Przeglądnięte przez
Kategoria: Lifestyle

Migawki z jesiennego Zakopanego (bez Krupówek)

Migawki z jesiennego Zakopanego (bez Krupówek)

Jeśli macie ochotę poznać Zakopane od trochę innej strony lub po prostu znudziło Wam się chodzenie po górach, zapraszam Was dzisiaj na krótki wpis o mojej jesiennej wycieczce do Zakopanego. Nie będzie Krupówek i oscypków. Będzie za to dużo zdjęć pięknych obiektów w stylu zakopiańskim. Taki mini przewodnik dla miłośników architektury i sztuki 😉

Jeśli interesuje Was temat stylu zakopiańskiego czyli jedynego w pełni narodowego stylu w architekturze w historii Polski, niedługo pojawi się o tym osobny wpis. Tymczasem, zobaczcie jak wyglądała moja krótka wycieczka po Zakopanem w zdjęciach.

W drodze. Dzień był pochmurny, ale na szczęście nie padało, co najważniejsze. W Zakopanem nie byłam już dawno, więc przy wjeździe do miasta, majestatyczny widok gór zrobił na mnie ogromne wrażenie. Choć nie lubię za bardzo chodzić po górach, umiem docenić ich piękno, także wcale nie dziwi mnie, czemu tylu artystów akurat Zakopane umiłowało sobie na miejsce zamieszkania i tworzenia.
W planach był spacer oraz zwiedzanie obiektów architektury zakopiańskiej, którą zainteresowałam się jeszcze na studiach. Uprzednio, przygotowałam sobie listę miejsc, do których chciałam się wybrać. Zaczęliśmy od centrum. Mimo, że pisałam, że będzie bez Krupówek, aby dojść do niektórych miejsc, musieliśmy przez nie przejść.
Zdjęcie Giewontu musi być!
Muzeum Tatrzańskie im. dra Tytusa Chałubińskiego przy Krupówkach – jedno z najstarszych muzeów regionalnych w Polsce. Tym razem obejrzane tylko z zewnątrz.
Jak widać, obiekt jest po renowacji, utrzymany w dobrym stanie.
Następnym razem na pewno zajrzę na wystawy! Znajdują się tu dzieła wielu znanych artystów, którzy w Zakopanem pomieszkiwali i tworzyli jak np. Stanisław Witkiewicz i Witkacy, Władysław Skoczylas, Zofia Stryjeńska, Rafał Malczewski, Wojciech Brzega, Wojciech Weiss i inni.
Przy Muzeum trafiliśmy na wystawę starych zdjęć Zakopanego.
Muzeum Tatrzańskie i Dworzec Tatrzańsi obok.
Dolne Krupówki kiedyś. Czy nie uważacie, że dzisiejsze Zakopane straciło dużo ze swojego dawnego uroku małej, górskiej wioski?
Jeszcze jedno zdjęcie Krupówek. Bez nachalnych reklam, misiów, budek z pamiątkami.
Szkoła Przemysłu Drzewnego przy Krupówkach kiedyś…
..i dzisiaj. Tak – takie perełki znajdują się przy samych Krupówkach. Założę się, że część z Was nigdy ich nie zauważyła.
Mimo, że pogoda nie dopisywała, ludzi na Krupówkach było mnóstwo, dlatego też jak najszybciej skręciliśmy w bok i zupełnie przypadkowo znaleźliśmy się w uroczym i przede wszystkim zacisznym parku.
A w nim, na samym środku przepiękny przykład willi w stylu zakopiańskim – Dom Jutrzenka.
Tablica na elewacji budynku. Teraz jest tam centrum kultury.
Uwielbiam takie smaczki – plakat wystawy z epoki.
Widok z boku.
Budynek niedawno przechodził remont, wszystkie jego elementy zostały dokładnie odrestaurowane.
Wykusz.
Detal połączenia zrębowego.
Zbliżenie na ornament zakopiański.
Pergola w parku. Na słupach znajdują się tablice pamiątkowe zakopiańskich kurierów z czasów II WŚ.
W drodze do kolejnej lokacji minęliśmy kilka uroczych uliczek ze starą, zakopiańską architekturą.
A tu trafił się rodzynek modernistyczny –
to rzadki widok w tych okolicach.
Widok z góry prze liście na Willę Atma.
Willa otoczona jest uroczym, niedużym ogrodem z malwami, do którego prowadziła kręta ścieżka.
W zakopiańskiej willi Atma mieści się muzeum Karola Szymanowskiego – największego po Fryderyku Chopinie polskim kompozytorze. Od wczesnej młodości kompozytor chętnie przebywał w Zakopanem, a pod koniec życia osiadł tam na stałe, zamieszkując w willi przy ul. Kasprusie.
Uwielbiam takie ganki – oranżerie w starych domach. W dodatku są bardzo praktyczne – mamy zalążek zieleni nawet w zimie, ponadto może być także sienią oddzielającą ciepłe wnętrze od zewnętrza. Szkoda, że we współczesnych domach tak rzadko się je spotyka.
Jeśli kiedyś miałabym mieszkać w starym domu – to tylko z takim gankiem.
Kolejny zakopiańki detal.
W drodze do kolejnej willi naszym oczom ukazała się taka oto całkiem pusta polanka z pięknym widokiem na Tatry.
Stara zabudowa ulic Kasprusie i Kościeliskiej tutaj i na zdjęciach poniżej.
Szczyt jednego z domków. Kiedyś każdy element ciesielski wykonywany był z wielką dbałością o detale.
Witrażowe przeszklenia ganku.
I przed kolejną willą – tym razem jest to Muzeum Stylu Zakopiańskiego w Willi Koliba przy ul.Kościeliskiej.
Słynna willa Koliba to pierwszy dom w stylu zakopiańskim wybudowany według projektu Stanisława Witkiewicza.
Detal balustrady z motywem floralnym.
Postać górala w szczycie ganku.
Boczne drzwi. W całym domu, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz, można spotkać ornamenty rodem z góralskiej chaty.
Postanowiliśmy zwiedzić wnętrze muzeum. Obecnie w pięciu pokojach najstarszej części domu urządzono, zgodnie z ich pierwotnymi funkcjami, jadalnię, salon i sypialnię na parterze oraz pokój gospodarza i pokój służącego na piętrze.
Takie piece pokryte zielonymi płytkami z niedźwiadkami na szczycie znajdują się w całym domu.
Detal rzeźbionej belki stropowej. Dom jest bardzo ładnie utrzymany, zostało zachowanych (pewnie też czasem zrekonstruowanych) wiele elementów oryginalnych urządzenia i umeblowania wnętrza. Część jest opisana dokładniej a część ogląda się w kontekście całości wnętrza.
Z powrotem na ulicy Kościeliskiej, na której znajduje się dużo więcej zabytkowych budynków typowych dla dawnej architektury zakopiańskiej.
Niestety nie wszystkie są dobrze utrzymane czy zachowane w oryginalnym stanie.
W niektórych znajdują się restauracje.
Inne są po prostu domami mieszkalnymi.
I jeszcze jeden dom. Choć wszystkie są nieco inne, można w nich wyróżnić cechy wspólne jak zrębowa konstrukcja, krycie dachu drewnianym gontem, kamienne fundamenty, charakterystyczne ganki i podcienia.
Zdjęcia były robione tym w lepszym stanie. Zabudowa tej części Zakopanego jest naprawdę wyjątkowa i niepowtarzalna, gdyby się o nią odpowiednio zatroszczyć, mogłaby się stać perełką architektury zakopiańskiej i wizytówką miasta.
Idąc dalej ul. Kościeliską trafiliśmy do drewnianego kościóła na Pęksowym Brzyzku. Kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej jest najstarszym tego typu zabytkiem w Zakopanem. Pierwsza część kościoła została wybudowana w 1847. Kościół jest budynkiem o konstrukcji zrębowej.
Na terenie otaczającym kościół znajdują się także zabytkowa Kaplica Gąsieniców oraz Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Jest to pierwszy zakopiański cmentarz, powstały w połowie XIX wieku, na którym od lat dwudziestych XX wieku chowano – oprócz tych, którzy posiadali tu rodzinne grobowce – już tylko ludzi wybitnych i zasłużonych dla Zakopanego, Tatr i Podhala. Na zdjęcia grób Władysława Hasiora.
Jest tu pochowany m. in. znany architekt i rzeźbiarz z 20-lecia międzywojennego Karol Stryjeński.
Grobowiec Kazimierza Przerwy-Tetmajera
i Kornela Makuszyńskiego, z przypinkami od uczniów.
Po wyjściu z cmentarza znów trafiliśmy w okolice Krupówek. Na zdjęciu górne części starej zabudowy przy wylocie Krupówek – dolne są oszpecone reklamami więc wolałam je uciąć 😉
I jeszcze jeden mocno zdobiony budynek. To już jest raczej wariacja na temat niż budynek w tradycyjnym stylu zakopiańskim. Spójrzcie chociażby na te wieżyczki.
W drodze do ostatniego celu wycieczki napotkaliśmy uroczą Willę Mak, jakże inną od pozostałej zabudowy Zakopanego. Na ulicy Zamoyskiego znajduje się wiele starych i ciekawych budynków.
Ostatnim punktem wycieczki była Willa Oksza a zarazem Galeria Sztuki XX wieku przy ul. Hr. Władysława Zamoyskiego, do której również postanowiliśmy wejść. Willa jest trzecim dziełem Witkiewicza. Jej projekt powstał w pod koniec XIX w. Tutaj użyte były te same co w starszych projektach motywy zdobnicze i konstrukcyjne, z dodaniem krytych obejść dokoła wschodniej ściany i połączenia galerią z piętrową oficyną stojącą w podwórzu. Na początku XXI w., po remoncie konserwatorskim, została przekształcona na Galerię Sztuki XX wieku, z ukierunkowaniem na artystów związanych z Zakopanem.
TripAdvisor
Wnętrze galerii. Znajduje się tutaj kilka dzieł Zofii Stryjeńskiej (kilka jest również w Willi Koliba), której styl i malarstwo podziwiam. Była to najbardziej znana (na równi z Tamarą Łempicką) polska malarka, grafik, ilustratorka, scenograf okresu międzywojennego. Była reprezentantką art déco i żoną Karola Stryjeńskiego (architekta). W latach 1921–1927 mieszkała w Zakopanem, gdzie powstało wiele słynnych dzieł. Nazywana księżniczką sztuki polskiej.
ZakopaneDlaCiebie.pl
Zdjęcie malarki na szybie okna.
ZakopaneDlaCiebie.pl
Jeden z obrazów Zofii Stryjeńskiej w muzeum z serii zakopiańskiej. Bardzo podoba mi się połączenie stylistyki skubizowanego art déco z rodzimą tematyką.
CzasNaWnetrze.pl
I również z tej serii: Rozniecanie ogniska.
CzasNaWnetrze
Zaloty
W galerii znajduje się też kolekcja plakatów w okresu międzywojennego. Okres międzywojenny to mój ulubiony okres w sztuce, architekturze, modzie. Według mnie jest idealną starodawnej elegancji, która wkrótce miała przeminąć i nieuchronnie nadchodzącej nowoczesności. Pewnie dlatego tak bardzo spodobała mi się zawartość wystawy 🙂

Na zakończenie dnia wstąpiliśmy jeszcze na pstrąga i grzane wino. To był wspaniały dzień, do dziś wspominam go z uśmiechem. Zobaczyłam góry i Zakopane w jesiennej szacie. Zwiedziłam miejsca, które chciałam zobaczyć od bardzo dawna. Oczywiście nie udało się zobaczyć wszystkiego, np. najsłynniejszej Willi Pod Jedlami, Hotelu PTTK Kalatówki (gdzie m.in. toczyła się akcja jednej z książek Miłoszewskiego – taka ciekawostka, jeśli ktoś jest fanem), Domu Turysty, który do 2012 był budynkiem o największym dachu krytym gontem w Europie i wielu innych. To nic – jest powód, żeby wrócić ponownie. Nastąpi to zresztą już niedługo, tym razem na trochę dłużej i w zimowej aurze. Już nie mogę się doczekać!
A czy Wy znacie Zakopane od tej strony? Jak zawsze, czekam na Wasze komentarze 🙂

Rzućcie okiem na inne wyjazdowe wpisy:
Mediolan w 48 godzin
Architektura na Malcie
W poszukiwaniu miejsc z duszą… Osiedle Nikiszowiec w Katowicach

Czytaj dalej...
Przegoń jesienną chandrę – 10 sprawdzonych sposobów

Przegoń jesienną chandrę – 10 sprawdzonych sposobów

Zimne i ponure jesienne dni sprawiają, że tracimy energię do wykonywania codziennych czynności. Poranki, podczas których ciężko wyjść spod kołdry, droga do pracy przez kałuże czy szybko nastające wieczory, potrafią wpędzić nas w sezonową chandrę. Jak stawić czoła nadchodzącym miesiącom, by nigdy nie narzekać na zły humor? Poniżej kilka moich sprawdzonych sposobów:

1. Standardowy i zawsze sprawdzający się zestaw: ciepły kocyk, gorąca herbata z cytryną i malinami i dobra książką, najlepiej całą serią, co by nie żegnać się po jednej książce z ulubionymi bohaterami (przynajmniej ja tak mam – i za to uwielbiam serię, ostatnio moimi faworytami są serie o komisarzu Roście i mecenas Chyłce autorstwa Remigiusza Mroza). A poniżej kilka propozycji najmilszych i najładniejszych kocyków:

2. Jeśli kocyk i książka to i wygodny fotel, najlepiej rozkładany lub z podnóżkiem do kompletu. W ogóle stwierdzam, że podnóżek to bardzo uniwersalny mebelek – może posłużyć nie tylko do wyciągnięcia wygodnie nóg, ale także jako podręczny stoliczek na tacę z herbatką i ciasteczkiem czy dodatkowe miejsce do siedzenia gdy przyjdą goście. Oto ciekawe propozycje foteli:

3. Jak mamy już fotel, kocyk i książkę, to nie możemy również zapomnieć o oświetleniu. Mocne, kierunkowe światło do czytania i nastrojowe do odpoczynku i stworzenia przytulnego klimatu. W tworzeniu przytulnej atmosfery mistrzami są wg mnie Skandynawowie. Podczas styczniowego pobytu w Szwecji zauważyłam, jak pięknie potrafią ocieplić dość surowe w wystroju wnętrza za pomocą samego oświetlania. Prawie w każdym oknie postawiona była lampka nocna lub elektryczny świecznik czy po prostu świece, dodatkowe lampy i lampki rozmieszczone były też w innych strategicznych miejscach pomieszczenia, dając przyjemne, ciepłe, rozproszone światło. Całość aż zachęcała, aby wejść do środka zagrzać się z zimnego, wietrznego zewnętrza. Ja również jestem fanką różnego typu oświetlenia w pomieszczeniach, górnego używam bardzo rzadko. Nic tak nie ogrzewa, gdy zmoknięci wchodzimy wieczorem do mieszkania, jak włączenie kilku lampek o ciepłej barwie, zapalenie świec i… zasłonięcie zasłon, odgradzając nas od brzydkiej aury. Do dzisiejszego wpisu wybrałam tez kilka fajnych lampek – stołowych i stojących (ja w planach mam kupno lampy stojącej, właśnie z mocnym kierunkowym światłem do postawienia przy fotelu do czytania.

4. Krótki wyjazd do jakiegoś ciepłego miejsca. To zawsze poprawia nastrój, gorzej jest natomiast z powrotem, gdy ubrani jesteśmy w cienka kurtkę, a po wyjściu z samolotu wita nas wichura i listopadowy pierwszy śnieg… Zamiast jechać na jeden długi wyjazd w trakcie wakacji, wolę ten czas spędzić w mieście, w którym w okresie letnim i tak jest co robić, natomiast umilić sobie krótszymi wyjazdami te najgorsze okresy w roku jak późna jesień czy wczesna wiosna. A jeśli nie możemy pozwolić sobie na wyjazd, zorganizujmy choć krótki wypad do SPA czy… na basen 😉 Lub stwórzmy sobie tropikalno-wakacyjny klimat w domu, tworząc mini palmiarnię. W tych wpisach znajdziecie kilka ciekawych gatunków roślin egzotycznych do wnętrz oraz wskazówki, jak powinno się je pielęgnować.

5. Jesień to również nowy sezon przedstawień teatralnych, musicali, oper i koncertów. Ja w tym czasie najczęściej wybieram komedie lub musicale, o których wiem, że na 100% przepędzą jesienną chandrę. Pamiętajcie, że inaczej niż w przypadku kina, bilety zazwyczaj trzeba rezerwować (lub kupować) z dużym wyprzedzeniem. Ja jedno przedstawienie mam już za sobą (Dziewczyna z plakatu w klimacie nieco z lat 20.), kolejne planuję na początek grudnia – uwielbiam okres przedświąteczny, a klimat teatrów i oper idealnie się w ten czas wpasowuje . Zerknijcie, jak wyglądają wnętrza Opery Krakowskiej w tym wpisie. Oczywiście, najlepiej obejrzeć je na żywo, np. przy okazji zakupu biletu na Jezioro Łabędzie 😉

Culture.pl

6. A jeśli ktoś nie lubi oper czy koncertów, jesień to także nowy sezon seriali. Nie ma to jak powrót do domu po ciężkim dniu, przebranie się w wygodny dresik, zapalenie tych wszystkich lampek i świeczek i … nareszcie włączenie nowego odcinka ulubionego serialu. A do tego w pobliżu, na podręcznym stoliczku kubełek pysznych lodów o smaku masła orzechowego…mmm…. A propos, sprawdźcie, jaki fajny stolik lub kwietnik można zrobić z plastra drewna:

7. Zmiany, np. zmiany we wnętrzu. Nic tak nie poprawia humoru, jak odświeżenie wyglądu pomieszczenia. Nowy kolor na ściany, nowe dodatki a może nowy-stary mebelek do samodzielnego odświeżenia? Tutaj znajdziecie ciekawe inspiracje.

8. Aktywność. I ta fizyczna ta bardziej towarzyska. Spotkania ze znajomymi przy grzanym winie. Jesienne spacery. A najlepiej najpierw długi spacer a potem rozgrzanie się grzanym winem w jakimś miłym miejscu. Jeśli szukacie ciekawych niestandardowych miejsc idealnych na spacery, zajrzyjcie na wpisy: 4 miejsca w Nowej Hucie i Katowice – Nikiszowiec i MCK w Katowicach.

9. Praca. Zamiast zapaść w zimowy sen, może warto zmobilizować się i poświęcić te długie wieczory na jakąś dodatkową lub zaległą pracę, na którą szkoda by nam było czasu w lecie. Może to pora na odrestaurowanie jakiegoś starego mebla, czekającego na to od roku? Widzieliście już wpis o wnętrzach z elementami stylu vintage?

www.huffingtonpost.com

10. Powrót do miłych wspomnień. Jesień to idealna pora na porządki – wieczory są długie i mamy wtedy więcej czasu niż w lecie. Mam na myśli porządki nie tylko w szafkach i garderobie ale także na komputerze i w telefonie. Przy okazji, przejrzenie zdjęć z wakacyjnych wyjazdów czy w ogóle fajnie spędzonego czasu przywoła miłe wspomnienia. Może warto wybrać część zdjęć i wywołać? Do albumu lub do domowej galerii na ścianę? Zobaczcie kilka inspiracji, jak można przechowywać pamiątki z podróży.

www.conchitahome.pl

A jakie są Wasze sposoby an jesienną chandrę? Piszcie w komentarzach 🙂

Czytaj dalej...