Przeglądnięte przez
Kategoria: Przed i po

Metamorfoza sypialni

Metamorfoza sypialni

Po wielu miesiącach remontu, wykańczania i dopełniania dodatkami, zapraszam Was dzisiaj na efekt (prawie) końcowy metamorfozy sypialni.
Z metamorfozy sypialni jestem bardzo zadowolona, jest to chyba moje ulubione pomieszczenie w całym mieszkaniu.

Oczywiście, pokój ten wciąż wymaga dopieszczenia – brakuje w nim jeszcze kilku drobnych elementów. Jednym z nich jest duże lustro, w którym można się w całości obejrzeć. Tak się składa, że mimo, iż w łazience i w przedpokoju są dwa, całkiem spore lustra, to nie można się w nich zobaczyć w całości, co mi trochę przeszkadza. Wcześniej, w sypialni stała szafa, która w środkowym panelu miała wbudowane lustro, ale musiałam się jej pozbyć, a co za tym idzie, również jedynego tak wysokiego lustra. W sypialni obecnie nie ma zbyt wielu miejsc, gdzie tak duże lustro mogłoby zawisnąć – zastanawiam się pomiędzy zawieszeniem go na drzwiach lub na ścianie na lewo od grafik, naprzeciwko szafki nocnej. Kolejne brakujące elementy sypialni to grafiki naprzeciwko łóżka i nad komodą oraz aranżacja ściany nad toaletką. Grafiki i ramki na nie już mam od dawna, ale… zgubiłam je. Makrama, która obecnie wisi na ścianie, gdzie ma być kompozycja z grafik, wyląduje prawdopodobnie nad komodą. Nad toaletką jest zawieszone małe lusterko, które akurat już posiadałam, ale docelowo ma zawisnąć nieco większe, bo to, choć wystarczające jeśli chodzi o wykonanie makijażu, wydaje mi się nieproporcjonalne względem toaletki. Koniecznie również chcę zamontować oświetlenie do toaletki, tak, abym mogła się bez problemu pomalować również, kiedy jest ciemno. Myślę o kinkiecie w kolorze złotym, z wtyczką do kontaktu, aby nie wiercić ścian. Chciałabym również dorzucić na ścianie nad toaletką jakieś elementy dekoracyjne, być może złoto-szklane półeczki z Ikei, jak w tej aranżacji biurka lub wiszące rośliny. Ostatnie dwa brakujące elementy, a raczej cztery, bo po dwa z każdej strony, to lampki nocne oraz chodniki po obu stronach łóżka. Obecnie, na szafkach nocnych są tymczasowe, dwie różne lampki, które już posiadałam w „starej” sypialni. Chciałabym je kiedyś wymienić na dwie takie same, zastanawiam się również nad takimi zwisającymi z sufitu, ale również z wtyczką do kontaktu. Dywaniki, które są obecnie, wydają mi się nieco za małe, drażni mnie, że ciągle się zwijają, chciałabym coś większego ale nie spieszę się z tym. Lubię urządzać dane wnętrze powoli, aby obyć się z elementami, które już są i na spokojnie zastanowić, co mi się sprawdza, co nie, co chcę wymienić, odjąć lub dodać.

Zaczęłam trochę od tyłu, pisząc o tym, czego jeszcze brakuje więc wróćmy teraz do tematu głównego, czyli tego, co już jest i jak się sprawdza 🙂
Tak, jak pisałam wcześniej w tekście o planach metamorfozy, nowa sypialnia powstała w pomieszczeniu, gdzie wcześniej było biuro/garderoba/schowek. Pokój ten wymagał odświeżenia i zakupu całkiem nowego wyposażenia. Został więc odmalowany na kolor biały, a stara, niemodna już tapeta, została wymieniona na nową – delikatne, błękitne motywy roślinne na kremowym, prawie białym tle. Tapeta jest przepiękna, moim zdaniem, listki w zmieniającym się od jasnego do ciemnego kolorze niebieskiego, wyglądają jak namalowane akwarelą. Tapeta nie tylko urozmaica neutralne, białe ściany, ale również dodaje jej nieco romantyczności, delikatności i przytulnej atmosfery, właściwej tylko pomieszczeniom o tej funkcji. Na połączeniu ścian z sufitem pozostały położone uprzednio listwy przysufitowe, a przy podłodze białe, podłogowe z MDFu.

Jedynymi meblami, które miałam już wcześniej kupione do sypialni były vintage’owe szafki nocne oraz stara szafa o zaoblonych brzegach, pokazana w kolażu w jednym z poprzednich wpisów.

Szafki nocne, wypatrzone na pchlim targu, bardzo mi się podobały i wiedziałam, że muszą się znaleźć w nowej sypialni. Są one praktycznie nic niezniszczone – z szufladą u góry i szafką na dole. Są bardzo zgrabne w kształcie, mają nóżki nadające lekkości i piękne, retro uchwyty w ciemnozłotym kolorze. Stanowiły one bazę pod resztę wyposażenia wnętrza. Do nich zostało dobrane łóżko – na początku wahałam się pomiędzy łóżkiem z drewnianą a tapicerowaną ramą, ale ostatecznie jedna i druga odpadły – nie mogłam znaleźć drewnianej pasującego do koloru szafek nocnych, a jeśli chodzi o tapicerowaną, to bałam się użytkowania. Jestem osobą, która lubi do czytania książki w łóżku przygotować sobie małą przekąskę lub herbatę – co będzie jeśli coś wylałoby się na zagłówek? Wybrałam rozwiązanie bardziej funkcjonalne: białą ramę metalową z Ikei. Jest to bardzo prosta (i niedroga) rama, o krzyżujących się ukośnie prętach w zagłówku, która wprawdzie nie robi efektu „łał”, ale wydaje mi się, że dobrze wpisuje się w to wnętrze. Może zagłówek nie jest tak wygodny, jaki byłby zagłówek tapicerowany, ale nie przeszkadza mi to jakoś bardzo, zawsze na łóżku jest kilka poduszek, które nie pełni jedynie funkcji ozdobnej. Za to łóżko, przez swoją konstrukcję i kolor, jest lekkie, ażurowe, nieprzytłaczające, nie ma też ramy na dole, na czym mi bardziej zależało. Pomieszczenie to ma raptem nieco ponad 10m2 i nie chciałam go dodatkowo pomniejszać masywnym łóżkiem, które i tak zajmuje większość powierzchni. Z pozostałych, niezbędnych w sypialni mebli, oczywiście znajduje się tu szafa. Najpierw była tu, wspomniana wyżej, stara, biała szafa z lustrzanym panelem pośrodku, jednak wiedziałam, że będę ją wymieniać. Potem zagościła tu na chwilę stara szafa z innego pokoju, ale wydawała mi się zbyt ciężka i ciemna dla mojej koncepcji tego wnętrza. Poza tym miała normalnie otwierane skrzydła, a jak się okazało, plan planem, a rzeczywistość jest jak zawsze nieco inna, i w takim wypadku nie zmieściłabym już tutaj mojej wymarzonej toaletki. Dlaczego? Bo szafki nocne miały większą niż standardowa szerokość i jedyna możliwość, aby zmieściła się choćby malutka toaletka, to wtedy, gdy byłyby dosunięte do samej szafy, a co za tym idzie, szafa musiałaby mieć drzwi przesuwne zamiast otwieranych. Powstał więc nowy plan, związany z wymianą szafy. Wtedy zaczęłam się zastanawiać nad szafą robiona na wymiar, do samego sufitu, z wnętrzem zaprojektowanym i wykonanym dokładnie pod moje potrzeby i byłoby to idealne wyjście, ale…bałam się tego rozwiązania z powodu kształtu sypialni. Jedyna ściana, na której mogłam ustawić szafę jest już i tak wcięta i wstawiając masywną szafę wnękową w tym miejscu, stworzyłby się dziwny, długi tunel przy wejściu. Z tego też powodu zdecydowałam się na standardową szafę. Idealny, drewniany, bejcowany na biało model znalazłam w Ikei, i co najlepsze, podczas wizyty w tym sklepie w zupełnie innym celu, znalazłam tę właśnie szafę na dziale przecen za 50% oryginalnej ceny… Szafa jest dużo węższa niż ściana, przy której stoi, dzięki czemu obok niej zmieściła się jeszcze wysoka, wąska komoda, która wcześniej stała w salonie. Komoda jest nieco płytsza niż szafa, obie są na wysokich nóżkach i nie są wysokie do sufitu, co sprawiło, że nie wyglądają tak ciężko, jak wyglądałaby szafa wnękowa i nie przytłaczają sypialni. Niestety, musiałam przez to nieco przeorganizować moją garderobę, ale z drugiej strony mam teraz limit ubrań, wszystkie są pod ręką i zawsze mam co na siebie włożyć 😉

A tak naprawdę, reszta, czyli zimowe kurtki latem i letnie ubrania zimą, mieści się w pojemnikach pod łóżkiem.

I tak oto dochodzimy do mojego ulubionego mebla w tym pomieszczeniu czyli wymarzonej toaletki. Toaletka została zrobiona dla mnie na wymiar, zamówiłam ją przez Internet, wysyłając zapytanie o taką możliwość do firmy, która sprzedawała gotowe meble, ale żaden z nich mi do końca nie odpowiadał. Koszt nawet nie był dużo wyższy od gotowych konsol i toaletek, które sprzedawali. Podałam dokładne wymiary, materiały, z których chciałam, żeby była zrobiona i na koniec, po zastanowieniu, dodałam szuflady pod blatem, które może nieco odejmują jej elegancji, ale za to są bardzo praktyczne. Po miesiącu dostałam mebel i jestem z niego bardzo zadowolona. Toaletka jest taka, jak chciałam – na stalowy stelażu, pomalowanym na złoty kolor, bez poprzeczki z przodu, dzięki czemu można dosunąć siedzisko i, przede wszystkim, z pięknym blatem, z naturalnego marmuru. Do toaletki dokupiłam stołeczek – pufę na promocji w Homli (a właściwie kupiłam ją dużo wcześniej i już czekała na toaletkę) obitą granatowym aksamitem i na złotych, metalowych nóżkach, idealnie pasujących do konstrukcji toaletki.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o meble, które mieszczą się w mojej sypialni. Niestety, musiałam zrezygnować z fotela do czytania, bo po prostu nie ma tam już dla niego miejsca.

Przejedźmy do najlepszego, czyli dodatków. Jednym z większych, od razu rzucających się w oczy, są piękne zasłony z domieszką lnu w kolorze zgaszonego granatu, spływające na podłogę. Wiem, że nie wszystkim podoba się taka długość zasłon, ale po kilku miesiącach użytkowania, muszę stwierdzić, że to wcale nie przeszkadza, nie zbierają jakoś specjalnie kurzu z podłogi ani kociej sierści, a przy sprzątaniu po prostu je podnoszę. Za to dają efekt dużo bardziej ciepły i elegancki niż standardowa długość zasłon. Polecam! Materiał, zarówno na delikatne firanki w drobne kropki jak i na zasłony, został kupiony w Ikei i zostały one obszyte przez moja kochana babcię. Choć na początku miałam plan powiesić jasne zasłony, to jednak, kiedy zobaczyłam te, zakochałam się w nich, ich kolorze – idealnie pasującym do motywu na tapecie oraz fakturze lnu. Nie żałuje mojego wyboru. Dodatkowo, tak ciemne zasłony izolują od światła zewnętrznego, także sprawdzą się idealnie dla każdego, komu przeszkadza blask ulicznych latarni czy światło z okien sąsiadów. Innym ważnym dodatkiem jest sufitowa lampa i tu już kupiłam taką, zgodna z moim pierwotnym planem, czyli z naturalnej plecionki. Długo szukałam idealnej – jedne były za duże, drugie przepuszczały za mało światła. Ta została kupiona w którymś z marketów budowlanych, zdaje się, że w OBI. Wydaje mi się, że pasuje idealnie do tego wnętrza i świetnie komponuje się z innym dodatkiem, lekko w stylu boho, czyli makramą wiszącą naprzeciwko łózka. Makrama została kupiona w Homli. Docelowo chyba zawiśnie nad komodą, ustępując miejsca reszcie grafik, o których pisałam wcześniej. Obok makramy na razie wisi grafika z obrazem Matisse’a przywieziona ze sklepu muzealnego z NY oraz zdjęcie, które tez tu raczej nie zostanie, bo nie pasuje mi kolorystycznie do obrazu Matisse’a i innych grafik,które maja się tu znaleźć. Lusterko nad toaletką zostało kupione już dawno temu w Kiku i początkowo było w innym pomieszczeniu. Szklane pudełko stojące na toaletce jest z H&M Home, bordowy kuferek na biżuterię z Biedronki sprzed kilku lat, a marmurowy świecznik i mosiężna muszelka na drobiazgi z pchlego targu. Wydaje mi się, że wszystkie te rzeczy pasują tu idealnie. Całość sypialni została utrzymana w biało-granatowej kolorystyce, z dodatkiem drewna, plecionki i złota. Po kilku miesiącach stwierdziłam jednak, że brakuje tu jakiegoś przełamania i dodałam kilka bordowych dodatków jak kuferek, doniczki (Ikea), bordowe, aksamitne poduszki na łóżko oraz białe w bordowe kwiaty (również Ikea). Dopełnieniem kompozycji poduszkowej jest okrągła, granatowa, aksamitna poduszka z Jyska. Teraz tego typu poduszki widuję wszędzie, wydaje mi się, że będą hitem w nadchodzącym sezonie. Oprócz bordowych doniczek, na parapecie są jeszcze dwie z plecionki z pchlego targu. I tu taki mała podpowiedź dla Was – jeśli szukacie dodatków z plecionki to na pchlich targach można ich znaleźć całe mnóstwo, za to w cenach kilkukrotnie niższych niż w sklepach z nowymi rzeczami. Na razie na parapecie mam dość mizerne roślinki, jedne dopiero zasadzone z sadzonek, inne nieco obgryzione przez koty, ale mam nadzieje, że z czasem się to zmieni. Okazem, z którego jestem dumna, jest wysoka mandarynka stojąca w rogu pokoju, o moim wzroście, którą hoduje ok. 15 lat z ziarnka mandarynki! Pozostałymi dodatkami są świeczki, świeczniki i wiszące światełka. Część pochodzi z sieciówek (świece zapachowe, girlandy z lampkami-gwizdkami) i tu nie ma się co rozwodzić, mosiężne świeczniki na wysokie świece z pchlego targu (kolejna podpowiedź – na pchlich targach można znaleźć mnóstwo ciekawych przedmiotów z mosiądzu) oraz piękna, krakowska kamienica – latarenka z jarmarku świątecznego w Krakowie.

I to chyba wszystko, jeśli chodzi o stan dzisiejszy sypialni. Jak zapowiedziałam na początku, z pewnością będzie ona się jeszcze zmieniać z czasem. Trochę obawiałam się publikacji tego wpisu, mam nadzieję, że metamorfoza Wam się spodoba 🙂 W kolejnych wpisach mam zamiar przedstawić Wam efekty metamorfoz kuchni i przedpokoju a także może nieco pokazać, jak wygląda mój salon, który przy okazji tych remontów, też przeszedł mały lifting.

Do następnego!

Zapraszam do podejrzenia poprzednich wpisów o planach aranżacyjnych a już niedługo nowa odsłona przedpokoju:
Plany aranżacyjne sypialni
Plany na aranżację przedpokoju
Plany aranżacyjne do kuchni

Czytaj dalej...
Plany aranżacyjne sypialni

Plany aranżacyjne sypialni

„Plany aranżacyjne do sypialni” to po kuchni i przedpokoju trzeci wpis z tej serii. Jeśli jesteście zainteresowani poprzednimi wpisami zapraszam tu i tu.
Remont sypialni spowodowany był przeniesieniem jej z innego pomieszczenia, wcześniej było tu coś w rodzaju sypialni gościnnej/gabinetu/schowka. Dzięki przeniesieniu sypialni, będzie można postawić tu pełnoprawne łózko z dostępem z obu stron, na czym bardzo mi zależało. Całe wyposażenie będzie właściwie wymieniane a ściany odświeżane.
Jesteście ciekawi, co zaplanowałam do tego pomieszczenia? Zapraszam do wpisu 🙂

UKŁAD/LOKALIZACJA

Sypialnia zlokalizowana jest w najdalszej części mieszkania, według mnie to idealne pomieszczenie na takie przeznaczenie. Choć znajduje się od południowej strony, nie grozi jej nadmierne nagrzewanie z powodu znajdującego się przed nią zadaszonego balkonu, ocieniającego okno. Dzięki temu w tym pomieszczeniu nawet w gorące dni panuje przyjemny chłodek i nie dociera tak mocne słońce. Sypialnia ma kształt wydłużonego prostokąta z oknem na jednym końcu, a drzwiami na drugim. Od strony drzwi ma niestety wcięcie od znajdującej się obok łazienki, przez co przy wejściu tworzy się taki mini przedsionek. Nie jest to bardzo duże pomieszczenie, ale zmieści podwójne łóżko 160 cm, szafę, szafki nocne i niewielką toaletkę.

Uproszczony plan sypialni.

SYPIALNIA PRZED REMONTEM

Jak już wspomniałam, sypialnia przed remontem pełniła funkcję sypialni gościnnej/gabinetu/schowka. Była w całkiem niezłym stanie, ale w stylu, którego już nie znoszę, czyli glamour. Na pewno znacie te klimaty – barokowa tapeta, oprawa lampy w kryształki… okropieństwo… Dopełnieniem barokowej, jasnoszarej tapety na jednej ścianie był liliowy na pozostałych ścianach, który też na pewno zniknie po remoncie. Myślę, że zupełnie nie pasuje do tego, nieco zacienionego wnętrza. Wszystkie stare meble z tego pomieszczenia przeznaczone zostały do sprzedaży, bo choć były w dobrym stanie, nie pasowały mi zupełnie do nowej koncepcji wnętrza. Dzięki temu ktoś je może jeszcze wykorzystać a zarobione pieniądze zostaną przeznaczone na nowe. Lampa również została przeznaczona do sprzedaży. Jedyne, co zostaje w tym pomieszczeniu to listwy podłogowe i przysufitowe.

Pokój przed remontem. Szare tapeta i zasłony, liliowe ściany, drewnopodobne meble z Ikei – żadna z tych rzeczy nie pasowała do nowej koncepcji sypialni.
Meble zostały sprzedane.
A wnętrze zostało odmalowane. Teraz zostało „tylko” położyć tapety i umeblować nową sypialnię 😉

POMYSŁ NA WNĘTRZE

Pomysł na wnętrze nie jest jeszcze do końca sprecyzowany 😉 Na pewno na jednej ścianie, tej przy której będzie stało łóżko, będzie tapeta lub fototapeta. Chciałabym również, aby w sypialni było dużo drewna i naturalnych materiałów typu wiklina, len, wełna. Oprócz tapety na jednej ścianie, reszta pozostanie biała, aby maksymalnie rozjaśnić wnętrze. Co do samej fototapety – bardzo podoba mi się taka z zamglonym lasem albo rozmytymi, jasnymi chmurami, wydaje mi się, że do sypialni takie motywy byłyby idealne – delikatne i uspokajające. Jedyną moją obawą jest to, że taka fototapeta mogłaby mi się szybko zbudzić, a nie kosztuje mało 😉 Alternatywą jest tapeta – i tutaj waham się pomiędzy delikatnym, floralnym motywem na białym tle a czymś nieco odważniejszym – czyli większymi kwiatowo-roślinnymi wzorami na ciemnoniebieskim tle. Do tego lekkie, białe firanki i cienkie, lniane zasłony – białe lub beżowe. Najważniejszym meblem w sypialni jest łóżko (a właściwie materac, ale o tym nie będę się rozpisywać). Łóżko na pewno będzie z zagłówkiem, zastanawiam się nad ramą drewnianą lub tapicerowaną z tapicerowanym zagłówkiem. Drewniana rama na pewno będzie bardziej ponadczasowa i praktyczna w utrzymaniu, za to tapicerowana wygodniejsza… Co Wy polecacie?
Jedynymi meblami, które już mam do nowej sypialni są szafki nocne czyli kolejna zdobycz z targu staroci. Są to zgrabne szafeczki na wysokich nóżkach w stylu vintage, z jasnego, lakierowanego drewna, z ładnymi uchwytami i w bardzo dobrym stanie. Bardzo mi się podobają! Co do szafy, to waham się między wstawieniem starej, drewnianej szafy, którą już mam, a zrobieniem szafy wnękowej na wymiar. Starą szafę bardzo lubię, ale jest dość mała (jak na moje potrzeby ;)). Być może najpierw spróbuje ze stara szafą, a jak brak miejsca będzie mi bardzo przeszkadzał, wtedy ją sprzedam i zamówię nową na wymiar. Uzupełnieniem powyższego wyposażenia będzie toaletka – bardzo podobają mi się te na stalowej konstrukcji z marmurowym blatem. Są nieco drogie, ale piękne. Ich drugim minusem jest z pewnością brak jakichkolwiek schowków, co jest dość istotne w przypadku toaletki. Zawsze można posiłkować się jakimś ładnym pudełkiem na wierzchu na najbardziej potrzebne rzeczy i drugim, np. pod toaletką na te mniej potrzebne ale czy to ma faktycznie sens? To jest jeszcze kwestia do zastanowienia się. Do toaletki idealnie będzie pasowało lekkie, gięte krzesło z plecionką na siedzeniu. Jeśli po wstawieniu tych mebli, wnętrze nie wyda mi się zagracone, to być może zdecyduję się jeszcze na mały fotel.
Po wstaniu z łóżka byłoby przyjemnie stanąć na czymś ciepłym i miłym w dotyku, co zapewni dywan lub dwa mniejsze dywaniki – plecione, w naturalnej kolorystyce. Całości dopełnią żywe rośliny typu monstera czy fikus i lampy – lampa górna w oprawie mosiężnej lub plecionej oraz lampki nocne, na które nie mam jeszcze konkretnego pomysłu. Jeśli chodzi o kolory w tym pomieszczeniu – królować z pewnością będzie biel ścian, okraszona kolorami ziemi w postaci zasłon, dywanu, narzuty na łóżko i być może jakichś niebiesko-ciemnoturkusowych akcentów na tapecie (ale tego jeszcze nie jestem pewna) czy na poszewkach poduszek. Chciałabym, aby to pomieszczenie pasowało do reszty więc sądzę, że niebieski się w nim pojawi w jakiejś formie.

Kolaż z opisanymi wyżej pomysłami do nowej kuchni.

STAN OBECNY

Na stan obecny składają się zdarta stara tapeta i przemalowana na biało reszta ścian. Aby ruszyć dalej, muszę zdecydować się ostatecznie na nową tapetę i ją położyć. Wtedy będzie można kupić i wstawić meble, choć słyszałam, że łóżko trzeba zamawiać z kilkutygodniowym wyprzedzeniem… Z tym pomieszczeniem nie spieszę się aż tak bardzo, w tym momencie priorytetem jest kuchnia i przedpokój.

Jak Wam się podobają moje pomysły?

Nie ukrywam, że chciałabym już spać w nowej sypialni, na nowym łóżku, ale muszę być cierpliwa 😉 Nie chcę podejmować pochopnych decyzji i później żałować. Kolejne odsłony sypialni również chciałabym pokazać na blogu także zapraszam do śledzenia 😉
Pozdrawiam i czekam na Wasze komentarze!

A tutaj znajdziecie więcej inspiracji do wnętrz:
Inspiracja tygodnia – lamperia w nowoczesnym wydaniu
18 sprytnych pomysłów do kuchni
Remont małej łazienki

Czytaj dalej...
Plany na aranżację przedpokoju

Plany na aranżację przedpokoju

Jak pisałam w poprzednim wpisie, remont kuchni pociągnął za sobą również remont przedpokoju – z powodu przekuwanej ściany pod przeciągnięcie trzeciej fazy do płyty indukcyjnej. Otwór trzeba było zaszpachlować i wyrównać, przy okazji zaplanowane zostało wyrównanie innych ścian i przemalowanie całości. Do tego wymiana źle położonych listew przypodłogowych i położenie listew przysufitowych, pomalowanie od wewnątrz drzwi zewnętrznych, wymiana wieszaka, lamp, lustra, szafek… takie tam drobne zmiany 😉

Poprzednio opisywałam planowane zmiany aranżacyjne do kuchni, dzisiaj natomiast zapraszam Was wiec na plany aranżacji przedpokoju. W kuchni część prac została już wykonana ale o tym opowiem w kolejnym wpisie.

UKŁAD/LOKALIZACJA

Przedpokój, jak to przedpokój, zlokalizowany jest pośrodku mieszkania, jest w kształcie litery „Z” i prowadzi do reszty pomieszczeń w mieszkaniu. Znajduje się w nim sześć par drzwi wewnętrznych, w tym jedne podwójne do salonu i oczywiście drzwi zewnętrzne. Przedpokój jest dość duży, ale niestety mało ustawny. Oprócz miejsca na płytką szafę wnękową, zmieści się w nim jedynie małe siedzisko do zakładania butów z wieszakiem na płaszcze nad nim oraz lustro z małą szafką na buty. Przedpokój jest dość ciemny, doświetlony jest jedynie pośrednio przez przeszklenia w drzwiach do innych pomieszczeń.

Uproszczony plan przedpokoju.

PRZEDPOKÓJ PRZED REMONTEM

Przedpokój przed remontem wyglądał… znośnie. Nieco drażniły mnie nierówności na ścianach, dziura w okleinie drzwi zewnętrznych, brzydko położone listwy przypodłogowe oraz dwie różne lampy na suficie. Mimo to, do tej pory jakoś nie mogłam się zabrać do tego, aby poprawić ten stan rzeczy. Dopiero wielka dziura na trzy ściany po położeniu instalacji elektrycznych to zmieniła 😉
Ściany w przedpokoju przed remontem były w kolorze szarym. Lubiłam ten kolor, jest bardzo praktyczny w przedpokoju, gdzie ściany narażone są na uderzenia i ubrudzenie, ale znudził mi się i na pewno po remoncie pojawi się inny. Przy podłodze położone były białe listwy z MDF-u, które niestety były brzydko przycięte i wykończone akrylem, czego nie polecam! Akryl brudzi się i szarzeje i w przeciwieństwie do listew nie da się go doczyścić, a przynajmniej ja nie umiem. W przedpokoju znajduje się również samodzielnie zrobiona szafa wnękowa, która na pewno zostanie. Może jedynie wymienione zostaną panele przesuwne ją zasłaniające, ale nie jest to priorytetem. Ciekawym smaczkiem w tym pomieszczeniu jest siedzisko upolowane na targu staroci za jakąś śmieszną kwotę, które jest tak naprawdę krzesełkiem do pianina czy fortepianu 😉 Było w stanie idealnym i sprawdza się idealnie – jest dość płytkie, dzięki czemu mieści się bez problemu oraz ma regulowaną wysokość także każdy, zakładając buty, może je dopasować pod siebie 😉 Siedzisko z pewnością również zostanie. W przedpokoju były dwie różne od siebie lampy sufitowe – reflektorki. Kiedyś próbowałam jedną z nich (obojętnie którą!) wymienić na taką samą jak ta druga, ale w żadnym sklepie nie znalazłam ani jednej ani drugiej…
Resztę wyposażenia przedpokoju stanowiły lustro oraz biała, plastikowa szafka na buty z Ikei. Szafka, choć średnio ładna, jest bardzo praktyczna – ma cienkie ścianki, dzięki czemu mieści więcej butów niż szafka z płyty meblowej oraz łatwo się ją czyści. Lustro z kolei kiedyś bezmyślnie pomalowałam olejną farbą, ale na pewno się go nie pozbędę, bo jest to pamiątka z domu dziadków.

Przedpokój przed remontem. Niestety mam tylko takie niewyraźne zdjęcia. Jednak wyraźnie widać, że choć na pierwszy rzut oka prezentuje się nieźle, to remont mu na pewno nie zaszkodzi. Obok domofonu widoczne otwory po kołkach na nie-wiadomo-co, kabel od Internetu biegnący pod sufitem, przybrudzone, nierówne ściany.
Przedpokój przed remontem. To, co jest jeszcze do zrobienia to wymiana starych, pożółkłych drzwi oraz pomalowanie ościeży, ale to chyba zostanie na przyszły rok 😉 Na zdjęciu widać też rurę od gazu nad brązowymi drzwiami wejściowymi, w planach jest jej usunięcie.

POMYSŁ NA WNĘTRZE

Pomysł na wnętrze, tak jak przy kuchni, nie powstał od razu, a etapami. Po zaszpachlowaniu i wyrównaniu ścian mogłam pomyśleć o zmianie koloru. Najpierw pomyślałam o białym, aby rozjaśnić wnętrze, ale stwierdziłam, że jednak cały biały przedpokój byłby nudny. Nie wiem, czy podglądacie blog joannaglogaza.com, ja go uwielbiam i właśnie tam podpatrzyłam ciekawy pomysł na przełamanie białych ścian kolorem – poprzez zastosowanie lamperii! Stwierdziłam, że będzie to idealny pomysł do przedpokoju jak i do kuchni. Dzięki temu pomieszczenia te będą też stanowiły pewną ciągłość stylistyczną. Tak, jak w kuchni, postawiłam na przybrudzony ciemnoniebieski, wpadający lekko w turkus. Ponadto zaplanowałam wymianę okropnych listew przypodłogowych na takie same, białe, ale lepiej położone oraz położenie listew przysufitowych, dzięki czemu wnętrze będzie bardziej „retro”. Jakoś tak pasowały mi te listwy do tych przypodłogowych i lamperii. Myślę, że razem stworzą spójną całość. Wnętrze przedpokoju będzie okraszone złotymi i czarnymi dodatkami – jak czarno-złote oprawy lamp, złoty wieszak na płaszcze, czarne siedzisko, o którym już wspominałam czy pomalowane na czarno drzwi zewnętrzne. Wieszak w kolorze złotym wyszperałam również na targu staroci za jakieś 7zł, bardzo spodobała mi się żyłkowa półka na kapelusze 😉 Dzień po kupieniu wieszaka, w reklamach na Facebooku okazał mi się identyczny wieszak pięknie opisany na Patyna.pl … ponad 20 razy droższy od mojego 😉 Moją niebiesko-czarno-złotą koncepcję psują jak na razie takie rzeczy jak biała rama lustra i biała szafka na buty, ale myślę, że sukcesywnie będę je zmieniać (szafkę planuję wymienić na jakąś starą w stylu vintage, a ramę lustra oczyścić z farby i zawoskować na naturalny kolor drewna. Drzwi zewnętrzne w ciemnobrązowej okleinie drewnopodobnej oszpecone dziurą również będą poddane metamorfozie – dziura będzie zaszpachlowana (szpachlą meblową) a całość pomalowana na czarny mat. Ostatecznie pewnie wymienię drzwi wewnętrzne, a futryny przemaluję, są już nieco pożółkłe. Ale to w późniejszym czasie. Kropką nad i będzie wymiana pożółkłego domofonu oraz powieszenie czegoś ozdobnego na ścianie (jeszcze nie wiem czego).

Kolaż z opisanymi wyżej pomysłami do nowego przedpokoju.

STAN OBECNY

Na stan obecny zostały zaszpachlowane otwory po położeniu elektryki, ściany zostały wyrównane i przygotowane pod malowanie. Dziura w drzwiach została zaszpachlowana, po wyszlifowaniu drzwi będą mogły być pomalowane. Nowe lampy są zamówione. Nie mogę się doczekać efektu końcowego, który – mam nadzieję – pokaże na blogu.

Co myślicie o moich planach na przedpokój? Dajcie znać w komentarzu.

A niedługo przedstawię również plany aranżacyjne do sypialni oraz kolejny etap remontu kuchni.

A tutaj znajdziecie więcej inspiracji do wnętrz:
Inspiracja tygodnia – egzotyczne rośliny we wnętrzach
Inspiracja tygodnia – granat i ciemna zieleń we wnętrzach
Inspiracja tygodnia – biała kuchnia
Inspiracja tygodnia – terakota we wnętrzach

Czytaj dalej...