Przeglądnięte przez
Tag: starocie

Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Jeśli tak jak ja uwielbiacie wnętrza z elementami vintage oraz zastanawiacie się nad kupnem pięknej, starej lampy, która idealnie dopełni wystrój Waszego wnętrza, ale boicie się sparzyć, kupując niesprawny bubel, ten wpis jest dla Was! Poniżej kilka moich wskazówek, jak wybierać, na co zwracać uwagę przy kupnie starych lamp, lampek, kinkietów, żyrandoli.
Mam już za sobą kilka takich zakupów i jak dotąd – wszystkie były udane i lampy są w użytku. Na zdjęciach kilka moich ulubionych okazów 😉

Lampka z babcinego strychu – wystarczyło odkurzyć i wyczyścić. Oryginalne klosze trzeba było wymienić na nowe, aby móc cieszyć się oryginalną lampą

Na wstępie muszę zaznaczyć, że jakiekolwiek naprawy czy manipulacje przy elektryce należy wykonywać jedynie, jeśli wiemy, co robimy! Niewprawna naprawa może łatwo doprowadzić do zwarcia w układzie elektrycznym mieszkania czy domu, porażenia prądem lub pożaru.

Na co zwracać uwagę

Osobiście, przy wyborze używanej lampki, kinkietu itp. zwracam zawsze uwagę na kilka podstawowych czynników, które oczywiście nie wyeliminują całkowicie ryzyka kupna bubla, ale znacznie zmniejszają na to szanse.

Stan ogólny

Wybierając swoją „nową” lampkę warto popatrzyć trochę dalej, niż jej stan aktualny. O wiele ważniejsze niż to, że jest lekko podrdzewiała a przewód zasilający przetarty, jest to, że jest wykonana np. z metalu, więc przy wystarczającej dozie samozaparcia możemy ją np. odmalować. Jeśli taka lampka, mimo zaniedbania, przyciąga nas swoją formą czy stylem, to pamiętajmy, że przykładowy przetarty przewód z rozklekotanym włącznikiem jest zwykle bardzo prosty do wymiany. Inwestując trochę pracy i czasu, niskim kosztem możemy wyposażyć się w unikatowy ozdobny akcent, którego detale możemy w dodatku sami wybrać i zmienić.

Kupiona jako sama „nóżka”, dosłownie za parę złotych.
Z wnętrze usunięta zaskakująca ilość niesprawnej elektroniki nieznanego przeznaczenie, wymieniony przewód aż do oprawki, dokupiony nowy klosz (oryginalnie z innej lampy, ale sklepy często idą na rękę i „na zamówienie” można kupić sam klosz)

.

Materiał

Zwykle staram się unikać lampek wykonanych z plastiku. Wykonane z niego przedmioty są często klejone lub zgrzewane, co, jeśli zajdzie taka konieczność, znacznie utrudnia naprawę. Dodatkowo, tworzywa sztuczne dość szybko się starzeją (a ciepło żarówki jeszcze ten proces przyspiesza), stając się kruche i podatne na wszelkie zadrapania i pęknięcia. Zwykle z dobrym skutkiem udawało mi się odrestaurować lampki wykonane z metalu lub wykończone drewnem. Takie wykonanie wskazuje zwykle na solidniejszą konstrukcję, produkcję na mniejszą skalę lub dbałość o jakość wyrobu. Tego typu przedmioty często da się rozłożyć (niemalże całkowicie) odkręcając kilka śrubek i nakrętek. Dobrym znakiem są zawsze śrubki ukryte. Ważnym elementem każdej lampki jest także oprawka żarówki. Staramy się znów unikać plastiku i celować w te, wykonane z metalu lub ceramiki. Nie jest to jednak krytyczny element, ponieważ, zakładając dobre wykonanie obudowy lampki, zwykle da się je wymienić na całkiem nowe.

Tabliczka znamionowa

W tej lampce, jak okazało się podczas przeglądu, wystarczyło dokręcić luźny przewód, żeby wróciła do pełnej sprawności

Na chyba każdym artykule elektrycznym musi znajdować się tabliczka znamionowa, czyli naklejka lub płytka zawierająca informacje o produkcie. Oczywiście na pchlim targu takie tabliczki są często uszkodzone, zerwane lub zatarte. Jeśli jednak uda nam się ją odczytać, możemy sporo z niej wywnioskować. Uwagę należy zwrócić z pewnością na napisany na niej prąd wejściowy. Zwykle będzie to około 220 – 230V i 50 Hz, czyli to, co płynie z naszych gniazdek. Z nie-naszych może jednak płynąć co innego i zagraniczne lampki mogą mieć inne wymagania prądowe (np. standard w USA to 120V i 60Hz). Nawet, jeśli taka lampka jest w idealnym stanie technicznym, po podpięciu u nas w najlepszym wypadku po prostu nie zadziała. W gorszych wypadkach… czyt. akapit 1. Oczywiście na wszystko jest rada i to również nie skreśla lampki całkowicie, ale wiąże się z serią problemów, np. potrzeba wymiany przewodów, opraw żarówek, transformatora… Temat zbyt szeroki, żeby opisywać go w tym wpisie.
Jeśli na tabliczce znajdziemy informację, że prąd wejściowy lampki jest inny niż żarówek, które należy w niej używać, możemy być pewni, że w lampce znajduje się transformator. W skrócie, dla nielubiących fizyki, jest to duży, ciężki element w lampce, który grzeje się i „buczy”, często nawet, jeśli lampka nie jest włączona. Transformator w takiej lampce możemy zostawić w spokoju, jeśli jest sprawny, lub dla pewności wymienić na nowy. Możemy też podjąć się całkowitego usunięcia transformatora, ale podobnie jak przy „lampce z Ameryki” idą za tym poważniejsze problemy.

Przewód zasilający

Jak wspomniane wcześniej, przewodem nie należy się bardzo przejmować, bo zwykle jest to element, który da się wymienić bardzo łatwo, niemniej, jeśli chcemy tego uniknąć, zwróćmy uwagę, czy nie jest przetarty, czy wtyczka na jego końcu jest odpowiednia (znów przypadek „lampki z Ameryki”, której u nas bez adaptera nie da się podpiąć), czy jeśli na przewodzie znajduje się włącznik, jest on w dobrym stanie (nie działa zbyt luźno, „pewnie” trzyma się w obu stanach, zawsze dobrze, jeśli przy przełączaniu klika w „satysfakcjonujący” sposób). Przewód powinien również być pewnie zamocowany zarówno w lampce, wtyczce jak po obu stronach potencjalnego włącznika (potencjalnego, gdyż może się on znajdować na obudowie, a nie na przewodzie), żadne przewody nie powinny luźno wystawać, jedyne, co powinniśmy na całej jego długości widzieć, to izolacja zewnętrzna. Sama wtyczka również musi być w odpowiednim stanie – bolce muszą się prosto i równo trzymać i nie chwiać, obudowa wtyczki powinna być nieuszkodzona, nie rozklekotana – nie chcemy, żeby rozleciała się przy odpinaniu lampki z gniazdka, pozostawiając nas ze sterczącymi przewodami pod napięciem (w takiej sytuacji nie ryzykujemy, próbując łapać za resztki obudowy, omijając przewody, tylko wyłączamy najpierw korki. Wszystkie, jeśli mamy choć cień wątpliwości, czy wyłączyliśmy właściwe (czyt. akapit 1)).

Ta lampka przeszła nieco szerszy remont – usunięty transformator, wymienione przewody, wymieniona na nową oprawka żarówki – z „halogenowej” na E27 („typowa” żarówka)

Przeznaczenie

Jeśli lampka jest przeznaczona do używania z żarówkami 20W 230V (np. lampka nocna) nie kupujmy jej, jeśli potrzebujemy lampki do oświetlania całego pomieszczenia. Absolutnie nie można do takiej lampki wkręcić mocniejszej żarówki „bo pasuje”. Moc tradycyjnej żarówki jest proporcjonalna do jej nagrzewania się, więc w najlepszym przypadku zbyt mocna żarówka nie będzie miała gdzie oddawać ciepła i się spali. W gorszym, spali klosz, który zapali zasłony, od których zapali się mieszkanie. Ugrać tu możemy trochę żarówkami typu LED, które są zdecydowanie sprawniejsze, więc przy takiej samej jasności grzeją się dużo mniej.
Warto pamiętać, że każda potencjalna wada lub potrzeba renowacji lampki, to dla nas także argument, żeby coś utargować z jej ceny (które na targach staroci często pierwotnie są przez sprzedawcę ustalane na poziomie powyżej tego, za ile można ją nabyć, żeby obydwie strony transakcji były zadowolone), więc warto zwracać na powyższe punkty uwagę.

Zobacz również: Jak zrobić stoliczki z plastrów drewna?

Czytaj dalej...
O ukochanych meblach Art déco i dlaczego nie będą stały w moim mieszkaniu

O ukochanych meblach Art déco i dlaczego nie będą stały w moim mieszkaniu

Styl Art déco, na równi z wczesnym modernizmem przedwojennym, jest moim ulubiony stylem, zarówno jeśli chodzi o architekturę, architekturę wnętrz jak i malarstwo i grafikę.

Trochę z teorii. Styl ten powstał będąc odpowiedzią na secesję, która nie uznawała tradycyjnych zasad kompozycji, jednocześnie stojąc w opozycji do niej (choć uważam, że również nieco z niej korzystając). Nazwa pochodzi od połączenia francuskich art (sztuka) i décoratif (dekoracyjny). Charakteryzuje się przede wszystkim mocnym zgeometryzowaniem i syntetycznym ujmowaniem form.

Poniżej zestawienie secesyjnych i artdekowskich mebli zaprojektowanych przez jednych z głównych przedstawicieli tych stylów:

 zrodlo: www.rsvlts.com
Zgeometryzowanie form, np. zwierzęcych, Chrysler Building, Nowy Jork

Widać w nim również fascynację powstającymi w tym czasie w Stanach Zjednoczonych pierwszymi drapaczami chmur (stąd formy schodkowe).

www.thinglink.com
www.6sqft.com
www.nydailynews.com
www.history.com
drapacze chmur – 1 zdjęcie – Chrysler Building, 2-4 zdjęcie – Empire State Building

W malarstwie i grafice widać żywą kolorystykę przejętą z fowizmu. Jedną z polskich przedstawicielek stylu w malarstwie była Tamara Łempicka.

pinterest.com
Portret Alan Bott – T. Łempicka
www.pinterest.com1
Niebieska kobieta z gitarą – T. Łempicka
pictify.saatchigallery.com
Portret Suzy Solidor – T. Łempicka

Marzy mi się reprodukcja obrazu Tamary Łempickiej tylko na którą się zdecydować? Na obrazie widać geometryzację ciała, nieco mniej drastyczną niż w kubizmie oraz proste bryły budynków – inspiracja konstruktywizmem.

Szczyt popularności osiągnął w latach 20. A w latach 30. ustąpił miejsca Bauhausowi. Art déco miał duży wpływ na rozwój nowoczesnego wzornictwa przemysłowego. Jeśli chodzi o stosowane materiały w meblarstwie i wnętrzach, były to przede wszystkim: złocony brąz, heban, inkrustowanie kością słoniową).

www.dawnotemuwkrakowie.pl
Art déco w architekturze w Polsce – Budynek Komunalnej Kasy Oszczędnościowej w Krakowie, przed wojną był popularnie zwany „krakowskim drapaczem chmur”

To, co mnie urzekło w tym stylu to niesamowita elegancja w doborze form, kompozycji, proporcji elementów a także cudowne, wg mnie już ponadczasowe motywy, ornamenty, tak teraz modne geometryczne wzory i czcionki. Art déco miał miejsce we wspaniałym okresie, jeśli chodzi o sztukę, technikę, naukę, styl życia, będącym zmierzchem epok historycznych i stojąc u progu nowoczesności.

Jeśli chcecie wczuć się w klimat tamtych lat lub po prostu obejrzeć wnętrza, to polecam filmy przedwojenne – polskie i zagraniczne – tam zobaczycie wszystko „w oryginale” lub dla mniej odważnych filmy współczesne, np. Wielki Gatsby, filmy Woody’ego Allena: Śmietanka towarzyska, Magia w blasku księżyca, O północy w Paryżu oraz seriale np. Downton Abbey czy polski: Bodo, gdzie możecie znaleźć wiele inspiracji czerpiących z Art déco.

Wnętrza w stylu art. Deco:
parisdiarybylaure.com
Biblioteka w studiu Jacgues’a Douceta (mecenasa sztuki współczesnej m. in.kubizmu, art. Deco), lata 30. ze słynnym stoliczkiem Eileen Gray wykonanym z laki (wyroby z laki cieszyły się szczegółną popularnością w czasach art. Deco)
www.flickr.com
Artdekowskie atrium na statku Disney Dream pływającym z Florydy na Bahamy
elkhuntersjournal.com
www.jamesmaherphotography.com
www.pinterest.com
Hol wejściowy w Chrysler Building w stylu art déco

Meble w stylu art déco, tak jak już wspomniałam powyżej, charakteryzują się zgeometryzowaniem form. Często mają zaokrąglone narożniki, stoły i stoliki podstawę w formie połowy okręgu lub dwóch połówek złączonych „brzuszkami”, regały formę schodkową. Ogólnie meble te są zazwyczaj dosyć masywne, dlatego też wymagają odpowiedniej oprawy. Wg mnie nie będą dobrze wyglądały skumulowane, chyba, że dysponujemy piękną, wielką, przedwojenną willą. Za to jeden czy maksymalnie dwa mebelki w tym stylu świetnie będą się prezentować na tle nowoczesnych wnętrz i innych mebli, właśnie przez ich formę, ciężką, masywną, starodawną, a zarazem nowoczesną. Niestety nawet na jeden czy dwa takie meble trzeba metrażu. Poza tym, reszta wyposażenia wnętrza powinna być tylko dopełnieniem – jeśli zastawimy wnętrze zbyt dużą ilością innych mebli i przedmiotów, nasza perła w niej zginie lub będzie wyglądać co najmniej nie na miejscu. Dlatego też nie mogę sobie pozwolić na wymarzony stół czy szafę, gdyż obecnie nie mam możliwości, aby odpowiednio go wyeksponować. Tak więc pozostaje mi tylko marzyć i czekać… A także ostrzec Was zanim zdecydujecie się na zakup często drogich mebli.

zrodlo: www.pinterest.com
Czytaj dalej...
Jak wprowadzić elementy stylu kolonialnego do wnętrz?

Jak wprowadzić elementy stylu kolonialnego do wnętrz?

Styl kolonialny (brytyjski) powstał w XIX w. i jest połączeniem stylu wiktoriańskiego i elementów egzotycznych, zaczerpniętych z Afryki, Indii, Indonezji. Wykształcił się dzięki brytyjskim osadnikom, którzy musieli dostosować się do zupełnie innych niż angielskie warunków. Meble przywiezione z ojczyzny źle znosiły inny klimat, dlatego zaczęto używać gatunków drewna występujących w danym miejscu, jak palisander, mahoń, akacja czy drzewo różane, ale w połączeniu z tradycyjną stylistyką. Popularne były także rattan i bambus. Kolonizatorzy przejęli z czasem również inne orientalne elementy i dekoracje – figurki, bibeloty, tkaniny w etniczne wzory. Styl ten zaczął cieszyć się powodzeniem i przeniknął do innych krajów, np. Hiszpanii i Portugalii. Zupełnie odrębna odmiana rozwinęła się także w koloniach w Ameryce Północnej. O ile kolonializm, na szczęście, należy już do zamierzchłej przeszłości, o tyle sam styl nadal jest bardzo popularny. Mam wrażenie, że zwłaszcza w ostatnim czasie rośnie liczba jego fanów i wcale mnie to nie dziwi – jest w nim pewna nutka romantyzmu, odległe wspomnienie dalekich podróży, tęsknota za zamorskimi przygodami… Ponadto świetnie odnajduje się we współczesnych wnętrzach. A zatem, jak wprowadzić styl kolonialny do wnętrz? Najbardziej oczywistym wyborem będą meble z egzotycznych gatunków drewna. Masywne biurka, szafy z okuciami lub przeciwnie – regały z odkrytymi plecami (w wilgotnym klimacie ważny był przepływ powietrza), komody z licznymi szufladami, kredensy z ażurowymi, misternie zdobionymi drzwiczkami. Należy jednak pamiętać, że egzotyczne drewno nie lubi suchego powietrza, lepiej więc nie ustawiać mebli z niego zrobionych przy kaloryferach. Wart również zadbać o odpowiednią impregnację.

homedit.com
Typowe ciężkie meble i ceramiczne płytki w ceglastym kolorze.

www.hgtv.com
Ciekawy intarsjowany stolik i drobne zdobione przedmioty.

O wiele tańsze i łatwiej dostępne będą meble rattanowe – stoliki, fotele o nieco egzotycznych kształtach i charakterystycznych zdobieniach.

bestofinteriors.com
Piękne rattanowe stoliko-ławy.

Warto zwrócić uwagę na kolorystykę ścian – ciemno brązowe meble połączone z żywą zielenią palm, fikusów będą pięknie wyglądały na tle bieli, écru, beżu.

housetohome.co.uk

Tutaj główną ozdobą wnętrza są drewniane belki stropowe. Warto zwrócić uwagę na często występujące we wnętrzach w tym stylu wentylatory sufitowe – zwykle bardzo estetyczne i praktyczne. Jeśli chodzi o podłogi, tradycyjnie w kolonialnych posiadłościach wykańczano je łatwo dostępnymi deskami lub płytkami – ze względów praktycznych.

decoist.com
Biel ścian pięknie kontrastuje z ciemną podłogą w charakterystycznych czerwonawym odcieniu i meblami.

Czas na dodatki – tu mamy duże pole do popisu. Dobrze sprawdzą się wszelkie bambusowe maty, rolety okienne, ale także zwiewne tkaniny w oknach czy przy łóżku, dające poczucie przewiewności. Jeśli lubicie przywozić niebanalne pamiątki z podróży, w takich wnętrzach możecie je śmiało wyeksponować, nie bojąc się o efekt kiczu. Mogą to być figurki, naczynia, kolorowe dywany, narzuty, kilimy. Inne elementy, które nadadzą egzotycznego klimatu to stare mapy, globusy, inkrustowane lub intarsjowane sekretarzyki, skrzyneczki, ozdobne parawany.

decorpuzzle.com
houzz.com

A jakie elementy Wam się kojarzą ze stylem kolonialnym? Czy lubicie je we wnętrzach?

Czytaj dalej...
Jak być „eko” w urządzaniu wnętrz?

Jak być „eko” w urządzaniu wnętrz?

1
zastygla-natura.blogspot.com

Ten tekst nie powstał, aby przekonać Was do zrobienia stolika ze skrzynki czy kanapy z palet. Szczerze mówiąc, to nie widzę nic ekologicznego w chwilowej modzie na przemalowywanie drewnianych przedmiotów, często bardzo nie ekologicznymi farbami. Za pół roku wyrzucimy „nowe” meble na śmietnik, bo nie będą już modne… Ale to już inny temat.

2
zrobiszsam.muratordom.pl
4
boligmagasinet.dk Pia Olsen fot. Thomas Dahl
6
decomanka.blogspot.com

Jeśli naprawdę chcesz dbać o środowisko, urządzając swoje wnętrze – ten tekst jest dla Ciebie.

1. Materiały budowlane, kleje, farby (tzw. chemia budowlana) nieszkodzące środowisku.

Zgłębiając skład materiałów i wybierając te, które posiadają jak najmniej substancji szkodliwych naprawdę możesz dużo zdziałać. Nie chcę się jednak wchodzić w ten temat, gdyż nie jestem w nim ekspertem. Warto wiedzieć, że nie wszystko, co ma certyfikaty EKO, Błękitne Anioły, PZH itp. jest naprawdę ekologiczne i nie szkodzi środowisku i nam. Niestety, zgodnie z europejskim prawem koncerny produkujące chemię budowlaną nie mają obowiązku publikacji całego składu chemicznego swoich wyrobów. Jeśli spojrzeć na karty charakterystyki wielu produktów, aż roi się w nich od syntetycznych żywic, polimerów, ulepszaczy, konserwantów.

2. Meble.

Z pewnością, wybierając meble, które posłużą Ci latami zamiast zmieniać je co sezon, wyrzucając i kując nowe, z równie wątpliwą jakością i żywotnością, możesz pomóc środowisku. Oczywiście, meble z drewna, zwłaszcza od stolarza, są dużo droższe od tych z płyty meblowej sprzedawanych w popularnych sklepach. Ale jest też alternatywa – meble z odzysku. Jestem jak najbardziej za tym, żeby kupować to… co już jest w obiegu. Mam na myśli aukcje internetowe, targi staroci, wystawki, może strych u babci w domu? Można znaleźć naprawdę ciekawe przedmioty, które po odnowieniu (oczywiście z głową, np. nie zamalowujemy pięknej, acz podniszczonej, drewnianej szafy farbą olejną) mogą na lata zagościć w naszym domu, bez zbytniego narażania portfela. A gdyby nam się jednak znudziły – puśćmy je z powrotem w obieg. W ten sposób mniej będzie się produkować i wyrzucać złej jakości tanich przedmiotów (cóż, ten problem dotyczy wielu aspektów naszego życia).
Oto kilka ciekawych według mnie mebli znalezionych na OLX (linki do aukcji pod zdjęciami):

7
8
9
10
11

3. Dodatki.

Z odzysku mogą być także dodatki. Jeśli tak jak ja uważasz, że ładne dodatki do domu w sklepach sieciowych są zbyt drogie lub nie chcesz mieć mieszkania będącego kopią witryny sklepowej lub aranżacji w IKEA, postaw na tzw. starocie. A jeśli nie wiesz, gdzie je znaleźć, nie masz czasu lub nie umiesz wyszukać wśród tysiąca rupieci tej perełki, zapraszam już wkrótce na moje aukcje, gdzie wystawiam wyselekcjonowane przedmioty z duszą. Przy okazji, kupując kolejny unikatowy używany wazon, możesz z czystym sumieniem sobie powiedzieć, że nie zaśmiecasz środowiska.

12
13
14
15
16
17

4. Inne wyposażenie.

O takich kwestiach jak energooszczędne oświetlenie i sprzęt AGD, RTV wie już każdy. Za to nie każdy wie, jak ważną kwestią może być dobór odpowiedniego oświetlenia do naszego domu i jego umiejscowienie. Mimo, iż może się wydawać odwrotnie, warto mieć wiele źródeł różnego oświetlenia i używać ich zależnie od aktualnej potrzeby. Np. czytając książkę w salonie, może nie warto włączać ośmioramiennego żyrandola a lampę stojącą ze światłem kierunkowym. Dzięki temu zrobi się też bardziej nastrojowo. A żeby było jeszcze bardziej nastrojowo, przy okazji minimalizując zużycie prądu, zapalajmy świece zamiast żarówek 😉

19
www.cruisesprices.com
20
orangearts.net
21
bandstalkapp.com
22
www.younghouselove.com
23
blogkitchens.com
24
www.retroitalia.net
25
bandstalkapp.com

5. Ogólny dobór materiałów.

Z pewnością warto wybierać materiały, które posłużą nam długo lub a najlepiej i są w jak największym stopniu naturalne. Zamiast montować żaluzje z dużą ilością plastiku, wybierzmy te drewniane, zamiast poliestrowych poszewek – może lniane, zamiast sztucznej skóry obiciowej – grubą, trwałą bawełnę itp. A idąc krok dalej – zamiast drzwi i okien plastikowych – drewniane. zamiast paneli – deski. Posłużą dłużej, są przytulniejsze i bardziej nastrojowe, a jeśli będziemy chcieli np. sprzedać mieszkanie, podniosą jego wartość.

26
english.manoramaonline.com
27
lampsplus.com
28
HOUZZ.COM
29
freshome.com
30
alessiacivettini.wordpress.com
31
indianitysite.wordpress.com
32
www.trendir.com

Oczywiście, to są tylko przykłady i ogólna idea. Najważniejsze, by we wszystkim zachować umiar.
A jakie są Wasze sposoby na wprowadzenie ekologii do wnętrz i stylu życia?

Czytaj dalej...