Przeglądnięte przez
Tag: okiem architekta

Remont małej łazienki

Remont małej łazienki

Wydawałoby się, że remont małej łazienki to nic takiego. W końcu chodzi tylko o 2 metry kwadratowe! Niestety, jest wręcz przeciwnie – im mniejsza powierzchnia, tym jest trudniej, a jeśli na ograniczonej powierzchni mamy zmieścić wiele funkcji, okazuje się to zadaniem wręcz karkołomnym (czasem niemal dosłownie). Mała powierzchnia wcale również nie znaczy mniejszy koszt – może za płytki zapłacimy mniej, ale sprzętów będzie przecież tyle samo, w dodatku czasem jesteśmy zmuszeni szukać rozwiązań nietypowych, a co za tym idzie droższych.
Niedawno miałam okazję pomagać w remoncie takiej łazienki, a właściwie nie w samym remoncie, ile jego zaplanowaniu. Chodziło o to, aby z dotychczasowej toalety zrobić pełnoprawna łazienkę, z wygodnym prysznicem, w dodatku najlepiej bez brodzika i z siedziskiem i pochwytem, ułatwiającym wstawanie z tegoż siedziska. Choć stan starej łazienki, płytek i urządzeń był dobry, niestety, aby uzyskać potrzebną funkcję, trzeba było skuć wszystko do zera a wszystkie sprzęty wymienić. Największym problemem tej łazienki był metraż – ma ona jedynie 1,2m na 1,7m, co daje równo 2 m2! Czy na tak małej powierzchni da się zmieścić łazienkę?

Okazuje się, że tak. Oczywiście nie będzie ona najwygodniejszą łazienka na świecie, ale będzie się z niej dało normalnie korzystać.

A teraz po kolei – jak to wszystko wyglądało, jak zostało rozplanowane?

Tak łazienka wyglądała przed remontem.

Po pierwsze, trzeba było wszystko dokładnie zmierzyć i sprawdzić, czy taki remont ma w ogóle sens – czy uda się dodać prysznic. Jedyną opcją, aby go zmieścić było umieszczenie go na tylnej ścianie na całą szerokość. Dlatego też miska sedesowa wylądowała na ścianie bocznej a umywalka naprzeciwko. Tutaj metraż okazał się plusem (chyba jedynie tutaj), bo przeniesienie rur odbyło się bez większych komplikacji. Aby zabierać jak najmniej miejsca, zdecydowano się na oddzielenia prysznica jedynie za pomocą szklanych drzwi na całą szerokość, dzięki temu optycznie nie zabiera się przestrzeni łazience. Prysznic ma wewnątrz wymiary 1,2 m x 0,8 m, jest więc naprawdę komfortowy. Ponadto jest on bezprogowy, co jest szczególnie ważne, gdyż ma z niego korzystać osoba starsza. Zastosowano odpływ liniowy a baterię wybrano z deszczownicą. Jeśli chodzi o miskę sedesową to zdecydowano się na podwieszaną, a dzięki temu, że ściana, na której miała być zawieszona, jest ściana konstrukcyjna, bez problemu udało się w niej schować stelaż (stelaż specjalnie wybrano jak najpłytszy). Dzięki temu zyskano kolejne cenne centymetry. Umywalka jest chyba największym minusem nowej łazienki – niestety musiała ona być jak najmniejsza, a jak wiadomo, małe umywalki nie są wygodne. Nie jest jednak najgorzej – mimo niewielkich rozmiarów starano wybrać się taką z jak najcieńszymi ściankami i jak największym wnętrzem. Wybrano umywalkę w komplecie z niewielka podwieszaną szafką, dzięki czemu można w niej schować niezbędne utensylia łazienkowe.

Jeśli chodzi o płytki – musiały być one beżowe lub beżowawe, ponieważ reszta pomieszczeń jest w takich tonacjach. Były brane pod uwagę płytki drewnopodobne, ale jednak stylistyką nie pasowały do tych, z którymi miały się łączyć i do pozostałych wnętrz. Choć to tylko powierzchnia 2 metrów kwadratowych, bez pozorów, bardzo trudno wybrać do niej płytki. Z pewnością muszą być jasne, najlepiej błyszczące, raczej duże, ale nie za duże, by nie wyglądały śmiesznie i na pewno układane poziomo. W końcu, po przeglądnięciu w internecie ofert chyba wszystkich dostępnych marek i zjeżdżeniu wszystkich marketów, zdecydowano się na szaro-beżowe płytki w klasycznym rozmiarze, z delikatnym rysunkiem drewna. Są matowe (nie widać tak na nich zacieków jak na błyszczących). Zostały ułożono poziomo, aż po sufit. Na całej tylnej ścianie zastosowano dekor z tej samej kolekcji o subtelnym, geometrycznym wzorze.
Co do reszty urządzenia pomieszczenia – ze względu na rozmiary jest ono raczej minimalistyczne. Grzejnik trzeba było wymienić na mniejszy, został powieszony przy umywalce, dzięki czemu powieszone ręczniki są łatwo dostępne. Nad umywalką zawisło niewielkie lustro i minimalistyczny kinkiet, na suficie zaś plafon.
Wg mnie całość wyszła całkiem zgrabnie, mimo moich wielkich obaw o funkcjonalność tej przestrzeni. Na szczęście, po wejściu do łazienki, człowiek nie czuje się wcale klaustrofobicznie, można z niej też normalnie korzystać. Kolorystyką łazienka jest spójna z resztą pomieszczeń, co również jest bardzo istotne.
Jeśli chodzi o stara łazienkę – wszystkie poprzednie urządzenia, które były w dobrym stanie, zostały sprzedane, dzięki czemu część funduszy się zwróciła no i ktoś jeszcze z nich ma szansę skorzystać, zanim trafią na śmietnik 😉

A tak łazienka wygląda teraz.

Co sądzicie o tej metamorfozie? Czy Wy też zmierzaliście się z podobnymi wyzwaniami? Dajcie znać w komentarzach 🙂

15 trików do małych mieszkań
11 najciekawszych trendów wnętrzarskich 2018 roku
15 roślin do wnętrz, które wytrzymają wszystko
16 sprytnych pomysłów do łazienki

Czytaj dalej...
Styl zakopiański – czyli jedyny w pełni narodowy styl w architekturze w historii Polski

Styl zakopiański – czyli jedyny w pełni narodowy styl w architekturze w historii Polski

Zabytkowa studnia projektu Witkiewicza znajdująca się przy Willi pod Jedlami w Zakopanem.

Choć dzisiejszy wpis z pewnością nie przypadnie wszystkim do gustu, to wierzę, że znajdą się osoby, które interesują się historią polskiej kultury i sztuki 😉
Po ostatnich kilku wizytach w Zakopanem, zachwyciłam się starą, oryginalną architekturą Zakopanego i okolic i zapragnęłam dowiedzieć się o niej nieco więcej. Niedawno w moje ręce wpadła książka o historii polskiego designu i z niej własnie czerpałam informacje do wpisu.
Jeśli macie ochotę zapoznać się co nieco z historią powstania tego stylu, zapraszam do lektury krótkiego wpisu 🙂

Styl zakopiański stanowił pierwszą fazę poszukiwań w zakresie wzornictwa, których celem było wykształcenie przedmiotów codziennego użytku kojarzonych z tradycją rodzimą. Główną rolę w powstaniu stylu zakopiańskiego odegrał Stanisław Witkiewicz senior, który to jednak twierdził, że jego twórcami byli górale tatrzańscy, on zaś był jedynie jego propagatorem. Witkiewicz, przybywszy do Zakopanego (popularnego ośrodka kuracyjnego) w 1886 r., zachwycił się tradycyjną architekturą wiejskich chałup. Zebrał on i opisał elementy typowe dla ludowego budownictwa i ornamentyki oraz zaprojektował kilka obiektów w tym stylu, niektóre traktując całościowo, jak np. Willę Koliba, której projekt zawierał nie tylko elementy budownictwa ale także meblarstwo, snycerstwo, koronczarstwo, tkactwo itp. Willa Koliba to obiekt, w którym po raz pierwszy określono cechy stanowiące znak rozpoznawczy stylu zakopiańskiego.

Muzeum Stylu Zakopiańskiego w Willi Koliba przy ul.Kościeliskiej. Słynna willa to pierwszy dom w stylu zakopiańskim wybudowany według projektu Stanisława Witkiewicza.
Na balustradzie typowa dla Podhala ornamentyka, zapożyczona z góralskich spodni, haftów, koronek, wycinanek.
Ganek z postacią górala w szczycie.
Góralski motyw parzenicy.
Otwory okienne i drzwiowe zamykano łukiem półokrągłym, którego zarys tworzyły wypełniające przestrzeń między słupami i belką poziomą łukowe kawałki drewna zwane psami.
W narożniku rynny – rzygacz zamiast rury spustowej.
Klamka w kształcie główki ciupagi – tutaj ciekawy, dopełniający element wyposażenia, wszędzie indziej wyglądałaby po prostu kiczowato.
Wszystkie belki stropowe, nadproża i inne elementy konstrukcyjne są pięknie rzeźbione w góralskie ornamenty.
W całym budynku w oknach są odpowiednio dopasowane wełniane, haftowane zasłony również z góralskimi ornamentami.
Parkiet w tak modną dzisiaj ścięta jodełkę (tzw. francuska jodełkę (link)).
Słupek podtrzymujący schody rzeźbiony (a jakże) w motywy floralne.
Wnętrze pokoju. Zwróćcie uwagę na tekstylia – dywany, chodniki, narzuty. Te wzory i materiały są przecież teraz tak bardzo na topie.

Styl zakopiański łączy w sobie elementy charakterystyczne dla drewnianych konstrukcji wieńcowych oraz stylizowany ornament floralny, wywodzący się z tradycji podhalańskich.
Witkiewicz, jako jedną z najważniejszych zalet świadczących o ponadczasowości rozwiązań wymyślonych przez polskich górali, wymienił możliwość uniwersalnego przekształcania ich pomysłów, która dała się bezpośrednio wyprowadzić z faktu, że w sprzętach góralskich forma wynika wprost z funkcji.

Willa w stylu zakopiańskim znajdująca się w samym centrum Zakopanego, choć nieco na uboczu – Dom Jutrzenka. Dzisiaj jest tam centrum kultury.
Na narożnikach zwanych węgłami, bale układają się w w zamki z ostatkami – końcówki belek występują poza narożnik.
Widok na podcienie willi.
Domy w stylu zakopiańskim stawiane były z płazów, czyli drewnianych bali przeciętych na pół, które uszczelniano mchem lub plecionką z drewnianych wiórów.
Wystające poza lico ściany belki ściany wewnętrznej.
Narożnik.
Spadziste dachy pokryte są drewnianym gontem.

Inne obiekty zaprojektowane przez Witkiewicza w stylu zakopiańskim to Willa Pepita, Willa Oksza, Zofiówka, Dom pod Jedlami. Wille te miały za zadanie kontynuować tradycje rodzime, chłopskie, a jednocześnie stanowić wygodne i przestronne mieszkania. Miały być wzorem i sposobem propagowania stylu, który dotychczas był jedynym stylem narodowym. Jak historia pokazała, styl ten był jednak zjawiskiem efemerycznym i krótkotrwałym, jednak wyznaczył on kierunek kolejnym pokoleniom artystów, którzy coraz częściej odwoływali się do tradycji ludowych.

Willa Atma przy ul. Kasprusie. Mieści się tam muzeum Karola Szymanowskiego – największego po Fryderyku Chopinie polskim kompozytorze.
Fundamenty domów wznoszono z polnego kamienia lub z głazów narzutowych.
Willa „Pod Jedlami”, in. dom „Pod Jedlami” znajdująca się przy ulicy Koziniec w Zakopanem.
Willa w stylu zakopiańskim według projektu Stanisława Witkiewicza z 1897 r.
Willa zbudowana została dla rodziny Pawlikowskich i nadal pozostaje w rękach rodziny, dlatego też jej zwiedzanie możliwe jest tylko z zewnątrz.
Z podnóża willi rozpościera się piękny widok.
W ogrodzie stoi piękna, zabytkowa studnia, także projektu Witkiewicza.
Willa Harenda, w której niegdyś mieszkał Jan Kasprowicz – dzisiaj znajduje się tam jego muzeum.
Widok od boku. Dom, usytuowany na zboczach Gubałówki, poeta nabył w 1923 roku od angielskiej malarki Winifred Cooper za pieniądze zarobione na tłumaczeniu Szekspira.
Widok z dołu, przy rzeczce Zakopianka. Obok willi znajduje się również Mauzoleum z grobem artysty.
Detal balustrady z ludowymi wycinankami.

To już wszystko na dziś. Jak Wam się podobał mój spacer po architekturze w stylu zakopiańskim? Czy tak samo jak ja jesteście zauroczeni tymi jedynymi w swoim rodzaju willami? Czekam na Wasze komentarze 🙂

Czytaj dalej...
Trendy 2018 na 4 Design Days

Trendy 2018 na 4 Design Days

W dniach 15-18 lutego 2018 r., w Międzynarodowym Centrum Kongresowym i Spodku w Katowicach, odbyła się III edycja 4 Design Days. Są to jedne z największych (o ile nie największe) targi architektury, designu i nieruchomości w Polsce. Oprócz samych targów, w trakcie trwania 4 Design Days odbyło się wiele wykładów i prezentacji z udziałem osób z branży designu, architektury oraz budownictwa.
W 4 Design Days 2017 udział wzięło około 20 tys. zwiedzających! Czy byliście wśród nich?

Baloniki przyczepione do ściany? Nie – to wypukłe lustra z dmuchanej stali. W tle słynny stołek Plopp wykonany w tej samej technologii.
Instalacja ze stołków Plopp.

Wg mnie, udział w tego typu wydarzeniach to świetna okazja, aby na żywo zapoznać się z najnowszymi nowinkami ze świata designu czy architektury, to też idealne miejsce na szukanie inspiracji, zarówno jeśli projektujecie jak i urządzacie swoje cztery kąty.
Także osoby dopiero poszukujące swojego wymarzonego domu czy mieszkania znajdą tu coś dla siebie – w targach biorą też udział deweloperzy i pracownie architektoniczne, można niezobowiązująco zapoznać się z ich ofertą czy porozmawiać.

Instalacja ścienna z luster z nadmuchiwanej stali.

Jeśli jeszcze nie byliście na targach designu w Katowicach, gorąco Was zachęcam do wzięcia w nich udziału za rok, a tymczasem w ramach zachęty zapraszam Was do zapoznania się z kilkoma ciekawostkami, które wpadły mi w oko w tegorocznej edycji.

Marmur wciąż na topie. Tutaj wykorzystany do stworzenia kubików, które mogą być zarówno wolno stojącymi stolikami, jak i układane jeden na drugim, tworzyć regał.
Kubiki z innych rodzajów kamieni naturalnych, w różnokolorowych połączeniach.
Najsłynniejsze, ponadczasowe modele krzeseł i foteli, m.in. unowocześniona wersja fotela Chierowskiego 366 (pośrodku) oraz fotel RM58 proj. Modzelewskiego (pomarańczowy po lewej).
Różne lekkie fotele inspirowane stylem vintage.
Tynki gliniane to ciekawa, naturalna i ekologiczna alternatywa dla tynków cementowo-wapiennych czy gipsowych. Nadają się na różne powierzchnie i mają różne efekty wykończeń.
Piękne, ręcznie wykonywane i zdobione kafelki.
W tym roku zauważyłam, że furorę robiły płyty ze spieków kwarcowych Laminam, które mają różne efekty wykończeń i mogą „udawać” inne materiały, np. kamienie naturalne. Z zasady nie lubię materiałów, które udają inne, w tym przypadku, muszę jednak oddać im sprawiedliwość – poprzez swoje właściwości całkiem nieźle oddają charakter kamieni, za to są od nich tańsze i łatwiejsze w obsłudze. W przypadku np. marmurowych blatów – płyty te nie są tak narażone na wchłanianie koloru jak naturalny marmur oraz są o wiele lżejsze, a co za tym idzie obróbka, transport i montaż są o wiele łatwiejsze. Tutaj Laminam zastosowano w formie frontów kuchennych oraz blatu. W blacie ukryta jest płyta indukcyjna, dno zlewu można podnieść po skończonym zmywaniu do wysokości blatu a baterie w nim schować.
Dla posiadaczy dużych łazienek – ekskluzywna wolno stojąca wanna i umywalka. Wbrew pozorom, ceny takich wanien nie są tak wysokie, jak mogłoby się wydawać, w przeciwieństwie do baterii podłogowych, które się do nich stosuje…
Efektowna lampa wisząca LED w złotym kolorze.
Lampa w kształcie piramidy.
Ogromna, biała ażurowa lampa, idealna nad duży jadalniany stół.
Jedna z wielu okładzin ściennych do wnętrz – tutaj akurat korkowa układana w jodełkę.
Inne korkowe trójwymiarowe panele dekoracyjne na ściany. W kolroze nautralnym i barwione.
Ciekawa instalacja z kratki, do której podwieszone sa żarówki na sznurkach oplątane wokół belki oraz żywy bluszcz. Ledowe żarówki nie przypalają roślin.
Konstrukcja zielonej ściany. To po prostu ścianka z donicami ułożonymi pod kątem.
Przepiękna instalacja z żywych kwiatów.
Na zbliżeniu widać, że są to podwieszone fiolki wypełnione wodą.
Kolejny mocny trend – drewno lite lub warstwowe ułożone w różne wzory podłóg.
Ciekawy a zarazem prosty sposób na wykończenie ściany wewnątrz – konstrukcja z drewnianych paneli przymocowanych węższą stroną do ściany.

Jak Wam się podobają moje inspiracje z targów 4 Design Days? Czy coś szczególnie przypadło Wam do gustu? Przepraszam za jakość zdjęć – niestety robiłam je telefonem z kiepskim aparatem, w niezbyt dobrze oświetlonej hali. Czy byliście na tegorocznej edycji targów? Jeśli tak, to co Wam wpadło w oko?

Czytaj dalej...
Migawki z jesiennego Zakopanego (bez Krupówek)

Migawki z jesiennego Zakopanego (bez Krupówek)

Jeśli macie ochotę poznać Zakopane od trochę innej strony lub po prostu znudziło Wam się chodzenie po górach, zapraszam Was dzisiaj na krótki wpis o mojej jesiennej wycieczce do Zakopanego. Nie będzie Krupówek i oscypków. Będzie za to dużo zdjęć pięknych obiektów w stylu zakopiańskim. Taki mini przewodnik dla miłośników architektury i sztuki 😉

Jeśli interesuje Was temat stylu zakopiańskiego czyli jedynego w pełni narodowego stylu w architekturze w historii Polski, niedługo pojawi się o tym osobny wpis. Tymczasem, zobaczcie jak wyglądała moja krótka wycieczka po Zakopanem w zdjęciach.

W drodze. Dzień był pochmurny, ale na szczęście nie padało, co najważniejsze. W Zakopanem nie byłam już dawno, więc przy wjeździe do miasta, majestatyczny widok gór zrobił na mnie ogromne wrażenie. Choć nie lubię za bardzo chodzić po górach, umiem docenić ich piękno, także wcale nie dziwi mnie, czemu tylu artystów akurat Zakopane umiłowało sobie na miejsce zamieszkania i tworzenia.
W planach był spacer oraz zwiedzanie obiektów architektury zakopiańskiej, którą zainteresowałam się jeszcze na studiach. Uprzednio, przygotowałam sobie listę miejsc, do których chciałam się wybrać. Zaczęliśmy od centrum. Mimo, że pisałam, że będzie bez Krupówek, aby dojść do niektórych miejsc, musieliśmy przez nie przejść.
Zdjęcie Giewontu musi być!
Muzeum Tatrzańskie im. dra Tytusa Chałubińskiego przy Krupówkach – jedno z najstarszych muzeów regionalnych w Polsce. Tym razem obejrzane tylko z zewnątrz.
Jak widać, obiekt jest po renowacji, utrzymany w dobrym stanie.
Następnym razem na pewno zajrzę na wystawy! Znajdują się tu dzieła wielu znanych artystów, którzy w Zakopanem pomieszkiwali i tworzyli jak np. Stanisław Witkiewicz i Witkacy, Władysław Skoczylas, Zofia Stryjeńska, Rafał Malczewski, Wojciech Brzega, Wojciech Weiss i inni.
Przy Muzeum trafiliśmy na wystawę starych zdjęć Zakopanego.
Muzeum Tatrzańskie i Dworzec Tatrzańsi obok.
Dolne Krupówki kiedyś. Czy nie uważacie, że dzisiejsze Zakopane straciło dużo ze swojego dawnego uroku małej, górskiej wioski?
Jeszcze jedno zdjęcie Krupówek. Bez nachalnych reklam, misiów, budek z pamiątkami.
Szkoła Przemysłu Drzewnego przy Krupówkach kiedyś…
..i dzisiaj. Tak – takie perełki znajdują się przy samych Krupówkach. Założę się, że część z Was nigdy ich nie zauważyła.
Mimo, że pogoda nie dopisywała, ludzi na Krupówkach było mnóstwo, dlatego też jak najszybciej skręciliśmy w bok i zupełnie przypadkowo znaleźliśmy się w uroczym i przede wszystkim zacisznym parku.
A w nim, na samym środku przepiękny przykład willi w stylu zakopiańskim – Dom Jutrzenka.
Tablica na elewacji budynku. Teraz jest tam centrum kultury.
Uwielbiam takie smaczki – plakat wystawy z epoki.
Widok z boku.
Budynek niedawno przechodził remont, wszystkie jego elementy zostały dokładnie odrestaurowane.
Wykusz.
Detal połączenia zrębowego.
Zbliżenie na ornament zakopiański.
Pergola w parku. Na słupach znajdują się tablice pamiątkowe zakopiańskich kurierów z czasów II WŚ.
W drodze do kolejnej lokacji minęliśmy kilka uroczych uliczek ze starą, zakopiańską architekturą.
A tu trafił się rodzynek modernistyczny –
to rzadki widok w tych okolicach.
Widok z góry prze liście na Willę Atma.
Willa otoczona jest uroczym, niedużym ogrodem z malwami, do którego prowadziła kręta ścieżka.
W zakopiańskiej willi Atma mieści się muzeum Karola Szymanowskiego – największego po Fryderyku Chopinie polskim kompozytorze. Od wczesnej młodości kompozytor chętnie przebywał w Zakopanem, a pod koniec życia osiadł tam na stałe, zamieszkując w willi przy ul. Kasprusie.
Uwielbiam takie ganki – oranżerie w starych domach. W dodatku są bardzo praktyczne – mamy zalążek zieleni nawet w zimie, ponadto może być także sienią oddzielającą ciepłe wnętrze od zewnętrza. Szkoda, że we współczesnych domach tak rzadko się je spotyka.
Jeśli kiedyś miałabym mieszkać w starym domu – to tylko z takim gankiem.
Kolejny zakopiańki detal.
W drodze do kolejnej willi naszym oczom ukazała się taka oto całkiem pusta polanka z pięknym widokiem na Tatry.
Stara zabudowa ulic Kasprusie i Kościeliskiej tutaj i na zdjęciach poniżej.
Szczyt jednego z domków. Kiedyś każdy element ciesielski wykonywany był z wielką dbałością o detale.
Witrażowe przeszklenia ganku.
I przed kolejną willą – tym razem jest to Muzeum Stylu Zakopiańskiego w Willi Koliba przy ul.Kościeliskiej.
Słynna willa Koliba to pierwszy dom w stylu zakopiańskim wybudowany według projektu Stanisława Witkiewicza.
Detal balustrady z motywem floralnym.
Postać górala w szczycie ganku.
Boczne drzwi. W całym domu, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz, można spotkać ornamenty rodem z góralskiej chaty.
Postanowiliśmy zwiedzić wnętrze muzeum. Obecnie w pięciu pokojach najstarszej części domu urządzono, zgodnie z ich pierwotnymi funkcjami, jadalnię, salon i sypialnię na parterze oraz pokój gospodarza i pokój służącego na piętrze.
Takie piece pokryte zielonymi płytkami z niedźwiadkami na szczycie znajdują się w całym domu.
Detal rzeźbionej belki stropowej. Dom jest bardzo ładnie utrzymany, zostało zachowanych (pewnie też czasem zrekonstruowanych) wiele elementów oryginalnych urządzenia i umeblowania wnętrza. Część jest opisana dokładniej a część ogląda się w kontekście całości wnętrza.
Z powrotem na ulicy Kościeliskiej, na której znajduje się dużo więcej zabytkowych budynków typowych dla dawnej architektury zakopiańskiej.
Niestety nie wszystkie są dobrze utrzymane czy zachowane w oryginalnym stanie.
W niektórych znajdują się restauracje.
Inne są po prostu domami mieszkalnymi.
I jeszcze jeden dom. Choć wszystkie są nieco inne, można w nich wyróżnić cechy wspólne jak zrębowa konstrukcja, krycie dachu drewnianym gontem, kamienne fundamenty, charakterystyczne ganki i podcienia.
Zdjęcia były robione tym w lepszym stanie. Zabudowa tej części Zakopanego jest naprawdę wyjątkowa i niepowtarzalna, gdyby się o nią odpowiednio zatroszczyć, mogłaby się stać perełką architektury zakopiańskiej i wizytówką miasta.
Idąc dalej ul. Kościeliską trafiliśmy do drewnianego kościóła na Pęksowym Brzyzku. Kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej jest najstarszym tego typu zabytkiem w Zakopanem. Pierwsza część kościoła została wybudowana w 1847. Kościół jest budynkiem o konstrukcji zrębowej.
Na terenie otaczającym kościół znajdują się także zabytkowa Kaplica Gąsieniców oraz Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Jest to pierwszy zakopiański cmentarz, powstały w połowie XIX wieku, na którym od lat dwudziestych XX wieku chowano – oprócz tych, którzy posiadali tu rodzinne grobowce – już tylko ludzi wybitnych i zasłużonych dla Zakopanego, Tatr i Podhala. Na zdjęcia grób Władysława Hasiora.
Jest tu pochowany m. in. znany architekt i rzeźbiarz z 20-lecia międzywojennego Karol Stryjeński.
Grobowiec Kazimierza Przerwy-Tetmajera
i Kornela Makuszyńskiego, z przypinkami od uczniów.
Po wyjściu z cmentarza znów trafiliśmy w okolice Krupówek. Na zdjęciu górne części starej zabudowy przy wylocie Krupówek – dolne są oszpecone reklamami więc wolałam je uciąć 😉
I jeszcze jeden mocno zdobiony budynek. To już jest raczej wariacja na temat niż budynek w tradycyjnym stylu zakopiańskim. Spójrzcie chociażby na te wieżyczki.
W drodze do ostatniego celu wycieczki napotkaliśmy uroczą Willę Mak, jakże inną od pozostałej zabudowy Zakopanego. Na ulicy Zamoyskiego znajduje się wiele starych i ciekawych budynków.
Ostatnim punktem wycieczki była Willa Oksza a zarazem Galeria Sztuki XX wieku przy ul. Hr. Władysława Zamoyskiego, do której również postanowiliśmy wejść. Willa jest trzecim dziełem Witkiewicza. Jej projekt powstał w pod koniec XIX w. Tutaj użyte były te same co w starszych projektach motywy zdobnicze i konstrukcyjne, z dodaniem krytych obejść dokoła wschodniej ściany i połączenia galerią z piętrową oficyną stojącą w podwórzu. Na początku XXI w., po remoncie konserwatorskim, została przekształcona na Galerię Sztuki XX wieku, z ukierunkowaniem na artystów związanych z Zakopanem.
TripAdvisor
Wnętrze galerii. Znajduje się tutaj kilka dzieł Zofii Stryjeńskiej (kilka jest również w Willi Koliba), której styl i malarstwo podziwiam. Była to najbardziej znana (na równi z Tamarą Łempicką) polska malarka, grafik, ilustratorka, scenograf okresu międzywojennego. Była reprezentantką art déco i żoną Karola Stryjeńskiego (architekta). W latach 1921–1927 mieszkała w Zakopanem, gdzie powstało wiele słynnych dzieł. Nazywana księżniczką sztuki polskiej.
ZakopaneDlaCiebie.pl
Zdjęcie malarki na szybie okna.
ZakopaneDlaCiebie.pl
Jeden z obrazów Zofii Stryjeńskiej w muzeum z serii zakopiańskiej. Bardzo podoba mi się połączenie stylistyki skubizowanego art déco z rodzimą tematyką.
CzasNaWnetrze.pl
I również z tej serii: Rozniecanie ogniska.
CzasNaWnetrze
Zaloty
W galerii znajduje się też kolekcja plakatów w okresu międzywojennego. Okres międzywojenny to mój ulubiony okres w sztuce, architekturze, modzie. Według mnie jest idealną starodawnej elegancji, która wkrótce miała przeminąć i nieuchronnie nadchodzącej nowoczesności. Pewnie dlatego tak bardzo spodobała mi się zawartość wystawy 🙂

Na zakończenie dnia wstąpiliśmy jeszcze na pstrąga i grzane wino. To był wspaniały dzień, do dziś wspominam go z uśmiechem. Zobaczyłam góry i Zakopane w jesiennej szacie. Zwiedziłam miejsca, które chciałam zobaczyć od bardzo dawna. Oczywiście nie udało się zobaczyć wszystkiego, np. najsłynniejszej Willi Pod Jedlami, Hotelu PTTK Kalatówki (gdzie m.in. toczyła się akcja jednej z książek Miłoszewskiego – taka ciekawostka, jeśli ktoś jest fanem), Domu Turysty, który do 2012 był budynkiem o największym dachu krytym gontem w Europie i wielu innych. To nic – jest powód, żeby wrócić ponownie. Nastąpi to zresztą już niedługo, tym razem na trochę dłużej i w zimowej aurze. Już nie mogę się doczekać!
A czy Wy znacie Zakopane od tej strony? Jak zawsze, czekam na Wasze komentarze 🙂

Rzućcie okiem na inne wyjazdowe wpisy:
Mediolan w 48 godzin
Architektura na Malcie
W poszukiwaniu miejsc z duszą… Osiedle Nikiszowiec w Katowicach

Czytaj dalej...
Mediolan w 48 godzin

Mediolan w 48 godzin

Mediolan miałam okazję odwiedzić z mamą w czerwcu tego roku, choć muszę przyznać, że były to bardzo krótkie odwiedziny – przyleciałyśmy ok. 16:00 w piątek a samolot powrotny miałyśmy ok. 13:00 w niedzielę – łącznie niecałe 48 godzin. Czy w tak krótkim czasie można poznać ducha miasta, zwiedzić je ale także poobserwować zwykłych mieszkańców, zjeść najlepszą (i wcale nie najdroższą) pizzę w mieście i poleniuchować na trawie, rozkoszując się piękną pogodą? Aby się tego dowiedzieć, zapraszam do lektury dzisiejszego wpisu.

Na początek trochę ogólnych informacji. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze przed podróżą lubię dowiedzieć się co nieco o miejscu, do którego jadę.
Mediolan jest bardzo ważnym ośrodkiem międzynarodowej turystyki. Każdego roku Mediolan odwiedzany jest przez ponad 7 milionów turystów z całego świata. Wraz z Rzymem i Wenecją jest jednym z trzech najważniejszych pod względem turystycznym włoskich miast. Mediolan uważany jest także za światową stolicę mody oraz finansowo-gospodarcze centrum Włoch. W połowie XX wieku Mediolan zaczął być uznawany za stolicę europejskiego dizajnu. Tu od 1933 roku odbywało się Triennale, wystawy sztuki dekoracyjnej, wzornictwa przemysłowego i architektury nowoczesnej. W latach 80. Mediolan stał się też centrum mody i rozrywki. W tym okresie sławę zdobyły takie marki jak Armani, Versace oraz Dolce & Gabbana. Po prawie wiekowej hegemonii Paryża, Mediolan zyskał status stolicy mody ready-to-wear.

Co można zobaczyć w Mediolanie w niecałe 48 godzin?

Zacznijmy od miejsca zakwaterowania, gdzie najpierw dotarłyśmy w piątek po południu po wylądowaniu. Miejsce noclegu wybierałyśmy trochę w ciemno (jak zwykle), szukając czegoś nie w samym centrum (ceny, hałas) ale w niedalekiej od niego odległości. Tym razem trafiłyśmy idealnie. Od Piazza Duomo dzieliła nas odległość przyjemnego spaceru. W dodatku mieszkanie, w którym się zatrzymałyśmy, okazało się znajdować w najpiękniejszej, w jakiej miałam przyjemność być, ponad stuletniej kamienicy z klatką schodową wyłożoną w całości marmurem z zabytkową metalową windą. Samo mieszkanie o wysokich sufitach było również piękne – połączenie starych sztukaterii, lamp, okiennic, mebli, bibelotów z nowoczesnością współczesnych szaf w zabudowie i innych, niezbędnych współcześnie mebli. Cudo! Niestety nie udało mi się uchwycić wnętrz mieszkania, gdyż byłoby to niegrzeczne wobec gospodarzy i ich rodziny, która tam również przebywała. Przejdźmy jednak do samego zwiedzania. Po zakwaterowaniu, wyruszyłyśmy na poszukiwanie restauracji, ponieważ obie byłyśmy bardzo głodne – w końcu prosto po pracy jechałyśmy na lotnisko. Mieszkanie, w którym się zatrzymałyśmy znajdowało się w okolicach Portu Darsena.

Piękna klatka schodowa kamienicy, w której mieszkałyśmy, cała w kamieniu.
Oryginalne mozaiki na posadzkach.
Ażurowa stara winda.
Potężna drewniane drzwi do mieszkania naszych gospodarzy. Na ścianach freski.
Mozaika typu gorseciki.

Port Darsena

Port Darsena z XVII wieku znajduje się na połączeniu dwóch kanałów – Naviglio Pavese i Naviglio Grande. W 1960 roku kanał Naviglio Pavese został zamknięty, a ok. rok temu został ponownie otwarty po uprzedniej modernizacji związanej z projektem połączenia Szwajcarii z Wenecją. Kanał ten został pierwotnie zaprojektowany już w IV wieku naszej ery. W porcie podobno można spotkać rybaków. Na brzegach portu jest miejsce, aby usiąść i podziwiać widoki. Są tam również kawiarnie i trochę zieleni, a w okolicy znajduje się mała hala oraz stragany z owocami, warzywami, mięsem i serami. Widać, że to miejsce tętni życiem – to tutaj spotykają się lokalni mieszkańcy, aby ochłonąć od zgiełku miasta. Tutaj zatrzymałyśmy się, aby kupić trochę pysznych owoców i zjeść je na brzegu, obserwując mieszkańców.

Jedna z kawiarenek przy Porcie Darsena.

La Magolfa

Restauracja, do której się kierowałyśmy, szczęśliwie, również znajdowała się w okolicy Portu. Była to la Magolfa na Via Magolfa. Szczerze Wam ją polecam! Może nie zachwyca eleganckim wystrojem, ale za to serwują tam najlepszą prawdziwie włoską pizzę, jaką kiedykolwiek jadłam i to w bardzo przystępnych cenach. Potwierdzeniem tego był również fakt, że o ile my nie miałyśmy problemu ze znalezieniem wolnego stolika, ponieważ byłyśmy tam stosunkowo wcześnie, o tyle później, ustawiały się już kolejki na zewnątrz. W dodatku w większości stołowali się tam miejscowi, co zauważyłyśmy w piątek oraz nastepnego dnia (tak, następnego dnia postanowiłyśmy nie ryzykować, tylko wrócić w to samo miejsce, mimo iż szłyśmy tam aż z Brery, co jest całkiem sporym odcinkiem).

Należy pamiętać, że często we Włoszech doliczana jest „opłata za nakrycie” czyli coperta, czasem zdarzy się również dodatkowa opłata za obsługę.

Po wspaniałej kolacji skierowałyśmy się w stronę centrum – wieczór był jeszcze młody a my byłyśmy w szampańskim 😉 nastroju. Skierowałyśmy się w stronę Corso di Porta Ticinese – czyli jednej z najstarszych ulic Mediolanu. Dotarłyśmy do Bazyliki S. Lorenzo Maggiore i tam usiadłyśmy, aby odpocząć, chłonąć atmosferę piątkowego wieczoru, pełnego roześmianych ludzi, w pięknym Mediolanie. Tak zakończyłyśmy dzień 1.

Bazylika S. Lorenzo Maggiore w nocy. Jak widać, na placu nocne życie kwitnie, w ciągu dnia jest to ciche miejsce modlitwy.

Corso di Porta Ticinese

Kolejny dzień rozpoczęłyśmy również na Corso di Porta Ticinese. Znajdują się na niej dwie słynne bramy: XII-wieczna i klasycystyczna Porta Ticinese. Corso di Porta Ticinese usytuowana jest pomiędzy kościołami San Lorenzo i Sant’ Eustorgio. Można nią dojść do Via Torino i dalej na Piazza Duomo, gdzie się kierowałyśmy. Przy ulicy znajdują się liczne restauracje, kawiarnie i sklepy przeznaczone głównie dla turystów odwiedzających tę zabytkową część miasta. Ta część miasta kiedyś była przeznaczona dla mieszkańców trudniących się rzemiosłem, co widoczne jest do dzisiaj w wąskich budynkach przylegających do ulicy i w wewnętrznych dziedzińcach.

Porta Ticinese
Widok na Corso di Porta Ticinese. W XVI wieku przy tej ulicy mieszkał i miał swój warsztat malarski Leonardo da Vinci.

Porta Ticinese

Porta Ticinese z klasycystycznego okresu Mediolanu została zaprojektowana i wybudowana przez Luigiego Cagnolę. Początkowo miała być częścią większego projektu architektonicznego. Projekt został rozpoczęty w 1801 roku, uświęcając zwycięstwo Napoleona w bitwie pod Marengo w 1800 roku i przybycie Francuzów do miasta. Budowa została wstrzymana w 1814 roku po ukończeniu bramy i dwóch rogatek. Budynek został zbudowany z różowego granitu z Baveno w stylu doryckim. Masywne filary i kolumny są dziś przykładem mediolańskiego stylu architektury klasycystycznej.

Porta Ticinese z klasycystycznego okresu Mediolanu pod wieczór.

Porta Nuova

Na Corso di Porta Ticinese znajduje się średniowieczna, XII-wieczna brama zbudowana po zniszczeniach dokonanych przez Fryderyka I Barbarossę. Jest pozostałością po murach obronnych Porta Nuova. Obecnie brama odzwierciedla prace wykonane przez Camilla Boito w 1861-1865 roku, który oddzielił zachowane struktury bramy i uzupełnił braki według własnej koncepcji. Początkowo starożytna brama była wyjściem z miasta na ścianie Corso di Porta Ticinese, będącej częścią nieistniejącej miejskiej fortyfikacji z XIV wieku.

XII-wieczna Porta Nuova

Wzdłuż Corso di Porta Ticinese I Via Torino znajduje się wiele wspaniałych zabytków, m.in. kościoły: Basilica di Sant’Eustorgio, Chiesa San Giorgio, Tempio di S. Sebastiano.

Wall of Dolls

Przy Corso di Porta Ticinese znajduje się Wall of Dolls, czyli instalacja z lalkami przypiętymi do jednego z mediolańskich murów, która powstała w 2014 roku, aby zwrócić uwagę na temat przemocy wobec kobiet we Włoszech.

Bazylika S. Lorenzo Maggiore

Niedaleko Wall of Dolls znajduje się Bazylika S. Lorenzo Maggiore. Bazylika została zbudowana na planie ośmioboku już w IV wieku (później przebudowywana). Wnętrze zachwyca, podobnie jak portyk z szesnastoma kolumnami rzymskimi jeszcze z czasów starożytnych. Kolumny prawdopodobnie stanowiły część jakiejś świątyni bądź konstrukcji termalnej. W kaplicy S. Aquilino, utworzonej w IV w. jako mauzoleum cesarskie, znajdują się wczesnochrześcijańskie mozaiki. Kamien, z którego została wybudowana bazylika pochodzi z resztek rzymskiego amfiteatru.

Starożytna kolumnada
Bazylika S. Lorenzo Maggiore w ciągu dnia.
Ośmioboczne wnętrze bazyliki.

Piazza Duomo i Katedra

Dochodzimy do gwoździa programu czyli Katedry i Placu Katedralnego. Symbol Mediolanu, czyli wspaniała i monumentalna Katedra Narodzin św. Marii w Mediolanie znajduje się na jednym z najbardziej popularnych i najbardziej zatłoczonych placów Europy – Piazza del Duomo. Od godzin porannych tłumy turystów i zorganizowanych grup wycieczkowych zbierają się na placu, by następnie równie tłumnie wejść do kościoła, więc nie można raczej liczyć na zbyt spokojne podziwianie architektury. Mimo to, budynek katedry robi wielkie wrażenie – zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz, zwłaszcza podczas zachodu słońca, kiedy światło pięknie się od niego odbija.
Katedra jest trzecią największą tego typu budowlą w Europie. Znajduje się tu krucyfiks z najcenniejszą relikwią świątyni – gwoździem z Krzyża Chrystusowego. Jej imponująca, bogato zdobiona fasada zbudowana została w stylu gotyku płomienistego. O wspaniałości kościoła świadczy chociażby fakt, że „dopieszczana” była przez 500 lat przez wielu znakomitych włoskich, francuskich, niemieckich architektów i rzeźbiarzy. Koniecznie trzeba wejść do środka katedry zdominowanego przez liczne kolumny i ozdobionej kolorowymi odblaskami witraży, na dach świątyni, na tarasy widokowe, z których rozpościera się cudny widok na miasto, a także do skarbca i krypt z urną, w której spoczywają prochy św. Bartolomeusza. Warto zarezerwować sobie czas na jej spokojne zwiedzanie, my zrobiłyśmy to po południu – tłumy były już mniejsze a sama katedra wyglądała wspaniale w popołudniowym świetle.

Wzorzysta, marmurowa posadzka w katedrze.
Potężne gotyckie kolumny.
Mnogość zdobień i jednoczesna lekkość elewacji zachwyca.

Galeria Vittorio Emanuele II

Galeria znajduje się tuż przy Duomo –
jak widać w XIX w. nie widziano problemu w bliskości sacrum i profanum 😉

Tuż przy Piazza Duomo znajduje się XIX-wieczna galeria handlowa Vittorio Emanuele II. Utrzymana jest w stylu neoklasycyzmu. Autorem tego wytwornego budynku był Giuseppe Mengoni. Nazwa została nadana na cześć Vittorio Emanuele II, pierwszego króla zjednoczonych Włoch. Galeria jest wzniesiona na planie krzyża, a jej oba skrzydła są nakryte szklanym, arkadowym dachem. W samym środku znajduje się ogromna żelazno-szklana kopuła. Spacerując po galerii możemy podziwiać neorenesansowe kamieniczki, w których znajdują się obecnie butiki znanych projektantów, restauracje, kawiarnie, księgarnie oraz sklepy. Ja jednak chodziłam po niej, tak jak i w Duomo, z zadartą głową, podziwiając piękne zadaszenie i wyobrażając sobie, że wokół mnie nie ma setek innych ludzi.

Niesamowity przeszklony dach.
Szklana kopuła pośrodku.

Teatr La Scala

Po przejściu na drugą stronę przez galerię Vittorio Emanuelle znalazłyśmy się tuż przy teatrze La Scala czyli jednej z najsłynniejszych scen operowych na całym świecie. Z zewnątrz budynek jest jednak dość niepozorny. Jeśli jesteście fanami muzyki klasycznej to warto odwiedzić wnętrze La Scali. Znajduje się tam muzeum i jest również możliwość zobaczenia słynnej sceny.

Pinacoteca Ambrosiana

Tuż obok Piazza Duomo znajduje się kolejny plac – Piazza Pio XI z Biblioteką Ambrozjańską. Pinacoteca Ambrosiana znajduje się w XVII wiecznym Pałacu z biblioteką kardynała Borromea. Biblioteka może poszczycić się ogromną kolekcją zbiorów – jedną z największych na całym świecie, między innymi znajdują się tu Rysunki Leonarda da Vinci, czy Kodeks atlantycki. Do największych atrakcji muzeum zalicza się dzieło Leonarda da Vinci Portret Muzyka, a także jedyny obraz przedstawiający martwą naturę Caravaggia – Kosz z Owocami.

Niestety, czas nie pozwolił na zwiedzenie wystaw, szkoda nam też było pięknej pogody na spędzanie kilku godzin w pięknych, choć zamkniętych wnętrzach, ale z pewnością będzie jeszcze na to okazja w przyszłości.

Via dei Mercanti

Z okolic Piazza del Duomo ruszyłyśmy w stronę Zamku Sforzów – ta trasę można pokonać ulicą Via dei Mercanti, wzdłuż której znajduje się kilka ciekawych zabytków, można też napić się espresso w jednej z licznych kawiarni czy zjeść pyszne lody. Spacerując wzdłuż ulicy mijamy m.in. Piazza Mercanti, który wraz z otaczającymi go budynkami w czasach średniowiecznych stanowił centrum miasta.

Scrofa semilanuta – dawny symbol miasta.

Zamek Sforzów

Przed wejściem do tej ceglanej fortecy znajduje się fontanna – miejsce spotkań mieszkańców, szczególnie zatłoczone w upalne dni, kiedy wszyscy szukają w niej nieco ochłody. My poszukałyśmy ochłody w pobliskiej lodziarni, w której zakupiłyśmy nieprzyzwoicie drogie, ale trzeba przyznać, że duże (jak to często bywa we Włoszech – 1 porcja to nie gałka a łopatka, w dodatku złożona zazwyczaj z dwóch smaków)i pyszne, a co najważniejsze zimne lody. Chwile odpoczęłyśmy i ruszyłyśmy w kierunku zamku i parku za nim.

Zamek Sforzów, to zbudowana przez Viscontich okazała ceglana forteca wybudowana na planie kwadratu (przebudowana później przez Francesca Sforzę). Forteca otacza okazały dziedziniec, a w dawnych budynkach mieszkalnych mieści się Castello Musei Civici (właściwie zespół kilku mniejszych muzeów) prezentujących dzieła takich artystów jak Giovanni Bellini, Tycjan czy Michał Anioł (słynna Pieta Rondanini – ostatnie dzieło mistrza), a także zbiory archeologiczne czy sztuki użytkowej. Wejście na teren Zamku Sforzów jest bezpłatne, jeśli jednak będziemy chcieli odwiedzić muzeum, to będzie musieli uiścić opłatę. My przeszłysmy dalej, w kierunku parku Sempione.

Kwintesencja Italii na jednym zdjęciu – stara budowla, błękitne niebo, woda i przystojny Włoch 😉
Sklepienie krzyżowe krużganków zamku z malowidłami.

Park Sempione

To idealne miejsce na odpoczynek, piknik i sjestę. Choć park odwiedzany jest tłumnie, zarówno przez turystów, jak i mieszkańców Mediolanu, to można znaleźć tu dla siebie spokojny zakątek. W parku zjadłyśmy skromny lunch – kawa i mała pizzerinka na pół, oraz wyłożyłyśmy się w cieniu na trawie na nieco dłuższą chwilę, chłonąc atmosferę miejsca i rozkoszując się wspaniałą pogodą.

W parku Sempione znajduje się Torre Branca – żelazna wieża, jeden z najwyższych budynków w Mediolanie. Wejście na punkt widokowy jest płatne.

Brera

To dzielnica, po której po prostu przyjemnie się spaceruje. Trochę mniej turystów niż w okolicach Piazza Duomo, niedaleko od centrum, dużo fajnych sklepów (kosmetyki, ubrania, antyki), urocze knajpki. Widać jednak, że i tu robi się coraz ciaśniej a turystów przybywa wprost proporcjonalnie do otwierania nowych restauracji i sklepików z drogimi lokalnymi produktami hand made.

Pinacoteca di Brera

Pinacoteca di Brera, to wspaniałe muzeum sztuki , które mieści się w XVII wiecznym pałacu. Można zobaczyć tu dzieła takich artystów jak: Giovanni Bellini, Donata Bramante, El Greco, Rubensa, Rembrandta, Canaletta, Caravaggia, Rafaela i wielu innych.

Na dziedzińcu stoi wykonany z brązu pomnik Napoleona Bonaparte, który był twórcą galerii.

W dzielnicy Brera byłyśmy tutaj już pod wieczór i szukałyśmy jakiejś fajnej knajpki jednak nic nas nie zachęciło więc postanowiłyśmy wrócić do miejsca, w którym byłyśmy dzień wcześniej. Po dotarciu do la Magolfa, jakąś godzinę później, Nie miałyśmy już żadnych wyrzutów sumienia, zamawiając znowu pizze 😉

Parco Papa Giovanni Paolo II

Trzeciego dnia przeszłyśmy się już ostatni raz w kierunku Bazylikami San Lorenzo. Trafiłyśmy do parku, przez który przechodziłyśmy już wcześniej i tam postanowiłyśmy ostatni raz poobserwować mieszkańców leniwie przechadzających się w niedzielne przedpołudnie.

Parco Papa Giovanni Paolo II – Park Papieża Jana Pawła II, najlepiej znany pod swoją historyczną nazwą Parco delle Basiliche in Italian to park miejski w Mediolanie, położony w Strefie 1. Swoją nazwę zawdzięcza położeniu pomiędzy dwoma bazylikami – San Lorenzo i Sant’Eustorgio. Teren przy bazylikach został zaprojektowany jako zielona przestrzeń publiczna po II Wojnie Światowej, wcześniej były tam bagna i budynki w ruinie. Park miał za zadanie stanowić rodzaj archeologicznej promenady łączącej dwie bazyliki, Colonne di San Lorenzo i ruiny rzymskiego amfiteatru.

Teraz okolica parku i Colonne di San Lorenzo to jedna z najpopularniejszych dzielnic życia nocnego w Mediolanie, z licznymi barami, pubami, dyskotekami i innymi lokalami tak zwanej Milanese movida. W ostatnich dekadach XX wieku park ten cieszył się ponoć dosyć niechlubną sławą, zdarzały się tu akty wandalizmu, handel narkotykami, nadmierny hałas. Problemy te zostały częściowo rozwiązane w trakcie remontu parku w 2000 r., ogrodzony został cały teren parku i zainstalowano kamery bezpieczeństwa. Przy tej samej okazji obszar zieleni również został częściowo przeprojektowany, a nazwa parku została formalnie zmieniona na Parco Papa Paolo Giovanni II.

Stazione di Milano Centrale

Po wypoczynku w parku przyszedł czas na pakowanie i powrót, niestety. Na lotnisko wracałyśmy przez Milano Centrale, czyli największy dworzec kolejowy Mediolanu, i jeden z największych w Europie. Budynek zdecydowanie zwraca uwagę swoja nietypową architekturą. Jest to właściwie mieszanka różnych stylów, w tym secesji i Art déco, ale nie tylko. Czasami styl ten definiowany jest jako assyryjsko-mediolański. Budynek zaprojektowany w 1912 roku, posiada fasadę o 200 m długości i 72 m wysokości, była ona rekordowa na ówczesne czasy.

A gdy macie więcej czasu…

Niestety zabrakło nam czasu na dalsze zwiedzanie ale to nic – to będzie powód, aby wrócić tu jeszcze. W planach pozostaje jeszcze nowoczesna architektura Mediolanu, dzielnica mody oraz zwiedzanie muzeów.
Poniżej lista kilku miejsc wartych do zobaczenia – według mnie. Może ktoś akurat wybiera się do Mediolanu na dłuższy wypad i szuka inspiracji 😉

1. Architektura współczesna Mediolanu:

– Nowy mediolański kompleks targowy – zaprojektowany przez włoskiego architekta – Massimiliano Fuksasa. W połowie kwietnia zjawią się tu największe sławy świata designu, aby świętować Milan Design Week. Kompleks charakteryzuje fantazyjna linia szklanego dachu, który tworzy niepowtarzalny charakter wnętrza. Jego budowę ukończono w 2005 roku.
– Hotel NH Fiera – znajdujący się niedaleko kompleksu targowego Fuksasa. Hotel w formie dwóch czarnych wież, autorstwa słynnego, francuskiego architekta Dominique’a Perraulta. Został zaprojektowany w 2006 roku, a jego budowa została ukończona dwa lata później. Bryły obu wież są nieznacznie odchylone względem siebie, co dodaje budynkowi artystycznej ekspresji.
– Milano Citylife – nowa dzielnica mieszkaniowo-usługowa zaprojektowana na dawnych terenach targowych. Udział w projektach wzięły takie gwiazdy światowej architektury jak Zaha Hadid, Arata Isozaki i Daniel Libeskind. Całość o powierzchni zabudowy 400 255 m2 ma składać się z 3 wieżowców: 170-metrowego „żagla” (Libeskind), skręconej wieży o wysokości 185 metrów (Hadid) i najwyższego 215-metrowego drapacza (Isozaki). Projekt wywołał wiele kontrowersji, niektórzy uznali go za ostentacyjnie międzynarodowy – typowy przykład architektury, która może stać w dowolnym miejscu na świecie.
– Wieżowiec Velasca – proj. BBPR, utrzymany w duchu brutalizmu został wzniesiony w 1954 roku. Choć budynek stanowi jeden z symboli narodzin nowoczesnej włoskiej architektury, to całymi garściami czerpie z lokalnej tradycji.
– Wieżowiec Pirelli – (127,1 m) jest drugim najwyższym budynkiem Mediolanu. Został zaprojektowany w latach 50. przez włoskiego architekta Gio Ponti. Posiada nowatorską jak na ówczesne czasy formę. Jego szeroka bryła posiada stożkowate boki, przypominające dziób okrętu.
– Uniwersytet Luigi Bocconi – znajdujący się nieopodal ścisłego centrum budynek zaprojektowany przez dwie irlandzkie architektki z pracowni Grafton Architects. W 2008 roku budynek otrzymał miano najlepszego budynku na świecie według World Architecture Festival.
– Siedziba główna znanej marki odzieżowej Dolce&Gabbana – zaprojektowana przez pracownię Studio Piuarch. Projekt adaptuje dwie kamienice (z lat 20. i 60.) na potrzeby nowoczesnego kompleksu biurowego. Budynek został wykończony białym marmurem namibijskim, szkłem i płytami z surowej stali.
– Siedziba gazety Il Sole 24 Ore zaprojektowana przez Renzo Piano – znajduje się w zaadaptowanych budynkach pofabrycznych. Autorem projektu przebudowy jest słynny architekt Renzo Piano.

2. Muzea w Mediolanie:

– wymienione wcześniej Pinacoteca Ambrosiana oraz Pinacoteca di Brera a także Castello Musei Civici w Zamku Sforzów z licznymi dziełami sztuki wielkich mistrzów malarstwa. Tym razem zabrakło nam na nie czasu ale przy następnej wizycie na pewno się tam udamy.
– Muzeum Nauki i Technologii Leonarda da Vinci – mieszczące się w dawnym benedyktyńskim klasztorze. To bardzo dobrze wyposażone muzeum prezentujące historię rozwoju nauki i techniki począwszy od astronomii po najnowocześniejsze rozwiązania informatyczne. Najciekawsza jest jednak sekcja poświęcona tylko i wyłącznie znakomitym wynalazkom Leonarda da Vinci, które zostały tam w formie modeli odtworzone na podstawie oryginalnych szkiców mistrza.

3. Dzielnica mody:

Ulice Via Montenapoleone, Via Della Spiga, Via Manzoni i Via Sant’Andrea tworzą tzw. Quadrilatero d’Oro, gdzie znajdziemy butiki najsłynniejszych światowych projektantów. Między firmowymi salonami znajdują się również outlety, gdzie wyprzedawane są końcówki ekskluzywnych kolekcji.

4. Kościoły w Mediolanie (oczywiście oprócz wyżej wspomnianych):

– Kościół Santa Maria delle Grazie – renesansowa perełka. Dawny kościół dominikański, której budowniczym był między innymi Donato Bramante (jego dziełem jest wspaniałe prezbiterium zwieńczone kopułą). Wewnątrz znajduje się słynna Ostatnia Wieczerza Leonarda da Vinci (w dawnym klasztornym refektarzu). Do kościoła wejdziemy za darmo, aby jednak obejrzeć znajdujący się w muzeum obraz musimy kupić bilety wstępu, które trzeba rezerwować z dość dużym wyprzedzeniem i na konkretną godzinę.
– Kościół San Satiro – przy budowie tego XV- wiecznego kościoła Donato Bramante wykazał cały swój geniusz i w brawurowy sposób wykorzystał dobrodziejstwo iluzji. Z zewnątrz świątynia wygląda dosyć niepozornie, ukryta za niewielkim ogrodzonym wejściem, przed którym stoi stragan z kwiatami. Również pierwszy rzut oka, zaraz po wejściu do jej wnętrza, nie zapowiada oczekującej niespodzianki. Tym większe jest zdziwienie, gdy już zorientujemy się w czym tkwi sekret. Stojąc naprzeciw ołtarza i patrząc na widoczne za nim łuki i kolumny, można przypuszczać że całość kolumnady ma w przybliżeniu ok. 10 m. Po podejściu bliżej okazuje się jednak, że apsyda nie ma nawet 1 metra, a mistrz zaprezentował w tym miejscu kunszt doskonały, tworząc perfekcyjne złudzenie optyczne.
– Bazylika św. Ambrożego – jeden z najstarszych kościołów w Mediolanie – zbudowany został w IV wieku w stylu romańskim. Oprócz podziwiania pięknej architektury można udać się także do krypty, gdzie znajdują się szczątki św. Abrożego.
– San Bernardino alle ossa, kościół dekorowany ludzkimi kośćmi – zbudowany w XIII w.

5. Inne:

– Rzeźba przed Giełdą Papierów Wartościowych – na Piazza Affari autorstwa Maurizio Cattelan. Kontrowersyjna rzeźba w formie… „środkowego palca” o przewrotnym tytule „L.O.V.E.” (od pierwszych liter słów: libertà – wolność, odio – nienawiść, vendetta – zemsta, eternità – wieczność) obrazuje opinię artysty o ideologii faszyzmu (budynek, w którym ma siedzibę giełda, to architektoniczna spuścizna Włoch końca lat 20-tych i początku 30-tych XX w.), a także o świecie finansów. Wykonana z białego marmuru z Carrary olbrzymia rzeźba o wysokości 11 m. pojawiła się na mediolańskiej Piazza Affari w 2010 r. Początkowo miała tu stać – jako prowokacja – tylko przez krótki czas. Artysta zasugerował jednak, że jeśli pozostanie przynajmniej przez kilka lat dokładnie w tym samym miejscu, podaruje ją miastu. I ostatecznie, po licznych dyskusjach władnych, tak też się stało.

To już wszystko na dzisiaj. Mediolan podsumowałabym jako przede wszystkim miejsce inspiracji. Jest coś w tym mieście, co od wieków przyciąga znakomitych architektów, malarzy, muzyków, projektantów mody… Z pewnością jest to też jedno z tych miejsc, które ma tę niepowtarzalną atmosferę i duszę, miejsce, do którego się po prostu wraca. Ja wrócę na pewno 🙂 A jakie miejsca Wy ostatnio odwiedziliście? Do których macie ochotę jeszcze powrócić?

PS. Jeśli macie ochotę na film z Mediolanem w tle – to fascynujące miasto zagrało podobno (podobno, bo sama jeszcze nie widziałam) w „Jestem miłością” Luca Guadagnino z Tildą Swinton w roli głównej.

Rzućcie okiem na inne wyjazdowe wpisy:
Architektura Calatravy w Zurychu
Architektura na Malcie
W poszukiwaniu miejsc z duszą… Osiedle Nikiszowiec w Katowicach

Czytaj dalej...
Architektura Calatravy w Zurychu

Architektura Calatravy w Zurychu

Wnętrze Biblioteki Wydziału Prawa na Uniwersytecie Zurychskim.

Jakiś czas temu miałam okazję poznać i zwiedzić nieco Szwajcarię, a dokładniej Genewę i Zurych. Zawsze przy okazji takich wyjazdów sprawdzam sobie, jaka ciekawa architektura jest w danym miejscu, co warto zobaczyć. Jako, że muzeum najsłynniejszego szwajcarskiego architekta w Zurychu (chyba nie muszę pisać, o kogo chodzi, PS. Ciekawostka – wizerunek owego architekta widnieje na banknocie 10-frankowym!) było jeszcze zamknięte (czynne od kwietnia…), postanowiłam poprawić sobie humor, odwiedzając dwa miejsca w tym mieście, zaprojektowane przez innego ale równie wielkiego architekta hiszpańskiego.

Santiago Calatrava to hiszpański architekt, rzeźbiarz i inżynier budownictwa, twórca wielu oryginalnych budowli, m.in. dworców kolejowych, terminali lotniczych, mostów i wieżowców. Z miastem Zurych związany jest od młodych lat – to tutaj odbył studia z dziedziny konstrukcji na prestiżowym uniwersytecie technicznym ETH. Tutaj też obronił doktorat i rozpoczął działalność zawodową.

Biblioteka Wydziału Prawa na Uniwersytecie Zurychskim

Budynek uczelni a poniżej widok na dach ze świetlikiem biblioteki.
Detail

Kanton Zurychu i Uniwersytet zleciły firmie Calatravy przygotowanie nowego obiektu dla wybitnej biblioteki szkoły prawniczej i rzadkich kolekcji książek. Calatrava zaproponował wykorzystanie dziedzińca jako atrium, tworząc strukturę uzupełniającą w stosunku do pierwotnej. Po pierwsze, architekt dodał dwupiętrową lekką konstrukcję stalową do dolnych skrzydeł istniejącego budynku. Stalowe słupy i belki tworzą półki, które podpierają płyty podłogowe i umożliwiają oparcie nowej konstrukcji na istniejącym budynku. Fasada ścian kurtynowych charakteryzuje się cienkimi, eleganckimi profilami okiennymi i poziomymi zasłonami przeciwsłonecznymi. Calatrava zaprojektował bibliotekę jako stos sześciu owalnych pierścieni, zawieszonych jako niezależna struktura na prostokątnym dziedzińcu. Ta kaskada galerii jest wspierana z czterech ścian dziedzińca, pozostawiając fasadę dziedzińca budynku praktycznie nietknięte. Przestrzenie czytelnicze tworzą owalne pierścienie, a każda przestrzeń robocza posiada biurko wbudowane w przegrodę wewnętrznej krawędzi owalu. Kierując się do środka, czytelnicy mogą spojrzeć na 20 metrów w górę przez pustkę w rdzeniu owalnych pierścieni. Pierścienie wykończone są drewnianymi listwami, a wnęki między nimi absorbują dźwięk i sprawiają, że biblioteka jest cicha. Obszary robocze są ustawione tak, aby każdy czytelnik posiadał odrobinę intymności przy pracy, przy jednoczesnym łatwym dostępie do wspólnej przestrzeni regałów książek. Miedziany dach nad biblioteką i dziedzińcem posiada przeszklony świetlik, dzięki któremu światło dzienne przenika swobodnie do wnętrza pomieszczenia. Wybór miedzi harmonizuje z materiałami stosowanymi w otaczających budynkach.

Piękny rysunek kaskadowych galerii wykończonych drewnem.




Drewno na ścianach, szkło na suficie dopełnia posadzka z jasnych, marmurowych płyt.

Znając choć trochę architekturę Calatravy, nie sposób nie rozpoznać w tej realizacji dzieła tego architekta. Obiekt zachwyca swoją formą, lekkością, dużą ilością światła, miękkością, nietypową geometrią – czyli tymi typowymi cechami architektury Calatravy, za które tak go lubimy. Niesamowite jest również to… jak jest tam cicho. Nie słychać żadnych szmerów, szeptów, ma się wrażenie, że nikogo tam nie ma, choć w rzeczywistości z biblioteki korzysta wiele osób. Jetem pewna, że jest to idealne miejsce do nauki, nie nadto rozpraszające, wyciszające (dosłownie 😉 ), nastrajające do skupienia.

Miejsca cichej pracy indywidualnej zapewniono od wewnątrz, tuż przy barierce, pośrodku usytuowano stoliki do pracy zespołowej a regały z książkami usytuowano przy zewnętrznym obwodzie. Dzięki temu uudało się uzyskać układ, w którym nikt sobie nie przeszkadza.
Mimoa
Flickr.jpg
Detail

Stacja kolejowa przy placu Stadelhofen

ArchDaily
Widok na stację z góry.

Projekt Calatravy (we współpracy z Arnoldem Amslerem i Wernerem Rüeggerem) powstał w wyniku wygranego konkursu, ogłoszonego przez Koleje Szwajcarskie, które postanowiły odnowić, rozbudować i dodać funkcję komercyjną łącząc podziemne przejścia istniejącej stacji kolejowej w sercu Zurychu na placu Stadelhofen. Projekt obejmuje nie tylko platformę dla pasażerów i pasaż handlowy, ale również balustradową promenadę, trzy mosty, schody, windy oraz podparcie kabli zasilających. Był pierwszym nagrodzonym projektem Calatravy.

urban-architecture-now
Szkic architekta pokazujący projektowany układ wkomponowany w zbocze wzgórza.



Stacja miała powstać w gęstym miejskim terenie między placem Stadelhofen a wzgórzem Hohenpromenade, kiedyś bastionem fortyfikacji starego miasta. Aby ułatwić przepływ pasażerów, w projekcie zaproponowano utworzenie schodów po obu stronach starego budynku. Calatrava miał trudne zadanie – musiał zaproponować takie rozwiązanie, który respektowało teren, ale mogło zostać wdrożone bez zwłoki. Nad stacją zaproponowana została promenada, wzmocniona krętą siatką, tworząca zielony „baldachim”. Podróżni przyjeżdżający na stację mogą wejść na platformę za pośrednictwem schodów, windy lub przechodząc na drugą stronę torów przez mosty. Most drogowy biegnie zgodnie z nachyleniem stoku, most dla pieszych jest wspierany przez trójkątną strukturę, natomiast drugi most dla pieszych, posiada charakterystyczną dla tego architekta, rzeźbiarską formę. Pokrycie otwartej platformy to zakrzywiony baldachim, wykonany z półprzezroczystego szkła, które umożliwia filtrowanie światła do środka przez prefabrykowane elementy z cegły szklanej. Konstrukcje betonowe zostały odlane na miejscu przy użyciu deskowania jednoczęściowego, które przesuwano i dopasowywano do kształtu dla każdego etapu odlewania. Odsłonięty betonowy sufit wydaje się być dwoma oddzielnymi elementami, które spotykają się w środku, jest to jednakże jedna, ciągła, falująca powierzchnia.

Wejście na jeden z mostów dla pieszych.




Miejsce do odpoczynku, które latem pokryje się piękną zielenią.
Wejście na najwyższy poziom.

Będąc raz na stacji, nie sposób stwierdzić, czy dobrze spełnia ona swoją podstawową funkcję. Z pewnością jest to obiekt nietypowy, wyróżniający się z otoczenia, ale też współgrający z nim. Bardzo podoba mi się, jak stacja wkomponowuje się w zbocze. Projekt obejmuje nie tylko samą stację, ale też kilka pomostów prowadzących na promenadę dla pieszych nad nią. Wczesną wiosną, ażurowe zadaszenie promenady były jeszcze niezazielenione, ale z pewnością, gdy zieleń opanuje w całej swojej krasie stalową konstrukcję, miejsce zyska jeszcze więcej uroku. Już teraz widać było, jak dużo ludzie lubi spędzać tam czas, choć i pora roku i pogoda były jeszcze niesprzyjające.

mapio.net
Podziemna część stacji.
www.flickr.com

Będąc w Zurychu, polecam Wam serdecznie obejrzenie tych miejsc. Oba projekty są niezwykłe, widać w nich jak ważne są dla projektanta: geometria, struktura i natura, będąca niewyczerpanym źródłem inspiracji. Wykształcenie inżyniersko-architektoniczne połączone z wyobraźnią i talentem rzeźbiarskim pozwalają Calatravie tworzyć niezwykłe obiekty, które zdają się przeczyć prawom fizyki. Nie dziwi więc, że został on okrzyknięty przez „Time Magazine” poetą szkła i stali, kiedy w 2004 r. przyznano mu tytuł Innowatora Roku.

Czytaj dalej...
Architektura na Malcie

Architektura na Malcie

Zapraszam Was na krótką wycieczkę po architekturze na uroczej wysepce na Morzu Śródziemnym.

Jakiś czas temu miałam okazję poznać co nieco to miejsce i chciałabym się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami co do tamtejszej architektury oczywiście.

A więc w kilku punktach – jak wygląda architektura na Malcie?

URBANISTYKA:

    • miasteczka lokowane zazwyczaj na wzgórzach, oczywiście inaczej jest w przypadku miejscowości portowych, rybackich wiosek itp.
01 Malta urbanistyka widok pejzaż punkt widokowy morze zabudowa architektura wnętrza
    • współczesna architektura powstająca chaotycznie, głównie hotele, mieszkaniówka
    • typy zabudowy – mniejsze miasta (czyli praktycznie wszystko oprócz Valetty – stolicy) – głównie kamieniczki jedno- dwupiętrowe, czasem wyższe, na obrzeżach wille z niewielkimi ogrodami; nowsza architektura to bloki/hotele o podobnym wyglądzie oraz sporadycznie duże sklepy; dużo kościołów, często barokowych; przy farmach domki o prostej formie (prostopadłościany); szkoły/szpitale itp. również o prostej formie – prostopadłościan lub połączone prostopadłościany, jeśli starsze to ze zdobieniami na elewacji
02 Malta plac kościół architektura zabudowa
Typowy plac z zabudową – wyasfaltowany i dostępny dla samochodów, często też autobusów z niską zabudową kamienic
03 Malta wąska uliczka architektura wapień
Mniejsze uliczki
04 Malta wąska uliczka architektura wapień

…i jeszcze mniejsze uliczki

…i trochę większe w stolicy:

05 Malta wąska stroma uliczka architektura kamienice wapień stolica valetta
06 Malta ulica uliczka architektura kamienice wapień stolica valetta
    • zazwyczaj w danej miejscowości dominuje kościół/kościoły
07 Malta kościół na wzgórzu wapień widok
08 Malta plac kościół architektura zabudowa
Typowy plac z kościołem jako dominantą
    • brak (lub bardzo mało) ogrodów i zieleni
09 Malta czerwona angielska budka telefoniczna park
Jeden z niewielu znalezionych parków z typową angielską budką telefoniczną

ARCHITEKTURA:

    • kamień, kamień, kamień – materiał wykończeniowy jak i budowlany (bez względu na funkcję budynku) a także główny element krajobrazu
10 Malta widok zabudowa urbanistyka
11 Malta widok zabudowa urbanistyka
    • płaskie dachy, proste formy
    • kolorystyka elewacji – kamień, rzadko tynkowany i malowany w kolory…kamienia, stolarka – ciemno zielona i ciemno czerwona, również wszystkie odcienie niebieskiego – od błękitu po granat, ślusarka – najczęściej w kolorze złotym
12 Malta zabudowany balkon ciemnnozielony
13 Malta czerwone drzwi stolarka architektura wapień
14 Malta niebieskie drzwi stolarka architektura wapień
15 Malta błękitne drzwi stolarka architektura wapień
    • mało nowej architektury, a jeśli jest to na niezbyt wysoki poziomie
    • dużo niszczejących starych willi, kamienic, które (jak to miało miejsce w Sliemie) są nieraz wyburzane (!), żeby wybudować hotele, apartamentowce
16 Malta widok morze zatoka valetta
Widok na apartametowce w Sliemie
    • dużo rozpoczętych i porzuconych budów, np. kompleksów bloków/hoteli
    • w starszej architekturze mała ilość otwartych balkonów, a jeśli już to są to małe balkony, w nowszej – większe i głębsze zadaszone balkony przy każdym pokoju w hotelu czy mieszkaniu, przez co z daleka budynki wyglądają, jakby miały okna bez szyb
17 Malta widok morze zabudowa architektura
    • niewykorzystane płaskie dachy – za dużo słońca (całkiem płaskie, najczęściej nawet niezabezpieczone przed deszczem – tzn. bez spadków, odwodnienia, jedynie otwory w niskich attykach, żeby woda swobodnie mogła spływać po elewacji, ewentualnie rynnami)
    • typowe całkiem zabudowane balkony
18 Malta zabudowane balkony zielone valetta stolica
29 Malta zabudowany balkon niebieski
20 Malta zabudowane balkony kolorowa stolarka valetta stolica
    • często aluminiowe, przesuwne okna
21 Malta aluminiowa ślusarka przesuwne okna
    • często okiennice
22 Malta niebieskie okiennice architektura wapień
23 Malta okiennice architektura wapień
    • typowe drewniane drzwi dwuskrzydłowe z klamkami/gałkami/kołatkami pośrodku skrzydeł – wg mnie pozostałość p wpływach Anglików
24 Malta czerwone typowe angielskie drzwi kołatki stolarka architektura wapień
    • domy często mają swoje nazwy lub patronów – świętych przedstawionych na ozdobnych tabliczkach
25 Malta tabliczka cermiczna domy nazwane
26 Malta tabliczka cermiczna domy nazwane imiona świętych

ARCHITEKTURA WNĘTRZ:

    • wewnątrz –poszukiwanie ochłody, w związku z czym:
      • posadzki – płytki, lastriko, kamień, marmur
27 Malta architektura wnętrz wapień kamień
źródło: Pinterest
    • ściany – gładkie
28 Malta architektura wnętrz wapień kamień
źródło: www.bedandbreakfast.eu
    • brak ogrzewania
    • stare budynki – wentylatory przy lampach, nowe – klimatyzacja
29 Malta architektura wnętrz grube zasłony typowy pokój wentylator sufitowy
źródło: www.chevron.co.uk
Typowe mieszkania do wynajęcia – płytki i wentylatory przy lampach sufitowych we wszystkich pomieszczeniach
30 Malta architektura wnętrz wentylator sufitowy typowa kuchnia płytki
źródło: Modern Apartment Rental in St. Julians Malta
31 Malta architektura wnętrz typowy pokój
źródło: www.ldesignsmalta.com
    • okiennice lub grube, nieprześwitujące zasłony, czasem podwójne
32 Malta architektura wnętrz przesuwne drzwi
źródło: www.hotelroomsearch.net
    • wystrój, meble – niewyróżniające się niczym szczególnym
    • brak dostępności drewna – niewielka ilość w meblach (rzadko), stolarce (głównie drzwiowej)
  • uwaga – duża wilgotność powietrza – czasem czuć te wilgoć w budynkach, ciężko też wysuszyć pranie a pościel sprawia wrażenie nieprzyjemnie wilgotnej

Ciągle jestem pod wrażeniem, jak taka mała wysepka (mniej więcej wielkości Krakowa) i jej mieszkańcy zdołali wykształcić swój język, kulturę, styl… Wyspy Malty to oczywiście nie tylko architektura (której pierwsze ślady na tym terenie pochodzą jeszcze z prehistorii, a istniejące pozostałości budowli są starsze niż egipskie piramidy), ale także niezwykła „architektura” krajobrazu naturalnego. Także jeśli nie macie pomysły, gdzie następnym razem wybrać się na urlop – gorąco polecam Wam właśnie to miejsce!

33 Malta widok architektura zabudowa
34 Malta azure window skały morze
35 Malta klify skały morze
36 Malta wioska rybacka kolorowe łódki

37 Malta zatoka paradise bay złocista plaża skały morze

Czytaj dalej...