Przeglądnięte przez
Kategoria: Wnętrza

Homestaging – 5 prostych kroków, dzięki którym sprzedasz mieszkanie o 10% drożej

Homestaging – 5 prostych kroków, dzięki którym sprzedasz mieszkanie o 10% drożej

Jeśli planujecie wynajem bądź sprzedaż mieszkania lub po prostu chcecie się dowiedzieć, na czym w ogóle polega homestaging, ten wpis jest dla Was.

Home staging [za: Wikipedia.org] polega na przygotowaniu nieruchomości do sprzedaży bądź do wynajmu. Celem takiego przygotowania jest zainteresowanie jak największej liczby oglądających nieruchomość, a przez to przyspieszenie sprzedaży lub wynajmu za możliwie najwyższą cenę.

Realne zyski

Badania na rynku amerykańskim wskazują skuteczność w skróceniu czasu sprzedaży (przeciętnie o 40%) a także w zwiększeniu realnej wartości nieruchomości (z badań Barbary Schwarz, światowej pionierki home stagingu po jego zastosowaniu oferowana cena zakupu rośnie przeciętnie o 10%). Jednym z podstawowych założeń home stagingu jest działanie niskokosztowe (najtańsze konsultacje w USA kosztują od 100 USD za godzinę, w Polsce najtańsze usługi to 200 zł za 2-3 godzinną konsultację).

Dla sprzedających lub wynajmujących dom/mieszkanie

Home Staging staje się coraz bardziej popularnym zjawiskiem dla właścicieli oferujących do sprzedaży lub wynajmu swoje mieszkania. Nic dziwnego, dzięki małym poprawkom, mieszkanie, które do tej pory nie budziło niczyjego zainteresowania, może zostać dostrzeżone i sprzedane, bez konieczności obniżania ceny. Home stagingiem zajmują się profesjonaliści, zazwyczaj architekci lub projektanci wnętrz, którzy dzięki swojemu doświadczeniu, jednym rzutem oka potrafią dostrzec, jak najmniejszym wysiłkiem osiągnąć największe efekty. Można też spróbować przygotować mieszkanie samemu, stosując się do kilku podstawowych zasad.

Jak przygotować mieszkanie do sprzedaży/wynajmu?

1. Dobre pierwsze wrażenie to podstawowy cel home stagingu. W tym celu warto zadbać o dobre zdjęcia – tzn. jasne, wyraźne, pokazujące przestrzeń mieszkania. Przeglądając oferty wynajmu mieszkania, potencjalny najemca patrzy przede wszystkim na cenę i zdjęcia (zwłaszcza zdjęcie główne) i decyduje już w 5 sekund, czy w ogóle kliknąć i oglądać ofertę.
2. Aby zrozumieć istotę home stagingu, oferujący nieruchomość powinien postawić się w roli potencjalnego klienta. Wtedy trywialne techniki jak posprzątanie nieruchomości, umycie okien, zmycie talerzy w zlewie, czy umycie łazienki staną się oczywistością. Kolejnymi krokami jest zadbanie o zapach w nieruchomości czy muzykę.
3. Nacisk na rozjaśnienie nieruchomości bardzo często determinuje sukces home stagingu. Zazwyczaj, pomieszczenie które wygląda na duże, robi lepsze wrażenie na kupujących. Ciemne i ciasne pomieszczenia odstraszają większość nabywców. Układ przestrzenny pomieszczenia powinien dawać wrażenie przestrzeni i komfortu. Na czas sprzedaży, z pomieszczeń powinny zostać usunięte wszelkie mało istotne elementy wyposażenia. Bardzo ważne jest też maksymalne nasłonecznienie przestrzeni.
4. Aby przyciągnąć uwagę jak największej liczby chętnych, mieszkanie powinno być w neutralnym i stonowanym stylu, akceptowalnym dla szerokiego grona osób.
5. Wszelkiego rodzaju przedmioty personalizujące mieszkanie powinny być usunięte na czas sprzedaży. Dotyczy to zarówno zdjęć, nagród, plakatów, jak również ubrań, pamiątek czy specyficznych elementów dekoracji.

Przygotowując mieszkanie na wynajem lub sprzedaż, warto zastanowić się jak małymi nakładami finansowymi i niewielkim wysiłkiem możemy sprawić, by mieszkanie wyglądało jak najkorzystniej. Może ściany są brudne i wystarczy je przetrzeć lub odmalować mieszkanie np. na biało, rozjaśniając przy tym przestrzeń? Być może rozwiązaniem będzie pozbycie się sfatygowanych mebli i dodatków, które niepotrzebnie zagracają wnętrze i zmniejszają je optycznie? A może wystarczy jedynie wysprzątać, ułożyć ładnie poduszki, odsłonić zasłony? Z pewnością konieczne jest naprawienie wszelkich usterek technicznych. Brudne ściany, zakurzone zasłony, poprzecierane wykładziny, poplamione kanapy i cieknące krany tworzą przygnębiające wrażenie i skutecznie odstraszają klientów.

Gdy uznamy, że mieszkanie jest w dobrej formie, należy postarać się zrobić jak najlepsze zdjęcia. W tym celu można skorzystać z usług profesjonalisty lub wykonać je samemu. Zdjęcia najlepiej robić w godzinach porannych, by było jak najwięcej światła w mieszkaniu, ale chłodnego, które powiększa przestrzeń, nadaje wrażenia czystości – w przeciwieństwie do mocnego, pomarańczowego światła popołudniowego, które może nadaje się do romantycznych sesji, ale nie do wnętrz, gdyż przekłamuje kolory i pomniejsza optycznie. Warto wybrać dzień pogodny, ale ze słońcem schowanym za chmurami, aby nie świecił zbyt mocno do środka, ponieważ zdjęcie wyjdzie prześwietlone. Ponadto dobrze zrobić tak zdjęcie, aby pokazywało jak najwięcej przestrzeni, nawet przesuwając delikatnie meble, jeśli jest taka potrzeba. Jeśli umiemy posługiwać się jakimś programem graficznym, można pokusić się o „wyprostowanie” zdjęcia tj. wyprostowanie perspektywy, dzięki czemu wnętrze będzie wyglądało na bardziej przestrzenne a także korektę kolorów. Każde, nawet najgorsze zdjęcie zrobione telefonem, da się trochę „podrasować”, czego dowodem są zdjęcia poniżej. Nie chodzi tutaj oczywiście o oszukiwanie potencjalnych kupców czy najemców ale o najkorzystniejsze ukazanie przestrzeni. Czasem wnętrze jest zadbane, jasne, duże, ale na zdjęciu wychodzi wygląda jak ciemna klitka.

Oto mieszkanie przygotowywane na wynajem. Do dyspozycji był tylko aparat w telefonie. Na dodatek, dzień, w którym robione były zdjęcia, był pochmurny, dlatego też trzeba było skorzystać z oświetlenia sztucznego. Przez to zdjęcia wyszły mimo włączonego światła dość ponure, „żółte”, nie wyglądały zachęcająco. Wystarczyło jednak je rozjaśnić, naprostować piony i poprawić kolory, aby były bardziej naturalne, by zdjęcia wyglądały 100 razy lepiej. Nawiasem mówiąc, dzięki czemu już po pół godziny znalazł się najemca 😉

Zobacz też:
Jeśli podążasz za trendami we wnętrzach, ten dodatek musisz mieć!
16 sprytnych pomysłów do łazienki
Czy moda i projektowanie wnętrz idą ze sobą w parze?

Czytaj dalej...
Jeśli podążasz za trendami we wnętrzach, ten dodatek musisz mieć!

Jeśli podążasz za trendami we wnętrzach, ten dodatek musisz mieć!

Najmodniejszym dodatkiem (wg mnie) do wnętrz jest obecnie mianownik łączący wszystkie poniższe zdjęcia. Domyślacie się, co to jest? Tak – rośliny zielone, zwłaszcza te egzotyczne, o wielkich, dekoracyjnych liściach. Zielone rośliny będą nie tylko modnym dodatkiem do naszego mieszkania, ale odpowiednio wyeksponowane wypełnią całą przestrzeń swoim zapachem, kształtem i kolorem. Rośliny wnoszą trochę życia do wnętrz. Żywe rośliny mają jeszcze tę zaletę, że oczyszczają atmosferę z dwutlenku węgla, podwyższają wilgotność powietrza i wzbogacają w tlen. Ozdobne liście zielonych roślin, zwłaszcza egzotycznych dorównują urodą nawet najpiękniejszym kwiatom, natomiast nie przemija ona tak szybko jak u roślin kwitnących. Są atrakcyjne przez cały rok. Liście wielu roślin doniczkowych cenione są za swoje oryginalne kształty, budowę oraz barwę. Królową wśród nich jest monstera dziurawa.

turbulences-deco.fr
rockmystyle.co_.uk
Essential-Home
Essential-Home
The-joy-of-plants
Pinterest
Etsy

Monstera dziurawa (łac. Monstera deliciosa) to jedna z największych pokojowych roślin uprawianych w doniczkach. W naturze monstera to silnie rosnące, płożące się bądź wspinające pnącze, występuje w tropikalnym lesie równikowym Ameryki Południowej (od południowego Meksyku po południową Panamę).
Jeśli chcemy, by monstera pięła się ku górze, konieczne jest przymocowanie pędów do mocnej podpory. Choć monstera rośnie powoli, to jednak osiąga spore rozmiary. Dlatego decydując się na jej uprawę w domu, trzeba wziąć pod uwagę zapewnienie jej wystarczającej przestrzeni.
Dekoracyjne u monstery są zielone, duże, „dziurawe” skórzaste liście o kształcie sercowatym. Młode liście nie mają wcięć i dziur, nabywają ich z wiekiem – im starsze liście, tym wcięcia są głębsze. Starsze egzemplarze dodatkowo mają długie, zwisające korzenie powietrzne, których nie powinno się odcinać.
Starsze egzemplarze monstery mogą zakwitnąć, choć zdarza się to rzadko. Kwiatostan monstery ma kształt kolby otoczonej dużą białą pochwą. Po przekwitnięciu tworzą się pachnące, stożkowate owoce, które po dojrzeniu są jadalne, mają smak ananasa, ale mogą powodować podrażnienia błony śluzowej, dlatego lepiej ich nie spożywać.

Pinterest

Jak pielęgnować monsterę?

Pinterest

Monstera jest łatwa w uprawie, nie ma wysokich wymagań i bardzo dobrze znosi warunki panujące w mieszkaniu. Stanowisko dla monstery powinno być jasne do półcienistego, nie znosi bezpośredniego nasłonecznienia, zwłaszcza latem (zbyt silne słońce powoduje przypalenia liści). W miejscu zbyt cienistym liście są małe i bez wcięć.
Najlepsza temperatura dla monstery to 18–22 st. C, ale równie dobrze zniesie niższą temperaturę (15 st.C), choć jej wzrost wtedy będzie powolniejszy. Zbyt niska temperatura powoduje powstawanie na liściach ciemnych plam. Roślina jest wrażliwa na przeciągi.
Monstera lubi stałą, umiarkowaną wilgotność podłoża (nie lubi nadmiaru wody w podłożu). Latem należy podlewać ją raz w tygodniu, zimą – rzadziej (jak większość roślin zielonych). Roślina lubi też wysoką wilgotność powietrza, dlatego warto regularnie spryskiwać liście odwapnioną wodą i usuwać kurz wilgotną szmatką. Raz na dwa miesiące można użyć środka nabłyszczającego.
Monsterę nawozi się co dwa tygodnie od marca do sierpnia. Najlepszy termin do przesadzania to marzec–kwiecień, zanim roślina zacznie wypuszczać nowe liście. Małe rośliny przesadza się co roku, starsze co 2–3 lata (u dużych, rozrośniętych egzemplarzy wymienia się wierzchnią warstwę ziemi w donicy).
Monsterę rozmnaża się przez sadzonki wierzchołkowe bądź sadzonki sporządzone z kawałka łodygi (te ukorzeniają się wolniej). Ukorzenia się je przy dużej wilgotności powietrza i wysokiej temperaturze podłoża (25–30 st.C).

Pinterest

Gdzie można kupić monsterę?
– Leroy Merlin – 80 cm – 55 zł/szt
– Castorama – 17-60 cm – 24,68 zł/szt
– Ikea – 40 zł
– Auchan – ok. 40 zł

Moje najmłodsze dziecko dołączyło do swojej zielonej rodzinki 🙂

Monstera, jak inne rośliny zielone, pasuje do każdego stylu wnętrz. Odnajdzie się zarówno w tych minimalistycznych – na zasadzie kontrastu formy, jak i w tych bardziej przytulnych, gdzie będzie je dopełniać. Białe tło ściany pięknie wydobywa zieleń rośliny, podkreśla jej kształty – tak wyeksponowana roślina będzie na pewno zwracała uwagę. Zieleń pięknie komponuje się również z pudrowym różem, granatem, mosiądzem. Do roślin egzotycznych pasują naturalne, plecione dodatki, rodem z dżungli, czyli ich naturalnego środowiska. Mogą to być jutowe kosze czy sznurkowe wieszaki.

Essential-Home
A czy Wy lubicie egzotyczne rośliny we wnętrzach? Macie już swoją monsterę? 🙂

Zobacz też:
Styl vintage we wnętrzach i dlaczego tak go lubimy?
Kolor roku 2017 i jak wprowadzić go do wnętrz
Jak zrobić stoliczki z plastra drewna

Czytaj dalej...
5 rzeczy, które mnie zachwyciły w nowym katalogu Ikea i jedna, która mnie zawiodła

5 rzeczy, które mnie zachwyciły w nowym katalogu Ikea i jedna, która mnie zawiodła

Sierpień. Ostatnie ciepłe (i jasne) poranki i wieczory, ostatnie dni beztroski i słońca, melancholijne ale też nieco ekscytujące. W końcu co roku, pod koniec sierpnia wychodzi nowy katalog Ikea.

1. Kolory!

Powrót kolorów do wnętrz to coś, co przeczuwaliśmy już od jakiegoś czasu. Ikea wyszła naprzeciw naszym oczekiwaniom, wprost bombardując nas wspaniałymi zestawieniami kolorystycznymi, zarówno tymi klasycznymi, w kolorach ziemi, odcieniach pastelowych oraz w najmodniejszych ostatnio ciemnych barwach. Mnie urzekły wprost te odważne wnętrza w odcieniach butelkowej zieleni, granatu, kobaltu czy głębokiej ciemnej szarości. Pojawiło się mnóstwo nowych przedmiotów w tych kolorach, zwłaszcza w tekstyliach.

Ciekawy pomysł na nadanie szyku zwykłej komodzie przez podklejenie pod blatem listwy LED.

2. Scenografie.

Naturalne, z „normalnymi” ludźmi, robiącymi „normalne” rzeczy w przytulnych, kolorowych, nieco zagraconych wnętrzach. Kto nie uległ ich urokowi i chęci natychmiastowej wycieczki do Ikei, niech pierwszy rzuci kamieniem!

Kolacja przy świecach i… w grubych skarpetach. To mi się podoba!
Tak! W końcu reklama, gdzie to facet gotuje.

3. Kampanie.

Tanie meble dla studentów, lekkie, niewielkie meble gdy często się przeprowadzasz, meble i dodatki z naturalnych materiałów (korek i wiklina!), systemy ułatwiające segregowanie wszystkiego, wyposażenie przeznaczone stricte dla biur, promowanie przerabiania i nadawania indywidualizmu przedmiotom w naszych domach to tylko niektóre z pomysłów, które kochamy w Ikea.

Te pudełka idealnie dopasowane do półek to coś, co tygryski lubią najbardziej 😉
Brakuje Ci szuflad? Dokup pojemne pudełka idealnie wpasowujące się w regały Kallax.
No, łazienka rodem z PRL-u!
Stoliko-tace w modnych kolorach.
Ażurowa, geometryczna lampa w dobrej cenie.

4. Rośliny.



Marzysz o mini uprawie warzyw na parapecie czy na balkonie? A może o zielonej ścianie lub modnych ostatnio egzotycznych roślinach? Zarówno większość roślin jak i z pewnością wszystkie potrzebne donice, gadżety, konewki, stojaki, wieszaki czekają na Was w Ikea.

5. Tekstylia.

Ulubiony fotel-uszatek w nowej cenie i w nowych kolorach (miejmy nadzieję, że za obniżeniem ceny nie kryje się obniżenie jakości), piękne „aksamitne” poszewki na poduszki oraz milusie neutralne i wzorzyste kocyki – to wszystko znajdziesz w nowej kolekcji Ikea w całkiem dobrych cenach i często o bardzo dobrym składzie.

Sofa w dobrej cenie i ze zdejmowanym pokryciem dla szybko nudzących się i szybko brudzących się 😉
Nowy, modny wzór w liście i nowa cena.

Żeby nie było, że tylko chwalę…

1. Czy ja dobrze widzę? Sam tytuł brzmi raczej jak motyw przewodni sklepów typu Pepco (bez urazy) czy „salonów” Meble Bodzio czy BRW…Plastik oblany złotą farbą? Ikeo, zawiodłam się!

A co przykuło Waszą uwagę w nowej kolekcji Ikea? Czy zdecydowaliście się na jakieś konkretne zakupy? Chwalcie się w komentarzach? 🙂

Źródło pierwszego zdjęcia: Ikea.com.pl

Zobacz też:

Styl vintage we wnętrzach i dlaczego tak go lubimy?
Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?
Jak być „eko” w urządzaniu wnętrz?

Czytaj dalej...
Inspiracja tygodnia – egzotyczne rośliny we wnętrzach

Inspiracja tygodnia – egzotyczne rośliny we wnętrzach

W ostatnim czasie, we wnętrzach uznaniem cieszą się rośliny zielone, zwłaszcza egzotyczne. Jeszcze nie tak dawno królowały natomiast storczyki, wcześniej aloesy, kaktusy a jeszcze wcześniej babcine paprotki, fiołki czy pelargonie. Żywe rośliny pasują do każdego wnętrza, a w połączeniu z ładną doniczką czy osłonką będą najpiękniejszą ozdobą. Rośliny z dalekich zakątków świata bardzo wpisują się w obecne trendy, ponadto mogą wnieść do mieszkania szczyptę egzotyki. Do wyboru mamy szeroką ofertę zarówno owoców, jak i kwiatów czy małych drzewek. Są to m.in. wszystkie cytrusy – i to nie tylko drzewka pomarańczowe czy cytrynowe. Do rodziny tej należą również grapefruity, granaty, pomelo czy kumkwaty. Są to też takie rośliny jak oliwki, wawrzyn (zwany powszechnie laurem), migdałowce bądź oleandry, a nawet krzewy kawy.

Rośliny egzotyczne są obecnie dostępne w profesjonalnych sklepach z roślinami egzotycznymi. Znajdziesz je jednak także w marketach budowlanych, ogrodniczych a nawet dyskontach takich jak chociażby Biedronka czy Lidl. Świetnie nadają się do uprawy w domu – wystarczą odpowiednie donice i trochę naszej uwagi. Naturalnie każda z nich ma swoje charakterystyczne cechy, ale personel sklepu oferującego tego typu produkty z pewnością pomoże nam w doborze roślin i zaplanowaniu domowego ogrodu zimowego.

pinterest

Jak dbać o egzotyczne okazy w domu?

pinterest

Z reguły egzotyczne rośliny wymagają dużo ciepła i promieni słonecznych. Takie okazy są przyzwyczajone do warunków klimatycznych, gdzie zima nie jest sroga, temperatura powietrza nie spada poniżej 20 stopni, a powietrze jest bardzo wilgotne. Przed kupnem odpowiednich gatunków należy przygotować podłoże dla okazów, zadbać o warstwę drenażową w doniczce, a także zapewnić odpowiednią wilgotność powietrza w domu (ok. 60%).

Wilgotność

Rośliny o dużych, ozdobnych liściach lubią wysoką wilgotność powietrza. Należy im ją zapewnić przez spryskiwanie liści miękką wodą lub ustawienie doniczki na podstawce z wodą. Należy pamiętać, aby doniczka stała stabilnie i nie przewróciła się. Suche powietrze powoduje, że liście zaczynają zasychać i kruszyć się na brzegach. W cieniu natomiast zielenieją, czasem opadają lub pokrywają się brązowymi plamami.

Gleba

Egzotyczne rośliny mają także szczególne wymagania dotyczące gleby. Zanim zdecydujemy się na kupno takich okazów, należy lekko zakwasić podłoże. W tym celu możemy pomieszać glebę z torfem i przekompostowaną korą iglastych drzew. W grę wchodzą także gotowe chemiczne preparaty, które mogą szybko i skutecznie zakwasić glebę. Tutaj warto zwrócić szczególną uwagę na instrukcję dołączoną do preparatu i trzymać się odpowiednich proporcji, by przypadkiem nie przesadzić.

Słońce

Egzotyczne rośliny wymagają dużo słońca. Aby zapewnić odpowiednie warunki do ich rozwoju, latem możemy wystawić je na zaszklony balkon, gdzie temperatura będzie nieco wyższa niż powietrze za oknem. Co robić zimą? Przenosimy wszystkie ciepłolubne rośliny do domu i staramy się, by temperatura w domowych warunkach nie była niższa niż 14 stopni Celsjusza. Ponadto mocno ograniczamy podlewanie okazów. Dobrą radą jest także lekkie podcięcie roślin (szczególnie kwiatów), które rozrosły się w ciągu lata. Rośliny będą potrzebować także odpowiedniego nawożenia.

pinterest

5 ciekawych roślin egzotycznych do uprawy w mieszkaniu:

1. Szeflera (Schefflera arboricola). Roślina ma smukłe, długie łodygi. Liście są dłoniasto złożone z 8 owalnych listków, długości od 5 do 15 cm. Ma strzelisty, drzewiasty pokrój. Dorasta nawet do 100 cm wysokości więc wymaga podpór. Dobrze rośnie na stanowisku jasnym, jednak nie bezpośrednio nasłonecznionym. Lubi umiarkowane podlewanie. Nie cierpi kurzu, więc warto co jakiś czas ją delikatnie przemywać i zraszać (tak jak wielu roślin zielonych, jej naturalnym środowiskiem jest wilgotna dżungla).

zlap-projekt

2. Bananowiec (Musa). Wielkie, mięsiste liście zwieszające się nad podłogą jak parasole. Bananowiec nie jest łatwy w uprawie, wymaga odpowiedniego nasłonecznienia, wilgotności, podłoża, temperatury. Ponadto jego liście są bardzo kruche, a uszkodzone łamią się i więdną. Najbardziej zniechęcający jest jednak fakt, iż po jednorazowym wydaniu kwiatów i owoców, drzewko obumiera.

piąty-pokój

3. Mandarynka (Citrus reticulata). Jest to roślina wieloletnia, która należy do rodziny rutowatych (Rutaceae). Uprawiana naturalne jest w różnych rejonach świata, gdzie występuje klimat tropikalny lub subtropikalny. Liście mandarynki ‚Blanco’ są eliptycznolancetowate, zaostrzone na wąsko oskrzydlonych ogonkach. Mandarynki to cytrusy, zatem potrzebują bardzo dużo słońca. Od kwietnia do września możemy bez problemu drzewka wynosić na zewnątrz. Jeżeli wystąpią przymrozki wnosimy rośliny do pomieszczenia. W słońcu wypuszczają duże, zielone liście i mocne pędy. Od tego jak rośnie nasza mandarynka zależy zasobność gleby. Mandarynki lubią żyzną, przepuszczalną glebę z odrobiną gliny. Na dno donicy koniecznie musimy wyłożyć warstwę drenażu, ponieważ mandarynki nie znoszą stojącej wody w donicy. Roślinę nawozimy od marca do września. Wtedy najintensywniej rosną. Dobrze jest się zaopatrzyć w nawóz dla cytrusów. Możemy bez problemu stosować nawóz raz na tydzień (połowę dawki zalecanej), jeżeli nasze drzewko jest duże i widać, że potrzebuje nawozu. Przesadzamy cytrusy jeżeli korzenie wypełnią całą donicę. Robimy to na wiosnę. Latem podlewamy zazwyczaj co 2 lub 3 dni. Jeżeli roślina stoi w pełnym słońcu na dworze, podlewanie wykonujemy nawet codziennie. Musimy otrzymywać stale lekko wilgotne podłoże, szczególnie jeżeli mandarynka wydaje kwiaty lub ma owoce. Mandarynki ‚Blanco’ dobrze reagują na zraszanie. Pamiętajmy by nie spryskiwać roślin stojących w słońcu. W okresie październik- styczeń cytrusy przechodzą spoczynek. Wymagają wtedy temperatury od 12 do 16 stopni. Nie nawozimy, podlewamy rzadziej. Rozmnażamy przez sadzonki pędowe. Ukorzeniamy w mieszance torfu i piasku lub w gotowych podłożach do siewu lub sadzonkowania.

pinterest

4. Guzmania (Bromeliaceae). Z tropikalnej dżungli Ameryki środkowej i Południowej pochodzi efektowna Guzmania. Ten kwiat podobnie jak inne z jego rodziny ma grube liście tworzące rozetę, w której naturalnie zbiera się woda. W warunkach domowych powinniśmy ją podlewać wykorzystując ten sposób. Roślina charakteryzuje się tym, że z każdej rozety tylko raz w życiu wyrasta kwiatostan. Wielu hodowców oddziela młode roślinki od okazu matecznego i hoduje je i w ten sposób może się cieszyć kwiatami za każdym razem, kiedy taka moda roślinka zakwitnie. Podłoże dla guzmanii musi być stworzone z torfem wymierzanym z gruboziarnistym piaskiem. Te kwiaty preferują środowisko wilgotne, więc musza być obficie podlewane. Guzmanie potrzebują też wysokiej temperatury. Może wynosić ona nawet do 27 stopni Celsjusza, oby jedynie roślina nie była wystawiona bezpośrednio na ostre słońce. Kwiat trzeba też zraszać. Co koło 3 tygodnie do wody, którą podlegamy guzmanię musimy dodać kilka kropel nawozu i w ten sposób dostarczamy roślinie dodatkowych substancji odżywczych, niezbędnych do prawidłowego rozwoju.

pinterest

Ciekawy pomysł na zieloną ścianę z wykorzystaniem żółtej guzmanii:

e-homeopathy.com

5. Anturium (Anthurium Schott). Ten kwiat to bardzo efektowna roślina pokojowa wywodząca się w tropików. Jej atutem są ciemnozielone liście, ale przede wszystkim kwiaty, które wyglądają, jak zrobione z wosku. Roślina może kwitnąc w okresie letnim przez około 8 tygodni, ale jeżeli zapewnimy jej wysoką temperaturę, wynosząca nawet do 27 stopni Celsjusza, to może cieszyć nasze oczy kwiatami nawet przez cały rok. Anturium potrzebuje jasnego i słonecznego stanowiska, ale najlepsze jest dla niej światło nieco rozproszone, a nie ostre. Podlewamy ją najlepiej deszczówką. Musimy zachować równowagę w dostarczaniu wilgoci, bowiem zarówno przesuszenie, jak i przelanie kwiatu może być zgubne w skutkach. Kwiat preferuje wilgotne powietrze, ale też wysoką temperaturę, warto go zraszać, by się dobrze rozwijał i czuł. Roślinę trzeba raz w roku przesadzać do doniczki z torfową, bogatą w składniki odżywcze ziemią i najlepiej jest czynić to na wiosnę. W okresie wegetacji, do początku jesieni co około 2 tygodnie kwiat należy nawozić specjalnym preparatem zakupionym w sklepie ogrodniczym. To zagwarantuje piękny i prężny rozwój zarówno liści, jaki i kwiatów. Pamiętajmy, że naturalnym środowiskiem rośliny są tropiki i zimą nie zniesie ona temperatury niższej niż 15 stopni Celsjusza.

Czas-na-wnętrze

Wnętrza z egzotycznymi roślinami:

pinterest
pinterest
Trendir
LAMAISONJOLIE
Lobster-and-Swan
elvs-blogger
Kaczkan
Fresh-Design-Pedia
KobietaMag.pl
pinterest
piąty-pokój

A jakie egzotyczne okazy Wy posiadacie? A może wolicie rodzime gatunki?

Zobacz też:
Jeśli podążasz za trendami we wnętrzach, ten dodatek musisz mieć!
16 sprytnych pomysłów do łazienki
Projekt: Balkon cz.1

Czytaj dalej...
Inspiracja tygodnia – lekka komoda na nóżkach w stylu vintage

Inspiracja tygodnia – lekka komoda na nóżkach w stylu vintage

Wnętrza z elementami vintage (czyli mówiąc prościej zwinięte ze strychu babci, wyniesione w nocy ze śmietnika czy upolowane taniej lub drożej na internetowych aukcjach starocie, które są zbyt nowe, by nazywać je antykami ale zbyt stare, by większość społeczeństwa nie patrzyła na nie inaczej niż jak na relikty znienawidzonej epoki) są coraz popularniejsze, nie tylko w hipsterskich kawiarniach ale i w całkiem zwyczajnych mieszkaniach całkiem zwyczajnych ludzi. Nic dziwnego – są tanie, łatwo dostępne, oryginalne.

Ładny-Dom

Meble z lat 50. I 60. były projektowane specjalnie z przeznaczeniem do małych mieszkań, dlatego też charakteryzują się wyrazistą, prostą linią i charakterystycznymi nóżkami dodającymi lekkości, zaskakująco dużą pojemnością. Dziś młode pokolenia doceniają te cechy i z obłędem w oczach przeszukują targi staroci i sklepy internetowe. Muszę przyznać, że ja również zaliczam się do tego grona. Przyczyną mojego obłędu są prl-owskie komody/szafki/regały/kredensy (?), długie, o pięknych proporcjach, lekkie, na wysokich lekko skośnych nóżkach. Już sobie wyobrażam taki mebel w połączeniu z moimi białymi ścianami, prostymi meblami, lampami vintage, fotelami Chierowskiego i stolikami z plastra drewna na honorowym miejscu pośrodku pokoju dziennego…mmmm…

interieur-inrichting.net

Lekarstwem byłoby prawdopodobnie odnalezienie i zainstalowanie w mieszkaniu wymarzonego delikwenta aczkolwiek sprawa nie jest taka prosta, ponieważ wbrew pozorom znalezienie mebla w odpowiednim kolorze (jasny), rozmiarze (musi pomieścić „wypełnienie” z dwóch obecnie użytkowanych komód), stanie (co najmniej dobrym ponieważ wolałabym zostawić ją w stanie oryginalnym), odległości (raczej nie jechałabym po nią do Szczecina) no i cenie (wiadomo). Niestety – w internetach wszyscy już się rzadko kiedy można już spotkać owe rarytasy w niskiej cenie, a jeśli już to w kiepskim stanie. Tak więc ja szukam dalej a poniżej zostawiam Wam kilka inspiracji:

thevedahouse.com
thevedahouse.com
kayperemmalle.blogspot.com
PINTEREST.COM

Stare meble wg mnie najlepiej wyglądaj w stanie oryginalnym lub lekko podrasowanym, jeśli tego wymagają lub jeśli chcemy nadać im bardziej nowoczesnego wyrazu. Jednak nie mam nic przeciwko całkowitym renowacjom i odmianom, jeśli np. mebel jest już tak zniszczony, że nie ma innego wyjścia niż zamalowanie go na inny, kryjący kolor czy przyklejenie tapety. Dobrze jednak choć w części zachować jakąś myśl przewodnią projektu czy odniesienie do przeszłości, aby po prostu nie utracić „ducha” danego przedmiotu. Także na rynku nowych mebli jest coraz więcej komód stylizowanych na te z lat 50. Czy 60., jak np. w kolekcjach Ikea Stokholm. Ale to przecież byłoby pójściem na łatwiznę 😉

Wnetrzarium.pl
PINTEREST.COM
Example.pl
Dom-z-pomysłem
PINTEREST.COM

Zobacz też:
Styl vintage we wnętrzach i dlaczego tak go lubimy?
Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Sztuka-Wnętrza
Czytaj dalej...
Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Jeśli tak jak ja uwielbiacie wnętrza z elementami vintage oraz zastanawiacie się nad kupnem pięknej, starej lampy, która idealnie dopełni wystrój Waszego wnętrza, ale boicie się sparzyć, kupując niesprawny bubel, ten wpis jest dla Was! Poniżej kilka moich wskazówek, jak wybierać, na co zwracać uwagę przy kupnie starych lamp, lampek, kinkietów, żyrandoli.
Mam już za sobą kilka takich zakupów i jak dotąd – wszystkie były udane i lampy są w użytku. Na zdjęciach kilka moich ulubionych okazów 😉

Lampka z babcinego strychu – wystarczyło odkurzyć i wyczyścić. Oryginalne klosze trzeba było wymienić na nowe, aby móc cieszyć się oryginalną lampą

Na wstępie muszę zaznaczyć, że jakiekolwiek naprawy czy manipulacje przy elektryce należy wykonywać jedynie, jeśli wiemy, co robimy! Niewprawna naprawa może łatwo doprowadzić do zwarcia w układzie elektrycznym mieszkania czy domu, porażenia prądem lub pożaru.

Na co zwracać uwagę

Osobiście, przy wyborze używanej lampki, kinkietu itp. zwracam zawsze uwagę na kilka podstawowych czynników, które oczywiście nie wyeliminują całkowicie ryzyka kupna bubla, ale znacznie zmniejszają na to szanse.

Stan ogólny

Wybierając swoją „nową” lampkę warto popatrzyć trochę dalej, niż jej stan aktualny. O wiele ważniejsze niż to, że jest lekko podrdzewiała a przewód zasilający przetarty, jest to, że jest wykonana np. z metalu, więc przy wystarczającej dozie samozaparcia możemy ją np. odmalować. Jeśli taka lampka, mimo zaniedbania, przyciąga nas swoją formą czy stylem, to pamiętajmy, że przykładowy przetarty przewód z rozklekotanym włącznikiem jest zwykle bardzo prosty do wymiany. Inwestując trochę pracy i czasu, niskim kosztem możemy wyposażyć się w unikatowy ozdobny akcent, którego detale możemy w dodatku sami wybrać i zmienić.

Kupiona jako sama „nóżka”, dosłownie za parę złotych.
Z wnętrze usunięta zaskakująca ilość niesprawnej elektroniki nieznanego przeznaczenie, wymieniony przewód aż do oprawki, dokupiony nowy klosz (oryginalnie z innej lampy, ale sklepy często idą na rękę i „na zamówienie” można kupić sam klosz)

.

Materiał

Zwykle staram się unikać lampek wykonanych z plastiku. Wykonane z niego przedmioty są często klejone lub zgrzewane, co, jeśli zajdzie taka konieczność, znacznie utrudnia naprawę. Dodatkowo, tworzywa sztuczne dość szybko się starzeją (a ciepło żarówki jeszcze ten proces przyspiesza), stając się kruche i podatne na wszelkie zadrapania i pęknięcia. Zwykle z dobrym skutkiem udawało mi się odrestaurować lampki wykonane z metalu lub wykończone drewnem. Takie wykonanie wskazuje zwykle na solidniejszą konstrukcję, produkcję na mniejszą skalę lub dbałość o jakość wyrobu. Tego typu przedmioty często da się rozłożyć (niemalże całkowicie) odkręcając kilka śrubek i nakrętek. Dobrym znakiem są zawsze śrubki ukryte. Ważnym elementem każdej lampki jest także oprawka żarówki. Staramy się znów unikać plastiku i celować w te, wykonane z metalu lub ceramiki. Nie jest to jednak krytyczny element, ponieważ, zakładając dobre wykonanie obudowy lampki, zwykle da się je wymienić na całkiem nowe.

Tabliczka znamionowa

W tej lampce, jak okazało się podczas przeglądu, wystarczyło dokręcić luźny przewód, żeby wróciła do pełnej sprawności

Na chyba każdym artykule elektrycznym musi znajdować się tabliczka znamionowa, czyli naklejka lub płytka zawierająca informacje o produkcie. Oczywiście na pchlim targu takie tabliczki są często uszkodzone, zerwane lub zatarte. Jeśli jednak uda nam się ją odczytać, możemy sporo z niej wywnioskować. Uwagę należy zwrócić z pewnością na napisany na niej prąd wejściowy. Zwykle będzie to około 220 – 230V i 50 Hz, czyli to, co płynie z naszych gniazdek. Z nie-naszych może jednak płynąć co innego i zagraniczne lampki mogą mieć inne wymagania prądowe (np. standard w USA to 120V i 60Hz). Nawet, jeśli taka lampka jest w idealnym stanie technicznym, po podpięciu u nas w najlepszym wypadku po prostu nie zadziała. W gorszych wypadkach… czyt. akapit 1. Oczywiście na wszystko jest rada i to również nie skreśla lampki całkowicie, ale wiąże się z serią problemów, np. potrzeba wymiany przewodów, opraw żarówek, transformatora… Temat zbyt szeroki, żeby opisywać go w tym wpisie.
Jeśli na tabliczce znajdziemy informację, że prąd wejściowy lampki jest inny niż żarówek, które należy w niej używać, możemy być pewni, że w lampce znajduje się transformator. W skrócie, dla nielubiących fizyki, jest to duży, ciężki element w lampce, który grzeje się i „buczy”, często nawet, jeśli lampka nie jest włączona. Transformator w takiej lampce możemy zostawić w spokoju, jeśli jest sprawny, lub dla pewności wymienić na nowy. Możemy też podjąć się całkowitego usunięcia transformatora, ale podobnie jak przy „lampce z Ameryki” idą za tym poważniejsze problemy.

Przewód zasilający

Jak wspomniane wcześniej, przewodem nie należy się bardzo przejmować, bo zwykle jest to element, który da się wymienić bardzo łatwo, niemniej, jeśli chcemy tego uniknąć, zwróćmy uwagę, czy nie jest przetarty, czy wtyczka na jego końcu jest odpowiednia (znów przypadek „lampki z Ameryki”, której u nas bez adaptera nie da się podpiąć), czy jeśli na przewodzie znajduje się włącznik, jest on w dobrym stanie (nie działa zbyt luźno, „pewnie” trzyma się w obu stanach, zawsze dobrze, jeśli przy przełączaniu klika w „satysfakcjonujący” sposób). Przewód powinien również być pewnie zamocowany zarówno w lampce, wtyczce jak po obu stronach potencjalnego włącznika (potencjalnego, gdyż może się on znajdować na obudowie, a nie na przewodzie), żadne przewody nie powinny luźno wystawać, jedyne, co powinniśmy na całej jego długości widzieć, to izolacja zewnętrzna. Sama wtyczka również musi być w odpowiednim stanie – bolce muszą się prosto i równo trzymać i nie chwiać, obudowa wtyczki powinna być nieuszkodzona, nie rozklekotana – nie chcemy, żeby rozleciała się przy odpinaniu lampki z gniazdka, pozostawiając nas ze sterczącymi przewodami pod napięciem (w takiej sytuacji nie ryzykujemy, próbując łapać za resztki obudowy, omijając przewody, tylko wyłączamy najpierw korki. Wszystkie, jeśli mamy choć cień wątpliwości, czy wyłączyliśmy właściwe (czyt. akapit 1)).

Ta lampka przeszła nieco szerszy remont – usunięty transformator, wymienione przewody, wymieniona na nową oprawka żarówki – z „halogenowej” na E27 („typowa” żarówka)

Przeznaczenie

Jeśli lampka jest przeznaczona do używania z żarówkami 20W 230V (np. lampka nocna) nie kupujmy jej, jeśli potrzebujemy lampki do oświetlania całego pomieszczenia. Absolutnie nie można do takiej lampki wkręcić mocniejszej żarówki „bo pasuje”. Moc tradycyjnej żarówki jest proporcjonalna do jej nagrzewania się, więc w najlepszym przypadku zbyt mocna żarówka nie będzie miała gdzie oddawać ciepła i się spali. W gorszym, spali klosz, który zapali zasłony, od których zapali się mieszkanie. Ugrać tu możemy trochę żarówkami typu LED, które są zdecydowanie sprawniejsze, więc przy takiej samej jasności grzeją się dużo mniej.
Warto pamiętać, że każda potencjalna wada lub potrzeba renowacji lampki, to dla nas także argument, żeby coś utargować z jej ceny (które na targach staroci często pierwotnie są przez sprzedawcę ustalane na poziomie powyżej tego, za ile można ją nabyć, żeby obydwie strony transakcji były zadowolone), więc warto zwracać na powyższe punkty uwagę.

Zobacz również: Jak zrobić stoliczki z plastrów drewna?

Czytaj dalej...