Przeglądnięte przez
Tag: podróże

W poszukiwaniu miejsc z duszą… Służewski Dom Kultury w Warszawie

W poszukiwaniu miejsc z duszą… Służewski Dom Kultury w Warszawie

„W poszukiwaniu miejsc z duszą…” to seria wpisów, które miały pojawiać się najczęściej. Od tego typu wpisu rozpoczął się blog i właściwie poza kilkoma początkowymi wpisami, temat na chwilę zamarł. Chce jednak do tego wrócić, aby podzielić się z Wami ciekawymi i niekoniecznie znanymi miejscami w Polsce, nie tylko pod względem architektonicznym. Dzisiaj kilka słów o miejscu, do którego już od dawna chciałam się wybrać po tym, jak naczytałam się o nim jeszcze w trakcie studiów, w czasie jego powstawania, gdy było o nim najgłośniej. Co to za miejsce? Jak wskazuje tytuł wpisu – to niepozornie brzmiący Służewski Dom Kultury zlokalizowany w Dzielnicy Mokotów m. st. Warszawy.

Służewski Dom Kultury to miejsce mające na celu integrację społeczną w zakresie kultury, ekologii i rekreacji zarówno dla dzieci, młodzieży jak i dorosłych. Obiekt otoczony jest całkiem sporym terenem zielonym, sprzyjającym relaksowi. W sąsiedztwie płynie Potok Służewiecki, którego część została zagospodarowana i włączona w kompleks Domu Kultury. Jeśli chodzi o realizację programu proekologicznego, to oprócz dydaktyki, można tu doświadczyć „ekologii” na żywo – są tu prawdziwe ule i dzika łąka – w założeniu „pastwisko” dla pszczół oraz zagroda dla kóz. Projekt zakładał również powstanie wspólnego ogrodu warzywno-kwiatowego do uprawy przez społeczność lokalną. Na terenie kompleksu znajduje się również plac zabaw wybudowany z ekologicznych materiałów oraz mini ścianka wspinaczkowa. Interesującym obiektem kompleksu jest drewniana, pokryta gontem pagoda, w której 20 września 2015 r. zawisł wykonany w Japonii dzwon (WORLD PEACE BELL) będący symbolem pokoju w wielu krajach świata. Na terenie SDK stoi wiatrak czyli źródło ekologicznej energii, zasilającej oświetlenie ogrodzenia, amfiteatru oraz drzew w przestrzeni parkowej.

Osiedle znajdujące się tuż przy Domu Kultury stanowi ciekawy z nim kontrast.
Takie ukształtowanie terenu i budynku pozwoliło uzyskać amfiteatralne schody mogące pełnić wiele funkcji – siedziska, widowni. Takie rozwiązanie pozwoliło też dodać dodatkowej, doświetlonej powierzchni użytkowej pod terenem.
Dom Kultury otoczony jest dużym parkiem.
Na zdjęciu widać należące do SDK ule.
Wiatrak stanowiący dodatkowe, ekologiczne źródło energii.
Część terenu jest zagrodzona i udostepniona jedynie… kozom. I ich opiekunom oczywiście.
Ścianka wspinaczkowa przy SDK oraz widoczne świetliki dające światło pomieszczeniom poniżej terenu.
Widok na park i pagoda z japońskim dzwonem.

SDK w 2013 roku zdobył Nagrodę Architektoniczną POLITYKI. Architektura kompleksu łączy tradycję i nowoczesność. Nowa siedziba SDK, zaprojektowana przez pracownie WWAA i 137kilo, poprzez formę nawiązuje do dawnych funkcji tego terenu, w założeniu ma kształtować świadomość estetyczną i ekologiczną. Użyte w projekcie materiały to głównie drewno, szkło i metal. Przeszklone w całości ściany szczytowe poszczególnych budynków, pozwalają spacerującym wokół SDK obserwować prowadzone tu zajęcia, a przebywającym wewnątrz na bliski kontakt z zielenią służewskiego parku.

Widok na wnętrza SDK. Są proste, ale jednocześnie nowoczesne i przytulne, zachęcające do wejścia do środka.

Projekt przygotowywany był w konsultacji z przyszłymi użytkownikami, wyposażony jest w takie pomieszczenia jak ciemnia fotograficzna, pracownia komputerowa, sala taneczna, amfiteatr, sala widowiskowa, salonik literacki z dostępem do wi-fi i kawiarnia.

Świetlik w dachu, dobrze doświetla wnętrze i tworzy ciekawe efekty świetlne.

SDK to z pewnością obiekt warty uwagi. To jedyny w swoim rodzaju kompleks o wysokich walorach estetycznych. Zaprojektowany nowocześnie czyli w zgodzie z otaczającym krajobrazem, w nawiązaniu do lokalnych tradycji, z wykorzystaniem nowoczesnych materiałów i technologii, w poszanowaniu ekologii oraz potrzeb przyszłych użytkowników. To wszystko z pewnością odróżnia go (na plus) od wielu innych powstających obecnie obiektów użyteczności publicznej. Obecnie, czyli po pewnym czasie od zakończenia budowy, widać, że obiekt dobrze funkcjonuje, okoliczni mieszkańcy chętnie z niego korzystają a zaproponowany program spełnia swoje funkcje. Mimo to, widać również, że część początkowych „wielkich idei” nie wytrzymała próby czasu. O ile pszczelarium oraz zagroda dla kóz mają się dobrze, o tyle część pomostowo-potokowa już niekoniecznie. Po wodzie w tym miejscu ledwo widać ślad, za to na jej miejscu królują góry śmieci. Widać, że miejsce to początkowo było zadbane – są resztki traw wodnych, zarys kształtu zbiornika wodnego, ale już niestety nie jest. Również część ścieżek parkowych jest jakby zapomniana – ułożona nawierzchnia jest powykrzywiana i zniszczona. Wg projektu jest tu gdzieś ogródek warzywno-kwiatowy – ja takowego nie zauważyłam (ani śladu po nim), choć może to przez porę roku (początek kwietnia), w jakiej odwiedzałam to miejsce. Najsmutniejsze wrażenie robi jednak według mnie drewniana elewacja i nawierzchnia z kompozytu drewnianego – o ile zazwyczaj uwielbiam drewno w architekturze, również takie postarzałe, o tyle tutaj sprawia ono wrażenie nie postarzanego, a postarzałego, jakby ktoś raz je zaimpregnował i zapomniał, że trzeba to robić co roku od nowa. Drewno jest poszarzałe, ale w taki nieładny sposób – część pod dachem wciąż zachowała kolor a to, co moknie po prostu niszczeje. Część desek jest już wypaczona, a obiekt jest jeszcze praktycznie nowy. Odnosi się wrażenie, że chętnie się z tego obiektu korzysta ale jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, że przydałoby się też o to miejsce zadbać. Być może jednak idea była zbyt wielka, trzeba było stworzyć coś „łatwiejszego w obsłudze”. Trochę szkoda.

Widok na SDK wód zieleni parku.

Mimo wszystko, obiekt jak i sama inicjatywa bardzo mi się podoba, najbardziej cieszy to, że to miejsce działa. Życzę mu jak najlepiej i oby nie zmarniało w ciągu najbliższych lat. Miejsca takie jak to – integrujące społeczność w niekonwencjonalny sposób, zachęcające do wspierana ekologii i trochę innego spędzania czasu, są bardzo potrzebne i mam nadzieję, że powstanie ich coraz więcej, bo jak widać, zapotrzebowanie na nie jest. Co do samej architektury, według mnie jest ona naprawdę na wysokim poziomie, jest ciekawa i niekonwencjonalna, ale właśnie – być może za bardzo jak na (niestety) polskie warunki. Prawdopodobnie, gdyby projektant zaproponował zwykłą, nudną, otynkowana elewację, kompleks nie wyglądałby teraz tak smutno. Kompleks SDK z pewnościa można nazwać miejscem z duszą i polecam każdemu je odwiedzić.

A czy Wy znacie to miejsce? A może korzystacie z niego na co dzień? Jeśli tak, jakie są Wasze wrażenia?

Inne wpisy z tej serii:
– Migawki z jesiennego Zakopanego (bez Krupówek)
– 4 miejsca w Nowej Hucie, które musicie odwiedzić
– Czy MCK w Katowicach to miejsce z duszą?
– W poszukiwaniu miejsc z duszą… Osiedle Nikiszowiec w Katowicach

Czytaj dalej...
Inspiracja tygodnia – terakota we wnętrzach

Inspiracja tygodnia – terakota we wnętrzach

Tematem dzisiejszego wpisu jest terakota, czyli coraz mocniej zauważalny trend we wnętrzach. W czasach, gdy nasze życie jest zdominowane przez cyfrowe media – twarde, gładkie i jasno świecące ekrany, nic dziwnego, że we wnętrzach podświadomie szukamy materiałów naturalnych, ciepłych, czy o wyraźnej teksturze. Ożywiają one nasze zmysły, dodają wnętrzom przytulności i po prostu sprawiają, że czujemy się lepiej. Terakota z pewnością jest jednym z takich materiałów – zarówno jeśli chodzi o materiał czy ciepły kolor. Sprawdzi się ona idealnie, jeśli chcecie ożywić swoje skandynawskie czy neutralne wnętrza, którym doda ciepłej elegancji. Jeśli zastanawiacie się, z czym ją połączyć, dobrze będzie wyglądać z pudrowym różem, szarością, mosiądzem, drewnem i kamieniem. Terakota jako materiał jest jednym z podstawowych produktów budowlanych od 5000 lat. Co również istotne, jest materiałem naturalnym.
Brzmi jak coś dla Was? Sprawdźcie, jak współcześnie można użyć terakoty i rzućcie okiem na wybrane przeze mnie inspiracje. Zapraszam 🙂

pinterest.com

Terakota ma długą i bogatą historię, od czasów starożytnych stosowano ją w rzeźbie, ceramice i jako materiał budowlany. Kolor terakoty pochodzi od wysokiej zawartości żelaza, który reaguje z tlenem podczas procesu wypalania. Najbardziej powszechnym kolorem po wypalaniu jest łatwo rozpoznawalny pomarańczowo-czerwony, jednak terakota może być również w różach, szarościach i brązach. Materiał ten może być również szkliwiony przed wypaleniem, co daje jaśniejsze wykończenie i zwiększa wytrzymałość materiału. Z natury jest ognioodporny i może być formowany w dowolny kształt. Tradycyjnie terakotę stosowano w gorętszym klimacie na podłogach i jako dachówkę, ponieważ pochłania ona mniej ciepła niż inne materiały. Z tego właśnie powodu jest ona kojarzona z tradycyjnymi śródziemnomorskimi wnętrzami.

Decoist

W ostatnim czasie terakota znów pojawiła się we wnętrzach, często w nieco unowocześnionej formie. Trend ten widoczny jest zarówno jeśli chodzi o materiał – ceramika, jak i sam kolor – na przykład ścian. Poniżej przedstawiam Wam kilka przykładów współczesnych zastosowań tego starożytnego materiału we wnętrzach.

kenisahome.com

Dodatki

Najprostszym sposobem na wprowadzenie nowego trendu do wnętrza są akcesoria, takie jak ceramiczne doniczki na rośliny czy naczynia kuchenne jak misy i dzbanki. W szczególności, kontrast zieleni i terakoty tworzy przyjemną, ciepłą paletę, która relaksuje i odświeża wnętrze. Przedmioty z tego materiału wpisują się także w trend naturalnych dodatków. Pięknie będą się komponować z drewnem, lnem czy wikliną. Oczywiście dodatki to nie tylko przedmioty „z terakoty” ale także przedmioty w jej kolorze. Ostatnio, wielką popularnością cieszą się popularne niegdyś skórzane brązowo-terakotowe sofy. Dla mniej odważnych propozycja uroczego fotela w ciepłych tonacjach na również ostatnio modnym aksamicie.

sugarlift.com
yvonneandco.com
roomed.nl
lineandleisure.comm

Kolor ścian

Trend na neutralne, pozbawione wyrazu wnętrza już prawie się skończył, teraz dodajemy do nich plamy koloru. W przeciwieństwie do popularnego niedawno minimalizmu i neutralności, teraz stawiamy na indywidualizm i tworzenie nastroju. Terakota z pewnością jest jednym z kolorów, nadających atmosfery miejscom. Dodaje wnętrzom poczucia bogactwa i ciepła. Terakota – sama będąc jednym z nich – będzie się dobrze komponować z innymi kolorami ziemi, takimi jak beże, brązy, zgaszone zielenie, kremy, przybrudzone róże.

Dulux-Bettina-Deda
Paleta kolorów Dulux z użyciem koloru terakoty.
The-Maker-Place
camerich.co_.uk
pinterest.com
pinterest.com
ikea.com

Kafelki

Tradycyjne terakotowe płytki o nieregularnych brzegach idealnie sprawdzą się we wnętrzach w stylu rustykalnym czy śródziemnomorskim, natomiast te nowoczesne zadziwiająco dobrze sprawdzają się również we współczesnych wnętrzach. Aby osiągnąć bardziej nowoczesny efekt, warto wybrać płytki o matowym wykończeniu i prostych brzegach, np. w kształcie heksagonów.

hellolovr.com
Burlanes
AB-Interiors-Brisbane
Farmers-Daughter-Interiors

Muszę przyznać, że terakota to kolor, który bardzo do mnie przemawia. Jest ciepły, ale jednocześnie lekko przygaszony i nieoczywisty. Już wyobrażam sobie lamperię w tym kolorze 😉 Jeśli chodzi o dodatki, to z pewnością muszę się wyposażyć w ceramiczne, terakotowe doniczki, zwłaszcza, że na wiosnę mam do przesadzenia kilka kwiatków 🙂 A czy Wam terakota przypadła do gustu? Czy znajdzie ona miejsce w Waszych wnętrzach? Czekam na każdy komentarz 😉 Pozdrawiam!

Design-Clarity

Zobaczcie inne wpisy z serii „Inspiracje tygodnia”:
Inspiracja tygodnia – egzotyczne rośliny we wnętrzach
Inspiracja tygodnia – granat i ciemna zieleń we wnętrzach
Inspiracja tygodnia – biała kuchnia
Inspiracja tygodnia – tapety

Czytaj dalej...
Migawki z jesiennego Zakopanego (bez Krupówek)

Migawki z jesiennego Zakopanego (bez Krupówek)

Jeśli macie ochotę poznać Zakopane od trochę innej strony lub po prostu znudziło Wam się chodzenie po górach, zapraszam Was dzisiaj na krótki wpis o mojej jesiennej wycieczce do Zakopanego. Nie będzie Krupówek i oscypków. Będzie za to dużo zdjęć pięknych obiektów w stylu zakopiańskim. Taki mini przewodnik dla miłośników architektury i sztuki 😉

Jeśli interesuje Was temat stylu zakopiańskiego czyli jedynego w pełni narodowego stylu w architekturze w historii Polski, niedługo pojawi się o tym osobny wpis. Tymczasem, zobaczcie jak wyglądała moja krótka wycieczka po Zakopanem w zdjęciach.

W drodze. Dzień był pochmurny, ale na szczęście nie padało, co najważniejsze. W Zakopanem nie byłam już dawno, więc przy wjeździe do miasta, majestatyczny widok gór zrobił na mnie ogromne wrażenie. Choć nie lubię za bardzo chodzić po górach, umiem docenić ich piękno, także wcale nie dziwi mnie, czemu tylu artystów akurat Zakopane umiłowało sobie na miejsce zamieszkania i tworzenia.
W planach był spacer oraz zwiedzanie obiektów architektury zakopiańskiej, którą zainteresowałam się jeszcze na studiach. Uprzednio, przygotowałam sobie listę miejsc, do których chciałam się wybrać. Zaczęliśmy od centrum. Mimo, że pisałam, że będzie bez Krupówek, aby dojść do niektórych miejsc, musieliśmy przez nie przejść.
Zdjęcie Giewontu musi być!
Muzeum Tatrzańskie im. dra Tytusa Chałubińskiego przy Krupówkach – jedno z najstarszych muzeów regionalnych w Polsce. Tym razem obejrzane tylko z zewnątrz.
Jak widać, obiekt jest po renowacji, utrzymany w dobrym stanie.
Następnym razem na pewno zajrzę na wystawy! Znajdują się tu dzieła wielu znanych artystów, którzy w Zakopanem pomieszkiwali i tworzyli jak np. Stanisław Witkiewicz i Witkacy, Władysław Skoczylas, Zofia Stryjeńska, Rafał Malczewski, Wojciech Brzega, Wojciech Weiss i inni.
Przy Muzeum trafiliśmy na wystawę starych zdjęć Zakopanego.
Muzeum Tatrzańskie i Dworzec Tatrzańsi obok.
Dolne Krupówki kiedyś. Czy nie uważacie, że dzisiejsze Zakopane straciło dużo ze swojego dawnego uroku małej, górskiej wioski?
Jeszcze jedno zdjęcie Krupówek. Bez nachalnych reklam, misiów, budek z pamiątkami.
Szkoła Przemysłu Drzewnego przy Krupówkach kiedyś…
..i dzisiaj. Tak – takie perełki znajdują się przy samych Krupówkach. Założę się, że część z Was nigdy ich nie zauważyła.
Mimo, że pogoda nie dopisywała, ludzi na Krupówkach było mnóstwo, dlatego też jak najszybciej skręciliśmy w bok i zupełnie przypadkowo znaleźliśmy się w uroczym i przede wszystkim zacisznym parku.
A w nim, na samym środku przepiękny przykład willi w stylu zakopiańskim – Dom Jutrzenka.
Tablica na elewacji budynku. Teraz jest tam centrum kultury.
Uwielbiam takie smaczki – plakat wystawy z epoki.
Widok z boku.
Budynek niedawno przechodził remont, wszystkie jego elementy zostały dokładnie odrestaurowane.
Wykusz.
Detal połączenia zrębowego.
Zbliżenie na ornament zakopiański.
Pergola w parku. Na słupach znajdują się tablice pamiątkowe zakopiańskich kurierów z czasów II WŚ.
W drodze do kolejnej lokacji minęliśmy kilka uroczych uliczek ze starą, zakopiańską architekturą.
A tu trafił się rodzynek modernistyczny –
to rzadki widok w tych okolicach.
Widok z góry prze liście na Willę Atma.
Willa otoczona jest uroczym, niedużym ogrodem z malwami, do którego prowadziła kręta ścieżka.
W zakopiańskiej willi Atma mieści się muzeum Karola Szymanowskiego – największego po Fryderyku Chopinie polskim kompozytorze. Od wczesnej młodości kompozytor chętnie przebywał w Zakopanem, a pod koniec życia osiadł tam na stałe, zamieszkując w willi przy ul. Kasprusie.
Uwielbiam takie ganki – oranżerie w starych domach. W dodatku są bardzo praktyczne – mamy zalążek zieleni nawet w zimie, ponadto może być także sienią oddzielającą ciepłe wnętrze od zewnętrza. Szkoda, że we współczesnych domach tak rzadko się je spotyka.
Jeśli kiedyś miałabym mieszkać w starym domu – to tylko z takim gankiem.
Kolejny zakopiańki detal.
W drodze do kolejnej willi naszym oczom ukazała się taka oto całkiem pusta polanka z pięknym widokiem na Tatry.
Stara zabudowa ulic Kasprusie i Kościeliskiej tutaj i na zdjęciach poniżej.
Szczyt jednego z domków. Kiedyś każdy element ciesielski wykonywany był z wielką dbałością o detale.
Witrażowe przeszklenia ganku.
I przed kolejną willą – tym razem jest to Muzeum Stylu Zakopiańskiego w Willi Koliba przy ul.Kościeliskiej.
Słynna willa Koliba to pierwszy dom w stylu zakopiańskim wybudowany według projektu Stanisława Witkiewicza.
Detal balustrady z motywem floralnym.
Postać górala w szczycie ganku.
Boczne drzwi. W całym domu, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz, można spotkać ornamenty rodem z góralskiej chaty.
Postanowiliśmy zwiedzić wnętrze muzeum. Obecnie w pięciu pokojach najstarszej części domu urządzono, zgodnie z ich pierwotnymi funkcjami, jadalnię, salon i sypialnię na parterze oraz pokój gospodarza i pokój służącego na piętrze.
Takie piece pokryte zielonymi płytkami z niedźwiadkami na szczycie znajdują się w całym domu.
Detal rzeźbionej belki stropowej. Dom jest bardzo ładnie utrzymany, zostało zachowanych (pewnie też czasem zrekonstruowanych) wiele elementów oryginalnych urządzenia i umeblowania wnętrza. Część jest opisana dokładniej a część ogląda się w kontekście całości wnętrza.
Z powrotem na ulicy Kościeliskiej, na której znajduje się dużo więcej zabytkowych budynków typowych dla dawnej architektury zakopiańskiej.
Niestety nie wszystkie są dobrze utrzymane czy zachowane w oryginalnym stanie.
W niektórych znajdują się restauracje.
Inne są po prostu domami mieszkalnymi.
I jeszcze jeden dom. Choć wszystkie są nieco inne, można w nich wyróżnić cechy wspólne jak zrębowa konstrukcja, krycie dachu drewnianym gontem, kamienne fundamenty, charakterystyczne ganki i podcienia.
Zdjęcia były robione tym w lepszym stanie. Zabudowa tej części Zakopanego jest naprawdę wyjątkowa i niepowtarzalna, gdyby się o nią odpowiednio zatroszczyć, mogłaby się stać perełką architektury zakopiańskiej i wizytówką miasta.
Idąc dalej ul. Kościeliską trafiliśmy do drewnianego kościóła na Pęksowym Brzyzku. Kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej jest najstarszym tego typu zabytkiem w Zakopanem. Pierwsza część kościoła została wybudowana w 1847. Kościół jest budynkiem o konstrukcji zrębowej.
Na terenie otaczającym kościół znajdują się także zabytkowa Kaplica Gąsieniców oraz Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Jest to pierwszy zakopiański cmentarz, powstały w połowie XIX wieku, na którym od lat dwudziestych XX wieku chowano – oprócz tych, którzy posiadali tu rodzinne grobowce – już tylko ludzi wybitnych i zasłużonych dla Zakopanego, Tatr i Podhala. Na zdjęcia grób Władysława Hasiora.
Jest tu pochowany m. in. znany architekt i rzeźbiarz z 20-lecia międzywojennego Karol Stryjeński.
Grobowiec Kazimierza Przerwy-Tetmajera
i Kornela Makuszyńskiego, z przypinkami od uczniów.
Po wyjściu z cmentarza znów trafiliśmy w okolice Krupówek. Na zdjęciu górne części starej zabudowy przy wylocie Krupówek – dolne są oszpecone reklamami więc wolałam je uciąć 😉
I jeszcze jeden mocno zdobiony budynek. To już jest raczej wariacja na temat niż budynek w tradycyjnym stylu zakopiańskim. Spójrzcie chociażby na te wieżyczki.
W drodze do ostatniego celu wycieczki napotkaliśmy uroczą Willę Mak, jakże inną od pozostałej zabudowy Zakopanego. Na ulicy Zamoyskiego znajduje się wiele starych i ciekawych budynków.
Ostatnim punktem wycieczki była Willa Oksza a zarazem Galeria Sztuki XX wieku przy ul. Hr. Władysława Zamoyskiego, do której również postanowiliśmy wejść. Willa jest trzecim dziełem Witkiewicza. Jej projekt powstał w pod koniec XIX w. Tutaj użyte były te same co w starszych projektach motywy zdobnicze i konstrukcyjne, z dodaniem krytych obejść dokoła wschodniej ściany i połączenia galerią z piętrową oficyną stojącą w podwórzu. Na początku XXI w., po remoncie konserwatorskim, została przekształcona na Galerię Sztuki XX wieku, z ukierunkowaniem na artystów związanych z Zakopanem.
TripAdvisor
Wnętrze galerii. Znajduje się tutaj kilka dzieł Zofii Stryjeńskiej (kilka jest również w Willi Koliba), której styl i malarstwo podziwiam. Była to najbardziej znana (na równi z Tamarą Łempicką) polska malarka, grafik, ilustratorka, scenograf okresu międzywojennego. Była reprezentantką art déco i żoną Karola Stryjeńskiego (architekta). W latach 1921–1927 mieszkała w Zakopanem, gdzie powstało wiele słynnych dzieł. Nazywana księżniczką sztuki polskiej.
ZakopaneDlaCiebie.pl
Zdjęcie malarki na szybie okna.
ZakopaneDlaCiebie.pl
Jeden z obrazów Zofii Stryjeńskiej w muzeum z serii zakopiańskiej. Bardzo podoba mi się połączenie stylistyki skubizowanego art déco z rodzimą tematyką.
CzasNaWnetrze.pl
I również z tej serii: Rozniecanie ogniska.
CzasNaWnetrze
Zaloty
W galerii znajduje się też kolekcja plakatów w okresu międzywojennego. Okres międzywojenny to mój ulubiony okres w sztuce, architekturze, modzie. Według mnie jest idealną starodawnej elegancji, która wkrótce miała przeminąć i nieuchronnie nadchodzącej nowoczesności. Pewnie dlatego tak bardzo spodobała mi się zawartość wystawy 🙂

Na zakończenie dnia wstąpiliśmy jeszcze na pstrąga i grzane wino. To był wspaniały dzień, do dziś wspominam go z uśmiechem. Zobaczyłam góry i Zakopane w jesiennej szacie. Zwiedziłam miejsca, które chciałam zobaczyć od bardzo dawna. Oczywiście nie udało się zobaczyć wszystkiego, np. najsłynniejszej Willi Pod Jedlami, Hotelu PTTK Kalatówki (gdzie m.in. toczyła się akcja jednej z książek Miłoszewskiego – taka ciekawostka, jeśli ktoś jest fanem), Domu Turysty, który do 2012 był budynkiem o największym dachu krytym gontem w Europie i wielu innych. To nic – jest powód, żeby wrócić ponownie. Nastąpi to zresztą już niedługo, tym razem na trochę dłużej i w zimowej aurze. Już nie mogę się doczekać!
A czy Wy znacie Zakopane od tej strony? Jak zawsze, czekam na Wasze komentarze 🙂

Rzućcie okiem na inne wyjazdowe wpisy:
Mediolan w 48 godzin
Architektura na Malcie
W poszukiwaniu miejsc z duszą… Osiedle Nikiszowiec w Katowicach

Czytaj dalej...