Przeglądnięte przez
Kategoria: Style we wnętrzach

Inspiracja tygodnia – lekka komoda na nóżkach w stylu vintage

Inspiracja tygodnia – lekka komoda na nóżkach w stylu vintage

Wnętrza z elementami vintage (czyli mówiąc prościej zwinięte ze strychu babci, wyniesione w nocy ze śmietnika czy upolowane taniej lub drożej na internetowych aukcjach starocie, które są zbyt nowe, by nazywać je antykami ale zbyt stare, by większość społeczeństwa nie patrzyła na nie inaczej niż jak na relikty znienawidzonej epoki) są coraz popularniejsze, nie tylko w hipsterskich kawiarniach ale i w całkiem zwyczajnych mieszkaniach całkiem zwyczajnych ludzi. Nic dziwnego – są tanie, łatwo dostępne, oryginalne.

Ładny-Dom

Meble z lat 50. I 60. były projektowane specjalnie z przeznaczeniem do małych mieszkań, dlatego też charakteryzują się wyrazistą, prostą linią i charakterystycznymi nóżkami dodającymi lekkości, zaskakująco dużą pojemnością. Dziś młode pokolenia doceniają te cechy i z obłędem w oczach przeszukują targi staroci i sklepy internetowe. Muszę przyznać, że ja również zaliczam się do tego grona. Przyczyną mojego obłędu są prl-owskie komody/szafki/regały/kredensy (?), długie, o pięknych proporcjach, lekkie, na wysokich lekko skośnych nóżkach. Już sobie wyobrażam taki mebel w połączeniu z moimi białymi ścianami, prostymi meblami, lampami vintage, fotelami Chierowskiego i stolikami z plastra drewna na honorowym miejscu pośrodku pokoju dziennego…mmmm…

interieur-inrichting.net

Lekarstwem byłoby prawdopodobnie odnalezienie i zainstalowanie w mieszkaniu wymarzonego delikwenta aczkolwiek sprawa nie jest taka prosta, ponieważ wbrew pozorom znalezienie mebla w odpowiednim kolorze (jasny), rozmiarze (musi pomieścić „wypełnienie” z dwóch obecnie użytkowanych komód), stanie (co najmniej dobrym ponieważ wolałabym zostawić ją w stanie oryginalnym), odległości (raczej nie jechałabym po nią do Szczecina) no i cenie (wiadomo). Niestety – w internetach wszyscy już się rzadko kiedy można już spotkać owe rarytasy w niskiej cenie, a jeśli już to w kiepskim stanie. Tak więc ja szukam dalej a poniżej zostawiam Wam kilka inspiracji:

thevedahouse.com
thevedahouse.com
kayperemmalle.blogspot.com
PINTEREST.COM

Stare meble wg mnie najlepiej wyglądaj w stanie oryginalnym lub lekko podrasowanym, jeśli tego wymagają lub jeśli chcemy nadać im bardziej nowoczesnego wyrazu. Jednak nie mam nic przeciwko całkowitym renowacjom i odmianom, jeśli np. mebel jest już tak zniszczony, że nie ma innego wyjścia niż zamalowanie go na inny, kryjący kolor czy przyklejenie tapety. Dobrze jednak choć w części zachować jakąś myśl przewodnią projektu czy odniesienie do przeszłości, aby po prostu nie utracić „ducha” danego przedmiotu. Także na rynku nowych mebli jest coraz więcej komód stylizowanych na te z lat 50. Czy 60., jak np. w kolekcjach Ikea Stokholm. Ale to przecież byłoby pójściem na łatwiznę 😉

Wnetrzarium.pl
PINTEREST.COM
Example.pl
Dom-z-pomysłem
PINTEREST.COM

Zobacz też:
Styl vintage we wnętrzach i dlaczego tak go lubimy?
Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Sztuka-Wnętrza
Czytaj dalej...
Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Na co zwracać uwagę przy kupnie lamp vintage?

Jeśli tak jak ja uwielbiacie wnętrza z elementami vintage oraz zastanawiacie się nad kupnem pięknej, starej lampy, która idealnie dopełni wystrój Waszego wnętrza, ale boicie się sparzyć, kupując niesprawny bubel, ten wpis jest dla Was! Poniżej kilka moich wskazówek, jak wybierać, na co zwracać uwagę przy kupnie starych lamp, lampek, kinkietów, żyrandoli.
Mam już za sobą kilka takich zakupów i jak dotąd – wszystkie były udane i lampy są w użytku. Na zdjęciach kilka moich ulubionych okazów 😉

Lampka z babcinego strychu – wystarczyło odkurzyć i wyczyścić. Oryginalne klosze trzeba było wymienić na nowe, aby móc cieszyć się oryginalną lampą

Na wstępie muszę zaznaczyć, że jakiekolwiek naprawy czy manipulacje przy elektryce należy wykonywać jedynie, jeśli wiemy, co robimy! Niewprawna naprawa może łatwo doprowadzić do zwarcia w układzie elektrycznym mieszkania czy domu, porażenia prądem lub pożaru.

Na co zwracać uwagę

Osobiście, przy wyborze używanej lampki, kinkietu itp. zwracam zawsze uwagę na kilka podstawowych czynników, które oczywiście nie wyeliminują całkowicie ryzyka kupna bubla, ale znacznie zmniejszają na to szanse.

Stan ogólny

Wybierając swoją „nową” lampkę warto popatrzyć trochę dalej, niż jej stan aktualny. O wiele ważniejsze niż to, że jest lekko podrdzewiała a przewód zasilający przetarty, jest to, że jest wykonana np. z metalu, więc przy wystarczającej dozie samozaparcia możemy ją np. odmalować. Jeśli taka lampka, mimo zaniedbania, przyciąga nas swoją formą czy stylem, to pamiętajmy, że przykładowy przetarty przewód z rozklekotanym włącznikiem jest zwykle bardzo prosty do wymiany. Inwestując trochę pracy i czasu, niskim kosztem możemy wyposażyć się w unikatowy ozdobny akcent, którego detale możemy w dodatku sami wybrać i zmienić.

Kupiona jako sama „nóżka”, dosłownie za parę złotych.
Z wnętrze usunięta zaskakująca ilość niesprawnej elektroniki nieznanego przeznaczenie, wymieniony przewód aż do oprawki, dokupiony nowy klosz (oryginalnie z innej lampy, ale sklepy często idą na rękę i „na zamówienie” można kupić sam klosz)

.

Materiał

Zwykle staram się unikać lampek wykonanych z plastiku. Wykonane z niego przedmioty są często klejone lub zgrzewane, co, jeśli zajdzie taka konieczność, znacznie utrudnia naprawę. Dodatkowo, tworzywa sztuczne dość szybko się starzeją (a ciepło żarówki jeszcze ten proces przyspiesza), stając się kruche i podatne na wszelkie zadrapania i pęknięcia. Zwykle z dobrym skutkiem udawało mi się odrestaurować lampki wykonane z metalu lub wykończone drewnem. Takie wykonanie wskazuje zwykle na solidniejszą konstrukcję, produkcję na mniejszą skalę lub dbałość o jakość wyrobu. Tego typu przedmioty często da się rozłożyć (niemalże całkowicie) odkręcając kilka śrubek i nakrętek. Dobrym znakiem są zawsze śrubki ukryte. Ważnym elementem każdej lampki jest także oprawka żarówki. Staramy się znów unikać plastiku i celować w te, wykonane z metalu lub ceramiki. Nie jest to jednak krytyczny element, ponieważ, zakładając dobre wykonanie obudowy lampki, zwykle da się je wymienić na całkiem nowe.

Tabliczka znamionowa

W tej lampce, jak okazało się podczas przeglądu, wystarczyło dokręcić luźny przewód, żeby wróciła do pełnej sprawności

Na chyba każdym artykule elektrycznym musi znajdować się tabliczka znamionowa, czyli naklejka lub płytka zawierająca informacje o produkcie. Oczywiście na pchlim targu takie tabliczki są często uszkodzone, zerwane lub zatarte. Jeśli jednak uda nam się ją odczytać, możemy sporo z niej wywnioskować. Uwagę należy zwrócić z pewnością na napisany na niej prąd wejściowy. Zwykle będzie to około 220 – 230V i 50 Hz, czyli to, co płynie z naszych gniazdek. Z nie-naszych może jednak płynąć co innego i zagraniczne lampki mogą mieć inne wymagania prądowe (np. standard w USA to 120V i 60Hz). Nawet, jeśli taka lampka jest w idealnym stanie technicznym, po podpięciu u nas w najlepszym wypadku po prostu nie zadziała. W gorszych wypadkach… czyt. akapit 1. Oczywiście na wszystko jest rada i to również nie skreśla lampki całkowicie, ale wiąże się z serią problemów, np. potrzeba wymiany przewodów, opraw żarówek, transformatora… Temat zbyt szeroki, żeby opisywać go w tym wpisie.
Jeśli na tabliczce znajdziemy informację, że prąd wejściowy lampki jest inny niż żarówek, które należy w niej używać, możemy być pewni, że w lampce znajduje się transformator. W skrócie, dla nielubiących fizyki, jest to duży, ciężki element w lampce, który grzeje się i „buczy”, często nawet, jeśli lampka nie jest włączona. Transformator w takiej lampce możemy zostawić w spokoju, jeśli jest sprawny, lub dla pewności wymienić na nowy. Możemy też podjąć się całkowitego usunięcia transformatora, ale podobnie jak przy „lampce z Ameryki” idą za tym poważniejsze problemy.

Przewód zasilający

Jak wspomniane wcześniej, przewodem nie należy się bardzo przejmować, bo zwykle jest to element, który da się wymienić bardzo łatwo, niemniej, jeśli chcemy tego uniknąć, zwróćmy uwagę, czy nie jest przetarty, czy wtyczka na jego końcu jest odpowiednia (znów przypadek „lampki z Ameryki”, której u nas bez adaptera nie da się podpiąć), czy jeśli na przewodzie znajduje się włącznik, jest on w dobrym stanie (nie działa zbyt luźno, „pewnie” trzyma się w obu stanach, zawsze dobrze, jeśli przy przełączaniu klika w „satysfakcjonujący” sposób). Przewód powinien również być pewnie zamocowany zarówno w lampce, wtyczce jak po obu stronach potencjalnego włącznika (potencjalnego, gdyż może się on znajdować na obudowie, a nie na przewodzie), żadne przewody nie powinny luźno wystawać, jedyne, co powinniśmy na całej jego długości widzieć, to izolacja zewnętrzna. Sama wtyczka również musi być w odpowiednim stanie – bolce muszą się prosto i równo trzymać i nie chwiać, obudowa wtyczki powinna być nieuszkodzona, nie rozklekotana – nie chcemy, żeby rozleciała się przy odpinaniu lampki z gniazdka, pozostawiając nas ze sterczącymi przewodami pod napięciem (w takiej sytuacji nie ryzykujemy, próbując łapać za resztki obudowy, omijając przewody, tylko wyłączamy najpierw korki. Wszystkie, jeśli mamy choć cień wątpliwości, czy wyłączyliśmy właściwe (czyt. akapit 1)).

Ta lampka przeszła nieco szerszy remont – usunięty transformator, wymienione przewody, wymieniona na nową oprawka żarówki – z „halogenowej” na E27 („typowa” żarówka)

Przeznaczenie

Jeśli lampka jest przeznaczona do używania z żarówkami 20W 230V (np. lampka nocna) nie kupujmy jej, jeśli potrzebujemy lampki do oświetlania całego pomieszczenia. Absolutnie nie można do takiej lampki wkręcić mocniejszej żarówki „bo pasuje”. Moc tradycyjnej żarówki jest proporcjonalna do jej nagrzewania się, więc w najlepszym przypadku zbyt mocna żarówka nie będzie miała gdzie oddawać ciepła i się spali. W gorszym, spali klosz, który zapali zasłony, od których zapali się mieszkanie. Ugrać tu możemy trochę żarówkami typu LED, które są zdecydowanie sprawniejsze, więc przy takiej samej jasności grzeją się dużo mniej.
Warto pamiętać, że każda potencjalna wada lub potrzeba renowacji lampki, to dla nas także argument, żeby coś utargować z jej ceny (które na targach staroci często pierwotnie są przez sprzedawcę ustalane na poziomie powyżej tego, za ile można ją nabyć, żeby obydwie strony transakcji były zadowolone), więc warto zwracać na powyższe punkty uwagę.

Zobacz również: Jak zrobić stoliczki z plastrów drewna?

Czytaj dalej...
Inspiracja tygodnia – styl folk, czyli o tym, jak ludowe wycinanki wkroczyły na salony

Inspiracja tygodnia – styl folk, czyli o tym, jak ludowe wycinanki wkroczyły na salony

domzpomyslem

Zainspirowana wystawą Logika lokalności. Norweski i polski współczesny design dzisiejszy wpis postanowiłam poświęcić tematyce elementów ludowych we wnętrzach. Wystawa ta miała na celu pokazanie jednego z wiodących trendów, zarówno w polskim jak i norweskim designie, jakim jest projektowanie wykorzystujące rodzimą tradycję warsztatową i materiałową oraz idee zrównoważonego rozwoju. Obydwie te koncepcje są mi bardzo bliskie, więc podziwianie wspaniałych przykładów tych idei, norweskich i polskich (z których część można znaleźć w sklepach), było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Część przedmiotów tam wystawionych nawiązywała właśnie do motywów ludowych – czy to pod względem wzorów czy materiałów. Pomyślałam więc, że jest to idealny sposób na niebanalne ożywienie wnętrza, któremu w dodatku przyświecają bliskie mi idee.

Kaszubska ceramika, kujawski haft, łowickie i kurpiowskie wycinanki – tak właśnie wygląda polski folklor, który bogaty jest we wzory, formy oraz tradycyjne materiały.

lifo.gr
U źródeł stylu: malownicze domki z Zalipia.

Styl folk wykorzystywany był we wzornictwie polskim i światowym już od dawna, i co jakiś czas wraca do mody pod różnymi postaciami. W Polsce znanymi jego propagatorami byli m. in. Stanisław Witkiewicz (i jego obiekty w tzw. Stylu zakopiańskim), awangardowi twórcy okresu międzywojennego – twórcy spółdzielni „Ład” (którzy projektowali meble i tkaniny, wzorowane na wyrobach ludowych) oraz, po wojnie, oczywiście Cepelia, która folkowe motywy wykorzystywała wykorzystywane głównie do zdobienia pamiątek. Obecnie, znowu coraz częściej sięgamy po elementy tradycji i kultury regionalnej zarówno w projektowaniu wnętrz, jak i sztuki użytkowej czy mody. Po części wpłynęła na to niesłabnąca popularność stylu skandynawskiego czy śródziemnomorskiego, które również wykorzystują lokalne wzornictwo, ale już w nowoczesnych aranżacjach.

shedesign.ru
pinterest.com

Decydując się na folkowe elementy we wnętrzach, możemy wybrać jedną z trzech opcji: nowoczesną interpretację motywów ludowych (tzw. neofolk – to np. dzieła polskich projektantów, którzy sięgają po motywy kurpiowskie czy zakopiańskie i artystycznie je przetwarzają), autentyczne ludowe przedmioty(które można wyszukać na targach staroci, wszelkich giełdach, sklepach internetowych albo u swojej babci na wsi) lub wyjście pośrednie.

tudecora.com
Sztuka-Wnętrza

Typowe cechy współczesnego stylu folk to przede wszystkim żywa kolorystyka (podstawowymi barwami są czerwień, zieleń i błękit, towarzyszą im również żółcie i pomarańcze) oraz charakterystyczne desenie (kwiaty oraz pasy). Folk kojarzy się również z powrotem do natury i prostymi urokami życia, w związku z czym w ludowej stylizacji nie może także zabraknąć przedmiotów wykonanych z naturalnych materiałów, jak lite drewno, wełna, czy glina.

ikea.com.pl

Ludowe motywy sprawdzą się w każdym pomieszczeniu – w kuchni oraz w sypialni, we wnętrzu nowoczesnym, minimalistycznym – na zasadzie kontrastu, jak i bardziej tradycyjnym – jako dopełnienie.
We wnętrzach nowoczesnych i minimalistycznych ludowe akcenty stają się wyrazistym detalem, który dodaje całej aranżacji zdecydowanego charakteru. Z kolei urządzając wnętrze tradycyjne, pamiętajmy, że w stylizacji folkowej nie chodzi o to, by swoje mieszkanie zmieniać w przypominającą skansen wiejską izbę.
Idealnym miejscem na folkowe akcenty są zatem białe, drewniane meble i powierzchnie, z którymi ludowe detale w intensywnych, nasyconych barwach będą kontrastować estetycznie i z klasą. Wspaniałym tłem dla folkowych chodników czy dywanów będzie natomiast drewniana podłoga. Przede wszystkim warto jednak poznać naturę i symbolikę wzorów i kolorów oraz pozwolić sobie na eksperymentowanie.

federicapiersimoni.it

Elementy folkowe, które łatwo wprowadzić do wnętrz to m. in.
– w kuchni: gliniane naczynia, ręczni zdobione talerze, ręczniki wyszywane w kurpiowskie motywy czy misternie zdobione kubki i filiżanki nawiązujące do łowickiej tradycji
– w sypialni: pościel zdobiona folkowymi wzorami, kufer ozdobiony ludowym motywem
– w salonie: wzorzyste poszewki na poduszki lub obicie fotela, oryginalna tapeta z motywami ludowymi (ważne jest jednak, aby znalazła się ona tylko na jednej ze ścian, co pomoże uniknąć efektu przesytu)
– w jadalni: folkowe wzory na poduszkach krzeseł, bieżniku

pinterest.com
Bajkowe-Wnętrza
ikea.com.pl

Pamiętajmy jednak o umiarze, ponieważ zbyt wiele elementów z mocnymi, wyrazistymi wzorami stworzy chaotyczny wystrój wnętrza.

Przykładowe przedmioty w stylu folk znalezione w sieci:

Sklep folkownia.pl

Poduszka – wycinanka.
Pościel biało-burgundowa w łowickie wzory.
Dywan – pasanka. Autorski projekt Joanny Rusin. Jeden z przykładów inspiracji folklorem z wystawy, na której byłam 😉

Sklep ceramikaboleslawiec.com.pl


Ceramika Bolesławiec.

Sklep kokofolk.pl

Pufa – łowicki pasiak z szarym.

Sklep folkstar.pl

Kilim łowicki.
Filiżanka do kawy z niebieskimi kwiatuszkami opolskimi – ręcznie malowana porcelana opolska.
Fototapeta łowicka biała 150x250cm.

Sklep sklepludowy.pl

Bawełniana zazdrostka.

Sklep ikea.com.pl – serie AKERKULLA, HEDBLOMSTER


Panele okienne z serii Hedlomster.

Dywany z krótkim włosiem z serii Akerkulla.
Poduszka dekoracyjna 60×50 cm z serii Akerkulla.

Co Wy myślicie o tego typu motywach we współczesnych wnętrzach? Ja jestem nimi oczarowana, jak na razie zdecydowałam się jedynie na zakup dwóch haftowanych poduszek z Ikei z serii Heblomster, ale zdecydowanie mam ochotę na więcej 🙂

ikea.com.pl
Czytaj dalej...