesnym hasłem, podkreślonym dodatkowo przez # oraz czcionkę nawiązującą (przynajmniej w moim odczuciu) do polskiego modernizmu dwudziestolecia międzywojennego, które teraz zresztą robi się znów bardzo modny.

I to wszystko na dzisiaj. Mam nadzieję, że Was bardzo tym nie znudziłam. Choć wystawa jest już niestety niedostępna, warto czekać na kolejne jej odsłony, zresztą jej fragmenty można oglądać na różnych innych wystawach dotyczących polskiej sztuki i designu, o czym sama się przekonałam. Mimo, że niektóre rzeczy oglądałam już któryś raz, i tak lubię chodzić na tego typu wydarzenia i poznawać konkretne elementy na nowo, z różnych perspektyw. Teraz już np. zupełnie inaczej patrzę na sztukę ludowa i bardziej ją doceniam. O wiele rzadziej ulega modom niż sztuka „wielkomiejska” dlatego zachowuje swój charakter. I jest to bardzo ciekawe, że w niektórych rejonach polskich dalej kultywuje się dawne tradycje i tworzy piękne rzeczy starymi technikami.

A na jakich wystawach, wydarzeniach Wy byliście ostatnio? Ja bardzo chciałabym wybrać się na wystawę o Tamarze Łempickiej w Lublinie, choć jest to dość daleki z Krakowa kierunek. Jednak mam nadzieję, że się uda, mam czas do 14 sierpnia 🙂

Poniżej inne wpisy z cyklu Inspiracje tygodnia:

2 wypowiedzi na temat “Inspiracja tygodnia – wystawy o designie i sztuce cz. 3

  1. PROJEKTANT: Marzy mi się remont. Taka totalna rozpierducha kuchni, salonu, przedpokoju łazienki, sypialni.Mam ogólną wizję ale i obawy jak to wyjdzie. Potrzebuje kogoś kto zobrazuje moje fantazje. I tu lista pytań: 1) Braliście projektanta czy wszystko sami zaaranżowaliście? 2) Jak go znaleźliście? 3) Ile Was to kosztowało? 3) Czy z projektem wciskają też wykonanie? 4) Czy taki projekt jest z wyceną kosztów remontu? 5) No i przede wszystkim czy byliście zadowoleni? Czy doradzał/odradzał/ podsuwał ciekawe pomysły? Zamieniam się w słuch

    1. Jeśli pytania są do mnie – to ja nie zatrudniałam nikogo bo sama jestem architektką 😉
      Ad. 3 Cena projektu wnętrz – jak wszystko to zależy – od projektanta, od zakresu.
      Ad. 4 Czasami projektanci polecają danych fachowców i produkty, ale nie trzeba z tego korzystać.
      Ad. 5 Wraz z projektem można zamówić również kosztorys.
      Ad. 6 Myślę, że – jeśli ktoś ma na to budżet – warto zainwestować w usługę projektanta, chociażby, żeby doradził. Wbrew pozorom, w szczególności jeśli chodzi o małe powierzchnie. Już pomijając kwestie estetyczne – projektant ma wiedze i narzędzia, żeby jak zaprojektować przestrzeń jak najbardziej funkcjonalnie i na lata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.