Przeglądnięte przez
Miesiąc: Maj 2017

Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Jeśli tak jak ja uwielbiacie wnętrza z elementami vintage oraz zastanawiacie się nad kupnem pięknej, starej lampy, która idealnie dopełni wystrój Waszego wnętrza, ale boicie się sparzyć, kupując niesprawny bubel, ten wpis jest dla Was! Poniżej kilka moich wskazówek, jak wybierać, na co zwracać uwagę przy kupnie starych lamp, lampek, kinkietów, żyrandoli.
Mam już za sobą kilka takich zakupów i jak dotąd – wszystkie były udane i lampy są w użytku. Na zdjęciach kilka moich ulubionych okazów 😉

Lampka z babcinego strychu – wystarczyło odkurzyć i wyczyścić. Oryginalne klosze trzeba było wymienić na nowe, aby móc cieszyć się oryginalną lampą

Na wstępie muszę zaznaczyć, że jakiekolwiek naprawy czy manipulacje przy elektryce należy wykonywać jedynie, jeśli wiemy, co robimy! Niewprawna naprawa może łatwo doprowadzić do zwarcia w układzie elektrycznym mieszkania czy domu, porażenia prądem lub pożaru.

Na co zwracać uwagę

Osobiście, przy wyborze używanej lampki, kinkietu itp. zwracam zawsze uwagę na kilka podstawowych czynników, które oczywiście nie wyeliminują całkowicie ryzyka kupna bubla, ale znacznie zmniejszają na to szanse.

Stan ogólny

Wybierając swoją „nową” lampkę warto popatrzyć trochę dalej, niż jej stan aktualny. O wiele ważniejsze niż to, że jest lekko podrdzewiała a przewód zasilający przetarty, jest to, że jest wykonana np. z metalu, więc przy wystarczającej dozie samozaparcia możemy ją np. odmalować. Jeśli taka lampka, mimo zaniedbania, przyciąga nas swoją formą czy stylem, to pamiętajmy, że przykładowy przetarty przewód z rozklekotanym włącznikiem jest zwykle bardzo prosty do wymiany. Inwestując trochę pracy i czasu, niskim kosztem możemy wyposażyć się w unikatowy ozdobny akcent, którego detale możemy w dodatku sami wybrać i zmienić.

Kupiona jako sama „nóżka”, dosłownie za parę złotych.
Z wnętrze usunięta zaskakująca ilość niesprawnej elektroniki nieznanego przeznaczenie, wymieniony przewód aż do oprawki, dokupiony nowy klosz (oryginalnie z innej lampy, ale sklepy często idą na rękę i „na zamówienie” można kupić sam klosz)

.

Materiał

Zwykle staram się unikać lampek wykonanych z plastiku. Wykonane z niego przedmioty są często klejone lub zgrzewane, co, jeśli zajdzie taka konieczność, znacznie utrudnia naprawę. Dodatkowo, tworzywa sztuczne dość szybko się starzeją (a ciepło żarówki jeszcze ten proces przyspiesza), stając się kruche i podatne na wszelkie zadrapania i pęknięcia. Zwykle z dobrym skutkiem udawało mi się odrestaurować lampki wykonane z metalu lub wykończone drewnem. Takie wykonanie wskazuje zwykle na solidniejszą konstrukcję, produkcję na mniejszą skalę lub dbałość o jakość wyrobu. Tego typu przedmioty często da się rozłożyć (niemalże całkowicie) odkręcając kilka śrubek i nakrętek. Dobrym znakiem są zawsze śrubki ukryte. Ważnym elementem każdej lampki jest także oprawka żarówki. Staramy się znów unikać plastiku i celować w te, wykonane z metalu lub ceramiki. Nie jest to jednak krytyczny element, ponieważ, zakładając dobre wykonanie obudowy lampki, zwykle da się je wymienić na całkiem nowe.

Tabliczka znamionowa

W tej lampce, jak okazało się podczas przeglądu, wystarczyło dokręcić luźny przewód, żeby wróciła do pełnej sprawności

Na chyba każdym artykule elektrycznym musi znajdować się tabliczka znamionowa, czyli naklejka lub płytka zawierająca informacje o produkcie. Oczywiście na pchlim targu takie tabliczki są często uszkodzone, zerwane lub zatarte. Jeśli jednak uda nam się ją odczytać, możemy sporo z niej wywnioskować. Uwagę należy zwrócić z pewnością na napisany na niej prąd wejściowy. Zwykle będzie to około 220 – 230V i 50 Hz, czyli to, co płynie z naszych gniazdek. Z nie-naszych może jednak płynąć co innego i zagraniczne lampki mogą mieć inne wymagania prądowe (np. standard w USA to 120V i 60Hz). Nawet, jeśli taka lampka jest w idealnym stanie technicznym, po podpięciu u nas w najlepszym wypadku po prostu nie zadziała. W gorszych wypadkach… czyt. akapit 1. Oczywiście na wszystko jest rada i to również nie skreśla lampki całkowicie, ale wiąże się z serią problemów, np. potrzeba wymiany przewodów, opraw żarówek, transformatora… Temat zbyt szeroki, żeby opisywać go w tym wpisie.
Jeśli na tabliczce znajdziemy informację, że prąd wejściowy lampki jest inny niż żarówek, które należy w niej używać, możemy być pewni, że w lampce znajduje się transformator. W skrócie, dla nielubiących fizyki, jest to duży, ciężki element w lampce, który grzeje się i „buczy”, często nawet, jeśli lampka nie jest włączona. Transformator w takiej lampce możemy zostawić w spokoju, jeśli jest sprawny, lub dla pewności wymienić na nowy. Możemy też podjąć się całkowitego usunięcia transformatora, ale podobnie jak przy „lampce z Ameryki” idą za tym poważniejsze problemy.

Przewód zasilający

Jak wspomniane wcześniej, przewodem nie należy się bardzo przejmować, bo zwykle jest to element, który da się wymienić bardzo łatwo, niemniej, jeśli chcemy tego uniknąć, zwróćmy uwagę, czy nie jest przetarty, czy wtyczka na jego końcu jest odpowiednia (znów przypadek „lampki z Ameryki”, której u nas bez adaptera nie da się podpiąć), czy jeśli na przewodzie znajduje się włącznik, jest on w dobrym stanie (nie działa zbyt luźno, „pewnie” trzyma się w obu stanach, zawsze dobrze, jeśli przy przełączaniu klika w „satysfakcjonujący” sposób). Przewód powinien również być pewnie zamocowany zarówno w lampce, wtyczce jak po obu stronach potencjalnego włącznika (potencjalnego, gdyż może się on znajdować na obudowie, a nie na przewodzie), żadne przewody nie powinny luźno wystawać, jedyne, co powinniśmy na całej jego długości widzieć, to izolacja zewnętrzna. Sama wtyczka również musi być w odpowiednim stanie – bolce muszą się prosto i równo trzymać i nie chwiać, obudowa wtyczki powinna być nieuszkodzona, nie rozklekotana – nie chcemy, żeby rozleciała się przy odpinaniu lampki z gniazdka, pozostawiając nas ze sterczącymi przewodami pod napięciem (w takiej sytuacji nie ryzykujemy, próbując łapać za resztki obudowy, omijając przewody, tylko wyłączamy najpierw korki. Wszystkie, jeśli mamy choć cień wątpliwości, czy wyłączyliśmy właściwe (czyt. akapit 1)).

Ta lampka przeszła nieco szerszy remont – usunięty transformator, wymienione przewody, wymieniona na nową oprawka żarówki – z „halogenowej” na E27 („typowa” żarówka)

Przeznaczenie

Jeśli lampka jest przeznaczona do używania z żarówkami 20W 230V (np. lampka nocna) nie kupujmy jej, jeśli potrzebujemy lampki do oświetlania całego pomieszczenia. Absolutnie nie można do takiej lampki wkręcić mocniejszej żarówki „bo pasuje”. Moc tradycyjnej żarówki jest proporcjonalna do jej nagrzewania się, więc w najlepszym przypadku zbyt mocna żarówka nie będzie miała gdzie oddawać ciepła i się spali. W gorszym, spali klosz, który zapali zasłony, od których zapali się mieszkanie. Ugrać tu możemy trochę żarówkami typu LED, które są zdecydowanie sprawniejsze, więc przy takiej samej jasności grzeją się dużo mniej.
Warto pamiętać, że każda potencjalna wada lub potrzeba renowacji lampki, to dla nas także argument, żeby coś utargować z jej ceny (które na targach staroci często pierwotnie są przez sprzedawcę ustalane na poziomie powyżej tego, za ile można ją nabyć, żeby obydwie strony transakcji były zadowolone), więc warto zwracać na powyższe punkty uwagę.

Zobacz również: Jak zrobić stoliczki z plastrów drewna?

Czytaj dalej...
Wnętrza w stylu obrazów Gustawa Klimta

Wnętrza w stylu obrazów Gustawa Klimta

Pinterest

Dzisiaj kolejny wpis z serii Kolory z obrazów we wnętrzach. Seria ta skierowana jest do osób, którym znudziły się już monotonne szaro-białe wnętrza i szukają klasycznych i ponadczasowych inspiracji na kolorystykę w swoich mieszkaniach. Jednym ze sprawdzonych sposobów na odpowiedni dobór barw jest wzorowanie się na paletach kolorystycznych mistrzów malarstwa. Ostatnio, zainspirowana pewną wystawą, pisałam o kolorach van Gogha link, teraz z kolei w letniej atmosferze, chciałabym się skupić na palecie barw stosowanej przez jednego z najbardziej znanych artystów Belle Epoque oraz mistrza w malowaniu zmysłowych kobiecych portretów, bogato okraszonych złotą ornamentyką. Panie i panowie, przed Wami Gustav Klimt! 😉

Czym charakteryzuje się malarstwo Klimta i jak możemy je przenieść do projektowania wnętrz?

Omawiając „styl” artysty, mam na myśli cechy jego najbardziej znanego i dojrzałego okresu twórczości – tzw. złotego okresu. Charakteryzował się on bogatą, głęboką kolorystyką i ornamentacją oraz okazjonalnym używaniem płatków złota. Chcąc stworzyć wnętrza w tym klimacie powinniśmy trzymać się określonych zestawień kolorystycznych, cech typowych dla jego obrazów oraz przede wszystkim pamiętać, aby wszystko razem tworzyło spójną całość.
– Dobór kolorów. Chcąc nawiązać do kolorystyki mistrza, powinniśmy wybrać paletę kolorów o ciepłej, głębokiej tonacji. Artysta często stosował połączenie barw o podobnej tonacji, w różnych odcieniach i stopniu intensywności, które pięknie wydobywały złoto.

Ideas for Interior
The-Times

– Złoto. Zastosowane z wyczuciem potrafi dodać wnętrzu odrobiny wyrafinowania i elegancji. Złote dodatki, akcenty dobrze komponują się ze zgaszonymi różami, ciemną, głęboką zielenią i granatem, kobaltowym, oliwkową zielenią, beżami, brązami oraz oczywiście z bielą i czernią.
– Ornamentyka. Jego obrazy to połączenie dwuwymiarowych mozaiko-podobnych elementów z ornamentami secesyjnymi. Ornamenty coraz częściej możemy znaleźć w elementach wyposażenia wnętrz w postaci tapet, zdobień mebli (np. podstawy stołów, stolików), wszelkich tekstyliów, wzorów płytek.

Pinterest

– Sztuka. Mała lub duża. Nie zapominajmy o niej, tworząc nasze wnętrza. Sztuka oddziałuje na nas, pobudza naszą wrażliwość a także nas wyraża. Decydując się na coś konkretnego, warto wybrać coś dla nas znaczącego, niekoniecznie coś, co jest tylko ładnym obrazkiem. Oprócz oczywistych reprodukcji znanych dzieł, warto zainteresować się pracami młodych artystów – malarzy, grafików, mamy bardzo duży wybór znakomitych polskich plakacistów.
– Zmysłowość, emocje. Wyrażone np. za pomocą odpowiedniej kolorystyki, faktury lub doboru i mocy oświetlenia. Kolory będą zupełnie inaczej wyglądały w połączeniu z innymi kolorami i fakturami czy oświetlone innym światłem – np. zgaszony róż połączony z bielą, surowym drewnem i naturalnymi, jasnymi jednokolorowymi materiałami świetnie nada się do pokoju dziennego, natomiast w połączeniu z ciemnym drewnem, ciężkimi tkaninami, czerwonymi akcentami i przygaszonym ciepłym oświetleniem będzie miał wyraz bardziej buduarowy.
– Połączenie elementów jednowymiarowych i wielowymiarowych, które można odbierać osobno lub razem. W pejzażach, jak i w swoich najbardziej znanych pracach figuralnych, Klimt spłaszcza obraz do płaszczyzny, łącząc „realistyczne” przedstawienie postaci lub przedmiotów z wypełnieniem ich luksusowymi wzorami wyciągniętymi z bogatej historii sztuki dekoracyjnej. Dodatkowo, jego postacie zachowują swój „realizm” nawet, gdy są rozciągane lub rozszerzane jak u Modiglianiego lub Giocametti’ego. W ten sposób postacie stają się elementami dekoracyjnymi, jednocześnie odcinając się od bizantyjskiego, bogatego, oślepiającego ich otoczenia. Tę cechę można odnieść do wnętrz, poprzez stosowanie tradycyjnych wzorów, ornamentów i kształtów w nietypowym wydaniu – np. na obiciu nowoczesnego fotela, w postaci „ludwikowskiej” formy krzesła, stolika czy lustra, ale z zastosowaniem całkiem współczesnego materiału, jakim jest np. przezroczyste tworzywo sztuczne.
– Kompozycja. Układ wnętrza i jego wyposażenie możemy rozpatrywać jako dzieło sztuki i tak dopasowywać jego elementy (z planu pierwszego i drugiego – meble; z trzeciego – tła, ściany), aby z każdej strony tworzyły ciekawą kompozycję.
– Odrobina ekstrawagancji. Klimt uwielbiał prowokacje i ekstrawagancję, nie tylko w swoich dziełach, ale tak samo w życiu prywatnym jak i np. …strojach. Chętnie zakładał ubrania projektowane przez jego przyjaciółkę, Emilii Flöge, o formie długich, luźnych sukni. Nie wszystko zawsze musi, a nawet nie powinno, do siebie pasować. Wprowadźmy odrobinę ekstrawagancji do naszych wnętrz. Postawmy mebel w zupełnie innym kolorze drewna niż reszta mebli, dodajmy krzesło w zwariowanym kolorze lub kształcie, uzupełnijmy o zabawną lampę czy obraz, który może niekoniecznie jest „ładny”, ale na pewno będzie ciekawy. Pobawmy się wnętrzem.
– Symbolizm. Klimt, który był pod głębokim wrażeniem symbolizmu, poszukiwał własnego języka form, umożliwiającego mu przedstawienie krajobrazów duchowych, zdominowanych przez mroczne uczucia i pełne nadziei senne marzenia. Tak jak już wspomniałam powyżej, warto dodać do wnętrza elementy, które coś dla nas znaczą, kojarzą się z jakimś wspomnieniem.

West-Elm
Pinterest

A na koniec kilka ciekawostek o artyście:

– Jego prace (za jego życia) często były uznawane za kontrowersyjna ze względu na zawartość (i nagość).
– Klimt nigdy nie malował autoportretów, wolał malować ludzi – „zwłaszcza kobiety” – jak sam zaznaczył, głównie w erotycznym wydaniu.
– Był zafascynowany kobiecym ciałem, co często widać ja jego obrazach, pełnych podtekstów i seksualnego napięcia lub nawet nieskrywanego erotyzmu.
– W przeciwieństwie do wielu artystów, których prace stają się pośmiertnymi pomnikami chciwości i na których punkcie rynek sztuki oszalał, a handlarze sztuki zarobili miliony stojąc na grobach artystów, którzy żyli w nędzy i rozpaczy, Klimt faktycznie odniósł sporo sukcesów w pracy zawodowej podczas swojego życia. Świadczy o tym na przykład fakt, iż na wielu z jego dzieł, pochodzących z najbardziej udanych okresów artysty, używał on płatków złota.
– Od 1897 do 1905 Gustav Klimt był prezesem wiedeńskiej Secesji, której był również współzałożycielem.
– Portret Adele Bloch-Bauer z 1907 roku był pierwszym z wielu obrazów z jego „złotego” okresu, który rozpoczął się po wizycie w Bazylice San Vitale w Rawennie i ujrzeniu bizantyjskich mozaik.
– Jego pierwszy portret Adele Bloch-Bauer w 2006 roku ustanowił rekord na najwyższą cenę ($ 135 milionów dolarów) zapłaconą na aukcji za pojedyncze dzieło sztuki. Nabywcą dla Neue Galerie New York na Manhattanie był amerykański przedsiębiorca Ronald Lauder.
– Bardzo ciekawą historię o restytucji obrazu Portret Adele Bloch-Bauer I, zwanym też „Złotą Adelą” (i kilku innych utraconych podczas Anschlussu Austrii) opowiada film z 2015 roku Złota dama (w nieco uproszczony i zniekształcony sposób).
– Jego słynny obraz „Pocałunek” to jeden z najczęściej reprodukowanych obrazów w sztuce.

livingroomidea.com
Pinterest
Lushome

Palety kolorów z innych okresów twórczości, jak widać nieco bardziej przygaszone. Artysta często stosował zgaszone róże, fiolety, brązy i czerwienie.

Pinterest
Pinterest
betterdecoratingbible.com
Pinterest
Pinterest
astana-apartments.com
Pinterest
HomeDSGN

A czy Wam przypadły do gustu palety kolorów stosowane przez Klimta? Lubicie jego malarstwo? Dajcie koniecznie znać!
* Źródło grafik wykorzystanych do stworzenia kolaży: Wikipedia.

Czytaj dalej...