Przeglądnięte przez
Tag: jak zrobić

Homestaging – 5 prostych kroków, dzięki którym sprzedasz mieszkanie o 10% drożej

Homestaging – 5 prostych kroków, dzięki którym sprzedasz mieszkanie o 10% drożej

Jeśli planujecie wynajem bądź sprzedaż mieszkania lub po prostu chcecie się dowiedzieć, na czym w ogóle polega homestaging, ten wpis jest dla Was.

Home staging [za: Wikipedia.org] polega na przygotowaniu nieruchomości do sprzedaży bądź do wynajmu. Celem takiego przygotowania jest zainteresowanie jak największej liczby oglądających nieruchomość, a przez to przyspieszenie sprzedaży lub wynajmu za możliwie najwyższą cenę.

Realne zyski

Badania na rynku amerykańskim wskazują skuteczność w skróceniu czasu sprzedaży (przeciętnie o 40%) a także w zwiększeniu realnej wartości nieruchomości (z badań Barbary Schwarz, światowej pionierki home stagingu po jego zastosowaniu oferowana cena zakupu rośnie przeciętnie o 10%). Jednym z podstawowych założeń home stagingu jest działanie niskokosztowe (najtańsze konsultacje w USA kosztują od 100 USD za godzinę, w Polsce najtańsze usługi to 200 zł za 2-3 godzinną konsultację).

Dla sprzedających lub wynajmujących dom/mieszkanie

Home Staging staje się coraz bardziej popularnym zjawiskiem dla właścicieli oferujących do sprzedaży lub wynajmu swoje mieszkania. Nic dziwnego, dzięki małym poprawkom, mieszkanie, które do tej pory nie budziło niczyjego zainteresowania, może zostać dostrzeżone i sprzedane, bez konieczności obniżania ceny. Home stagingiem zajmują się profesjonaliści, zazwyczaj architekci lub projektanci wnętrz, którzy dzięki swojemu doświadczeniu, jednym rzutem oka potrafią dostrzec, jak najmniejszym wysiłkiem osiągnąć największe efekty. Można też spróbować przygotować mieszkanie samemu, stosując się do kilku podstawowych zasad.

Jak przygotować mieszkanie do sprzedaży/wynajmu?

1. Dobre pierwsze wrażenie to podstawowy cel home stagingu. W tym celu warto zadbać o dobre zdjęcia – tzn. jasne, wyraźne, pokazujące przestrzeń mieszkania. Przeglądając oferty wynajmu mieszkania, potencjalny najemca patrzy przede wszystkim na cenę i zdjęcia (zwłaszcza zdjęcie główne) i decyduje już w 5 sekund, czy w ogóle kliknąć i oglądać ofertę.
2. Aby zrozumieć istotę home stagingu, oferujący nieruchomość powinien postawić się w roli potencjalnego klienta. Wtedy trywialne techniki jak posprzątanie nieruchomości, umycie okien, zmycie talerzy w zlewie, czy umycie łazienki staną się oczywistością. Kolejnymi krokami jest zadbanie o zapach w nieruchomości czy muzykę.
3. Nacisk na rozjaśnienie nieruchomości bardzo często determinuje sukces home stagingu. Zazwyczaj, pomieszczenie które wygląda na duże, robi lepsze wrażenie na kupujących. Ciemne i ciasne pomieszczenia odstraszają większość nabywców. Układ przestrzenny pomieszczenia powinien dawać wrażenie przestrzeni i komfortu. Na czas sprzedaży, z pomieszczeń powinny zostać usunięte wszelkie mało istotne elementy wyposażenia. Bardzo ważne jest też maksymalne nasłonecznienie przestrzeni.
4. Aby przyciągnąć uwagę jak największej liczby chętnych, mieszkanie powinno być w neutralnym i stonowanym stylu, akceptowalnym dla szerokiego grona osób.
5. Wszelkiego rodzaju przedmioty personalizujące mieszkanie powinny być usunięte na czas sprzedaży. Dotyczy to zarówno zdjęć, nagród, plakatów, jak również ubrań, pamiątek czy specyficznych elementów dekoracji.

Przygotowując mieszkanie na wynajem lub sprzedaż, warto zastanowić się jak małymi nakładami finansowymi i niewielkim wysiłkiem możemy sprawić, by mieszkanie wyglądało jak najkorzystniej. Może ściany są brudne i wystarczy je przetrzeć lub odmalować mieszkanie np. na biało, rozjaśniając przy tym przestrzeń? Być może rozwiązaniem będzie pozbycie się sfatygowanych mebli i dodatków, które niepotrzebnie zagracają wnętrze i zmniejszają je optycznie? A może wystarczy jedynie wysprzątać, ułożyć ładnie poduszki, odsłonić zasłony? Z pewnością konieczne jest naprawienie wszelkich usterek technicznych. Brudne ściany, zakurzone zasłony, poprzecierane wykładziny, poplamione kanapy i cieknące krany tworzą przygnębiające wrażenie i skutecznie odstraszają klientów.

Gdy uznamy, że mieszkanie jest w dobrej formie, należy postarać się zrobić jak najlepsze zdjęcia. W tym celu można skorzystać z usług profesjonalisty lub wykonać je samemu. Zdjęcia najlepiej robić w godzinach porannych, by było jak najwięcej światła w mieszkaniu, ale chłodnego, które powiększa przestrzeń, nadaje wrażenia czystości – w przeciwieństwie do mocnego, pomarańczowego światła popołudniowego, które może nadaje się do romantycznych sesji, ale nie do wnętrz, gdyż przekłamuje kolory i pomniejsza optycznie. Warto wybrać dzień pogodny, ale ze słońcem schowanym za chmurami, aby nie świecił zbyt mocno do środka, ponieważ zdjęcie wyjdzie prześwietlone. Ponadto dobrze zrobić tak zdjęcie, aby pokazywało jak najwięcej przestrzeni, nawet przesuwając delikatnie meble, jeśli jest taka potrzeba. Jeśli umiemy posługiwać się jakimś programem graficznym, można pokusić się o „wyprostowanie” zdjęcia tj. wyprostowanie perspektywy, dzięki czemu wnętrze będzie wyglądało na bardziej przestrzenne a także korektę kolorów. Każde, nawet najgorsze zdjęcie zrobione telefonem, da się trochę „podrasować”, czego dowodem są zdjęcia poniżej. Nie chodzi tutaj oczywiście o oszukiwanie potencjalnych kupców czy najemców ale o najkorzystniejsze ukazanie przestrzeni. Czasem wnętrze jest zadbane, jasne, duże, ale na zdjęciu wychodzi wygląda jak ciemna klitka.

Oto mieszkanie przygotowywane na wynajem. Do dyspozycji był tylko aparat w telefonie. Na dodatek, dzień, w którym robione były zdjęcia, był pochmurny, dlatego też trzeba było skorzystać z oświetlenia sztucznego. Przez to zdjęcia wyszły mimo włączonego światła dość ponure, „żółte”, nie wyglądały zachęcająco. Wystarczyło jednak je rozjaśnić, naprostować piony i poprawić kolory, aby były bardziej naturalne, by zdjęcia wyglądały 100 razy lepiej. Nawiasem mówiąc, dzięki czemu już po pół godziny znalazł się najemca 😉

Zobacz też:
Jeśli podążasz za trendami we wnętrzach, ten dodatek musisz mieć!
16 sprytnych pomysłów do łazienki
Czy moda i projektowanie wnętrz idą ze sobą w parze?

Czytaj dalej...
Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Jeśli tak jak ja uwielbiacie wnętrza z elementami vintage oraz zastanawiacie się nad kupnem pięknej, starej lampy, która idealnie dopełni wystrój Waszego wnętrza, ale boicie się sparzyć, kupując niesprawny bubel, ten wpis jest dla Was! Poniżej kilka moich wskazówek, jak wybierać, na co zwracać uwagę przy kupnie starych lamp, lampek, kinkietów, żyrandoli.
Mam już za sobą kilka takich zakupów i jak dotąd – wszystkie były udane i lampy są w użytku. Na zdjęciach kilka moich ulubionych okazów 😉

Lampka z babcinego strychu – wystarczyło odkurzyć i wyczyścić. Oryginalne klosze trzeba było wymienić na nowe, aby móc cieszyć się oryginalną lampą

Na wstępie muszę zaznaczyć, że jakiekolwiek naprawy czy manipulacje przy elektryce należy wykonywać jedynie, jeśli wiemy, co robimy! Niewprawna naprawa może łatwo doprowadzić do zwarcia w układzie elektrycznym mieszkania czy domu, porażenia prądem lub pożaru.

Na co zwracać uwagę

Osobiście, przy wyborze używanej lampki, kinkietu itp. zwracam zawsze uwagę na kilka podstawowych czynników, które oczywiście nie wyeliminują całkowicie ryzyka kupna bubla, ale znacznie zmniejszają na to szanse.

Stan ogólny

Wybierając swoją „nową” lampkę warto popatrzyć trochę dalej, niż jej stan aktualny. O wiele ważniejsze niż to, że jest lekko podrdzewiała a przewód zasilający przetarty, jest to, że jest wykonana np. z metalu, więc przy wystarczającej dozie samozaparcia możemy ją np. odmalować. Jeśli taka lampka, mimo zaniedbania, przyciąga nas swoją formą czy stylem, to pamiętajmy, że przykładowy przetarty przewód z rozklekotanym włącznikiem jest zwykle bardzo prosty do wymiany. Inwestując trochę pracy i czasu, niskim kosztem możemy wyposażyć się w unikatowy ozdobny akcent, którego detale możemy w dodatku sami wybrać i zmienić.

Kupiona jako sama „nóżka”, dosłownie za parę złotych.
Z wnętrze usunięta zaskakująca ilość niesprawnej elektroniki nieznanego przeznaczenie, wymieniony przewód aż do oprawki, dokupiony nowy klosz (oryginalnie z innej lampy, ale sklepy często idą na rękę i „na zamówienie” można kupić sam klosz)

.

Materiał

Zwykle staram się unikać lampek wykonanych z plastiku. Wykonane z niego przedmioty są często klejone lub zgrzewane, co, jeśli zajdzie taka konieczność, znacznie utrudnia naprawę. Dodatkowo, tworzywa sztuczne dość szybko się starzeją (a ciepło żarówki jeszcze ten proces przyspiesza), stając się kruche i podatne na wszelkie zadrapania i pęknięcia. Zwykle z dobrym skutkiem udawało mi się odrestaurować lampki wykonane z metalu lub wykończone drewnem. Takie wykonanie wskazuje zwykle na solidniejszą konstrukcję, produkcję na mniejszą skalę lub dbałość o jakość wyrobu. Tego typu przedmioty często da się rozłożyć (niemalże całkowicie) odkręcając kilka śrubek i nakrętek. Dobrym znakiem są zawsze śrubki ukryte. Ważnym elementem każdej lampki jest także oprawka żarówki. Staramy się znów unikać plastiku i celować w te, wykonane z metalu lub ceramiki. Nie jest to jednak krytyczny element, ponieważ, zakładając dobre wykonanie obudowy lampki, zwykle da się je wymienić na całkiem nowe.

Tabliczka znamionowa

W tej lampce, jak okazało się podczas przeglądu, wystarczyło dokręcić luźny przewód, żeby wróciła do pełnej sprawności

Na chyba każdym artykule elektrycznym musi znajdować się tabliczka znamionowa, czyli naklejka lub płytka zawierająca informacje o produkcie. Oczywiście na pchlim targu takie tabliczki są często uszkodzone, zerwane lub zatarte. Jeśli jednak uda nam się ją odczytać, możemy sporo z niej wywnioskować. Uwagę należy zwrócić z pewnością na napisany na niej prąd wejściowy. Zwykle będzie to około 220 – 230V i 50 Hz, czyli to, co płynie z naszych gniazdek. Z nie-naszych może jednak płynąć co innego i zagraniczne lampki mogą mieć inne wymagania prądowe (np. standard w USA to 120V i 60Hz). Nawet, jeśli taka lampka jest w idealnym stanie technicznym, po podpięciu u nas w najlepszym wypadku po prostu nie zadziała. W gorszych wypadkach… czyt. akapit 1. Oczywiście na wszystko jest rada i to również nie skreśla lampki całkowicie, ale wiąże się z serią problemów, np. potrzeba wymiany przewodów, opraw żarówek, transformatora… Temat zbyt szeroki, żeby opisywać go w tym wpisie.
Jeśli na tabliczce znajdziemy informację, że prąd wejściowy lampki jest inny niż żarówek, które należy w niej używać, możemy być pewni, że w lampce znajduje się transformator. W skrócie, dla nielubiących fizyki, jest to duży, ciężki element w lampce, który grzeje się i „buczy”, często nawet, jeśli lampka nie jest włączona. Transformator w takiej lampce możemy zostawić w spokoju, jeśli jest sprawny, lub dla pewności wymienić na nowy. Możemy też podjąć się całkowitego usunięcia transformatora, ale podobnie jak przy „lampce z Ameryki” idą za tym poważniejsze problemy.

Przewód zasilający

Jak wspomniane wcześniej, przewodem nie należy się bardzo przejmować, bo zwykle jest to element, który da się wymienić bardzo łatwo, niemniej, jeśli chcemy tego uniknąć, zwróćmy uwagę, czy nie jest przetarty, czy wtyczka na jego końcu jest odpowiednia (znów przypadek „lampki z Ameryki”, której u nas bez adaptera nie da się podpiąć), czy jeśli na przewodzie znajduje się włącznik, jest on w dobrym stanie (nie działa zbyt luźno, „pewnie” trzyma się w obu stanach, zawsze dobrze, jeśli przy przełączaniu klika w „satysfakcjonujący” sposób). Przewód powinien również być pewnie zamocowany zarówno w lampce, wtyczce jak po obu stronach potencjalnego włącznika (potencjalnego, gdyż może się on znajdować na obudowie, a nie na przewodzie), żadne przewody nie powinny luźno wystawać, jedyne, co powinniśmy na całej jego długości widzieć, to izolacja zewnętrzna. Sama wtyczka również musi być w odpowiednim stanie – bolce muszą się prosto i równo trzymać i nie chwiać, obudowa wtyczki powinna być nieuszkodzona, nie rozklekotana – nie chcemy, żeby rozleciała się przy odpinaniu lampki z gniazdka, pozostawiając nas ze sterczącymi przewodami pod napięciem (w takiej sytuacji nie ryzykujemy, próbując łapać za resztki obudowy, omijając przewody, tylko wyłączamy najpierw korki. Wszystkie, jeśli mamy choć cień wątpliwości, czy wyłączyliśmy właściwe (czyt. akapit 1)).

Ta lampka przeszła nieco szerszy remont – usunięty transformator, wymienione przewody, wymieniona na nową oprawka żarówki – z „halogenowej” na E27 („typowa” żarówka)

Przeznaczenie

Jeśli lampka jest przeznaczona do używania z żarówkami 20W 230V (np. lampka nocna) nie kupujmy jej, jeśli potrzebujemy lampki do oświetlania całego pomieszczenia. Absolutnie nie można do takiej lampki wkręcić mocniejszej żarówki „bo pasuje”. Moc tradycyjnej żarówki jest proporcjonalna do jej nagrzewania się, więc w najlepszym przypadku zbyt mocna żarówka nie będzie miała gdzie oddawać ciepła i się spali. W gorszym, spali klosz, który zapali zasłony, od których zapali się mieszkanie. Ugrać tu możemy trochę żarówkami typu LED, które są zdecydowanie sprawniejsze, więc przy takiej samej jasności grzeją się dużo mniej.
Warto pamiętać, że każda potencjalna wada lub potrzeba renowacji lampki, to dla nas także argument, żeby coś utargować z jej ceny (które na targach staroci często pierwotnie są przez sprzedawcę ustalane na poziomie powyżej tego, za ile można ją nabyć, żeby obydwie strony transakcji były zadowolone), więc warto zwracać na powyższe punkty uwagę.

Zobacz również: Jak zrobić stoliczki z plastrów drewna?

Czytaj dalej...
Projekt: Balkon cz.1

Projekt: Balkon cz.1

Jak co roku na wiosnę planuję Wielką Rewolucję Balkonu. Zawsze jednak kończyło się to na jednorazowym zakupie kwiatków do skrzynek balkonowych i powolnym ich uśmiercaniu, ewentualnie jakichś drobnych ulepszeniach typu dodanie poduszek na krzesła. Tym razem jednak postanowiłam podejść do sprawy na poważnie. Zrobiłam plan i krok po kroku zamierzam go realizować.

Ikea

Jak chcę, żeby balkon a właściwie balkony wyglądały?

Jeden balkon znajduje się od strony północnej i nie jest osłonięty daszkiem. Z tego też powodu, nie jest za bardzo użyteczny, jest za wilgotno i cienisto, żeby rośliny dobrze tam się rozwijały, poza tym atakujące gołębie skutecznie odstraszają od wieszania tam prania czy w ogóle wychodzenia na niego. Dlatego też próbujemy (na razie bez skutku) dogadać się ze spółdzielnią, aby nawet własnym kosztem móc zainstalować daszek nad balkonem lub choćby markizę. Ten balkon jest dość duży, 2 razy większy od drugiego i strasznie nas denerwuje, że nie możemy go wykorzystać. Także dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona, stoimy w miejscu. Założyliśmy jedynie maty trzcinowe, położyliśmy donicę z bluszczem oraz powiesiliśmy skrzynki w kwiatami (które pewnie jak co roku będą wiodły krótki żywot przez zbyt dużo wody i za mało światła, ale chociaż chwilę się nimi pocieszę).

Drugi balkon położony jest od strony południowej, ten jest już zadaszony, niestety jest dużo mniejszy. Mimo to używamy go dość chętnie wiosną i latem, żeby zjeść obiad, poczytać książkę czy rozwiesić pranie. Na balkon wchodzi się od boku i dokładnie naprzeciwko naszych drzwi balkonowych znajdują się drzwi balkonowe sąsiada dlatego też chcielibyśmy się troszkę odgrodzić poprzez zamocowanie drewnianej kratki przy barierce, po której mogłyby się piąć lub na niej wisieć ewentualne roślinki. Plan jest taki, aby zamocować ją paskach zaciskowych z tworzywa sztucznego, dzięki czemu montaż będzie szybki a w razie konieczności zdjęcia kratki, wystarczy przeciąć pasek nożykiem. Ponadto marzy mi się stworzenie miłego i wygodnego miejsca do odpoczynku, z leżaczkiem, pachnącymi kwiatami i stoliczkiem na zimną lemoniadę….

Powyżej wkleiłam koncepcję zagospodarowania balkonu – wersja na teraz i na przyszłość (niestety budżet nie pozwala nam na kupienie wszystkiego od razu).

Zacznijmy od inwentaryzacji czyli tego, co udało mi się już zgromadzić z wyposażenia stałego balkonu:
– maty osłaniające balustradę – istniejąca balustrada jest bardzo ażurowa a dzięki nim zyskuję odrobinę prywatności,
– drewniany stolik kawowy – kupiony na tzw. Pchlim targu od 3 lat czeka na pomalowanie nieco zniszczonego blatu (w tym roku na pewno mi się to uda!),
– dwa krzesła rozkładane, nieco już zdezelowane ale dalej w miarę w porządku,
– wspomniane wyżej poduszki na krzesła (siedzisko i oparcie) – uszyte na miarę przez moją kochaną babcię,
– dywanik, a właściwie chodniczek – aby w chłodne dni nie musieć stawać na zimnych płytkach, łatwy w utrzymaniu ponieważ można go po prostu wyprać w pralce,
– skrzynki na kwiaty – sztuk pięć, w tym trzy z uchwytami do powieszenia; 2 skrzynki mają osłonki drewniane hand made, trzy niestety nie ale powolutku i na nie coś się znajdzie,
– ceramiczna donica z nigdy-niezmieniającym-się bluszczem – serio, nie urósł ani nie zmalał od kupienia, czyli od jakichś 3-4 lat, nie traci też liści na zimę dlatego wtedy przechowywany jest w mieszkaniu (ktoś wie, co można zrobić, aby go bardziej ożywić?)
– rożne donice i doniczki oraz kwiaty kwitnące i nie, które zimowały w miszkaniu,
– latarenki, kule świecące i inne popierdółki.

Co jeszcze chcemy dokupić?
– drewniana kratka na balkon, już zaimpregnowana i pomalowana, brązowa, aby dopasować się do kolorystyki bloku, najlepiej o wymiarach 150 cm x 240 cm (szerokość i wysokość); niestety z tego co widzę w ofercie marketów budowlanych przeważnie kratki maja po 180 cm wysokości i szerokości 90 lub 180 cm (z tych pomalowanych),
– prosty drewniany leżak, z neutralnym kolorystycznie materiałem – wbrew pozorom nie tak łatwo znaleźć stacjonarnie,
– trochę kwiatów, np. lawenda, niezapominajki, bratki, trawy, bluszcz lub coś innego pnącego na kratkę, marzy mi się też duża palma,
– skrzynka drewniana lub coś innego na narzędzia ogrodnicze itp. – też niełatwo znaleźć w dobrej cenie i nie ażurową, może zapytamy w pobliskim warzywniaku i ją pomalujemy 😉
– osłonki-skrzynki drewniane lub metalowe + uchwyty na moje trzy plastikowe skrzynki,
– doniczki do powieszenia na kratkę, ew. zrobię taką wiszącą konstrukcję sama ze sznurka, gdzieś w internetach przewinęło mi się takie DIY ;),
– w przyszłości: stolik i 2 krzesła, najlepiej składane – waham się pomiędzy stolikiem drewnianym a metalowym, mam dwa typy w Ikei i muszę się jeszcze zastanowić, tak samo nie wiem czy wybrać dwa takie same krzesełka czy jedno i jeden stołek/drabinka/stojak na kwiatki z Ikei (na zdjęciu z inspiracjami), chyba jednak zdecyduję się na drugą opcję, lubię wielofunkcyjne rzeczy,
– w przyszłości – zadaszenie nad balkonem północnym.

Na ten moment to wszystko, na koniec wrzucam zdjęcia „przed” i „w trakcie”, ponieważ część rzeczy udało mi się już w tym tygodniu zrobić. Dalszy postęp prac będę wrzucała na bieżąco.

Przed:

W trakcie:



A jak Wy urządzacie swoje balkony? Podzielcie się koniecznie ewentualnymi sugestiami 😉 Pozdrawiam!

Czytaj dalej...
Jak zrobić stoliczki z plastra drewna

Jak zrobić stoliczki z plastra drewna

01 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić

Dzisiaj chce Wam pokazać jak udało nam się zrobić całkiem ładne i zgrabne stoliczki z plastrów drewna na trzech tzw. hairpin legs. Wszystko zaczęło się od tego, że szukaliśmy stolika kawowego, ale mieliśmy kilka wymagań – miał być oryginalny, niezbyt duży i okrągły, ewentualnie mógłby być to komplet dwóch. Jednak wszystkie, które nam się podobały i jednocześnie spełniały te wymagania były jak na tamten moment albo zbyt „oklepane” albo zbyt drogie. Dlatego też doszliśmy do wniosku, że zrobimy stoliki sami, dzięki czemu na pewno będą oryginalne, dokładnie takie jak chcemy a przy tym nieco oszczędzimy – tu nieco się pomyliliśmy, ponieważ ładne plastry drewna są jednak dosyć drogie. Mimo to efekt nas bardzo zadowala i sądzimy, że jednak było warto dlatego też postanowiliśmy pokazać Wam, jak samodzielnie można zrobić stolik kawowy czy stojak na kwiatka (tak my wykorzystujemy stoliki).

02 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić

Do zrobienia stoliczka potrzebujemy:

  • 1. Plastrów drewna o pożądanych rozmiarach. Należy zwrócić uwagę, żeby plastry nie były zbyt cienkie. Do takich plastrów nie będzie się dało przykręcić nóżek (a to najpopularniejszy sposób ich mocowania przy kupowanych samodzielnie nóżkach), ponieważ wkręty będą albo zbyt krótkie, żeby utrzymać solidnie nogi na miejscu, albo zbyt długie, przechodząc na wylot blatu. Do tego dochodzą problemy z potencjalnym rozsadzaniem drewna przez wkręty.
  • 2. Nóg do stołu. Dostępne są nogi w całej gamie kształtów i rozmiarów, więc każdy może zadowolić swój gust tym, co lubi. W moim wypadku były to 3 nóżki hairpin legs, które dodały stolikowi lekkości, a taka ich liczba gwarantuje, że stolik, nawet z nieidealnie uciętego, krzywego blatu, nie będzie się kołysał.
  • 3. Papieru ściernego. Polecam kupić papier w co najmniej kilku grubościach (wielkości ziaren na papierze), np. 60, 120, 220. Jeśli kupiony plaster jest już wyszlifowany, możemy pominąć najgrubszy (60), ponieważ tylko rysowalibyśmy nim powierzchnię, zamiast szlifować.
  • 4. Wkręty. Zależnie od grubości i rozmiaru blatu, rozmiaru otworów w mocowaniu nóżek, będziemy potrzebowali różnych rozmiarów wkrętów. Im grubszy i większy blat, tym oczywiście dłuższe wkręty kupujemy. Pamiętajmy jednak, że wkręty muszą być nieco krótsze niż grubość blatu, inaczej po wkręceniu może się okazać, że brzydko odkształcają powierzchnię blatu, lub co gorsza przebijają go na wylot.
  • 5. Wiertła do drewna o średnicy odpowiedniej do kupionych wkrętów. Nie mówimy jednak o tej samej grubości, tylko odpowiednio mniejszej – podobnej do rdzenia wkrętu (średnica, jaka pozostałaby po usunięciu linii śrubowej z wkrętu).
  • 6. Olej do drewna. Polecam olej, ponieważ jest łatwy w aplikacji, a daje satysfakcjonujące, naturalne wykończenie. Lakiery według mnie niszczą „surowość” blatu i są trudne w nakładaniu.
  • 7. Narzędzia:
    • a. Śrubokręt (oczywiście odpowiedni do wkrętów)
    • b. Wiertarka
    • c. Kostka do papieru ściernego (można się bez niej obyć, ale ułatwia znacznie pracę)
    • d. Pędzel (odpowiednio duży do rozmiaru blatu, będziemy nakładać nim olej)
03 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić
04 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić

Zaczynamy od przygotowania powierzchni blatu. Jeśli blat jest w stanie surowym, chropowatym, jedynie uciętym i nieoszlifowanym, zaczynamy od grubego (np. 60) papieru i szlifujemy dokładnie całą powierzchnię blatu. Jeśli blat kupiliśmy już przeszlifowany, możemy od razu przejść do drobniejszych papierów (180, 220). Przy pracy nad dużym blatem, warto zastanowić się nad ułatwieniem sobie pracy, używając albo tarczy z rzepem, mocowanej do wiertarki, albo szlifierki. Oczywiście nie jest to konieczne, ale w przeciwnym razie czeka nas dużo żmudnej pracy.

Na tym etapie warto od razu przyjrzeć się także spodniej części blatu. Nie wymaga ona aż tak dużej uwagi, ale z pewnością warto także ją, chociaż pobieżnie, przeszlifować, aby oszczędzić sobie nieprzyjemnych doznań np. podczas przenoszenia stolika.

Kiedy dalsze szlifowanie danym papierem nie przynosi już efektów, a blat zauważalnie gładszy, przechodzimy do kolejnych papierów ściernych, coraz drobniejszych i powtarzamy szlifowanie, aż blat będzie gładki i miły w dotyku i wyglądzie (mnie efekt zadowolił po szlifowaniu papierem 220).

Następnie, blat należy odpylić, przy użyciu pędzla lub szczotki. Jest to bardzo ważna czynność, ponieważ wpływa na efekt końcowy. Polecam także użyć odkurzacza z końcówką ze szczotką, zwłaszcza, jeśli używamy plastra z korą – bardzo ułatwia to dokładne odpylenie po szlifowaniu.

05 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić
06 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić
07 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić

Następnym punktem prac jest olejowanie. Ta czynność impregnuje blat, uodparnia go na wodę i plamy (surowe drewno bardzo chłonęłoby np. rozlane wino, pozostawiając trudne do usunięcia inaczej niż szlifowaniem ślady), jednocześnie uwydatniając kolor drewna i strukturę słojów, a dodatkowo sprawia, że blat jest jeszcze milszy w dotyku. Jednocześnie, taka impregnacja nie sprawia, że blat wygląda sztucznie, ponieważ wykończenie jest zwykle półmatowe (choć to tez zależy od użytego oleju), dzięki czemu stolik wygląda na zadbany, ale naturalny.

Olejowanie najlepiej wykonać zgodnie ze wskazówkami zawartymi na opakowaniu preparatu, który kupiliśmy. W moim wypadku było to nałożenie dość obfitej warstwy oleju za pomocą pędzla i odczekanie aż preparat się wchłonie (jeśli nie przyłożyliśmy się do szlifowania i powierzchnia jest wciąż chropowata, drewno będzie potrafiło wchłonąć go naprawdę dużo), a po około 20-30 minutach wytarcie nadmiaru i roztarcie go tam, gdzie był niedomiar za pomocą szmatki.

Pamiętajmy przy tym o naolejowaniu również brzegów stołu oraz spodu (spód prawdopodobnie dopiero po wyschnięciu wierzchu i zwykle wystarczy zrobić to raz, ponieważ ta powierzchnia jest mało narażona na kontakt z płynami). Brzeg polecam naolejować nawet, jeśli jest wciąż pokryty korą – cienka warstwa nie odbierze jej naturalnego wyglądu, a będzie trwalsza i milsza w dotyku.

08 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić

Teraz, niestety, trzeba odczekać przynajmniej 6-8 godzin (a najlepiej około doby), żeby olej do reszty wchłonął się i zastygł. Kiedy już to nastąpi, należy ponownie przeszlifować powierzchnię drobnym papierem ściernym (np. 220). Jest to konieczne, ponieważ olejowanie (jak większość sposobów impregnacji) podnosi niewidoczne nawet włókienka drewna, które sprawiają, że blat staje się chropowaty w dotyku. Kiedy skończymy i blat znów jest gładki, ponownie go odpylamy i znów nakładamy cienką warstwę oleju i czekamy aż całkowicie wyschnie, po czym ponownie delikatnie szlifujemy.

Po tych zabiegach warto wykonać test – delikatnie skropić blat wodą i obserwować powstałe krople. Jeśli blat jest dobrze naolejowany, powinny utrzymywać się na powierzchni blatu w formie ładnych, okrągłych kropel, które niemal „zawijają się” przy podstawie pod spód. Jeśli zamiast tego rozlewają się w cienką warstwę, a po starciu zostawiają ciemniejszą warstwę – niestety, należy powtórzyć jeszcze raz olejowanie, suszenie i szlifowanie, ponieważ drewno wciąż jest chłonne.

Kiedy olejowanie da zadowalający efekt, zarówno wizualny jak pod względem wodoodporności, przechodzimy do kolejnego etapu, czyli mocowania nóżek. Zwróćmy jednak uwagę, aby przy tej czynności, kiedy prawdopodobnie położymy blat wykończoną powierzchnią do dołu, nie uszkodzić jej. Warto podłożyć karton lub szmatkę.

09 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić

Najpierw przymierzamy nóżki na odwróconym „do góry nogami” blacie, żeby sprawdzić, jak będzie najkorzystniej wyglądał. Staramy się unikać sęków, ponieważ są trudne do nawiercania i wkręcania w nie wkrętów. Nie ustawiamy również nóżek (a konkretnie miejsc mocowań, w które będziemy wkręcać wkręty) zbyt blisko krawędzi blatu – mogłoby to spowodować rozsadzenie i pęknięcie drewna. Kiedy znajdziemy już odpowiednie pozycje dla nóżek, zaznaczamy miejsca mocowań – punkty, w których mają być wkręty.

10 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić

Następnie zdejmujemy z blatu nóżki i nawiercamy zaznaczone punkty, mniej więcej na głębokość wkrętów. Należy być bardzo ostrożnym, żeby nie przewiercić blatu na wylot! Powstałe otwory pomogą łatwo i prosto wkręcić wkręty, jednocześnie zmniejszając naprężenia w drewnie – zmniejszając szansę na rozsadzenie go i powstanie brzydkich pęknięć.

Ponownie układamy nóżki na blacie i przykręcamy je za pomocą wkrętów w wykonane otwory.

11 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić

Możemy już cieszyć się nowym stolikiem.

12 diy stolik z plastra drewna na trzech nóżkach hairpin legs podstawka pod kwiatka kawowy nocny pomocnik diy do it yourself jak zrobić

PS. A jakie elementy wyposażenia wnętrz zrobiliście Wy? Pochwalcie się!

Czytaj dalej...
Sposoby na przechowywanie pamiątek z podróży

Sposoby na przechowywanie pamiątek z podróży

Wakacyjny sezon urlopowy dobiega końca i w związku z tym przygotowałam dla Was wpis z propozycjami przechowywania pamiątek z wakacyjnych podróży. Czy Was też zawsze w trakcie wyjazdu kusi, aby przywieźć sobie pamiątkę, która przypominałaby wspaniałe chwile spędzone we cudownym miejscu na tak długo wyczekiwanym, zawsze zbyt krótkim urlopie? A jednocześnie boicie się zagracić mieszkanie masą niepotrzebnych drobiazgów, które ciągle trzeba odkurzać? Jakie pamiątki kupować a jakich lepiej unikać? Ileż to razy było tak, że w sklepikach czy na straganach z pamiątkami te wszystkie rzeczy razem wyglądały pięknie i kolorowo, ale przywiezione do domu jakoś straciły swój urok, do niczego nie pasowały lub wyglądały po prostu kiczowato? Spróbuję pomóc Wam rozwiązać te jakże słodkie wakacyjne dylematy i pokazać moje sposoby na to, aby po powrocie z wakacji z uśmiechem i nostalgią powspominać sobie szczęśliwe chwile dzięki dobrze wybranym i wyeksponowanym pamiątkom. A więc jakie pamiątki wybierać? Ja stawiałabym na: – coś konkretnego, unikalnego dla danego miejsca – np. lokalna ceramika, ręcznie tkany kilim itp. – coś użytecznego, co i tak mieliście kupić, np. filiżanki czy wełniany szal – ciekawą pocztówkę, plakat itp. – jest to niedroga pamiątka, którą łatwo wymienić gdy się znudzi; odpowiednio wyeksponowana może być piękną ozdobą wnętrza, nie zabierając wiele miejsca Unikałabym natomiast tandetnych plastikowych lub gipsowych śmieci typu magnesy na lodówkę, figurki, śmieszne gadżety oraz wszelkich części garderoby z napisem „I love…miejsce, w którym aktualnie jesteście”. Czy naprawdę ktoś to potem nosi?

A oto moje pomysły na przechowywanie pamiątek:

1. Album. Taki, w którym oprócz zdjęć z wakacji wkleicie bilety z muzeów, mapki, ulotki z miejsc, które zwiedziliście. Razem ze zdjęciami stworzą pełną historie Waszego wyjazdu.

01 przechowywanie pamiątek album zdjęcia diy
www.gossamerblue.com
02 przechowywanie pamiątek album zdjęcia diy
elizabethkartchner.com
2. Duży wazon (ew. słoik). Jeśli posiadacie naturę „zbieracza” i dużo drobiazgów, i macie dosyć ich odkurzania, włóżcie je do dużego wazonu! Możecie je ułożyć tematycznie, kolorystycznie, stworzyć określoną kompozycje lub po prostu wrzucić. Stworzycie niebanalną ozdobę i jednocześnie zaoszczędzicie czas na sprzątanie.

03 przechowywanie pamiątek znad morza wazon diy
deccoria.pl
04 przechowywanie pamiątek wazon korki do wina diy
www.thisbatteredsuitcase.com
05 przechowywanie pamiątek słoki wazony diy
pinterest.com

3. Tablica. Może to być tablica korkowa, magnetyczna, ozdobna kratka lub deska obleczona materiałem. Możecie na niej zawiesić lub przypiąć spinaczami wszelkie pamiątki związane z miejscami, które ostatnio zwiedziliście lub wydarzeniami, w których uczestniczyliście. Ile razy spojrzysz w jej stronę, będzie Wam przypominać przyjemne chwile.

06 przechowywanie pamiątek tablica korkowa kartki pocztowe diy
dom.siostraania.pl
07 przechowywanie pamiątek ramka spinacze kartki pocztowe diy
sunnyharmony.blogspot.com
08 przechowywanie pamiątek kratka inspiracji kartki pocztowe diy
www.conchitahome.pl
09 przechowywanie pamiątek tablica kartki pocztowe diy
www.babskiebielsko.pl

4. Kompozycja na ścianie. Możecie ją stworzyć z kilku pocztówek, plakatów lub ozdobnych talerzy z miejsc, które zwiedziliście.

10 przechowywanie pamiątek kompozycja obrazki zdjęcia plakaty kartki pocztowe diy
postcardsfromrachel.com
11 przechowywanie pamiątek kompozycja obrazki zdjęcia plakaty kartki pocztowe diy
ladnydom.pl
12 przechowywanie pamiątek kompozycja obrazki zdjęcia plakaty kartki pocztowe diy
www.adamantwanderer.com
13 przechowywanie pamiątek kompozycja obrazki zdjęcia plakaty kartki pocztowe diy
www.pinterest.com
14 przechowywanie pamiątek mój sposób kolaż kompozycja obrazki zdjęcia plakaty kartki pocztowe talerze płytki ceramiczne na ścianie diy

A jakie są Wasze sposoby na przechowywanie pamiątek?

Czytaj dalej...
Jak wprowadzić elementy stylu kolonialnego do wnętrz?

Jak wprowadzić elementy stylu kolonialnego do wnętrz?

Styl kolonialny (brytyjski) powstał w XIX w. i jest połączeniem stylu wiktoriańskiego i elementów egzotycznych, zaczerpniętych z Afryki, Indii, Indonezji. Wykształcił się dzięki brytyjskim osadnikom, którzy musieli dostosować się do zupełnie innych niż angielskie warunków. Meble przywiezione z ojczyzny źle znosiły inny klimat, dlatego zaczęto używać gatunków drewna występujących w danym miejscu, jak palisander, mahoń, akacja czy drzewo różane, ale w połączeniu z tradycyjną stylistyką. Popularne były także rattan i bambus. Kolonizatorzy przejęli z czasem również inne orientalne elementy i dekoracje – figurki, bibeloty, tkaniny w etniczne wzory. Styl ten zaczął cieszyć się powodzeniem i przeniknął do innych krajów, np. Hiszpanii i Portugalii. Zupełnie odrębna odmiana rozwinęła się także w koloniach w Ameryce Północnej. O ile kolonializm, na szczęście, należy już do zamierzchłej przeszłości, o tyle sam styl nadal jest bardzo popularny. Mam wrażenie, że zwłaszcza w ostatnim czasie rośnie liczba jego fanów i wcale mnie to nie dziwi – jest w nim pewna nutka romantyzmu, odległe wspomnienie dalekich podróży, tęsknota za zamorskimi przygodami… Ponadto świetnie odnajduje się we współczesnych wnętrzach. A zatem, jak wprowadzić styl kolonialny do wnętrz? Najbardziej oczywistym wyborem będą meble z egzotycznych gatunków drewna. Masywne biurka, szafy z okuciami lub przeciwnie – regały z odkrytymi plecami (w wilgotnym klimacie ważny był przepływ powietrza), komody z licznymi szufladami, kredensy z ażurowymi, misternie zdobionymi drzwiczkami. Należy jednak pamiętać, że egzotyczne drewno nie lubi suchego powietrza, lepiej więc nie ustawiać mebli z niego zrobionych przy kaloryferach. Wart również zadbać o odpowiednią impregnację.

homedit.com
Typowe ciężkie meble i ceramiczne płytki w ceglastym kolorze.

www.hgtv.com
Ciekawy intarsjowany stolik i drobne zdobione przedmioty.

O wiele tańsze i łatwiej dostępne będą meble rattanowe – stoliki, fotele o nieco egzotycznych kształtach i charakterystycznych zdobieniach.

bestofinteriors.com
Piękne rattanowe stoliko-ławy.

Warto zwrócić uwagę na kolorystykę ścian – ciemno brązowe meble połączone z żywą zielenią palm, fikusów będą pięknie wyglądały na tle bieli, écru, beżu.

housetohome.co.uk

Tutaj główną ozdobą wnętrza są drewniane belki stropowe. Warto zwrócić uwagę na często występujące we wnętrzach w tym stylu wentylatory sufitowe – zwykle bardzo estetyczne i praktyczne. Jeśli chodzi o podłogi, tradycyjnie w kolonialnych posiadłościach wykańczano je łatwo dostępnymi deskami lub płytkami – ze względów praktycznych.

decoist.com
Biel ścian pięknie kontrastuje z ciemną podłogą w charakterystycznych czerwonawym odcieniu i meblami.

Czas na dodatki – tu mamy duże pole do popisu. Dobrze sprawdzą się wszelkie bambusowe maty, rolety okienne, ale także zwiewne tkaniny w oknach czy przy łóżku, dające poczucie przewiewności. Jeśli lubicie przywozić niebanalne pamiątki z podróży, w takich wnętrzach możecie je śmiało wyeksponować, nie bojąc się o efekt kiczu. Mogą to być figurki, naczynia, kolorowe dywany, narzuty, kilimy. Inne elementy, które nadadzą egzotycznego klimatu to stare mapy, globusy, inkrustowane lub intarsjowane sekretarzyki, skrzyneczki, ozdobne parawany.

decorpuzzle.com
houzz.com

A jakie elementy Wam się kojarzą ze stylem kolonialnym? Czy lubicie je we wnętrzach?

Czytaj dalej...
Jak być „eko” w urządzaniu wnętrz?

Jak być „eko” w urządzaniu wnętrz?

1
zastygla-natura.blogspot.com

Ten tekst nie powstał, aby przekonać Was do zrobienia stolika ze skrzynki czy kanapy z palet. Szczerze mówiąc, to nie widzę nic ekologicznego w chwilowej modzie na przemalowywanie drewnianych przedmiotów, często bardzo nie ekologicznymi farbami. Za pół roku wyrzucimy „nowe” meble na śmietnik, bo nie będą już modne… Ale to już inny temat.

2
zrobiszsam.muratordom.pl
4
boligmagasinet.dk Pia Olsen fot. Thomas Dahl
6
decomanka.blogspot.com

Jeśli naprawdę chcesz dbać o środowisko, urządzając swoje wnętrze – ten tekst jest dla Ciebie.

1. Materiały budowlane, kleje, farby (tzw. chemia budowlana) nieszkodzące środowisku.

Zgłębiając skład materiałów i wybierając te, które posiadają jak najmniej substancji szkodliwych naprawdę możesz dużo zdziałać. Nie chcę się jednak wchodzić w ten temat, gdyż nie jestem w nim ekspertem. Warto wiedzieć, że nie wszystko, co ma certyfikaty EKO, Błękitne Anioły, PZH itp. jest naprawdę ekologiczne i nie szkodzi środowisku i nam. Niestety, zgodnie z europejskim prawem koncerny produkujące chemię budowlaną nie mają obowiązku publikacji całego składu chemicznego swoich wyrobów. Jeśli spojrzeć na karty charakterystyki wielu produktów, aż roi się w nich od syntetycznych żywic, polimerów, ulepszaczy, konserwantów.

2. Meble.

Z pewnością, wybierając meble, które posłużą Ci latami zamiast zmieniać je co sezon, wyrzucając i kując nowe, z równie wątpliwą jakością i żywotnością, możesz pomóc środowisku. Oczywiście, meble z drewna, zwłaszcza od stolarza, są dużo droższe od tych z płyty meblowej sprzedawanych w popularnych sklepach. Ale jest też alternatywa – meble z odzysku. Jestem jak najbardziej za tym, żeby kupować to… co już jest w obiegu. Mam na myśli aukcje internetowe, targi staroci, wystawki, może strych u babci w domu? Można znaleźć naprawdę ciekawe przedmioty, które po odnowieniu (oczywiście z głową, np. nie zamalowujemy pięknej, acz podniszczonej, drewnianej szafy farbą olejną) mogą na lata zagościć w naszym domu, bez zbytniego narażania portfela. A gdyby nam się jednak znudziły – puśćmy je z powrotem w obieg. W ten sposób mniej będzie się produkować i wyrzucać złej jakości tanich przedmiotów (cóż, ten problem dotyczy wielu aspektów naszego życia).
Oto kilka ciekawych według mnie mebli znalezionych na OLX (linki do aukcji pod zdjęciami):

7
8
9
10
11

3. Dodatki.

Z odzysku mogą być także dodatki. Jeśli tak jak ja uważasz, że ładne dodatki do domu w sklepach sieciowych są zbyt drogie lub nie chcesz mieć mieszkania będącego kopią witryny sklepowej lub aranżacji w IKEA, postaw na tzw. starocie. A jeśli nie wiesz, gdzie je znaleźć, nie masz czasu lub nie umiesz wyszukać wśród tysiąca rupieci tej perełki, zapraszam już wkrótce na moje aukcje, gdzie wystawiam wyselekcjonowane przedmioty z duszą. Przy okazji, kupując kolejny unikatowy używany wazon, możesz z czystym sumieniem sobie powiedzieć, że nie zaśmiecasz środowiska.

12
13
14
15
16
17

4. Inne wyposażenie.

O takich kwestiach jak energooszczędne oświetlenie i sprzęt AGD, RTV wie już każdy. Za to nie każdy wie, jak ważną kwestią może być dobór odpowiedniego oświetlenia do naszego domu i jego umiejscowienie. Mimo, iż może się wydawać odwrotnie, warto mieć wiele źródeł różnego oświetlenia i używać ich zależnie od aktualnej potrzeby. Np. czytając książkę w salonie, może nie warto włączać ośmioramiennego żyrandola a lampę stojącą ze światłem kierunkowym. Dzięki temu zrobi się też bardziej nastrojowo. A żeby było jeszcze bardziej nastrojowo, przy okazji minimalizując zużycie prądu, zapalajmy świece zamiast żarówek 😉

19
www.cruisesprices.com
20
orangearts.net
21
bandstalkapp.com
22
www.younghouselove.com
23
blogkitchens.com
24
www.retroitalia.net
25
bandstalkapp.com

5. Ogólny dobór materiałów.

Z pewnością warto wybierać materiały, które posłużą nam długo lub a najlepiej i są w jak największym stopniu naturalne. Zamiast montować żaluzje z dużą ilością plastiku, wybierzmy te drewniane, zamiast poliestrowych poszewek – może lniane, zamiast sztucznej skóry obiciowej – grubą, trwałą bawełnę itp. A idąc krok dalej – zamiast drzwi i okien plastikowych – drewniane. zamiast paneli – deski. Posłużą dłużej, są przytulniejsze i bardziej nastrojowe, a jeśli będziemy chcieli np. sprzedać mieszkanie, podniosą jego wartość.

26
english.manoramaonline.com
27
lampsplus.com
28
HOUZZ.COM
29
freshome.com
30
alessiacivettini.wordpress.com
31
indianitysite.wordpress.com
32
www.trendir.com

Oczywiście, to są tylko przykłady i ogólna idea. Najważniejsze, by we wszystkim zachować umiar.
A jakie są Wasze sposoby na wprowadzenie ekologii do wnętrz i stylu życia?

Czytaj dalej...