Przeglądnięte przez
Tag: vintage

Plany aranżacyjne sypialni

Plany aranżacyjne sypialni

„Plany aranżacyjne do sypialni” to po kuchni i przedpokoju trzeci wpis z tej serii. Jeśli jesteście zainteresowani poprzednimi wpisami zapraszam tu i tu.
Remont sypialni spowodowany był przeniesieniem jej z innego pomieszczenia, wcześniej było tu coś w rodzaju sypialni gościnnej/gabinetu/schowka. Dzięki przeniesieniu sypialni, będzie można postawić tu pełnoprawne łózko z dostępem z obu stron, na czym bardzo mi zależało. Całe wyposażenie będzie właściwie wymieniane a ściany odświeżane.
Jesteście ciekawi, co zaplanowałam do tego pomieszczenia? Zapraszam do wpisu 🙂

UKŁAD/LOKALIZACJA

Sypialnia zlokalizowana jest w najdalszej części mieszkania, według mnie to idealne pomieszczenie na takie przeznaczenie. Choć znajduje się od południowej strony, nie grozi jej nadmierne nagrzewanie z powodu znajdującego się przed nią zadaszonego balkonu, ocieniającego okno. Dzięki temu w tym pomieszczeniu nawet w gorące dni panuje przyjemny chłodek i nie dociera tak mocne słońce. Sypialnia ma kształt wydłużonego prostokąta z oknem na jednym końcu, a drzwiami na drugim. Od strony drzwi ma niestety wcięcie od znajdującej się obok łazienki, przez co przy wejściu tworzy się taki mini przedsionek. Nie jest to bardzo duże pomieszczenie, ale zmieści podwójne łóżko 160 cm, szafę, szafki nocne i niewielką toaletkę.

Uproszczony plan sypialni.

SYPIALNIA PRZED REMONTEM

Jak już wspomniałam, sypialnia przed remontem pełniła funkcję sypialni gościnnej/gabinetu/schowka. Była w całkiem niezłym stanie, ale w stylu, którego już nie znoszę, czyli glamour. Na pewno znacie te klimaty – barokowa tapeta, oprawa lampy w kryształki… okropieństwo… Dopełnieniem barokowej, jasnoszarej tapety na jednej ścianie był liliowy na pozostałych ścianach, który też na pewno zniknie po remoncie. Myślę, że zupełnie nie pasuje do tego, nieco zacienionego wnętrza. Wszystkie stare meble z tego pomieszczenia przeznaczone zostały do sprzedaży, bo choć były w dobrym stanie, nie pasowały mi zupełnie do nowej koncepcji wnętrza. Dzięki temu ktoś je może jeszcze wykorzystać a zarobione pieniądze zostaną przeznaczone na nowe. Lampa również została przeznaczona do sprzedaży. Jedyne, co zostaje w tym pomieszczeniu to listwy podłogowe i przysufitowe.

Pokój przed remontem. Szare tapeta i zasłony, liliowe ściany, drewnopodobne meble z Ikei – żadna z tych rzeczy nie pasowała do nowej koncepcji sypialni.
Meble zostały sprzedane.
A wnętrze zostało odmalowane. Teraz zostało „tylko” położyć tapety i umeblować nową sypialnię 😉

POMYSŁ NA WNĘTRZE

Pomysł na wnętrze nie jest jeszcze do końca sprecyzowany 😉 Na pewno na jednej ścianie, tej przy której będzie stało łóżko, będzie tapeta lub fototapeta. Chciałabym również, aby w sypialni było dużo drewna i naturalnych materiałów typu wiklina, len, wełna. Oprócz tapety na jednej ścianie, reszta pozostanie biała, aby maksymalnie rozjaśnić wnętrze. Co do samej fototapety – bardzo podoba mi się taka z zamglonym lasem albo rozmytymi, jasnymi chmurami, wydaje mi się, że do sypialni takie motywy byłyby idealne – delikatne i uspokajające. Jedyną moją obawą jest to, że taka fototapeta mogłaby mi się szybko zbudzić, a nie kosztuje mało 😉 Alternatywą jest tapeta – i tutaj waham się pomiędzy delikatnym, floralnym motywem na białym tle a czymś nieco odważniejszym – czyli większymi kwiatowo-roślinnymi wzorami na ciemnoniebieskim tle. Do tego lekkie, białe firanki i cienkie, lniane zasłony – białe lub beżowe. Najważniejszym meblem w sypialni jest łóżko (a właściwie materac, ale o tym nie będę się rozpisywać). Łóżko na pewno będzie z zagłówkiem, zastanawiam się nad ramą drewnianą lub tapicerowaną z tapicerowanym zagłówkiem. Drewniana rama na pewno będzie bardziej ponadczasowa i praktyczna w utrzymaniu, za to tapicerowana wygodniejsza… Co Wy polecacie?
Jedynymi meblami, które już mam do nowej sypialni są szafki nocne czyli kolejna zdobycz z targu staroci. Są to zgrabne szafeczki na wysokich nóżkach w stylu vintage, z jasnego, lakierowanego drewna, z ładnymi uchwytami i w bardzo dobrym stanie. Bardzo mi się podobają! Co do szafy, to waham się między wstawieniem starej, drewnianej szafy, którą już mam, a zrobieniem szafy wnękowej na wymiar. Starą szafę bardzo lubię, ale jest dość mała (jak na moje potrzeby ;)). Być może najpierw spróbuje ze stara szafą, a jak brak miejsca będzie mi bardzo przeszkadzał, wtedy ją sprzedam i zamówię nową na wymiar. Uzupełnieniem powyższego wyposażenia będzie toaletka – bardzo podobają mi się te na stalowej konstrukcji z marmurowym blatem. Są nieco drogie, ale piękne. Ich drugim minusem jest z pewnością brak jakichkolwiek schowków, co jest dość istotne w przypadku toaletki. Zawsze można posiłkować się jakimś ładnym pudełkiem na wierzchu na najbardziej potrzebne rzeczy i drugim, np. pod toaletką na te mniej potrzebne ale czy to ma faktycznie sens? To jest jeszcze kwestia do zastanowienia się. Do toaletki idealnie będzie pasowało lekkie, gięte krzesło z plecionką na siedzeniu. Jeśli po wstawieniu tych mebli, wnętrze nie wyda mi się zagracone, to być może zdecyduję się jeszcze na mały fotel.
Po wstaniu z łóżka byłoby przyjemnie stanąć na czymś ciepłym i miłym w dotyku, co zapewni dywan lub dwa mniejsze dywaniki – plecione, w naturalnej kolorystyce. Całości dopełnią żywe rośliny typu monstera czy fikus i lampy – lampa górna w oprawie mosiężnej lub plecionej oraz lampki nocne, na które nie mam jeszcze konkretnego pomysłu. Jeśli chodzi o kolory w tym pomieszczeniu – królować z pewnością będzie biel ścian, okraszona kolorami ziemi w postaci zasłon, dywanu, narzuty na łóżko i być może jakichś niebiesko-ciemnoturkusowych akcentów na tapecie (ale tego jeszcze nie jestem pewna) czy na poszewkach poduszek. Chciałabym, aby to pomieszczenie pasowało do reszty więc sądzę, że niebieski się w nim pojawi w jakiejś formie.

Kolaż z opisanymi wyżej pomysłami do nowej kuchni.

STAN OBECNY

Na stan obecny składają się zdarta stara tapeta i przemalowana na biało reszta ścian. Aby ruszyć dalej, muszę zdecydować się ostatecznie na nową tapetę i ją położyć. Wtedy będzie można kupić i wstawić meble, choć słyszałam, że łóżko trzeba zamawiać z kilkutygodniowym wyprzedzeniem… Z tym pomieszczeniem nie spieszę się aż tak bardzo, w tym momencie priorytetem jest kuchnia i przedpokój.

Jak Wam się podobają moje pomysły?

Nie ukrywam, że chciałabym już spać w nowej sypialni, na nowym łóżku, ale muszę być cierpliwa 😉 Nie chcę podejmować pochopnych decyzji i później żałować. Kolejne odsłony sypialni również chciałabym pokazać na blogu także zapraszam do śledzenia 😉
Pozdrawiam i czekam na Wasze komentarze!

A tutaj znajdziecie więcej inspiracji do wnętrz:
Inspiracja tygodnia – lamperia w nowoczesnym wydaniu
18 sprytnych pomysłów do kuchni
Remont małej łazienki

Czytaj dalej...
Plany na aranżację przedpokoju

Plany na aranżację przedpokoju

Jak pisałam w poprzednim wpisie, remont kuchni pociągnął za sobą również remont przedpokoju – z powodu przekuwanej ściany pod przeciągnięcie trzeciej fazy do płyty indukcyjnej. Otwór trzeba było zaszpachlować i wyrównać, przy okazji zaplanowane zostało wyrównanie innych ścian i przemalowanie całości. Do tego wymiana źle położonych listew przypodłogowych i położenie listew przysufitowych, pomalowanie od wewnątrz drzwi zewnętrznych, wymiana wieszaka, lamp, lustra, szafek… takie tam drobne zmiany 😉

Poprzednio opisywałam planowane zmiany aranżacyjne do kuchni, dzisiaj natomiast zapraszam Was wiec na plany aranżacji przedpokoju. W kuchni część prac została już wykonana ale o tym opowiem w kolejnym wpisie.

UKŁAD/LOKALIZACJA

Przedpokój, jak to przedpokój, zlokalizowany jest pośrodku mieszkania, jest w kształcie litery „Z” i prowadzi do reszty pomieszczeń w mieszkaniu. Znajduje się w nim sześć par drzwi wewnętrznych, w tym jedne podwójne do salonu i oczywiście drzwi zewnętrzne. Przedpokój jest dość duży, ale niestety mało ustawny. Oprócz miejsca na płytką szafę wnękową, zmieści się w nim jedynie małe siedzisko do zakładania butów z wieszakiem na płaszcze nad nim oraz lustro z małą szafką na buty. Przedpokój jest dość ciemny, doświetlony jest jedynie pośrednio przez przeszklenia w drzwiach do innych pomieszczeń.

Uproszczony plan przedpokoju.

PRZEDPOKÓJ PRZED REMONTEM

Przedpokój przed remontem wyglądał… znośnie. Nieco drażniły mnie nierówności na ścianach, dziura w okleinie drzwi zewnętrznych, brzydko położone listwy przypodłogowe oraz dwie różne lampy na suficie. Mimo to, do tej pory jakoś nie mogłam się zabrać do tego, aby poprawić ten stan rzeczy. Dopiero wielka dziura na trzy ściany po położeniu instalacji elektrycznych to zmieniła 😉
Ściany w przedpokoju przed remontem były w kolorze szarym. Lubiłam ten kolor, jest bardzo praktyczny w przedpokoju, gdzie ściany narażone są na uderzenia i ubrudzenie, ale znudził mi się i na pewno po remoncie pojawi się inny. Przy podłodze położone były białe listwy z MDF-u, które niestety były brzydko przycięte i wykończone akrylem, czego nie polecam! Akryl brudzi się i szarzeje i w przeciwieństwie do listew nie da się go doczyścić, a przynajmniej ja nie umiem. W przedpokoju znajduje się również samodzielnie zrobiona szafa wnękowa, która na pewno zostanie. Może jedynie wymienione zostaną panele przesuwne ją zasłaniające, ale nie jest to priorytetem. Ciekawym smaczkiem w tym pomieszczeniu jest siedzisko upolowane na targu staroci za jakąś śmieszną kwotę, które jest tak naprawdę krzesełkiem do pianina czy fortepianu 😉 Było w stanie idealnym i sprawdza się idealnie – jest dość płytkie, dzięki czemu mieści się bez problemu oraz ma regulowaną wysokość także każdy, zakładając buty, może je dopasować pod siebie 😉 Siedzisko z pewnością również zostanie. W przedpokoju były dwie różne od siebie lampy sufitowe – reflektorki. Kiedyś próbowałam jedną z nich (obojętnie którą!) wymienić na taką samą jak ta druga, ale w żadnym sklepie nie znalazłam ani jednej ani drugiej…
Resztę wyposażenia przedpokoju stanowiły lustro oraz biała, plastikowa szafka na buty z Ikei. Szafka, choć średnio ładna, jest bardzo praktyczna – ma cienkie ścianki, dzięki czemu mieści więcej butów niż szafka z płyty meblowej oraz łatwo się ją czyści. Lustro z kolei kiedyś bezmyślnie pomalowałam olejną farbą, ale na pewno się go nie pozbędę, bo jest to pamiątka z domu dziadków.

Przedpokój przed remontem. Niestety mam tylko takie niewyraźne zdjęcia. Jednak wyraźnie widać, że choć na pierwszy rzut oka prezentuje się nieźle, to remont mu na pewno nie zaszkodzi. Obok domofonu widoczne otwory po kołkach na nie-wiadomo-co, kabel od Internetu biegnący pod sufitem, przybrudzone, nierówne ściany.
Przedpokój przed remontem. To, co jest jeszcze do zrobienia to wymiana starych, pożółkłych drzwi oraz pomalowanie ościeży, ale to chyba zostanie na przyszły rok 😉 Na zdjęciu widać też rurę od gazu nad brązowymi drzwiami wejściowymi, w planach jest jej usunięcie.

POMYSŁ NA WNĘTRZE

Pomysł na wnętrze, tak jak przy kuchni, nie powstał od razu, a etapami. Po zaszpachlowaniu i wyrównaniu ścian mogłam pomyśleć o zmianie koloru. Najpierw pomyślałam o białym, aby rozjaśnić wnętrze, ale stwierdziłam, że jednak cały biały przedpokój byłby nudny. Nie wiem, czy podglądacie blog joannaglogaza.com, ja go uwielbiam i właśnie tam podpatrzyłam ciekawy pomysł na przełamanie białych ścian kolorem – poprzez zastosowanie lamperii! Stwierdziłam, że będzie to idealny pomysł do przedpokoju jak i do kuchni. Dzięki temu pomieszczenia te będą też stanowiły pewną ciągłość stylistyczną. Tak, jak w kuchni, postawiłam na przybrudzony ciemnoniebieski, wpadający lekko w turkus. Ponadto zaplanowałam wymianę okropnych listew przypodłogowych na takie same, białe, ale lepiej położone oraz położenie listew przysufitowych, dzięki czemu wnętrze będzie bardziej „retro”. Jakoś tak pasowały mi te listwy do tych przypodłogowych i lamperii. Myślę, że razem stworzą spójną całość. Wnętrze przedpokoju będzie okraszone złotymi i czarnymi dodatkami – jak czarno-złote oprawy lamp, złoty wieszak na płaszcze, czarne siedzisko, o którym już wspominałam czy pomalowane na czarno drzwi zewnętrzne. Wieszak w kolorze złotym wyszperałam również na targu staroci za jakieś 7zł, bardzo spodobała mi się żyłkowa półka na kapelusze 😉 Dzień po kupieniu wieszaka, w reklamach na Facebooku okazał mi się identyczny wieszak pięknie opisany na Patyna.pl … ponad 20 razy droższy od mojego 😉 Moją niebiesko-czarno-złotą koncepcję psują jak na razie takie rzeczy jak biała rama lustra i biała szafka na buty, ale myślę, że sukcesywnie będę je zmieniać (szafkę planuję wymienić na jakąś starą w stylu vintage, a ramę lustra oczyścić z farby i zawoskować na naturalny kolor drewna. Drzwi zewnętrzne w ciemnobrązowej okleinie drewnopodobnej oszpecone dziurą również będą poddane metamorfozie – dziura będzie zaszpachlowana (szpachlą meblową) a całość pomalowana na czarny mat. Ostatecznie pewnie wymienię drzwi wewnętrzne, a futryny przemaluję, są już nieco pożółkłe. Ale to w późniejszym czasie. Kropką nad i będzie wymiana pożółkłego domofonu oraz powieszenie czegoś ozdobnego na ścianie (jeszcze nie wiem czego).

Kolaż z opisanymi wyżej pomysłami do nowego przedpokoju.

STAN OBECNY

Na stan obecny zostały zaszpachlowane otwory po położeniu elektryki, ściany zostały wyrównane i przygotowane pod malowanie. Dziura w drzwiach została zaszpachlowana, po wyszlifowaniu drzwi będą mogły być pomalowane. Nowe lampy są zamówione. Nie mogę się doczekać efektu końcowego, który – mam nadzieję – pokaże na blogu.

Co myślicie o moich planach na przedpokój? Dajcie znać w komentarzu.

A niedługo przedstawię również plany aranżacyjne do sypialni oraz kolejny etap remontu kuchni.

A tutaj znajdziecie więcej inspiracji do wnętrz:
Inspiracja tygodnia – egzotyczne rośliny we wnętrzach
Inspiracja tygodnia – granat i ciemna zieleń we wnętrzach
Inspiracja tygodnia – biała kuchnia
Inspiracja tygodnia – terakota we wnętrzach

Czytaj dalej...
Plany aranżacyjne do kuchni

Plany aranżacyjne do kuchni

Dziś chciałbym Wam opowiedzieć o pomieszczeniu, które miało przejść delikatną metamorfozę, a które spowodowało lawinę zmian w moim mieszkaniu. Zaczęło się niewinnie – w kuchni miały być wymieniane fronty szafek kuchennych, gdyż istniejące były już nieco zniszczone. Potem doszedł pomysł ze zmywarką, ale okazało się, że żadna z istniejących szafek nie odpowiada wymiarami pod zmywarkę. Wtedy stwierdziłam, że skoro jedno „pudełko” trzeba wymienić, może wymienić jeszcze blat oraz starą kuchenkę i zlew zamienić na te wpuszczane w blat. Wtedy okazało się, że takie zmiany będą kosztowały niewiele mniej od nowej kuchni… Także powstała nowa kuchnia. Za nową kuchnia poszły nowe sprzęty kuchenne no bo jak to wstawić stare do pięknych, świeżutkich mebli? A że nowe sprzęty to nowe rozwiązania – nareszcie wymarzona zmywarka, piekarnik z mikrofalówką i płyta indukcyjna. No właśnie – płyta indukcyjna. Co to oznacza? Rezygnację z usług gazownictwa, zamknięcie dopływu gazu do mieszkania, odcięcie rury gazowej oraz przekucie się przez cały przedpokój i pół kuchni z trzecią fazą (która na szczęście była doprowadzona do mieszkania, ale nie do kuchni). Przekucie się przez większość ścian w przedpokoju poskutkowało niestety wymuszonym remontem przedpokoju, ale to już historia na inny wpis.

Zapraszam Was wiec na plany aranżacji nowej kuchni wraz z opisem wszystkich perypetii z tym związanym.

UKŁAD/LOKALIZACJA

Kuchnia zlokalizowana jest od północnej, frontowej części bloku. Jeśli chodzi o wymiary, nie jest to największa kuchnia, jaką można sobie wymarzyć, ale jest całkiem spora i wygodna jak na 60-metrowe mieszkanie. Jest to kuchnia zamknięta, dostępna z przedpokoju. Jest doświetlona dużym oknem od frontu i dodatkowym oknem balkonowym na ścianie bocznej, jest więc naprawdę jasna. Od boku ma wyjście na mały taras. Z powodu tego wyjścia na taras ciąg kuchenny można właściwie umieścić tylko na jednym z dłuższych boków. Dla mnie jest to jednak wystarczające.

Uproszczony plan kuchni.

KUCHNIA PRZED REMONTEM

Wchodząc do kuchni przed remontem, mam wrażenie, że robiła ona dość dobre wrażenie – jak już wspomniałam, kuchnia jest jasna. Wrażenia tego dopełniały białe ściany i białe meble kuchenne. Na pierwszy rzut nie wyglądała na tak zniszczoną i starą, jaka jest w rzeczywistości – meble były jeszcze po starych właścicielach, miały około 18 lat! Ale gdy przyjrzeć się jej bliżej – meble były już dość zniszczone, sprzęty starodawne a wielki zlewozmywak dukomorowy z ociekaczem nakładany na szafki, zabierał większość blatu roboczego, przez co kuchnia w użytkowaniu była dość niewygodna. Ponadto, szafki nie na jednej tylko ścianie nie wystarczały na wszystkie kuchenne sprzęty, przetwory itp. I część tych rzeczy stała po prostu na szafkach górnych, co doprowadzało mnie do szału. Przestrzeń międzyszafkowa wypełniona była na jednej ścianie dość ładnymi (ale jakże niepraktycznymi) dużymi, białymi płytkami, na drugiej, krótszej ścianie płytkami szaro-srebrnymi, co również mnie denerwowało. Pod przeciwległą do mebli kuchennych ścianą stał stół z krzesłami, który choć stary i niezbyt ładny, dobrze pełnił swoją funkcję i służył za dodatkowy blat roboczy, gdy zachodziła taka potrzeba (czyli właściwie za każdym razem). Choć stół wraz z krzesłami postanowiłam wymienić, jego lokalizacja i wielkość mi odpowiadają – wielkość kuchni pozwala na równoczesna pracę przy blacie roboczym i siedzenie przy stole dla 3-4 osób. Całości dopełniała lampa w stylu industrialnym, w której nie wiem co mi się jeszcze niedawno tak podobało. Miała nawet swoje imię – „beton zbrojony”, gdyż składała się z betonowej oprawy w metalowym abażurze. Na ścianie z drzwiami od przedpokoju znajdowała się galeria talerzy, płytek przywiezionych z podróży, którą planuję zachować, ale raczej nie w tym miejscu. I to właściwie wszystko jeśli chodzi o kuchnię.

Jak widać, kuchnia przed remontem była bardzo jasna i na pierwszy rzut oka nie prezentuje się tak źle, chyba dzięki ścianom, sprzętom i meblom w tym samym – białym kolorze.
Na górze stało mnóstwo dodatkowych rzeczy, które nie mieściły się w szafkach. Wielki zlew zabierał mnóstwo miejsca w ciągu roboczym.
Widoczne srebrne płytki nie pasowały zupełnie do koncepcji nowej kuchni.

POMYSŁ NA WNĘTRZE

Pomysł na wnętrze nie powstał od razu a etapami. Jak to się mówi – szewc bez butów chodzi – nigdy nie powstał kompletny projekt aranżacji kuchni a raczej fragmenty jak projekt mebli na zamówienie. Poza tym lubię urządzać wnętrze powoli, zobaczyć, co mi się w nim sprawdza, jak nowa rzecz komponuje się z tymi już istniejącymi. Często okazuje się, że coś, co w naszej wyobraźni czy na obrazku ze sobą pasuje, w rzeczywistości już niekoniecznie. To, co wiedziałam na pewno, to, że chcę, aby kuchnia dalej była jasna i najlepiej biała, zarówno jeśli chodzi o ściany jak i meble. Podłoga na pewno zostaje ta sama. Stanowią ją średniej wielkości matowe, ciemnoszare płytki, których może nie uwielbiam, ale są w porządku – są praktyczne, nie widać tak na nich każdej plamki. Istotną kwestią w kuchni jest także blat – nie lubię blatów laminowanych, zwłaszcza udających takie z innych materiałów, np. z drewna. Drewnianego blatu również nie chciałam, gdyż po pierwsze jakoś nie pasował mi do mojej koncepcji kuchni, a po drugie jest trudny w użytkowaniu (bo w grę wchodził tylko blat olejowany). To ciągłe uważanie oraz konieczność olejowania go co jakiś czas to zupełnie nie dla mnie. Do mojej wymarzonej białej kuchni bardzo za to pasował blat marmurowy. Choć jestem zwolenniczką naturalnych materiałów, a nie takich, co je jedynie udają, wiedziałam, że prawdziwy blat marmurowy również jest trudny w użytkowaniu – marmur jest materiałem chłonnym i może wchłonąć np. rozlane wino. No i jest drogi. Materiałem, który dość dobrze go udaje jest Laminam – czyli spieki kwarcowe. W dodatku jest to materiał wyprodukowany z „kamieni” także nawet w dotyku przypomina kamień. Jest też twardy i odporny na zabrudzenia. Jednak niestety okazało się, że jest poza moim zasięgiem finansowym, i to dość sporo – wycena blatu oraz wypełnienia przestrzeni międzyszafkowej o długości 2,70m wyszła na… 11 000zł. Sam blat kosztowałby ok. 6 000zł. Inne materiały podobne są w porównywalnych cenach także musiałam się pożegnać z moim marzeniem… No i niestety stanęło na nienawidzonym blacie laminowanym, udającym (o ironio!) marmur. Ale nie zakładam, że tak będzie na zawsze 😉
Po upadku pomysłu zastosowania Laminamu na ścianie w przestrzeni międzyszafkowej doszłam do wniosku, że istniejące płytki, choć ładne, muszą zostać wymienione. Po pierwsze, choć tak jak szafki mają wymiar 60cm, to niestety mijają się z podziałem frontów, na co nie mogę patrzeć. Po drugie, pomiędzy nimi jest biała fuga a to bardzo zły pomysł w kuchni, przynajmniej w mojej kuchni. Nowe płytki na pewno będą białe, gładkie, drobne i z ciemnoszarą fugą – może jakaś mozaika, może heksagony a może płytki metro układane w jodełkę.

Większość dodatków w mieszkaniu mam w kolorze mosiądzu (lub z mosiądzu) także postanowiłam ten kolor wprowadzić także do kuchni np. w postaci uchwytów, lampy. Wydaje mi się, że ten kolor (i materiał – mosiądz) nada kuchni bardziej eleganckiego, retro wyrazu, o co mi właśnie chodzi.
Co do koloru białego – po namyśle stwierdziłam, że jednak cała biała kuchnia byłaby nudna. Postanowiłam więc nieco ją urozmaicić, wybierając inny kolor na szafki dolne. Aby tak bardzo nie szaleć, postawiłam na ciemnoszary, dokładnie w kolorze płytek na podłodze. Kontrast pomiędzy dolnymi, dość ciemnymi frontami a górnymi białymi został pokreślony za pomocą zastosowania ramek i uchwytów na dolnych szafkach i pozostawieniem frontów górnych szafek gładkich (zamykanych na dotyk). Dzięki temu zabiegowi górne szafki wydają się lżejsze, co było szczególnie istotne ze względu na to, iż są one podwójne – sięgają do sufitu. Podwójne górne szafki pomieściły wszystkie dodatkowe sprzęty i rzadziej używane przedmioty kuchenne, które w starej kuchni nie mieściły się w szafkach. Jako uchwyty wybrałam złote gałki o prostej formie z Ikei.

Cokół pod szafkami na razie jest biały, ale nie podoba mi się w takiej formie – myślę nad wymianą (lub pokryciem go) na metalowy w kolorze złotym. Nie wiem jednak, gdzie taki znaleźć – będę jeszcze szukać.

Oprócz szarości na szafkach zdecydowałam się na wprowadzenie jeszcze jednego koloru – w postaci lamperii na ścianie. Myślę, że będzie ona w ciemnoniebieskim, lekko szarym odcieniu. Zbieram stare naczynia w niebieskim kolorze lub z niebieskim wzorkiem także myślę, że wszystko razem będzie się dobrze komponować. Lamperia będzie się znajdowała na ścianie ze stołem także będzie dodatkowo pełniła funkcję ochronną – liczę na to, że na ciemnym kolorze nie będzie tak bardzo widać ewentualnych plamek. Zastanawiam się również, czy nad lamperią nie położyć listwy ozdobnej odcinającej. Listwa nadałaby bardziej retro klimatu i boję się, że będzie tego aż za dużo, ale z drugiej strony ochraniałaby ścianę przed uderzeniami odsuwanych krzeseł.
Przez zastosowane kolory kuchnia może wydawać się nieco zimna, dlatego planuję ocieplić ją drewnianym stołem i krzesłami z plecionymi siedziskami, dużą ilością żywej zieleni oraz naturalnych dodatków z wikliny, terakoty i mosiądzu. Myślę nad powieszeniem w kuchni mosiężnej lampy z dwoma żarówkami na długich kablach i owinięcie ich na relingu zawieszonym u sufity lub dużej gałęzi. Do tego wyobrażam sobie zawieszone na relingu czy gałęzi roślin zwisających np. bluszczu, oplątwy. Ledowe żarówki zlikwidują problem nadmiernego nagrzewania roślin. W nową kuchnie idealnie wpasuje się wózek-barek z Ikei, na którym planuję wyeksponować przyprawy, mąkę, oliwę i inne często używane składniki w prostych słoikach i butelkach. Mam dylemat co do okien – nie wiem, czy wieszać w nich istniejący karnisz a co za tym idzie firany i/lub zasłony czy np. postawić na rolety rzymskie. Kiedyś nie wyobrażałam sobie okien bez firan i zasłon, ale w kuchni to jednak niezbyt praktyczne (na parapecie zawsze mam dużo kwiatów i ziół). Nad tym muszę się jeszcze zastanowić. Na ściany z pewnością wrócą talerze i płytki z podróży w postaci kolażu, może pomiędzy nimi wylądują grafiki – nazbierałam ich już całkiem sporo, ale na razie nie są nigdzie powieszone. Jak na razie to koniec planów, choć na pewno coś jeszcze po drodze wymyślę.

Kolaż z opisanymi wyżej pomysłami do nowej kuchni.

STAN OBECNY

Na stan obecny zostały zrobione instalacje (hydraulika pod zmywarkę oraz doprowadzona 3 faza pod płytę indukcyjną) oraz zamontowane meble. Niestety meble przyszły wcześniej niż było to zakładane, także do układania płytek i malowania trzeba będzie je ściągać i na nowo montować. Ale dzięki temu mogłam się z nimi „obyć” i pod nie dobrać płytki i resztę wystroju.

Za jakiś czas z pewnością przedstawię efekt końcowy lub chociaż następny etap.

Co myślicie o takiej kuchni? Coć trochę z przestrachem, to czekam na Wasze komentarze.

A tutaj znajdziecie więcej inspiracji do wnętrz:
Inspiracja tygodnia – lamperia w nowoczesnym wydaniu
18 sprytnych pomysłów do kuchni
Remont małej łazienki

Czytaj dalej...