Przeglądnięte przez
Tag: materiały

Jak połączyć styl vintage i nowoczesność w mieszkaniu?

Jak połączyć styl vintage i nowoczesność w mieszkaniu?

Dzisiaj zapraszam Was na zupełnie coś innego – czyli wpis gościnny autorstwa Kasi Lasockiej, redaktor bloga Morizon. Jest mi bardzo miło móc gościć na tak doświadczoną blogerkę, nie tylko ze względu na to, iż blog z-dusza.pl należy raczej do tych mniejszych ale także ze względu na chęć poruszenia przez nią bliskiego mi tematu.
Połączenie stylu vintage i nowoczesnego to coś, co sama uwielbiam i chętnie stosuję w swoim wnętrzu. O stylu vintage we wnętrzach pisałam ogólnie w tym wpisie, natomiast dzisiaj przeczytacie o konkretnych sposobach, jak można z powodzeniem łączyć ze sobą elementy vintage z tymi całkiem nowoczesnymi. Zapraszam!

Jak połączyć styl vintage i nowoczesność w mieszkaniu?

Styl vintage kocha kontrasty i umiejętnie łączy stare z nowym. To nurt, w którym dozwolone są nieschematyczne połączenia materiałów, kolorów oraz form. Nic w tym dziwnego, bo przecież przeciwieństwa się przyciągają – nie tylko w życiu, lecz także we wnętrzach. Co otrzymamy z fuzji surowej, minimalistycznej nowoczesności z barwnym miszmaszem i nostalgiczną nutką vintage? Miejsce pełne ciepła i niepowtarzalnego uroku!

Dwa style, dwa sposoby połączenia

W tym szaleństwie musi być jednak metoda, dzięki której z chaosu staromodnych mebli i geometrycznych dekoracji wyłoni się efektowna całość. Jednym ze sposobów na to, by umiejętnie zestawić teraźniejszość z przeszłością, jest dekoracja nowoczesnego wnętrza meblami i bibelotami z poprzednich epok, które wprowadzą do aranżacji odrobinę przytulności i przełamią panoramę ascetycznych rozwiązań. Na tle – charakterystycznych dla współczesnych kierunków urządzania – materiałów wykończeniowych, takich jak beton, cegła, szkło czy stal świetnie prezentować się będą masywne komody i stoliki z ciemnego drewna, które dodatkowo mogą posłużyć do wyeksponowania smukłego ekranu TV, stanowiąc jednocześnie niebanalny równoważnik między światem innowacji, który kształtuje bieżące trendy, a awangardowymi przedmiotami sprzed kilkudziesięciu lat.

Styl vintage daje swobodę w wyrażaniu siebie, więc tylko od nas zależy, jaką ścieżką urządzania pójdziemy. Drugi sposób kompilacji tych dwóch nurtów jest bardziej unikatowy i charakterny. Jeśli zależy nam na tym, by czar przeszłości objął przewagę nad oszczędnym designem XXI wieku, skierujmy uwagę na bazę w stylu vintage, przełamaną kilkoma nowoczesnymi akcentami. Pasiasty dywanik z frędzlami, tapeta z motywem pepitki, kratki czy kwiatów, piękny kilim pamiętający czasu PRL-u czy ciężkie, żakardowe zasłony będą świetnym tłem dla minimalistycznych kompozycji: modułowej sofy, prostych mebli i uniwersalnej gamy tonacji na ścianach i podłogach. Ich powściągliwy charakter nieco złagodzi szalony, niekiedy przypadkowy zestaw dodatków.

Jakość, czyli sekret ponadczasowej aranżacji

Mimo że styl vintage nie stroni od oryginalnych rozwiązań „z duszą”, unikajmy przepychu i nagromadzenia detali. Czasem warto postawić na jeden mocny akcent, jak odrestaurowana komoda znaleziona na strychu u babci, awangardowa narzuta czy wygodna kanapa obita tkaniną w musztardowym wydaniu, by wystrój nabrał nietuzinkowego klimatu. Najważniejszym kryterium, jeśli chodzi o urządzanie mieszkania, którego inspiracją był duet vintage i nowoczesność, jest jakość, bo ponadczasowość stawia wysokie wymagania, zwłaszcza w aspekcie właściwości materiałów i ich trwałości! Starannie wykończone meble, kunsztowna porcelana czy prawdziwe drewno występujące w roli parkietu z wiekiem nie będą się starzeć, a jedynie – niczym wino – nabierać szlachetności.

Świat kolorów kontra podstawowe trio bieli, czerni i szarości

Paleta kolorów stylu vintage jest twórczą mieszanką. Nie ma w niej barw zakazanych – w przeciwieństwie do kierunku nowoczesnego, gdzie królują biel, szarości i subtelne beże. Kompromisem będzie zatem wykorzystanie uniwersalnego tła złożonego z jasnej tonacji i ocieplenie go kaskadą multikolorowych ozdób, chociażby w odcieniu czerwieni, butelkowej zieleni, granatu, fioletu czy żółci. Dzięki temu wnętrze nie straci nic ze swojego minimalistycznego sznytu, a jednocześnie zachowa wesoły urok vintage. Łagodne tło rozświetli aranżację i w niczym nie ograniczy kreatywnej inwencji urządzającego, pozwalając na spontaniczność i pełen luz!

Wpis gościnny autorstwa Kasi Lasockiej – miłośniczki wnętrzarskich metamorfoz i redaktorki bloga morizon.pl.

Czytaj dalej...
Plany aranżacyjne do kuchni

Plany aranżacyjne do kuchni

Dziś chciałbym Wam opowiedzieć o pomieszczeniu, które miało przejść delikatną metamorfozę, a które spowodowało lawinę zmian w moim mieszkaniu. Zaczęło się niewinnie – w kuchni miały być wymieniane fronty szafek kuchennych, gdyż istniejące były już nieco zniszczone. Potem doszedł pomysł ze zmywarką, ale okazało się, że żadna z istniejących szafek nie odpowiada wymiarami pod zmywarkę. Wtedy stwierdziłam, że skoro jedno „pudełko” trzeba wymienić, może wymienić jeszcze blat oraz starą kuchenkę i zlew zamienić na te wpuszczane w blat. Wtedy okazało się, że takie zmiany będą kosztowały niewiele mniej od nowej kuchni… Także powstała nowa kuchnia. Za nową kuchnia poszły nowe sprzęty kuchenne no bo jak to wstawić stare do pięknych, świeżutkich mebli? A że nowe sprzęty to nowe rozwiązania – nareszcie wymarzona zmywarka, piekarnik z mikrofalówką i płyta indukcyjna. No właśnie – płyta indukcyjna. Co to oznacza? Rezygnację z usług gazownictwa, zamknięcie dopływu gazu do mieszkania, odcięcie rury gazowej oraz przekucie się przez cały przedpokój i pół kuchni z trzecią fazą (która na szczęście była doprowadzona do mieszkania, ale nie do kuchni). Przekucie się przez większość ścian w przedpokoju poskutkowało niestety wymuszonym remontem przedpokoju, ale to już historia na inny wpis.

Zapraszam Was wiec na plany aranżacji nowej kuchni wraz z opisem wszystkich perypetii z tym związanym.

UKŁAD/LOKALIZACJA

Kuchnia zlokalizowana jest od północnej, frontowej części bloku. Jeśli chodzi o wymiary, nie jest to największa kuchnia, jaką można sobie wymarzyć, ale jest całkiem spora i wygodna jak na 60-metrowe mieszkanie. Jest to kuchnia zamknięta, dostępna z przedpokoju. Jest doświetlona dużym oknem od frontu i dodatkowym oknem balkonowym na ścianie bocznej, jest więc naprawdę jasna. Od boku ma wyjście na mały taras. Z powodu tego wyjścia na taras ciąg kuchenny można właściwie umieścić tylko na jednym z dłuższych boków. Dla mnie jest to jednak wystarczające.

Uproszczony plan kuchni.

KUCHNIA PRZED REMONTEM

Wchodząc do kuchni przed remontem, mam wrażenie, że robiła ona dość dobre wrażenie – jak już wspomniałam, kuchnia jest jasna. Wrażenia tego dopełniały białe ściany i białe meble kuchenne. Na pierwszy rzut nie wyglądała na tak zniszczoną i starą, jaka jest w rzeczywistości – meble były jeszcze po starych właścicielach, miały około 18 lat! Ale gdy przyjrzeć się jej bliżej – meble były już dość zniszczone, sprzęty starodawne a wielki zlewozmywak dukomorowy z ociekaczem nakładany na szafki, zabierał większość blatu roboczego, przez co kuchnia w użytkowaniu była dość niewygodna. Ponadto, szafki nie na jednej tylko ścianie nie wystarczały na wszystkie kuchenne sprzęty, przetwory itp. I część tych rzeczy stała po prostu na szafkach górnych, co doprowadzało mnie do szału. Przestrzeń międzyszafkowa wypełniona była na jednej ścianie dość ładnymi (ale jakże niepraktycznymi) dużymi, białymi płytkami, na drugiej, krótszej ścianie płytkami szaro-srebrnymi, co również mnie denerwowało. Pod przeciwległą do mebli kuchennych ścianą stał stół z krzesłami, który choć stary i niezbyt ładny, dobrze pełnił swoją funkcję i służył za dodatkowy blat roboczy, gdy zachodziła taka potrzeba (czyli właściwie za każdym razem). Choć stół wraz z krzesłami postanowiłam wymienić, jego lokalizacja i wielkość mi odpowiadają – wielkość kuchni pozwala na równoczesna pracę przy blacie roboczym i siedzenie przy stole dla 3-4 osób. Całości dopełniała lampa w stylu industrialnym, w której nie wiem co mi się jeszcze niedawno tak podobało. Miała nawet swoje imię – „beton zbrojony”, gdyż składała się z betonowej oprawy w metalowym abażurze. Na ścianie z drzwiami od przedpokoju znajdowała się galeria talerzy, płytek przywiezionych z podróży, którą planuję zachować, ale raczej nie w tym miejscu. I to właściwie wszystko jeśli chodzi o kuchnię.

Jak widać, kuchnia przed remontem była bardzo jasna i na pierwszy rzut oka nie prezentuje się tak źle, chyba dzięki ścianom, sprzętom i meblom w tym samym – białym kolorze.
Na górze stało mnóstwo dodatkowych rzeczy, które nie mieściły się w szafkach. Wielki zlew zabierał mnóstwo miejsca w ciągu roboczym.
Widoczne srebrne płytki nie pasowały zupełnie do koncepcji nowej kuchni.

POMYSŁ NA WNĘTRZE

Pomysł na wnętrze nie powstał od razu a etapami. Jak to się mówi – szewc bez butów chodzi – nigdy nie powstał kompletny projekt aranżacji kuchni a raczej fragmenty jak projekt mebli na zamówienie. Poza tym lubię urządzać wnętrze powoli, zobaczyć, co mi się w nim sprawdza, jak nowa rzecz komponuje się z tymi już istniejącymi. Często okazuje się, że coś, co w naszej wyobraźni czy na obrazku ze sobą pasuje, w rzeczywistości już niekoniecznie. To, co wiedziałam na pewno, to, że chcę, aby kuchnia dalej była jasna i najlepiej biała, zarówno jeśli chodzi o ściany jak i meble. Podłoga na pewno zostaje ta sama. Stanowią ją średniej wielkości matowe, ciemnoszare płytki, których może nie uwielbiam, ale są w porządku – są praktyczne, nie widać tak na nich każdej plamki. Istotną kwestią w kuchni jest także blat – nie lubię blatów laminowanych, zwłaszcza udających takie z innych materiałów, np. z drewna. Drewnianego blatu również nie chciałam, gdyż po pierwsze jakoś nie pasował mi do mojej koncepcji kuchni, a po drugie jest trudny w użytkowaniu (bo w grę wchodził tylko blat olejowany). To ciągłe uważanie oraz konieczność olejowania go co jakiś czas to zupełnie nie dla mnie. Do mojej wymarzonej białej kuchni bardzo za to pasował blat marmurowy. Choć jestem zwolenniczką naturalnych materiałów, a nie takich, co je jedynie udają, wiedziałam, że prawdziwy blat marmurowy również jest trudny w użytkowaniu – marmur jest materiałem chłonnym i może wchłonąć np. rozlane wino. No i jest drogi. Materiałem, który dość dobrze go udaje jest Laminam – czyli spieki kwarcowe. W dodatku jest to materiał wyprodukowany z „kamieni” także nawet w dotyku przypomina kamień. Jest też twardy i odporny na zabrudzenia. Jednak niestety okazało się, że jest poza moim zasięgiem finansowym, i to dość sporo – wycena blatu oraz wypełnienia przestrzeni międzyszafkowej o długości 2,70m wyszła na… 11 000zł. Sam blat kosztowałby ok. 6 000zł. Inne materiały podobne są w porównywalnych cenach także musiałam się pożegnać z moim marzeniem… No i niestety stanęło na nienawidzonym blacie laminowanym, udającym (o ironio!) marmur. Ale nie zakładam, że tak będzie na zawsze 😉
Po upadku pomysłu zastosowania Laminamu na ścianie w przestrzeni międzyszafkowej doszłam do wniosku, że istniejące płytki, choć ładne, muszą zostać wymienione. Po pierwsze, choć tak jak szafki mają wymiar 60cm, to niestety mijają się z podziałem frontów, na co nie mogę patrzeć. Po drugie, pomiędzy nimi jest biała fuga a to bardzo zły pomysł w kuchni, przynajmniej w mojej kuchni. Nowe płytki na pewno będą białe, gładkie, drobne i z ciemnoszarą fugą – może jakaś mozaika, może heksagony a może płytki metro układane w jodełkę.

Większość dodatków w mieszkaniu mam w kolorze mosiądzu (lub z mosiądzu) także postanowiłam ten kolor wprowadzić także do kuchni np. w postaci uchwytów, lampy. Wydaje mi się, że ten kolor (i materiał – mosiądz) nada kuchni bardziej eleganckiego, retro wyrazu, o co mi właśnie chodzi.
Co do koloru białego – po namyśle stwierdziłam, że jednak cała biała kuchnia byłaby nudna. Postanowiłam więc nieco ją urozmaicić, wybierając inny kolor na szafki dolne. Aby tak bardzo nie szaleć, postawiłam na ciemnoszary, dokładnie w kolorze płytek na podłodze. Kontrast pomiędzy dolnymi, dość ciemnymi frontami a górnymi białymi został pokreślony za pomocą zastosowania ramek i uchwytów na dolnych szafkach i pozostawieniem frontów górnych szafek gładkich (zamykanych na dotyk). Dzięki temu zabiegowi górne szafki wydają się lżejsze, co było szczególnie istotne ze względu na to, iż są one podwójne – sięgają do sufitu. Podwójne górne szafki pomieściły wszystkie dodatkowe sprzęty i rzadziej używane przedmioty kuchenne, które w starej kuchni nie mieściły się w szafkach. Jako uchwyty wybrałam złote gałki o prostej formie z Ikei.

Cokół pod szafkami na razie jest biały, ale nie podoba mi się w takiej formie – myślę nad wymianą (lub pokryciem go) na metalowy w kolorze złotym. Nie wiem jednak, gdzie taki znaleźć – będę jeszcze szukać.

Oprócz szarości na szafkach zdecydowałam się na wprowadzenie jeszcze jednego koloru – w postaci lamperii na ścianie. Myślę, że będzie ona w ciemnoniebieskim, lekko szarym odcieniu. Zbieram stare naczynia w niebieskim kolorze lub z niebieskim wzorkiem także myślę, że wszystko razem będzie się dobrze komponować. Lamperia będzie się znajdowała na ścianie ze stołem także będzie dodatkowo pełniła funkcję ochronną – liczę na to, że na ciemnym kolorze nie będzie tak bardzo widać ewentualnych plamek. Zastanawiam się również, czy nad lamperią nie położyć listwy ozdobnej odcinającej. Listwa nadałaby bardziej retro klimatu i boję się, że będzie tego aż za dużo, ale z drugiej strony ochraniałaby ścianę przed uderzeniami odsuwanych krzeseł.
Przez zastosowane kolory kuchnia może wydawać się nieco zimna, dlatego planuję ocieplić ją drewnianym stołem i krzesłami z plecionymi siedziskami, dużą ilością żywej zieleni oraz naturalnych dodatków z wikliny, terakoty i mosiądzu. Myślę nad powieszeniem w kuchni mosiężnej lampy z dwoma żarówkami na długich kablach i owinięcie ich na relingu zawieszonym u sufity lub dużej gałęzi. Do tego wyobrażam sobie zawieszone na relingu czy gałęzi roślin zwisających np. bluszczu, oplątwy. Ledowe żarówki zlikwidują problem nadmiernego nagrzewania roślin. W nową kuchnie idealnie wpasuje się wózek-barek z Ikei, na którym planuję wyeksponować przyprawy, mąkę, oliwę i inne często używane składniki w prostych słoikach i butelkach. Mam dylemat co do okien – nie wiem, czy wieszać w nich istniejący karnisz a co za tym idzie firany i/lub zasłony czy np. postawić na rolety rzymskie. Kiedyś nie wyobrażałam sobie okien bez firan i zasłon, ale w kuchni to jednak niezbyt praktyczne (na parapecie zawsze mam dużo kwiatów i ziół). Nad tym muszę się jeszcze zastanowić. Na ściany z pewnością wrócą talerze i płytki z podróży w postaci kolażu, może pomiędzy nimi wylądują grafiki – nazbierałam ich już całkiem sporo, ale na razie nie są nigdzie powieszone. Jak na razie to koniec planów, choć na pewno coś jeszcze po drodze wymyślę.

Kolaż z opisanymi wyżej pomysłami do nowej kuchni.

STAN OBECNY

Na stan obecny zostały zrobione instalacje (hydraulika pod zmywarkę oraz doprowadzona 3 faza pod płytę indukcyjną) oraz zamontowane meble. Niestety meble przyszły wcześniej niż było to zakładane, także do układania płytek i malowania trzeba będzie je ściągać i na nowo montować. Ale dzięki temu mogłam się z nimi „obyć” i pod nie dobrać płytki i resztę wystroju.

Za jakiś czas z pewnością przedstawię efekt końcowy lub chociaż następny etap.

Co myślicie o takiej kuchni? Coć trochę z przestrachem, to czekam na Wasze komentarze.

A tutaj znajdziecie więcej inspiracji do wnętrz:
Inspiracja tygodnia – lamperia w nowoczesnym wydaniu
18 sprytnych pomysłów do kuchni
Remont małej łazienki

Czytaj dalej...
Najciekawsze czarne domy w Polsce | Najciekawsze domy jednorodzinne w Polsce cz. 1

Najciekawsze czarne domy w Polsce | Najciekawsze domy jednorodzinne w Polsce cz. 1

Zapraszam na pierwszy wpis z nowej serii: „Najciekawsze domy jednorodzinne w Polsce”. Zamierzam w niej pokazywać po 3 najciekawsze według mnie projekty i realizacje domów jednorodzinnych z podziałem na kategorie. Zacznijmy od tych, które wpisują się w bardzo mocny ostatnio trend w architekturze nowoczesnej, czyli czerń na elewacji.

Czerń na elewacji to temat kontrowersyjny. Myślę, że wciąż ma on więcej przeciwników niż zwolenników, niemniej jednak widać, że pomysł ten cieszy się coraz większym powodzeniem.
Czerń od dawna jest z powodzeniem stosowana w architekturze użyteczności publicznej. Kolor ten nadaje budynkom wyrazistości, charakteru, podkreśla ich bryłę. I dobrze – ponieważ według mnie, to tego typu architektura powinna się wyróżniać w otoczeniu. W końcu ma ona służyć ludziom, wszystkim ludziom, więc niech będzie widoczna, nietypowa i najwyższej klasy.

Jeśli chodzi o stosowanie czerni w architekturze domów jednorodzinnych, mam co do tego mieszane uczucia. Z jednej strony, kolor ten na pewno nie wpływa pozytywnie na kwestię ładu przestrzennego. Wszak, ile innych domów będzie w tym kolorze? Z drugiej strony, w Polsce powstaje coraz więcej domów nietypowych, o architekturze ponadprzeciętnej. Wymóg stosowania w nich dachów z czerwonej dachówki czy elewacji w pastelowych kolorach wydaje się więc być zupełnie bez sensu. Taka architektura potrzebuje odpowiedniej oprawy i tu kolor czarny może się sprawdzić wyśmienicie.

Poniżej przedstawiam Wam 3 najciekawsze domy o czarnych elewacjach (i nie tylko), z czego dwa to realizacje a jeden jest na etapie projektu.

1. Dom jednorodzinny w Krostoszowicach.

Projekt: RS+ Robert Skitek
Etap: zrealizowany

lupek.pl

Dom jednorodzinny projektu pracowni RS+ Robert Skitek z pewnością można nazwać ekspresyjnym. Jego odważną formę podkreślono dodatkowo nietypowymi dla elewacji kolorem i materiałem. Czarny łupek zastosowany na elewacji i dachu kontrastuje z jasnym wnętrzem domu, w którym dominuje biel i drewno. O łupku pisałam już we wpisie o nowoczesnych materiałach elewacyjnych, tutaj możecie zobaczyć, jak faktycznie prezentuje się na nowoczesnej elewacji domu. Z dostępnych typów kryć (chodzi o kształt oraz sposób mocowania i układania łupka) wybrano krycie podwójne prostokątne, które jeszcze bardziej wydobywa żywą formę obiektu. Łupek to odpowiedź dla osób poszukujących trwałego, ale i naturalnego materiału na elewację. Dzięki swoim właściwościom, można go zastosować również na dachu, co pozwala uzyskać tak pożądany dzisiaj nowoczesny efekty całkowicie jednolitej, minimalistycznej bryły.

fot. Tomasz Zakrzewski
fot. Tomasz Zakrzewski
lupek.pl
lupek.pl
fot. Tomasz Zakrzewski
lupek.pl

Nietypowa forma domu w Krostoszowicach nie jest, jak mogłoby się wydawać, wynikiem szalonej koncepcji architekta, a przemyślaną odpowiedzią na kontekst, jakim w tym wypadku był pagórkowaty krajobraz okolicy. Słusznie nie odniesiono się do okolicznej, chaotycznej zabudowy, którą stanowią domy z lat 60. i 70. XX wieku, ale do ciekawej topografii. Wyzwaniem, ale i szansą, było nachylenie terenu działki, którą to architekci wykorzystali w 100%, bawiąc się poziomami oraz otwierając dom na krajobraz, nie na otaczającą zabudowę. Nietypowo, strefę nocną umieszczono poniżej dziennej. Oprócz standardowej funkcji, czyli 3 sypialni, łazienki, kuchni, salonu z antresolą i toalety, w domu udało się wygospodarować miejsce na pomieszczenie techniczne, gabinet, pomieszczenie do ćwiczeń i pomieszczenie gospodarcze. Całość dopełniono dwoma dużymi tarasami.

lupek.pl
lupek.pl
lupek.pl
lupek.pl
fot. Tomasz Zakrzewski
fot. Tomasz Zakrzewski
RS+ Robert Skitek
RS+ Robert Skitek
RS+ Robert Skitek
RS+ Robert Skitek

2. Dom jednorodzinny w Lublińcu.

Projekt: Dyrda Fikus Architekci
Etap: zrealizowany

fot. Bartłomiej Osiński

Projekt domu pracowni Dyrda Fikus Architekci miał za zadanie pokonać dwie podstawowe trudności jego lokalizacji – małej działki oraz chaotycznej, ciasnej zabudowy okolicy. Architekci postanowili dodać pozytywnej jakości za pomocą projektowanego budynku. Miał on odcinać się od okolicznej zabudowy, zarówno pod względem funkcjonalnym jak i samego wyglądu budynku.

fot. Bartłomiej Osiński
fot. Bartłomiej Osiński
fot. Bartłomiej Osiński
fot. Bartłomiej Osiński

Odcięcie miało nastąpić poprzez uzyskanie jak największego ogrodu i maksymalne otwarcie na niego. Ponadto, zastosowano ciekawy zabieg w bryle budynku – przechylono ścięty wierzchołek dachu w stronę ogrodu, optycznie odsuwając dom od sąsiada. Aby uzyskać nowoczesny wygląd, zdecydowano się na minimalistyczne potraktowanie elewacji – jest ona ciemna, gładka, niepodzielona rynnami czy gzymsami. Elewację wykonano z zastosowaniem natrysku z membrany poliuretanowej. Technologia ta, zazwyczaj stosowana w budynkach przemysłowych do hydroizolacji dachów, tarasów, basenów, polega na bezpowietrznym natrysku ciekłej membrany w celu zabezpieczenia przed niszczącymi warunkami eksploatacyjnymi środowiska. Rozwiązanie to nie tylko pozwala na uzyskanie jednolitej powierzchni dachu i elewacji, ale także podnosi ich trwałość. Wewnątrz domu, na parterze, udało się uzyskać przestronną strefę dzienną z antresolą, otwarciem na ogród oraz strefę nocną na dwóch poziomach na piętrze, z podziałem na część dla rodziców i część dla dziecka.

fot. Bartłomiej Osiński
fot. Bartłomiej Osiński
fot. Bartłomiej Osiński
fot. Bartłomiej Osiński
Dyrda Fikus Architekci
Dyrda Fikus Architekci
Dyrda Fikus Architekci
Dyrda Fikus Architekci
Dyrda Fikus Architekci

3. Dom jednorodzinny w Beskidach.

Projekt: MUS Architects
Etap: w trakcie realizacji

MUS Architects
MUS Architects
MUS Architects
MUS Architects

Ostatni przedstawiany dzisiaj projekt, którego autorem jest pracownia MUS Architects, został nazwany „czarną skałą” ze względu na swoją formę i kolor, jednoznacznie kojarzące się ze skałą. Projekt, zlokalizowany na działce na stoku, nawiązuje do okolicznej topografii surowych terenów górzystych. Jednakże, dom nie kontynuuje naturalnego ukształtowania działki, lecz niejako stoi w opozycji do niego, jakby przeciwstawiając się siłom natury, które chcą go zsunąć ze zbocza. Projekt ma unikatową, ekspresyjną formę – nie ma wyraźnego podziału na ściany i dach, jest abstrakcyjną, wielopłaszczyznową bryłą. Dla projektantów istotne również były kierunki świata – dom otwiera się na słoneczne południe poprzez mocno przeszklone od tej strony ściany. Przeszklenia te kadrują widoki na krajobraz Beskidów, a jednocześnie zapewniają kontakt z ogrodem. Mocne nachylenie działki determinuje układ bryły wewnątrz, dom jest podzielony na kilka poziomów. Mimo to, projektantom udało się uzyskać przestronne i wygodne wnętrze.

W projekcie zastosowano ten sam materiał na elewacjach i dachu budynku – ciemne płyty włókno-cementowe przywodzą na myśl nagą skałę masywu górskiego. Płyty włókno – cementowe produkowane są z cementu, minerałów, włókien celulozowych i wypełniaczy, które są na siebie kolejno nakładane, utwardzane i prasowane. Dzięki temu elewacja jest bardzo trwała i odporna na warunki pogodowe, nie wymaga również zbyt częstej konserwacji.

MUS Architects
MUS Architects
MUS Architects
MUS Architects
MUS Architects
MUS Architects
MUS Architects
MUS Architects

To już wszystko na dziś. Kolejny wpis z tej serii będzie na temat najciekawszych projektów domów w Polsce z wykorzystaniem lokalnych, nietypowych materiałów. Co sądzicie o czerni na elewacji budynków mieszkalnych? Który z projektów podoba Wam się najbardziej? Czy któryś z zastosowanych materiałów Was przekonuje?

Czytaj dalej...